Kategoria artykułu: Biznes

11 lokali i plany dalszej ekspansji. Pita Bros chce zbudować sieć greckiego street foodu

Zaczęli od próbnej sekcji w menu w restauracji ich ojca, potem sprzedawali wyłącznie przez aplikacje, a dziś mają 11 lokali stacjonarnych z greckim street foodem i myślą o kolejnych. Twórcy Pita Bros., czyli bracia Vafidisowie, uważają, że w Polsce wciąż brakuje takich smaków.

– Mimo popularności Grecji jako kierunku turystycznego, w Polsce wciąż brakuje kuchni z greckimi smakami, zwłaszcza w wydaniu street foodowym – mówi Georgios Vafidis, współwłaściciel sieci greckiego street foodu Pita Bros. Fot. materiały prasowe Pita Bros

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie Polki i Polacy mają podejście do greckiej kuchni i greckich smaków.
  2. Jaki plan rozwoju w Polsce i poza nią ma Pita Bros, sieć lokali z grecką kuchnią uliczną prowadzona przez braci Vafidis.
  3. Co jest dziś największym wyzwaniem restauratorów w Polsce.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Bracia Vafidis mają gastronomię we krwi. Podpatrywali ją od najmłodszych lat u swojego ojca, Teo Vafidisa – Greka i restauratora, który od 2020 r. prowadzi w Warszawie grecką restaurację Meze.

– Od urodzenia pomagaliśmy ojcu we wszystkich gastronomicznych biznesach, które prowadził. Kiedy w 2020 r. ruszył jego lokal w Warszawie, postanowiliśmy sprawdzić, czy Polacy są gotowi na grecką kuchnię uliczną. Wtedy praktycznie jej u nas nie było i nadal nie ma jej zbyt wiele. Testowo wydzieliliśmy w menu sekcję z prawdziwym greckim „street foodem” i przekonaliśmy się, że mimo popularności Grecji jako kierunku turystycznego w Polsce wciąż brakuje takich smaków – mówi Georgios Vafidis.

Dlaczego? Jednym z powodów jest to, że w Polsce mieszka stosunkowo niewielu greckich imigrantów.

Polacy kochają greckie smaki

Polacy bardzo dobrze znają grecką kuchnię z podróży. Wiedzą, jak smakuje prawdziwa feta czy gyros i szukają ich także w Polsce.

– Pomysł na greckie smaki uliczne spotkał się z pozytywnym odzewem, zwłaszcza w aplikacjach do zamawiania jedzenia online. To utwierdziło nas w przekonaniu, że warto rozwijać ten kierunek. Stworzyliśmy markę Pita Bros – od braci i pity – i ruszyliśmy najpierw w modelu dark kitchen, czyli sprzedaży wyłącznie przez aplikacje – dodaje Georgios Vafidis.

Po kilku miesiącach zapadła jednak decyzja o kolejnym kroku – otwarciu lokalu stacjonarnego.

– Od początku traktowaliśmy ten projekt jako biznes z potencjałem rozwoju na więcej niż jeden lokal. Zależało nam, aby był skalowalny i powtarzalny, żeby nie opierał się wyłącznie na jednym wybitnym szefie kuchni, którego talent trudno byłoby odtworzyć w innych miejscach – podkreśla Georgios Vafidis.

Bracia od początku bezpośrednio sprowadzają najważniejsze składniki z Grecji – m.in. pity, jogurty do tzatzików, fetę i oliwki.

– Nasz tata zawsze powtarzał, że bez dobrych produktów nie da się stworzyć dobrego jedzenia. Zależy nam na autentyczności. Jesteśmy Grekami i nie możemy pozwolić sobie na to, aby nasze jedzenie nie było typowo greckie. Jogurt sprowadzamy np. od producenta z Serres, którego nasz tata zna jeszcze ze szkoły. To nie tylko świetny produkt, ale także współpraca o osobistym znaczeniu. Dziś osiągnęliśmy już taką skalę, że mniej więcej co dwa miesiące sprowadzamy z Grecji całą ciężarówkę surowców – dodaje Georgios Vafidis.

Zdaniem eksperta

Uliczna kuchnia grecka to rynek z dużym potencjałem

Popularność greckiego street foodu w Polsce opiera się na solidnych podstawach. Z jednej strony napędza ją turystyka – Grecja od lat znajduje się w czołówce wakacyjnych kierunków wybieranych przez Polaków, zajmując w 2025 r. drugie miejsce według raportu Polskiej Izby Turystyki. To buduje znajomość i popularność smaków takich jak souvlaki, pita, sałatka grecka czy tzatziki.

Z drugiej strony koncept ten wpisuje się w globalne trendy. Street food to jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku gastronomicznego w Europie, a kuchnia śródziemnomorska zyskuje na popularności dzięki modzie na zdrowsze opcje jedzenia.

Na polskim rynku jest więc miejsce na grecki street food – zwłaszcza w dużych miastach, gdzie świetnie sprawdza się także w dostawach. Polacy chętnie eksperymentują z kuchniami świata, szukając autentycznych i wyspecjalizowanych konceptów. Grecka kuchnia dobrze wpisuje się w ten trend – jest prosta, wyrazista i łatwa do adaptacji w formule street food lub fast casual.

