Kategorie artykułu: Biznes Newsy Polityka

ARP wyda w tym roku 5 mld zł. „Jesteśmy narzędziem do zadań specjalnych polskiego rządu"

– Podpiszemy umowę rządową na odbudowę Ukrainy – zapowiada Bartłomiej Babuśka, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu. Agencja negocjuje budowę fabryki szczepionek i zainwestuje w produkcję sztucznej nerki. Ma też sukcesy w ratowanych spółkach: RFK pracuje dla Jelcza, a Grupa Przemysłowa Baltic, która w tym roku wyjdzie ze strat, zbuduje kablowiec.

Bartłomiej Babuśka, prezes ARP
– W tym roku ARP obchodzi 35-lecie. Prezentem dla Polski będzie zbilansowanie Grupy Przemysłowej Baltic. To jest nasz cel istnienia. Gdy dostajemy do uratowania spółkę, opracowujemy dochodowy model biznesowy, znajdujemy zamówienia, wspieramy firmę, żeby stanęła na nogi – mówi Bartłomiej Babuśka, prezes ARP. Fot. materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak ARP chce wesprzeć polskich przedsiębiorców w odbudowie Ukrainy.
  2. Na jakim etapie są procesy ratowania spółek z problemami znajdujących się w portfelu ARP.
  3. W jakie nowe obszary działalności wchodzi agencja.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Bartłomiej Babuśka został prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) latem ubiegłego roku i nie zasypiał gruszek w popiele. Trwają porządki korporacyjne, wiele dzieje się w portfelu ponad stu spółek należących do agencji, która dodatkowo pracuje nad podpisaniem umowy rządowej na odbudowę Ukrainy oraz inwestycjami w sektorze medycznym.

– Rozmawiamy o 5 mld zł, które mogą w tym roku przepłynąć przez ARP. Jesteśmy narzędziem do zadań specjalnych polskiego rządu – przyznaje Bartłomiej Babuśka.

Drugi krok w czerwcu w Gdańsku

Jednym z takich zadań jest umożliwienie odbudowy Ukrainy przez polskie firmy.

– Przydają się moje kompetencje, długo mieszkałem i pracowałem w Ukrainie, więc ma dla mnie znacznie mniej tajemnic. Z kolei minister Wojciech Balczun, mój poprzednik w ARP, który zapoczątkował te działania, kierował ukraińską koleją, czyli największą firmą w Ukrainie zatrudniającą 300 tys. pracowników. Te doświadczenia służą teraz temu, by po kilku latach zastoju narzucić Ukrainie wymagający dialog – mówi prezes ARP.

Pierwszym krokiem było zawarcie w Rzymie podczas Ukraine Recovery Conference (URC) w czerwcu 2025 roku memorandum.

– Chcemy doprowadzić do podpisania podczas URC, która w tym roku odbędzie się w czerwcu w Gdańsku, umowy międzyrządowej. Planujemy również wpisanie do niej pierwszych projektów. Przetargi odbywałyby się na podstawie polskich przepisów. Rynek ukraiński zawsze był wymagający, teraz jest jeszcze trudniejszy przez wojenną rzeczywistość. Dlatego polskie firmy potrzebują opieki polskiego rządu – uważa Bartłomiej Babuśka.

Podkreśla, że odbudowa Ukrainy przez polskie firmy powinna wesprzeć polski eksport, bo jest niebagatelny. W ubiegłym roku wyniósł 57 mld zł.

– Dzięki temu polskie firmy zarobią na odbudowie, ale równolegle poszerzymy kanał dla polskich produktów eksportowanych nie tylko na Ukrainę, ale i na Bliski Wschód – mówi menedżer.

Droga, kolej, magazyny

Jako pierwszy projekt, który powinien znaleźć się na rządowej liście, wymienia przedłużenie A4 z Krakowa od Krakowca do Lwowa. Jako projekt pilotażowy pokaże, jak realizować współpracę. Jednocześnie powinna też powstawać europejska (z europejskim rozstawem torów) kolej do Odessy.

– Polska pierwszy raz w historii powinna mieć swój port nad Morzem Czarnym – uważa prezes rządowej agencji.

Do tego analizy mają pokazać, gdzie powinny powstać także bazy logistyczne i jakie rodzaje magazynów są wąskim gardłem dla polskiego eksportu na Bliski Wschód. Prezes ARP przewiduje, że może brakować magazynów chłodzonych i mrożonych, bo ważną rolę w polskim eksporcie odgrywa przemysł spożywczy, w tym żywność halal i koszerna.

