Brytyjski fundusz i polski gigant przetargowy uwierzyli w startup Mimira. Miliony na ekspansję
Polska spółka pozyskała ponad 4 mln zł w rundzie pre-seed prowadzonej przez brytyjski fundusz Elder Gull. Startup przyspieszy rozwój technologii, rozbuduje zespół i rozpocznie ekspansję w Europie. Celuje w jeden z największych, a jednocześnie najmniej zdigitalizowanych segmentów gospodarki: zdobywanie publicznych kontraktów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego rynek zamówień publicznych, wart biliony euro rocznie, wciąż pozostaje zamknięty dla większości firm.
- Jak polski startup chce przełamać barierę formalności, która zniechęca przedsiębiorców do walki o publiczne kontrakty.
- Jakie są konkretne plany ekspansji zagranicznej, jakie przewagi konkurencyjne deklaruje spółka i dlaczego zamówienia publiczne mogą stać się jednym z najważniejszych obszarów cyfryzacji europejskiej gospodarki w najbliższych latach.
Mimira powstała po to, by zautomatyzować proces wygrywania przetargów publicznych. Tort, o którym mowa, jest ogromny. Rynek zamówień publicznych w Europie przekracza wartość 2 bln euro rocznie. Tylko w Polsce administracja wydaje ponad 330 mld zł na usługi, dostawy i roboty budowlane. To ogromne pieniądze, jednak dostęp do nich pozostaje ograniczony.
– Problem leży w ogromnym progu wejścia. Przedsiębiorcy wolą zrezygnować z publicznych kontraktów, niż ponosić koszty przygotowania ofert, które zostaną odrzucone przez jeden błąd formalny. Naszą misją jest otwarcie tego rynku dla każdego, bez względu na wielkość firmy czy doświadczenie w urzędowych procedurach – podkreśla Maciej Kensicki, współzałożyciel Mimiry.
Jako przykład podaje firmę KC Office.
– 80–90 proc. polskich firm nie startuje w przetargach publicznych, bo uważa je za zbyt trudne i zbyt sformalizowane. Tylko oferując im wsparcie od A do Z otwieramy ten rynek. Dobry przykład to nasz klient KC Office – firma, która przez dwa lata przymierzała się do zamówień publicznych. Kiedy zaczęła korzystać z Mimiry, od razu wygrała pierwszy przetarg, do którego podeszła – dodaje Maciej Kensicki.
Mimira działa w Polsce, ale ma już pierwszych klientów, którzy chcą startować w przetargach zagranicznych.
– To dla nas naturalny kolejny krok i zarazem jeden z ważnych powodów, dla których zebraliśmy tę rundę – deklaruje Maciej Kensicki.
Od wyszukiwarki do kompleksowej obsługi przetargów
Mimira pozycjonuje się jako platforma, która prowadzi firmę przez cały proces przetargowy. System nie ogranicza się do wyszukiwania ogłoszeń. Obejmuje także analizę dokumentacji, rekomendację wycen, przygotowanie kompletnej oferty oraz wsparcie w kontaktach z urzędami.
– Widzimy na rynku rozwiązania, które skupiają się na znajdowaniu przetargów i analizowaniu ich dokumentacji. To ważny, ale dopiero pierwszy krok. W Mimirze idziemy znacznie dalej – rekomendujemy wyceny, przygotowujemy kompletną dokumentację i wspieramy firmy w kontaktach z urzędami. Gdy klient nie chce w pełni polegać na AI, do akcji wchodzą nasi eksperci – mówi Mikołaj Grelewicz, współzałożyciel spółki.
Efekty już są widoczne. Startup obsłużył ponad 100 klientów. Wspólnie złożył blisko tysiąc ofert. Łączna wartość wygranych kontraktów przekroczyła 300 mln zł.
Firma działa w modelu hybrydowym. Klient może wybrać czystą subskrypcję miesięczną w ramach jednego z kilku pakietów w zależności od zakresu funkcji. Istnieje także abonament z komponentem success fee od wygranych przetargów. Przedstawiciele firmy zapewniają, że mają gotową drogę do uzyskania rentowności. By ją osiągnąć, kluczowe są dwa parametry: rosnąca baza aktywnych klientów i stopień automatyzacji. Im więcej procesów obsługuje AI, tym niższy koszt jednostkowy, a marżowość rośnie.
– Widzimy jasną ścieżkę do rentowności — ale świadomie się na nią jeszcze nie decydujemy, bo na tym etapie priorytetem jest skalowanie produktu i zdobywanie rynku – deklaruje Mikołaj Grelewicz.
