Kategoria artykułu: Biznes

Pool jądrowy zaczyna nabierać kształtu. Rynek ubezpieczeń szykuje wspólny front (DEBATA)

Budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej wymusza stworzenie mechanizmu, którego krajowy rynek ubezpieczeń jeszcze nie testował. Kilkunastu ubezpieczycieli chce wspólnie wziąć na siebie ryzyko atomowe i zbudować krajowy pool. Pytanie nie brzmi już, czy powstanie, ale jak go zorganizować, by zadziałał w praktyce. Przedstawiamy wnioski z debaty „W drodze do poolu jądrowego" zorganizowanej przez redakcję XYZ.

Uczestnicy debaty XYZ o poolu jądrowym
Uczestnicy debaty XYZ – od lewej: Przemysław Gorzkowski (Nuclear PL), Andrzej Liwacz (Generali), Jarosław Poszelężny (Compensa), Piotr Sobolewski (XYZ), Andrzej Jarczyk (TUW PZUW), Monika Silva (IGEOS Nuclear) i Tomasz Libront (SmarttRe). Fot. Jakub Kuźmiński, XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile czasu trwa budowa elektrowni jądrowej i ile osób jest w to zaangażowanych.
  2. Jakie są podstawowe wnioski z odwiedzin zagranicznych pooli jądrowych.
  3. Na jakim etapie są prace Ministerstwa Energii nad zmianami w regulacjach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Budowa poolu jądrowego to jedna z najbardziej bezprecedensowych inicjatyw w historii polskiego sektora ubezpieczeń. Takie przedsięwzięcie wymaga nie tylko ścisłej współpracy konkurujących ze sobą na co dzień graczy, ale też bardzo szczegółowego zaplanowania zasad działania i podejmowania decyzji. Aby omówić dotychczasowe zaawansowanie prac i zebrane doświadczenia oraz zastanowić się nad kolejnymi krokami, zorganizowaliśmy pod koniec lutego w redakcji XYZ debatę „W drodze do poolu jądrowego". Przedstawiamy kluczowe wnioski i tezy, które podczas niej padły.

Budowa takiej elektrowni to długoterminowy projekt

Dyskusja zaczęła się od nakreślenia obecnego etapu prac. Tomasz Libront, prezes brokera reasekuracyjnego SmarttRe, przypomniał, że budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej jest podzielona na dwa etapy. W pierwszej fazie dominują tradycyjne ubezpieczenia, np. budowlano-montażowe i odpowiedzialności cywilnej (OC) ogólnej. W przypadku elektrowni okres budowy jest jednak znacznie dłuższy niż zazwyczaj. Ostatnie inwestycje, m.in. w Finlandii, potwierdzają, że zwykle nie kończą się one w zaplanowanym terminie.

Na wyjątkową specyfikę budowy elektrowni jądrowej zwracał uwagę także Przemysław Gorzkowski, współzałożyciel, wspólnik i dyrektor ds. prawnych Nuclear PL. Przekonywał, że już sam zakres wymaganej dokumentacji jest znacząco większy niż przy elektrowni konwencjonalnej.

– Przy elektrowni konwencjonalnej po decyzji środowiskowej mamy pozwolenie na budowę i zaczynamy prace. Tymczasem przy elektrowni jądrowej najpierw jest wieloletni etap zezwoleniowo-licencyjny przed prezesem PAA [Państwowej Agencji Atomistyki – red.], GDOŚ [Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – red.] i innymi organami w niespotykanej w innych inwestycjach skali, liczne badania środowiskowe i lokalizacyjne, prace przygotowawcze i wstępne roboty budowlane. Potem uzyskujemy pozwolenie na budowę. Cały ten okres zajmuje długie lata, a czas budowy elektrowni jądrowej liczymy już po tych wszystkich czynnościach, od ułożenia tzw. pierwszego betonu jądrowego. Także później czas budowy jest dłuższy niż przy elektrowniach konwencjonalnych, a zaangażowanie zasobów większe – mówi Przemysław Gorzkowski.

Przy inwestycji pracuje nawet ponad 10 tys. osób

Zauważa, że w szczytowym momencie podczas budowy takiej elektrowni może być zaangażowanych znacznie ponad 10 tys. osób. Dla przykładu przy budowie dwóch bloków elektrowni konwencjonalnej w Opolu było ich 5-6 tys. Dodaje, że sama budowa elektrowni to tylko część inwestycji. Nie można bowiem zapominać o budynkach administracyjnych, zapleczu budowy, a przede wszystkim o towarzyszącej infrastrukturze. Chodzi przede wszystkim o drogi, kolej, port i linie energetyczne dające możliwość wyprowadzenia mocy z północy Polski na cały kraj.