ARP zainwestowała 108 mln zł w rozbudowę Euroterminalu Sławków, cały projekt to ponad 180 mln zł. Zdolności mają wzrosnąć z 285 tys. do ponad 500 tys. TEU rocznie.

– Obecnie trwa procedowanie tego projektu. Rozbudujemy moce terminalu o 50 proc., to jedna z naszych najlepszych spółek. Poza naszymi inwestycjami planowane są projekty drogowe za 190 mln zł – dodaje Bartłomiej Babuśka.

Zdaniem eksperta

Dobry kierunek

Konfederacja Lewiatan reprezentująca liczne grono polskich przedsiębiorców i współpracująca od kilku już lat z organizacjami biznesu Ukrainy popiera zawarcie polsko-ukraińskiej umowy ułatwiającej funkcjonowanie polskich przedsiębiorstw w Ukrainie i współpracę partnerską. Każda forma ułatwień i zarazem usuwania licznych barier w tej współpracy będzie korzystna dla polskiego biznesu.

Wiemy od wielu firm, że wygrywanie przetargów prowadzonych w Ukrainie (np. na rządowym portalu Prozoro) jest bardzo trudne, niemal wręcz niemożliwe. Równocześnie zdajemy sobie sprawę, jak wielkie jest zapotrzebowanie na inwestycje w Ukrainie i w związku z tym potencjalne szanse dla polskich przedsiębiorstw w wielu branżach.

Podpisanie takiej umowy na URC 2026 w Gdańsku będzie mieć oczywiście wymiar symboliczny, tj. wsparcie polskiego biznesu w odbudowie Ukrainy, ale przede wszystkim praktyczny – już poprzednia konferencja URC organizowana w roku 2025 w Rzymie zaowocowała podpisaniem przez uczestniczące w niej firmy ponad 200 kontraktów. A zatem wymiar biznesowy tego typu spotkań jest coraz ważniejszy. URC 2026 w Gdańsku powinna zmierzać w tym kierunku. 

Szczepionki, nerka, mammograf

Kolejne zadanie, którego wcześniej ARP nie realizowała, to inwestycje w sektorze medycznym.

– Wchodzimy w ten obszar, bo jest bardzo potrzebny dla bezpieczeństwa kraju. Rozmawiamy z jednym z czołowych producentów farmaceutycznych na świecie o ulokowaniu w Europie fabryki szczepionek za kilkaset milionów złotych – mówi Bartłomiej Babuśka.

Zastrzega, że jest zbyt wcześnie na ujawnienie szczegółów.

ARP chce też zainwestować w projekt sztucznej nerki.

– Chcemy realizować projekt ksenotransplantologii nerek z profesorem Zembalą. Polega to na możliwości przeszczepiania ludziom odzwierzęcej nerki. Chorzy nie będą musieli się dializować. W USA już takie rozwiązanie istnieje, profesor Zembala gwarantuje, że potrafi to zrobić. Jesteśmy gotowi zainwestować kilkadziesiąt milionów złotych z partnerem prywatnym. Trzy miesiące temu podpisaliśmy w tej sprawie list intencyjny. Jesteśmy w stałym kontakcie – mówi prezes Bartłomiej Babuśka.

Agencja planuje też inwestycję w polski startup, który opracował mammograf pozwalający na nieinwazyjne badanie.

– Chcemy wspierać przedsięwzięcia ambitne, skalowalne i niosące ogromną wartość społeczną. Będziemy inwestować w technologie, które poprawiają jakość życia, wzmacniają bezpieczeństwo zdrowotne i są oparte na innowacjach – deklaruje prezes ARP.

Spółki w tarapatach: Cegielski

Jednocześnie agencja nie zwolniła działalności polegającej na ratowaniu spółek w tarapatach. Niewykluczone, że będzie pomagać JSW. Decyzje w tej sprawie wkrótce zapadną.

– Nie mamy w portfelu samych gwiazd, przeciwnie. Do ARP wnoszone są spółki z kłopotami. U nas przechodzą twardą restrukturyzację. Zarządzamy spółką i piszemy dla niej scenariusz. Czasem przykry, czyli upadłość, choć staramy się prowadzić procesy sanacyjne, czasem dezinwestycje. Nie wszystko musi być zarządzane przez państwo. Na koniec powinniśmy zostawić w portfelu spółki ważne ze strategicznego punktu widzenia. Mamy w Polsce dojrzały i kreatywny biznes, z którym możemy rozmawiać o przejęciach – mówi Bartłomiej Babuśka.