Doświadczeni założyciele i międzynarodowi inwestorzy
Za projektem stoi duet łączący kompetencje technologiczne, prawne i finansowe. Mikołaj Grelewicz jest inżynierem i finansistą po studiach na UCL oraz Oksfordzie. Doświadczenie zdobywał m.in. w McKinsey oraz Grupie Żabka. Drugi z założycieli startupu, Maciej Kensicki, ukończył prawo na UW i w Heidelbergu oraz MBA w Hult Business School. Pracował w EY, startupach z obszaru data i fintech, a także jako inwestor w Inovo VC.
Rundzie finansowania przewodzi Elder Gull, fundusz założony przez Thomasa Williamsa, byłego partnera w Talis Capital. W jego portfolio znajdują się m.in. Carta oraz Darktrace.
W gronie inwestorów znalazł się także Paweł Ossowski, prezes Zarys International. Spółka rocznie wygrywa ponad 4 tys. przetargów na dostawy jednorazowego sprzętu medycznego. To jedna z największych firm w branży.
– Zainwestowałem w rozwiązanie, które automatyzuje kluczowe procesy w zamówieniach publicznych i realnie zwiększa tempo oraz skuteczność działania. Dziś cały nasz 30-osobowy zespół ds. zamówień publicznych aktywnie i efektywnie korzysta z Mimiry – szczególnie w obszarze rynku szpitalnego – budując przewagę first mover [premia za pierwszeństwo – red.] w cyfryzacji postępowań przetargowych – tłumaczy Paweł Osowski.
Zdaniem inwestora
Mimira i perspektywy na sukces
wyszukujące, lecz zamiennik całego workflow. Mimira jest dobrze pozycjonowana, aby stać się właśnie taką platformą.
Co szykuje Mimira
Zespół startupu na najbliższy okres stawia sobie trzy cele. Pierwszy to ukończenie budowy produktu, zwłaszcza w kontekście analizy danych. Chodzi o m.in. ceny konkurencji, zbliżone przetargi z przeszłości, predykcje wyników postępowań itd.
– Platforma jest już bardzo rozwinięta, ale chcemy domknąć automatyzację kluczowych etapów, żeby cały workflow przetargowy działał jeszcze sprawniej – deklaruje Maciej Kensicki.
Drugi cel to ekspansja na dwa lub trzy kraje europejskie. Na celowniku znajdują się przede wszystkim Niemcy i Wielka Brytania. Założyciele Mimiry studiowali w tych krajach, znają języki, kulturę, regulacje i mają tam relacje biznesowe. Możliwości jest więcej, bo w Unii Europejskiej system zamówień publicznych jest w znacznym stopniu zharmonizowany dyrektywami unijnymi, więc fundamenty są zbliżone. Jeśli firma chce na poważnie myśleć o wejściu na kolejne rynki europejskie, musi na nich tworzyć lokalne zespoły.
– Co ważne – firmy z jednych państw członkowskich mają prawo startować w przetargach w innych na takich samych zasadach. Niestety, ciągle zbyt rzadko to robią. Mamy nadzieję, że dzięki Mimirze np. polskie firmy będą mogły coraz częściej wygrywać kontrakty za granicą – dodaje Maciej Kensicki.
Trzeci cel to rozbudowa zespołu.
– Zainteresowanie rynkowe jest dziś momentami większe niż nasza zdolność do jego obsługi. Musimy to szybko zmienić. Obecnie z Mimirą współpracuje ok. 20 osób – w pełnym bądź niepełnym wymiarze. Taki model pozwala nam elastycznie dopasowywać wsparcie – zaznacza Mikołaj Grelewicz.
Cyfryzacja przetargów w każdej branży
Założyciele Mimiry przekonują, że zamówienia publiczne dotyczą niemal każdej branży. Administracja kupuje szeroki zakres produktów i usług: IT i marketingowe, żywność, szkolenia, sprzęt medyczny czy prace remontowe.
Platforma oferuje bezpłatną analizę potencjału firmy na rynku publicznym. Po podaniu adresu strony internetowej system generuje listę aktualnych przetargów wraz ze wstępną wyceną wybranego kontraktu.
– Wystarczy kilka minut, aby sprawdzić, czy w danej branży są przetargi. Zwykle okazuje się, że są. A gdy firma wygra pierwszy kontrakt z naszym wsparciem, nie wraca już do ręcznego analizowania dokumentów – podsumowuje Maciej Kensicki.
Mimira chce wykorzystać pozyskany kapitał do dalszej automatyzacji procesów oraz skalowania modelu na rynki europejskie. Startup stawia na AI w regulowanych sektorach. Cel jest jasny: obniżyć próg wejścia i zwiększyć konkurencyjność w zamówieniach publicznych.
