W drodze do poolu jądrowego
Jak uczyć się na błędach? Polski pool jądrowy może bazować na 70 latach doświadczeń z zagranicy
Na świecie działa dziś ponad 30 pooli jądrowych, w ramach których ubezpieczyciele wspólnie dzielą ryzyko nuklearne. Powstawały one w różnych okresach, w odmiennych realiach regulacyjnych i rynkowych, mierzyły się z rozmaitymi wyzwaniami i wyciągały różne wnioski z własnych doświadczeń. Polska wchodzi do tego systemu wyjątkowo późno – co może być słabością, ale także realną przewagą, o ile zdecyduje się na model oparty na najlepszych sprawdzonych praktykach z zagranicy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie dobre praktyki można wyciągnąć z funkcjonowania zagranicznych pooli jądrowych.
- Czy polski rynek ubezpieczeniowy jest gotowy przejść od konkurencji do współdzielenia zdolności.
- Dlaczego sprawne procedury likwidacji szkód są ważniejsze niż sama liczba uczestników poolu.
Planowana elektrownia jądrowa na Pomorzu będzie jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Europie. Jednocześnie będzie też pierwszą instalacją jądrową w Polsce. Brak takich obiektów w przeszłości oznaczał, że nie istniała potrzeba tworzenia dedykowanych mechanizmów ich ubezpieczania. W efekcie Polska do dziś nie posiada tzw. poola jądrowego – konsorcjum ubezpieczycieli wspólnie zabezpieczających ryzyko nuklearne związane z budową i eksploatacją elektrowni jądrowej. Dla rynku to jednocześnie poważne wyzwanie i otwarcie nowej przestrzeni instytucjonalnej.
Z perspektywy sektora ubezpieczeniowego budowa takiego poolu od podstaw jest przedsięwzięciem złożonym. Wymaga bowiem szerokiej współpracy pomiędzy konkurującymi na co dzień podmiotami. Jednocześnie fakt, że na świecie funkcjonuje już kilkadziesiąt podobnych struktur, daje Polsce istotną przewagę informacyjną. Pozwala analizować cudze błędy, selektywnie wybierać rozwiązania, które się sprawdziły, i projektować system lepiej dopasowany do współczesnych realiów regulacyjnych, technologicznych i finansowych.
Dobre praktyki z zagranicy można zastosować w Polsce
Z takim podejściem w świat już dwa lata temu ruszyli prezes TUW PZUW Andrzej Jarczyk oraz prezes SmarttRe Tomasz Libront. W tym czasie spotkali się z przedstawicielami wielu pooli jądrowych. Rozmowy zaczynali od struktur najbliższych Polsce – czeskich i niemieckich. Następnie analizowali doświadczenia największego na świecie poolu brytyjskiego, a także rozwiązania funkcjonujące poza Europą.
– Europejskie poole jądrowe rozwijają się od wielu lat. Wypracowały zestaw dobrych praktyk, który chcemy adaptować do warunków polskiego rynku. Ich doświadczenia pokazują, że kluczowe znaczenie mają zarówno aspekty organizacyjne i techniczne, jak i komunikacyjne. Czerpiąc z tych doświadczeń, dążymy do zbudowania modelu poolu, który będzie nie tylko zgodny z regulacjami, lecz także przygotowany na zdarzenia o dużej skali – wskazuje Daniel Krajewski, dyrektor ds. klientów kluczowych i ryzyk nuklearnych w TUW PZUW.
Kluczowe są testy procedur i odpowiednia komunikacja
Daniel Krajewski wskazuje dwa podstawowe wnioski, które PZUW chce wykorzystać przy budowie polskiego poolu. Pierwszym są zaawansowane procedury likwidacji szkód oraz ich regularne testowanie. Doświadczenia zagranicznych pooli pokazują, że w przypadku zdarzeń o charakterze jądrowym decydująca jest gotowość do równoczesnej obsługi wielu złożonych szkód o wysokiej wartości. Z tego względu fundamentem modelu operacyjnego powinny być precyzyjnie opisane, przećwiczone w praktyce i cyklicznie aktualizowane procedury likwidacyjne. Muszą one obejmować zarówno procesy techniczne, jak i współpracę pomiędzy uczestnikami poolu.
Drugim kluczowym obszarem jest skuteczna i spójna komunikacja na wypadek wystąpienia szkody. Europejskie poole podkreślają, że transparentna, wcześniej przygotowana komunikacja stanowi nieodzowny element budowy zaufania społecznego.