Do ARP należy H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych, która realizuje wart 5 mld zł kontrakt dla PKP Intercity.

– W ubiegłym roku zakończyliśmy z dużym wyprzedzeniem modernizację 26 wagonów dla PKP Intercity. Są przystosowane do prędkości 200 km/h i oferują pasażerom najwyższy komfort podróży. Obecnie skupiamy się na realizacji historycznego zamówienia, także dla PKP Intercity, na 300 wagonów z perspektywą kolejnych 150. Staramy się, żeby nie wystąpiły opóźnienia w kontraktach. Jestem wdzięczny Intercity, cieszę się, że nie docierają do mnie sygnały o problemach i trwa dialog między zarządami obu spółek – mówi Bartłomiej Babuśka.

Podkreśla jednak, że projekt budowy taboru będzie modelowym przykładem realizacji komponentu lokalnego. 90 proc. zamówień trafi do polskich dostawców. H. Cegielski FPS finalizuje modernizację 50 wagonów Combo, które są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, rowerzystów i rodzin. Równolegle rozwija usługi dla transportu regionalnego. Dla województwa lubuskiego produkuje sześć elektrycznych zespołów trakcyjnych, a dla lubelskiego – cztery.

Spółki wychodzą na prostą: Grupa Przemysłowa Baltic

Grupa Przemysłowa Baltic (GPB), dawniej Stocznia Gdańska, realizuje duże kontrakty.

– Liczę, że w tym roku GBP przestanie przynosić straty. Pod koniec 2025 roku podpisała memorandum o współpracy z francuskim koncernem EDF, jednym z największych operatorów energetyki jądrowej na świecie. Oddała też dwie morskie stacje elektroenergetyczne, jedne z najważniejszych elementów farmy wiatrowej Baltic Power. Została również wybrana przez PGE i Ørsted do produkcji elementów typu secondary steel dla projektu Baltica 2 – jednej z największych inwestycji offshore wind na Morzu Bałtyckim. Pierwsze klatki anodowe zostały przekazane w grudniu. GBP odbudowuje też siły stoczniowe, bo fachowcy odchodzili do prywatnego sektora. Oddała drugi statek wybudowany we współpracy ze stocznią wojenną PGZ zamówiony przez Fińską Straż Graniczną i napędzany LNG. To dowód, że polska gospodarka wraca do roli, którą powinna odgrywać od dekad. Budujemy okręty gotowe do działań na najtrudniejszych akwenach, co wzmacnia bezpieczeństwo morskie i pozycję Polski w strukturach NATO. Polska myśl techniczna i przemysłowa wciąż wyznacza najwyższe standardy – mówi prezes ARP.

Dodaje, że ARP przywraca funkcje przemysłowe na terenach postoczniowych.

Baltic Towers, fabryka wież wiatrowych na Wyspie Spichrzów w Gdańsku, to 500 miejsc pracy dla wykwalifikowanych w przyszłościowym zawodzie pracowników. Jest też ważnym elementem wzmocnienia polskiego łańcucha dostaw dla sektora morskiej energetyki wiatrowej. Współpraca z hiszpańskim GRI to z kolei przykład budowania synergii na poziomie europejskim. Napędza też lokalny łańcuch dostaw komponentów. Baltic Towersma już kontrakty na setki milionów złotych – dodaje prezes agencji.

W planach jest statek kablowiec.

– W kooperacji z polską firmą energetyczną i zagranicznym partnerem chcemy wybudować statek, który będzie układał kabel na dnie Bałtyku. Tym kablem będzie do lądu dostarczany prąd z morskich farm wiatrowych. Szczegóły inwestycji podamy w połowie roku – zapowiada Bartłomiej Babuśka.

Spółki ratują zlecenia: RFK, Inofama

Agencja chce też zainwestować w produkcję pojazdów bezzałogowych.

– Dwa miesiące temu podpisaliśmy list intencyjny z ukraińskim partnerem. Umowę będziemy finalizować w najbliższych tygodniach. Pracujemy nad metodologią skutecznego pozyskiwania technologii sprawdzonych na polu walki w Ukrainie. Produkcję chcemy ulokować w Inofamie – mówi prezes ARP.

Przyznaje, że spółka miała kilka nietrafionych inwestycji, zaszkodziła jej pandemia, potem wojna. Ma jednak nową ocynkownię oraz pracowników z doświadczeniem w produkcji.