Pool zaczyna być potrzebny w drugiej fazie budowy

Tomasz Libront zauważa, że potrzeba uruchomienia mechanizmu poolowego staje się istotna dopiero w drugim etapie projektu, czyli w momencie załadunku paliwa jądrowego. To granica, po której klasyczny rynek ubezpieczeniowy i reasekuracyjny ogranicza swój udział ze względu na ekspozycją jądrową (narażenie na ryzyko strat związanych z wystąpieniem tego typu szkód). Wtedy właśnie poole stają się naturalnym narzędziem do zapewnienia stabilnej pojemności ubezpieczeniowej i ciągłości ochrony dla tego specyficznego, wysokokosztowego ryzyka.

Pool jądrowy przejmuje odpowiedzialność w momencie, kiedy na budowę takiej elektrowni trafia paliwo jądrowe. To oznacza, że do momentu zakończenia inwestycji jest ona chroniona zarówno przez pool, jak i w ramach rynkowych ubezpieczeń związanych z ryzykami budowlano-montażowymi. To sprawia, że dla takich ubezpieczycieli jak Compensa projekt elektrowni jądrowej ma znacznie szerszy wymiar niż tylko udział w poolu – wskazał z kolei Jarosław Poszelężny, dyrektor Biura Ubezpieczeń Odpowiedzialności Cywilnej i Finansowej w Compensie.

W podobnym tonie wypowiedział się Andrzej Liwacz, dyrektor zarządzający ds. ubezpieczeń korporacyjnych w Generali Polska. Ocenił, że firmy chcące zaangażować się w pool jądrowy, powinny być obecne przy tej inwestycji także na wcześniejszym etapie. Chodzi zarówno o fazę przygotowawczą, jak i budowlaną.

TUW PZUW prowadzi prace nad poolem od dwóch lat

Roli lidera polskiego poolu podjęło się TUW PZUW należące do grupy PZU. Prezes towarzystwa Andrzej Jarczyk przyznał podczas debaty, że przygotowania do tej roli zaczęły się już dwa lata temu od wizyt studyjnych w zagranicznych poolach. Na świecie działa ok. 30 tego typu przedsięwzięć. Wspólnie z Tomaszem Librontem odwiedzał kilka z nich (Wielka Brytania, Niemcy, Czechy, Słowacja, Belgia). Obaj menedżerowie chcieli zobaczyć jakie rodzaje ryzyka biorą na siebie ubezpieczyciele i w jaki sposób są zorganizowane ich konsorcja.

– Mocno przyglądaliśmy się poolowi w Niemczech [dkvg – red.], który wyróżnia się dobrą wewnętrzną organizacją. Doszliśmy jednak do wniosku, że w Polsce najlepszym rozwiązaniem będzie to najprostsze, czyli takie, które nie wymaga tworzenia nowej spółki. Bardzo łatwo byłoby wtedy utknąć w rozmowach o podmiocie, jego władzach, statucie – wskazał Andrzej Jarczyk.

Tomasz Libront przypomniał, że każdy z pooli zorganizowany jest inaczej, np. niektóre działają w formule osobnych spółek, a inne jako departament u lidera poolu. Łączy je jednak wysoka dyscyplina organizacyjna i uregulowanie prawne wszystkich wątków. Pozwala to na sprawne działanie, np. w razie problemów któregoś z uczestników poolu czy jego wycofania się z inicjatywy.

– Bardziej wyodrębniony podmiot oznacza mniejsze bezpośrednie zarządzanie poolem przez ubezpieczycieli, bo stają się udziałowcami, akcjonariuszami. Przy prostszych modelach nadzór nad decyzjami jest bardziej bezpośredni. Najważniejsza jest decyzja, kogo przyjmujemy, jakie są zasady wejścia i wyjścia. Ważne jest też przygotowanie się na czas powstania szkody, bo likwidacją zajmują się ubezpieczyciele, a nie pool. Musimy wcześniej zaplanować także np. kwestię komunikowania wystąpienia szkody – dodał prezes TUW PZUW.

Deklaracje towarzystw przekraczają oczekiwania

Potwierdził wcześniejsze informacje, że kilkunastu ubezpieczycieli zadeklarowało już chęć uczestnictwa w konsorcjum. Wstępnie określili też pojemność ubezpieczeniową, czyli ryzyko, jakie w zamian za składkę są w stanie na siebie wziąć.

Teraz towarzystwo we współpracy z kancelarią prawną pracuje nad projektem porozumienia ubezpieczycieli. Andrzej Liwacz sprecyzował, że sami ubezpieczyciele mogą teoretycznie z czasem zwiększać swoje pojemności, jak to się dzieje za granicą. Dochodzą bowiem m.in. wypracowane zyski, które zwiększają zdolności poszczególnych towarzystw w tym zakresie.