Aby zapewnić spójność przekazu z komunikatami organów nadzoru, podejmujemy współpracę z Państwową Agencją Atomistyki.
– Obejmuje to gotowe scenariusze komunikacyjne, właściwie sformułowane komunikaty oraz jasne wyjaśnienia pozwalające ograniczyć niepokój społeczny. Aby zapewnić spójność przekazu z komunikatami organów nadzoru, podejmujemy współpracę z Państwową Agencją Atomistyki – dodaje Daniel Krajewski.
Ważny jest także jasny mechanizm podejmowania decyzji
Na kolejne dobre praktyki zwraca uwagę Tomasz Libront. Jak podkreśla, w dojrzałych poolach powtarza się kilka rozwiązań, które mogą mieć zastosowanie również w Polsce. Po pierwsze, jest to przejrzysty model zarządzania i podejmowania decyzji. Kluczowe znaczenie ma unikanie nadmiernej liczby komitetów na rzecz jasno określonych zasad głosowania, podziału kompetencji oraz zarządzania szkodami.
– Kolejną kwestią jest spójny zestaw wymaganych danych oraz jednolity standard oceny ryzyka. Równie istotne jest to, aby pojemności były oparte na realnym apetycie na ryzyko. Stabilność poolu buduje się na rzeczywistej zdolności członków konsorcjum do ponoszenia ryzyka, a nie na deklaracjach. Ostatnimi elementami są wysoka jakość danych o ryzyku i spójne raportowanie. Te bowiem skracają czas podejmowania decyzji i ograniczają ryzyko sporów po szkodzie – podsumowuje prezes SmarttRe.
Wielka Brytania: Pool ma 70 lat i ponad 30 uczestników
Jednym z pierwszych pooli jądrowych na świecie był Nuclear Risk Insurance (NRI). Brytyjski pool powstał w 1956 r., początkowo pod nazwą British Insurance Committee. Fakt, że to właśnie w Wielkiej Brytanii uruchomiono taką strukturę, nie powinien zaskakiwać, biorąc pod uwagę dojrzałość tamtejszego rynku ubezpieczeniowego. Do dziś NRI pozostaje punktem odniesienia dla innych rynków. W poolu uczestniczy obecnie 31 firm ubezpieczeniowych, a całość działa w formie odrębnej spółki. To model odmienny od rozwiązań przyjętych m.in. w Czechach i na Słowacji. Tam pool funkcjonuje jako jednostka w strukturach lidera przedsięwzięcia.
– Liczba uczestników poolu nie ogranicza jego skuteczności. Większość pooli zachęca do szerokiego udziału, aby maksymalizować potencjał, dywersyfikować ekspozycję i budować wspólną wiedzę specjalistyczną. Efektywność podejmowania decyzji osiąga się poprzez ustrukturyzowane komitety – zarządzające, underwritingowe i audytorskie – a nie przez ograniczanie liczby członków. Takie podejście pozwala każdemu ubezpieczycielowi wnieść wkład na poziomie, który jest dla niego adekwatny. Jednocześnie ułatwia decyzje strategiczne i techniczne – wyjaśnia w rozmowie z nami Mark Popplewell, dyrektor wykonawczy NRIE, spółki córki NRI.
Wielka Brytania: Wszystkie wyzwania da się pokonać
Przedstawiciel brytyjskiego poolu podkreśla, że utworzenie podobnej struktury w Polsce stanowi istotną szansę dla krajowego rynku. Wskazuje na możliwość uczestnictwa w strategicznym sektorze czystej energii, zatrzymania składek ubezpieczeniowych w kraju oraz dołączenia do globalnej społeczności pooli ubezpieczeń jądrowych. Jednocześnie zaznacza, że pojawiają się wyzwania, lecz mogą one zostać przezwyciężone dzięki wczesnemu i skoordynowanemu podejściu, które jest już widoczne na rynku.
– To pierwsze doświadczenie Polski zarówno ze strukturą pooli ubezpieczeniowych, jak i z koniecznością odejścia od konwencjonalnych, konkurencyjnych zachowań na rzecz modelu wspólnego współdzielenia mocy. Takie obawy są typowe dla każdego rozwijającego się rynku jądrowego. Polski sektor podjął jednak konkretne działania, aby je ograniczyć. Ubezpieczyciele zadeklarowali chęć udziału, pokazując gotowość rynku do wykorzystania tej szansy i wspólnej pracy nad utworzeniem poolu do końca 2026 r. – zaznacza nasz rozmówca.