Warto wiedzieć
Jak Mirmira minimalizuje ryzyko błędów
System zamówień publicznych jest silnie sformalizowany. Wystarczy jeden błąd formalny i oferta odpada. Dlatego firma stosuje kilkustopniową kontrolę.
Najpierw dokumentację generuje AI. Modele wykorzystywane przez startup wskazują i cytują konkretne fragmenty dokumentacji przetargowej, na których bazują. To eliminuje ryzyko halucynacji. Następnie każdy komplet dokumentów weryfikuje doświadczony ekspert ds. zamówień publicznych. Na końcu klient jeszcze sam sczytuje dokumenty przed ich podpisaniem i złożeniem.
Dzięki takiemu procesowi firma nie miała ani jednego przypadku odrzucenia oferty z powodu błędu po jej stronie.
Jak Mimira chce się wyróżnić na tle konkurencji
W tym momencie na rynku działa wiele firm, które zajmują się automatyzacją procedur przetargowych. Mimira, w odróżnieniu od nich, nie jest tylko agregatorem ogłoszeń ani zaawansowaną wyszukiwarką.
– Żaden z tych graczy w Polsce nie pokrywa tylu źródeł co my. Monitorujemy ich ponad 10 tys. Włożyliśmy w to ogromny wysiłek — bo gdy obsługujemy takiego gracza jak Zarys International, nie możemy sobie pozwolić na przeoczenie nawet jednego postępowania – deklaruje Mikołaj Grelewicz.
Konkurencją dla Mimiry mogą być także firmy doradcze. Te, jak zaznaczają przedstawiciele firmy, są jednak drogie i bardzo często nie pomagają w znalezieniu przetargu, tylko w obsłudze procedury. A koszt ponosi się niezależnie od wyniku postępowania.
– U nas dostaje wsparcie w całym procesie i możliwość zdecydowania się na komponent success fee. Jest jeszcze jedna przewaga, o której warto wspomnieć: Mimira uczy się z każdą interakcją. Z każdym przetargiem, który klient akceptuje lub odrzuca, lepiej rozumiemy, czego szuka. Z każdą ofertą, którą wspólnie przygotowujemy, mamy więcej danych i kolejne dokumenty przygotujemy jeszcze szybciej. Nasza przewaga nie jest więc statyczna – produkt robi się coraz lepszy z czasem – zaznacza Mikołaj Grelewicz.
Jak zaznaczają przedstawiciele firmy, w pięć lat Mimira chce zdobyć czołowe pozycje na wszystkich kluczowych rynkach europejskich.
Główne wnioski
- Mimira rozwija platformę, która ma zautomatyzować cały proces ubiegania się o zamówienia publiczne i obniżyć próg wejścia na rynek wart w Europie ponad 2 bln euro rocznie. W Polsce administracja wydaje na ten cel ponad 330 mld zł, jednak według przedstawicieli spółki nawet 80–90 proc. firm nie startuje w przetargach z powodu skomplikowanych procedur i ryzyka błędów formalnych. Startup deklaruje, że niweluje tę barierę, oferując kompleksowe wsparcie od wyszukania postępowania po złożenie kompletnej oferty, łącząc automatyzację opartą na AI z pracą ekspertów.
- Spółka ma już pierwsze wymierne efekty działalności. Obsłużyła ponad 100 klientów i współtworzyła blisko tysiąc ofert, z czego wygrane kontrakty przekroczyły 300 mln zł łącznej wartości. Model biznesowy opiera się na subskrypcji oraz wariancie z komponentem success fee. Założyciele deklarują, że widzą jasną ścieżkę do rentowności, jednak na obecnym etapie stawiają na skalowanie produktu i zwiększanie automatyzacji. Rundę pre-seed o wartości ponad 4 mln zł poprowadził brytyjski fundusz Elder Gull, a w gronie inwestorów znalazł się także Paweł Ossowski z Zarys International.
- Strategia rozwoju zakłada dalszą automatyzację analizy danych oraz ekspansję zagraniczną, przede wszystkim do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Firma podkreśla, że system zamówień publicznych w Unii Europejskiej jest w dużej mierze zharmonizowany, co sprzyja skalowaniu rozwiązania. Mimira chce wyróżniać się pełnym pokryciem źródeł ogłoszeń, hybrydowym modelem wsparcia oraz systemem wielostopniowej kontroli dokumentów, który ma minimalizować ryzyko odrzucenia ofert z powodów formalnych.