Andrzej Jarczyk dodał natomiast, że takie międzynarodowe grupy działające też w Polsce muszą brać pod uwagę, że zaangażowanie w pool zwiększa ich ekspozycję na ryzyko nuklearne. To z kolei może wymagać ograniczenia ekspozycji np. w innych takich konsorcjach w regionie. Generali jest np. zaangażowane w Czechach i na Słowacji, grupa VIG będąca właścicielem Compensy uczestniczy w poolu w Czechach, Rumunii i na Węgrzech.

Pool wzmacnia komponent krajowy przy inwestycji

Rozmówcy zgodzili się, że budowa polskiego poolu jądrowego wpisuje się w promowaną przez rząd ideę local content. Chodzi o udział krajowego komponentu w łańcuchu dostaw.

– Mówimy o polskim stowarzyszeniu, zgromadzeniu firm ubezpieczeniowych. Powstanie takiego poolu to realny wkład i przykład local content realizowanego przy okazji tej inwestycji – podkreśliła Monika Silva, zastępca dyrektora generalnego Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska (IGEOS Nuclear).

O korzyściach z uczestnictwa w poolu mówił Andrzej Liwacz. Stwierdził, że istotną zaletą uczestnictwa w poolu jest wiedza na temat technologii. Przy budowie tej elektrowni zostaną zastosowane bowiem najlepsze praktyki inżynieryjne, które mogą się przekładać na inne inwestycje przemysłowe w Polsce. Źródłem wiedzy są też poole zagraniczne, mające dekady doświadczeń w ubezpieczaniu elektrowni i ocenie ryzyka.

– Dla mnie to jedno z największych odkryć, że poole ze sobą współpracują, wymieniają się informacjami. Nie ma tu ostrej konkurencji. Już teraz zapraszają nas zagraniczne poole, byśmy do nich dołączyli i wzięli na siebie część ryzyka. To nam pozwoli wysłać tam undewriterów, inżynierów ryzyka, ludzi od bezpieczeństwa na badania elektrowni na świecie – dodał Andrzej Jarczyk.

Jarosław Poszelężny zwrócił uwagę na jeszcze jedną korzyść. Chodzi o to, że w razie wystąpienia potencjalnych szkód jądrowych sprawą zajmuje się sąd w miejscu wypadku. Gdyby nie powstał polski pool i sprawą zajmowałoby się konsorcjum z centralą za granicą, mogłoby to wydłużać cały proces.

Potrzebne będą zmiany w regulacjach i współpraca

Przemysław Gorzkowski zwrócił uwagę na potrzebne zmiany w prawie. Obecnie bowiem kwestię umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) za szkody jądrowe regulują cztery artykuły w ustawie o prawie atomowym. Aby rozbudować przepisy zarówno pod kątem ubezpieczycieli, jak i choćby zabezpieczenia kwestii nadzorczych, potrzebna jest współpraca.

– Tu dobrze widać kolejną rolę poolu, czyli posiadanie silnej reprezentacji środowiska przy zmianach regulacyjnych. Konieczne będą duże zmiany, chodzi zarówno o kwestii definicji, ale też np. okresy przedawnienia. Inną kwestią jest przedawnienie wynikające z prawa polskiego, a inne z prawa konwencji wiedeńskiej – tłumaczył Tomasz Libront.

– To zmiana dla dobra ogółu i ciekawy precedens. Nikt nie proponuje regulacji wyłącznie dla własnego interesu, ale mówimy o zaangażowaniu prawie całego środowiska ubezpieczeniowego. Trudno zatem mówić o klasycznym lobbingu – dodał Przemysław Gorzkowski.

Resort energii: opracowanie regulacji zajmie 1,5 roku

Regulacją w tym obszarze zajmie się Ministerstwo Energii. Choć resort nie brał udziału w debacie, to odpowiedział na mailowe pytania redakcji XYZ. Przyznał, że przeprowadzi kompleksową nowelizację ustawy Prawo atomowe w zakresie OC za szkody jądrowe. Nowelizacja obejmie też inne regulacje, które w toku prowadzonych analiz wymagają dostosowania.

W grudniu 2025 r. Ministerstwo Energii we współpracy z Polską Izbą Ubezpieczeń (PIU) zorganizowało seminarium poświęcone planowanym zmianom w prawie. Ministerstwo zamierza zorganizować kolejne seminarium na ten temat. Odbyły się też wstępne konsultacje robocze z Ministerstwem Finansów i Ministerstwem Sprawiedliwości.