Dobra znajomość sytuacji w Polsce nie jest przypadkowa. NRIE wspiera budowę poolu nad Wisłą – od grudnia 2023 r. jest partnerem TUW PZUW. Spółka zapewnia doradztwo w zakresie oceny ryzyka (underwriting) oraz inżynierii, a także przygotowuje Polskę do integracji z globalnym systemem pooli.
– Kluczowe jest to, aby struktura zapewniała przejrzyste zarządzanie, scentralizowaną wiedzę specjalistyczną, efektywne operacje underwritingowe oraz zgodność z przepisami dotyczącymi odpowiedzialności za szkody jądrowe – podsumowuje Mark Popplewell.
Czechy: Pool zaczynał od reasekuracji za granicą
Innym poolem, który podzielił się swoimi doświadczeniami, jest czeski. Prace nad konsorcjum przebiegały etapami i wymagały kilku lat przygotowań. W 1994 r. Czeskie Stowarzyszenie Ubezpieczycieli (ČAP) powołało grupę roboczą, która w kwietniu 1995 r. zwróciła się do wszystkich czeskich ubezpieczycieli majątkowych z ankietą dotyczącą zainteresowania udziałem w systemie ubezpieczeń jądrowych. 20 lipca 1995 r. powstał Czeski Nuklearny Pool Ubezpieczeniowy (ČJPP), zrzeszający 12 towarzystw. 1 września utworzono Biuro ČJPP, funkcjonujące jako jednostka organizacyjna lidera poolu – Česká pojišťovna, należącej obecnie do grupy Generali.
Jak opisuje dr Petr Záruba w książce „Historia czeskiego sektora ubezpieczeniowego”, w pierwszych dwóch latach działalności (1996–1997) ČJPP koncentrował się na aktywnej reasekuracji. Wynikało to z braku szczegółowej ustawy o odpowiedzialności cywilnej za szkody jądrowe w Czechach, a także z przyczyn finansowych i przygotowań do własnej działalności ubezpieczeniowej.
– Już w 1996 r. pierwszymi partnerami biznesowymi ČJPP były poole brytyjskie, niemieckie, słoweńskie i chorwackie. Udział członków w aktywnej reasekuracji był i pozostaje dobrowolny – wyjaśnia Jan Šebesta, specjalista ds. underwritingu ryzyk jądrowych w Biurze ČJPP.
Czechy: Obsługą działań zajmuje się biuro lidera poolu
Jan Šebesta wskazuje, że Biuro ČJPP odpowiada za całość działań biznesowych i administracyjnych poolu. Najwyższym organem pozostaje jednak Rada, złożona z jednego przedstawiciela każdej firmy członkowskiej. Każdy dysponuje jednym głosem, a decyzje zapadają zwykłą większością. Rada podejmuje wszystkie kluczowe decyzje, wyznacza kierunki strategiczne oraz zatwierdza m.in. statut, roczną politykę biznesową, budżet poolu, a także decyzje dotyczące nabycia, ograniczenia lub wygaśnięcia członkostwa.
Jan Šebesta przypomina, że – według dr Záruby, pierwszego menedżera ČJPP – regulacje prawne długo pozostawały w tyle za praktyką pooli. Czeska ustawa atomowa weszła w życie dopiero w lutym 1997 r.
– Niezbędne ogólne warunki ubezpieczenia, wymagające zatwierdzenia przez Ministerstwo Finansów, były przedmiotem długich negocjacji i opóźnień. Ostatecznie zatwierdzono je dopiero 27 stycznia 1998 r., niemal rok później. Miało to kluczowe znaczenie, ponieważ do czasu wejścia ubezpieczeń w życie państwo musiało w całości pokrywać szkody wynikające z ryzyka jądrowego – podkreśla nasz rozmówca.
Czechy: Spada liczba uczestników, stabilność zostaje
Pytany o dobre praktyki przydatne przy tworzeniu poolu w Polsce, Šebesta wskazuje na konieczność jak najwcześniejszego zaangażowania organów nadzorczych. Zwraca też uwagę, że uczestnictwo w reasekuracji ryzyk za granicą wymaga przygotowania na szerszy zakres ryzyka niż ten, który jest ubezpieczany na rynku krajowym.