– Trzeba trochę dostosować park maszynowy. Mamy wiele instrumentów, by podać spółce rękę, jeśli będzie miała kontrakt i dochodowy model biznesowy. Mamy firmę leasingową, mamy TFI – wymienia menedżer.

Podobnie ARP wsparła RFK, dawne Rafako, które obecnie produkuje ramy dla Jelcza.

– Pracuje tam w tej chwili 70 osób, ale chcielibyśmy, by w tym roku ten poziom doszedł do 100, a ostatecznie do 500. Dla Raciborza utrzymanie tego zakładu jest bardzo istotne. To modelowy przykład dual use, bo Jelcz ma zamówienia cywilne i obronne. To także przykład, jak chcemy wplatać nasze spółki w łańcuchy zamówień w ramach grupy. Synergia jest ważnym elementem naszej działalności – mówi Bartłomiej Babuśka.

ARP powołała niedawno menedżera ds. synergii, który ma ich szukać w grupie. Prezes szacuje, że już podjęte działania pozwolą zaoszczędzić kilka milionów złotych rocznie.

– Już minister Balczun zauważył, że spółki z grupy kupują energię elektryczną od innych dostawców, chociaż mamy trzy spółki handlujące energią. Synergii można szukać w ubezpieczeniach czy wyjazdach korporacyjnych, bo mamy dwa zamki: w Baranowie Sandomierskim i Krasiczynie – wymienia menedżer.

ARP szuka też kontraktów dla firmy Prema, największego producenta pneumatyki w województwie świętokrzyskim.

Spółki zmieniają branże, spółki się rozwijają

Niektóre spółki z grupy będą, podobnie jak Inofama, zmieniać branżę.

– Kopalnia soli Kłodawa będzie musiała zredefiniować działalność. Przed wojną tańsza była sól importowana z Ukrainy. Teraz zalewa nas sól z Egiptu. Nie jesteśmy Wieliczką, nie zbudujemy imperium turystycznego. Analizujemy, do czego można wykorzystać kopalnię soli. Może do lokalizacji bazy danych, a może utylizacji odpadów – mówi prezes ARP.

Są jednak branże, które mają akurat dobry czas.

– W spółce Industria mamy trzy kopalnie kruszyw. Poważnie rozważamy otwarcie czwartej – na terenie Ukrainy – mówi Bartłomiej Babuśka.

ARP chce też inwestować w łódzką Wifamę, która może produkować m.in. miny.

– Świat odnawia arsenały, więc nasze wejście kapitałowe do spółki zaowocuje wzrostem potencjału obronnego Polski, a spółce pozwoli realizować nowe inwestycje. Trwa ostateczna wycena, ile przeznaczymy na ten cel – ujawnia prezes ARP.

Spółki zmieniają właściciela

Część spółek ARP zamierza sprzedać.

– Państwo polskie nie musi wszystkiego produkować. Dla wielu spółek inwestor branżowy będzie błogosławieństwem – mówi Bartłomiej Babuśka.

ARP szuka inwestora dla Opakometu, który produkuje opakowania, tubki do kremów i farb, a także kanistry. Jego produkty wykorzystuje branża automotive, firma współpracuje z Orlenem.

– Kilka dni temu prowadziliśmy w Turcji rozmowy z największym potentatem w branży opakowań. Będzie due diligence w Opakomecie i jest zainteresowanie stworzeniem joint venture w Polsce. Ponadto zainteresowanie wyraziła szwedzka firma, rolniczy producent bioenergii – mówi Bartłomiej Babuśka.

Inwestora ARP szuka także dla Dozamelu, wrocławskiej wielobranżowej firmy, zajmującej się m.in. handlem, logistyką i nieruchomościami. Trwają też poszukiwania inwestora dla producenta koszul Polanex. Rozmowy z inwestorem trwają od trzech miesięcy. Właściciela zmieni też Fabryka Przewodów Energetycznych z Będzina.

– Spółka jest w postępowaniu układowym, ale ma kontrakty i obroty wynoszące blisko 100 mln zł rocznie. Nie tylko uzdrowimy ten ważny podmiot, ale także zaproponujemy go innej dużej spółce skarbu państwa – zapowiada prezes ARP.

Spółki eksportują: PGZ

Uważa, że wiatru w żagle daje działający od pół roku w ARP departament współpracy międzynarodowej.