„Opracowanie projektu – z uwagi na jego kompleksowy charakter i potrzebę dialogu z szerokim gronem interesariuszy – może zająć ok. półtora roku. Ponadto, mając na względzie międzynarodowe zobowiązania w zakresie OC za szkody jądrowe, wynikające z już wiążących Polskę instrumentów międzynarodowych, jak i z konwencji o dodatkowym odszkodowaniu za szkody jądrowe, do której Ministerstwo Energii przygotowuje przystąpienie, projekt nowelizacji – przed skierowaniem do dalszych prac – zostanie najprawdopodobniej skonsultowany z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej. Etap ten może wydłużyć prace nad projektem o kilka miesięcy" – czytamy w odpowiedzi wysłanej redakcji XYZ.

Pool pomoże nie tylko w Polsce, ale i za granicą

Według wstępnych deklaracji szczegóły poolu powinny być znane do końca 2026 r. To znaczy, że w 2027 r. mógłby brać na siebie pierwsze ryzyka związane z działaniem elektrowni za granicą. Nasi rozmówcy są pewni: budowa elektrowni jądrowej w Polsce to przykład szerszego trendu. Energetyka jądrowa przeżywa duży wzrost zainteresowania. Monika Silva wskazuje, że w Polsce planuje się już drugą taką elektrownię i właśnie rozpoczął się proces wyboru dostawcy technologii. Do tego planowane są budowy małych modułowych reaktorów jądrowych, czyli tzw. SMR-ów.

– Jednocześnie wiele siłowni jądrowych buduje się za granicą. Francja, Szwecja, Dania, Czechy, Słowacja planują rozbudowę. Wymownym ruchem jest też przystąpienie Niemiec do stowarzyszenia Nuclear Europe. Są też szerokie plany w USA, Kanadzie, a do tego przyszłość w elektrowniach jądrowych widzi Ghana czy Filipiny. To wszystko pokazuje, że projekty jądrowe są rozwijane na całym świecie. W tym momencie w budowie jest ponad 60 reaktorów – zaznaczyła przedstawicielka IGEOS Nuclear.

Polskie firmy zbudują elektrownie także za granicą

Zdaniem Andrzeja Jarczyka otwiera to duże szanse za granicą. Z jednej strony polski pool będzie reasekurować takie inwestycje. Z drugiej strony polskie firmy uczestniczące w budowie w Polsce nabywają nowe kompetencje. Dzięki temu także za granicą będą mogły zaangażować swoich ludzi i know-how.

– Tym bardziej, że gdy energetyka jądrowa była w odwrocie, pojawił się problem braku kadr. Teraz wracamy do tego, by te kadry znów się pojawiły. Polska ma tutaj szanse, by tutejsze firmy zaistniały za granicą – wskazał Tomasz Libront.

Monika Silva stwierdziła, że już teraz 120 polskich firm uczestniczyło lub uczestniczy w budowach elektrowni jądrowych w 28 krajach na sześciu kontynentach. Nasi rozmówcy zgodzili się, że liczby te będą rosnąć.

Główne wnioski

  1. Pool jądrowy będzie kluczowy dopiero w drugiej fazie projektu, ale przygotowania ruszyły dużo wcześniej. Budowa elektrowni jądrowej to wieloletni i złożony proces, obejmujący długą fazę przygotowawczą oraz budowlaną. W tym czasie inwestycja korzysta głównie z tradycyjnych ubezpieczeń budowlano-montażowych i OC ogólnej. Rola poolu zaczyna się w momencie załadunku paliwa jądrowego, gdy klasyczny rynek ubezpieczeniowy ogranicza swoją ekspozycję na ryzyko nuklearne. Branża chce mieć gotową strukturę przed rozpoczęciem tego etapu inwestycji.
  2. Polski pool powstaje przy szerokim udziale rynku i może mieć prostą, operacyjną strukturę. Rolę lidera prac nad jego stworzeniem podjęło TUW PZUW, które od dwóch lat analizuje doświadczenia zagranicznych pooli. Wstępne deklaracje udziału złożyło już kilkunastu ubezpieczycieli, a ich potencjalna pojemność ubezpieczeniowa przekracza początkowe oczekiwania. Najbardziej prawdopodobny model działania zakłada brak osobnej spółki i funkcjonowanie poolu w formule porozumienia między ubezpieczycielami. Kluczowe będą jasne zasady uczestnictwa, podziału ryzyka i procedur w przypadku ewentualnej szkody.
  3. Pool jądrowy ma znaczenie wykraczające poza jedną inwestycję energetyczną. Jego powstanie wzmacnia krajowy udział w projekcie elektrowni i wpisuje się w ideę local content. Udział w konsorcjum pozwoli polskim ubezpieczycielom zdobywać kompetencje w ocenie i ubezpieczaniu ryzyk jądrowych, a także współpracować z zagranicznymi poolami. Może to otworzyć drogę polskim firmom do udziału w projektach nuklearnych za granicą. Równolegle konieczne będą zmiany w prawie atomowym. Resort energii zapowiada, że mogą one potrwać półtora roku.