– Istotna jest również stabilność członkostwa. ČJPP doświadczał wahań liczby uczestników, osiągając maksimum 15 firm w 1999 r., po czym nastąpił stopniowy spadek związany z fuzjami towarzystw i malejącym zainteresowaniem ubezpieczeniem ryzyk jądrowych. Od 2020 r. liczba członków ustabilizowała się na poziomie ośmiu. Mimo to możliwości ubezpieczeniowe poolu znacząco wzrosły. Od początku działalności pojemność w ubezpieczeniach majątkowych od ryzyk jądrowych zwiększyła się o 188 proc., a w obszarze odpowiedzialności cywilnej (OC) z tytułu ryzyka jądrowego – o 286 proc. – podkreśla Jan Šebesta.
Zdaniem eksperta
Nie ma ograniczeń dotyczących liczby podmiotów tworzących pool
Nie istnieją formalne ograniczenia dotyczące liczby podmiotów tworzących pool. Z perspektywy polskiego rynku kluczowe jest, aby tworzony pool jądrowy zapewniał możliwie największą pojemność ubezpieczeniową oraz szerokie możliwości zabezpieczenia ryzyk.
W odniesieniu do kwestii organizacyjnych, takich jak model funkcjonowania, struktura, zasady udziału, proces podejmowania decyzji czy tryb przystępowania i wyjścia, prowadzone są obecnie intensywne prace. Na tym etapie jest jednak zbyt wcześnie, aby przedstawiać szczegółowe rozwiązania.
Zdaniem eksperta
W poolu kluczowe decyzje podejmuje się większością głosów
Przykładowo brytyjski NRI funkcjonuje jako spółka i skupia ponad 30 członków z rynku Wielkiej Brytanii. We Francji Assuratome działa w formule GIE (platformy wspólnego działania) i jest opisywany jako co-reinsurance pool. Poole w Czechach czy na Słowacji są mniejsze, co wynika z mniejszej skali tych rynków. W Niemczech działa DKVG. To przykład ugruntowanej struktury poolowej rynku niemieckiego.
W większości europejskich pooli kluczowe decyzje podejmuje się większością głosów (czasem z podwyższonym progiem dla decyzji strategicznych), a dołączenie/wyjście ma zwykle charakter formalny i uporządkowany. Nie może bowiem destabilizować pojemności i odpowiedzialności poolu. To pokazuje, że zmiany w składzie poolu muszą być planowane tak, aby nie osłabić stabilności ochrony ubezpieczeniowej.
Główne wnioski
- Polska stoi dziś przed zadaniem stworzenia poolu ubezpieczeń jądrowych od podstaw, jednak nie oznacza to startu w warunkach instytucjonalnej pustki. Przeciwnie – wejście w ten obszar następuje w momencie, gdy na świecie funkcjonuje już kilkadziesiąt dojrzałych struktur, a rynek dysponuje blisko siedmioma dekadami skumulowanych doświadczeń w zakresie zarządzania ryzykiem jądrowym.
- Z perspektywy PZUW i SmarttRe oznacza to możliwość selektywnego podejścia do cudzych doświadczeń: identyfikowania rozwiązań, które sprawdziły się w praktyce, oraz unikania błędów, które ujawniły się dopiero w trakcie wieloletniego funkcjonowania zagranicznych pooli. W centrum projektowanego modelu nie znajdują się więc ani formalne konstrukcje organizacyjne, ani liczba uczestników, lecz trzy elementy o charakterze stricte operacyjnym: realnie przetestowane procedury likwidacji szkód, scenariuszowa komunikacja kryzysowa oraz przejrzysty mechanizm podejmowania decyzji, oparty na faktycznym apetycie na ryzyko poszczególnych uczestników. Kluczowe znaczenie ma tu jakość danych, precyzja underwritingu oraz stabilna, rzeczywista pojemność ubezpieczeniowa.
- Dobrym punktem odniesienia pozostają w tym kontekście Wielka Brytania i Nuclear Risk Insurance, który od siedemdziesięciu lat funkcjonuje w oparciu o szeroki skład członkowski, a jednocześnie zachowuje zdolność do sprawnego działania. Praktyka ta pokazuje, że liczba uczestników nie musi prowadzić do paraliżu decyzyjnego, o ile towarzyszy jej centralizacja wiedzy, jasno zdefiniowane procedury oraz ustrukturyzowany proces podejmowania decyzji. – Wszystkie wyzwania da się pokonać dzięki wczesnemu, skoordynowanemu podejściu, które już widzimy w Polsce – wskazuje Mark Popplewell.