– To było historyczne zaniechanie, że instytucja tak wielobranżowa, skupiająca ponad sto spółek oferujących najprzeróżniejsze usługi, nie miała wsparcia eksportu. Od pierwszych tygodni widzimy efekty zmiany. Odwiedził nas minister inwestycji Arabii Saudyjskiej, który określił spotkanie w ARP jako najistotniejsze i najlepsze. Na drugi dzień jego wysłannicy pojechali do nadzorowanych przez nas specjalnych stref ekonomicznych – opowiada prezes ARP.

Chwali też współpracę z Marokiem.

– Ambasador Orłowski bardzo dobrze rozumie biznes. Polska jako jeden z pierwszych krajów uznała obszar Sahary Zachodniej. Mamy więc otwarte drzwi na Maroko, a to brama do Afryki. Była tam niedawno duża delegacja przedsiębiorców, największe perspektywy mają produkowane przez PGZ pociski Piorun. W ślad za tym kontraktem spodziewam się kolejnych. Dwa tygodnie temu prezesi polskich spółek, m.in. z Grupy Kapitałowej ARP, pojechali do Arabii Saudyjskiej. Byli wśród nich GBP, PTS Wagon oraz Wuzetem. Czekamy na efekty rozmów – mówi menedżer.

Porządki korporacyjne

Od objęcia przez niego stanowiska latem 2025 roku w ARP doszło do zmian kadrowych.

– Bardzo mocno odpolityczniliśmy kadry w zarządach i radach nadzorczych naszych spółek. Orientujemy się na ludzi, którzy są dobrymi prawnikami, ekonomistami, ekspertami w branżach – mówi Bartłomiej Babuśka.

Nie ujawnia jednak liczby zwolnionych menedżerów.

– Pracujemy nad strategią na najbliższe trzy lata, przedstawimy ją za kilka tygodni. Od wielu lat, gdy zajmuję stanowiska w zarządach dużych spółek, staram się, żeby strategia odzwierciedlała zamierzenia i była podatna na ewaluację. W świecie wojenno-epidemicznym mamy do czynienia z podręcznikową rzeczywistością warunków turbulentnych. Strategia musi przewidywać dostosowanie się do zmian – mówi prezes ARP.

Jego zdaniem konieczne jest też określenie sposobu finansowania ARP, która dotychczas nie miała stałego źródła.

– Finansowanie zależało od nastrojów w rządzie, relacji prezesa z ministrem skarbu, sytuacji politycznej i potrzeb. Teraz bierzemy udział w tworzeniu ustawy o ARP, która to ureguluje – mówi prezes rządowej agencji.

Miniwywiad

Niech ARP pozostanie przy ratowaniu spółek

XYZ: Co pani sądzi o planach ARP dotyczących polsko-ukraińskiej umowy rządowej na odbudowę Ukrainy?

Jadwiga Emilewicz, była minister przedsiębiorczości i technologii: Jeśli uda się podpisanie polsko-ukraińskiej umowy rządowej podczas URC w czerwcu, pogratuluję ARP. Rozumiem, że umowa pokaże obszary, w których polskie firmy mogą realizować kontrakty. Mam też nadzieję, że będzie temu towarzyszyła informacja o funduszu wsparcia, który uruchomi ARP dla polskich firm do realizacji tych przetargów, np. dotacje na przygotowanie dokumentacji projektowej. Takiego instrumentu życzę ARP, bo na to dziś czeka rynek. Sama umowa dziś, po czterech latach wojny i umiarkowanych doświadczeniach biznesu, to ważny, ale niewystarczający instrument. 

Za roztropne uważam stawianie na inwestycje kolejowe i drogowe. Kolej do Odessy brzmi atrakcyjnie komunikacyjnie, ale zacznijmy od rzeczy osiągalnych i realnych. Najpierw europejskie połączenie kolejowe do Lwowa, potem do Kijowa, niech pociągi jadą przez granicę szybciej niż 40 km/h, to już będzie progres. Do portów czarnomorskich droga jest daleka – i geograficznie, i geopolitycznie. Przedsiębiorcy oczekują bardziej koncentracji na zachodniej Ukrainie, gdzie realnie można coś zrobić. To rozbudowa przejść granicznych, budowa szpitali, tramwaje we Lwowie i w Kijowie, inwestycje wodno-kanalizacyjne, budownictwo mieszkaniowe.

Zamiast stawiać magazyny, może warto wesprzeć polskich eksporterów żywności na ukraińskim rynku. Przydałaby się polska sieć handlowa. To najlepszy sposób na wpuszczenie na rynek polskich towarów. Ukraińcy pokazują nam, jak to się robi: ukraińska grupa handlowa Fozzy Group jest wymieniana jako jeden z głównych, potencjalnych kupców aktywów sieci Carrefour w Polsce. 

Co pani sądzi o planach ARP wychodzących poza dotychczasową działalność?

Prezes mówi o kilku przyszłościowych projektach. Rozumiem, że kiedy zarządza się agencją, która w portfelu ma tylko spółki w restrukturyzacji i upadłości, to chciałoby się mieć coś pozytywnego do pokazania. Projekt sztucznej nerki PR-owo brzmi znakomicie. Jednak skupiłabym się na restrukturyzacji, abyśmy nie musieli sprzedawać za bezcen spółek z majątku skarbu państwa. Opakomet działa w gorącej dziś branży opakowań. Może więc, zamiast gorączkowo szukać klienta, warto rozejrzeć się na lokalnym rynku producentów i poszukać tu inwestora branżowego. To jednak na pewno mniej atrakcyjna komunikacyjnie i żmudna zawodowo praca. ARP powinna skoncentrować się na podstawowej działalności, w której ma duże kompetencje – czyli ratowaniu spółek.

Dziwi mnie zapowiedź inwestycji w produkcję min. Przypominam, że ARP dwa lata temu zrezygnowała z kontroli w głośnej ostatnio spółce Polska Amunicja, podobno ze względu na personalne animozje. Straciliśmy więc dwa lata, bo projekt rozpoczął poprzedni zarząd ARP. Ta nowa zapowiedź brzmi jak rozpaczliwa ucieczka do przodu przed nieuzasadnionym zamieszaniem w spółce, która miała rozpocząć produkcję amunicji. 

Z tego, co mówi prezes, ARP nie przestaje ratować spółek.

Nie jestem zaskoczona, że ARP zaangażuje się w restrukturyzację JSW. Zastanawiam się natomiast, co się stało z funduszem rezerwowym zawiązywanym przez JSW, który jest zasilany w czasach koniunktury na węgiel koksujący. Szkoda, że spółka przejadła te pieniądze w ostatnich dwóch latach i dziś musi korzystać z koniecznej pomocy Agencji. W całej Europie przemysł obronny będzie generował ogromne zapotrzebowanie na stal, więc cykl koniunkturalny na węgiel koksujący wróci.

Cieszą mnie dobre wyniki Grupy Przemysłowej Baltic, spółka produkująca elementy wież wiatrowych została powołana w 2022 roku, więc to kontynuacja rozpoczętych wcześniej działań i dobrze, że dzisiejszy zarząd je kontynuuje.

Egzotycznie brzmi natomiast informacja o powołaniu menedżera ds. synergii. Za co biorą pensje pozostali menedżerowie w ARP? Przecież to jest waśnie ich główne zadanie.

Główne wnioski

  1. Prezes ARP Bartłomiej Babuśka zapowiada umowę międzyrządową Polska-Ukraina, która może zostać podpisana w czerwcu w Gdańsku podczas URC. Pozwalałaby na ogłaszanie przetargów na wybrane projekty na podstawie polskich przepisów. Prezes wymienia takie projekty, jak: przedłużenie A4 z Krakowa od Krakowca do Lwowa, europejską kolej do Odessy, port nad Morzem Czarnym, bazy logistyczne, w tym magazyny chłodzone i mrożone dla polskich eksporterów z branży spożywczej.
  2. ARP ma w planach projekty medyczne. To inwestycja w produkcję sztucznej nerki z prof. Zembalą i prywatnym partnerem. Kolejna inwestycja przewidziana jest w polski startup, który opracował mammograf pozwalający na nieinwazyjne badanie.
  3. ARP kontynuuje działalność polegającą na ratowaniu spółek z problemami. Prawdopodobnie wesprze JSW. Grupa Przemysłowa Baltic ma w tym roku wyjść ze strat. Ma dużo zamówień z branży wiatrakowej. Odbudowuje nogę stoczniową. W planach jest budowa kablowca, który będzie na dnie Bałtyku układał kable do przesyłu prądu z morskich farm wiatrowych. ARP chce to zrobić we współpracy z polską firmą energetyczną. W Inofamie ARP chce ulokować produkcję bezzałogowych pojazdów, którą zamierza realizować we współpracy z ukraińskim partnerem. Wszystkie planowane na ten rok projekty ARP pochłoną 5 mld zł, przewiduje prezes.