Konkurencja istnieje, ale jest rozproszona. W większych miastach działają głównie niezależne lokale i food trucki serwujące pitę, souvlaki czy gyros. Rynek jest więc wciąż stosunkowo młody i rozdrobniony, ale ma duży potencjał wzrostu – zwłaszcza dla marek, które potrafią zbudować rozpoznawalność i oferować powtarzalny, autentyczny produkt.

Sieć Pita Bros

Obecnie Pita Bros ma 11 własnych lokali w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Gdańsku, a w tym roku wejdzie do Katowic.

– W samej stolicy, gdzie mamy obecnie siedem lokali, wciąż jest przestrzeń na kolejne. Nie jest to kuchnia, którą odwiedza się sporadycznie, raz w roku. Widzimy to szczególnie w aplikacjach do zamawiania jedzenia, w których klienci zamawiają nasze dania regularnie – niektórzy nawet trzy–cztery razy w miesiącu. W tym roku planujemy otwarcie co najmniej czterech nowych restauracji. W kolejnych latach chcemy uruchamiać kilka punktów rocznie. Docelowo widzimy miejsce na kilkadziesiąt lokali Pita Bros w Polsce – mówi Georgios Vafidis.

Restaurator podkreśla, że Pita Bros nie działa pod presją inwestorów oczekujących bardzo szybkiej ekspansji.

– Rozwijamy się w sposób organiczny i kontrolowany, wykorzystując pojawiające się możliwości oraz wzmacniając pozycję w miejscach, gdzie już jesteśmy obecni. Naszym celem jest regularne otwieranie nowych lokali, ale stawiamy na stabilny, długoterminowy rozwój. Od początku tworzymy też księgę standardów, czyli szczegółowy opis naszych 12 dań z menu. Dokument liczy obecnie 29 stron i bardzo dokładnie opisuje wszystkie procesy – np. sposób grillowania mięsa. Robimy to z myślą o powtarzalności i skalowalności biznesu. W przyszłości pozwoli to sprawnie otworzyć 20, 30 czy nawet 50 lokali – wylicza Georgios Vafidis.

Ile kosztuje otwarcie lokalu?

– Jeśli przejmujemy przestrzeń w stanie deweloperskim i musimy wszystko przygotować od podstaw, koszty są bardzo wysokie. Otwarcie jednego lokalu kosztuje wtedy nawet 200–400 tys. zł. Jeśli natomiast przejmujemy lokal po innym najemcy, koszty są znacznie niższe i wynoszą ok. 100–200 tys. zł. Jesteśmy rentowni, nie mamy kredytu i finansujemy rozwój z wypracowanego zysku. Każdy nowy lokal otwieramy z pieniędzy, które udało nam się zarobić. Na razie nie widzimy potrzeby pozyskiwania zewnętrznego kapitału ani inwestorów, ponieważ nie realizujemy planów bardzo szybkiej ekspansji – dodaje Grek.

Jeśli przejmujemy przestrzeń w stanie deweloperskim i musimy wszystko przygotować od podstaw, koszty są bardzo wysokie. Otwarcie jednego lokalu kosztuje wtedy nawet 200–400 tys. zł. Jeśli natomiast przejmujemy lokal po innym najemcy, koszty są znacznie niższe i wynoszą ok. 100–200 tys. zł.

W 2024 r. spółka osiągnęła 10 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 357 tys. zł zysku netto.

Pita Bros poza Polską

Polacy, obok tradycyjnych polskich smaków, chętnie sięgają po kebaby, pizzę czy burgery.

– Nasze pity są do nich w pewnym stopniu podobne. Widzimy wyraźnie, że jest duże zapotrzebowanie na greckie uliczne jedzenie i przestrzeń do dalszego rozwoju – zwłaszcza że konkurencja nie jest jeszcze duża. Oczywiście powstaje coraz więcej konceptów podobnych do naszego – mówi Georgios Vafidis.

Jednak, jego zdaniem, na razie dla wszystkich jest miejsce na polskiej mapie gastronomicznej.

– To ciekawe, że na świecie działają sieci z kuchnią azjatycką, japońską, włoską i niemal każdą inną, a w zasadzie nie ma jeszcze dużej sieci street foodu z kuchnią grecką. Kto wie, może to będziemy my. Marzy nam się kiedyś otwarcie lokalu w Grecji, ale dziś nie jest to naturalny kierunek rozwoju – tam street food jest na każdym rogu. Rynek jest ogromny, ale konkurencja jest równie duża. Za kilka lat pomyślimy raczej o wejściu do Czech lub Niemiec – dodaje Georgios Vafidis.

Zdaniem eksperta

Polacy coraz częściej sięgają po greckie smaki

Grecka kuchnia i grecki street food mają na Pyszne.pl stale rosnącą grupę fanów. Widać to w danych rok do roku: w 2025 r. segment grecki rozwijał się po stronie podaży, a restauracje z tej kategorii zrealizowały o 6 proc. więcej zamówień niż w 2024 r. To sygnał, że greckie smaki są coraz częściej wybierane przez klientów.

Co istotne, greckie inspiracje są także wyraźnie widoczne w trendach roślinnych. W Raporcie Trendów 2026 sałatka grecka zajmuje trzecie miejsce wśród najpopularniejszych dań wegetariańskich. Pokazuje to, że klienci szukają prostych, świeżych propozycji, które sprawdzają się zarówno jako dodatek do głównego dania, jak i lekki lunch.

Największą aktywność w tej kategorii widać w dużych miastach, szczególnie w Warszawie, gdzie street food jest popularny, a konsumenci chętnie testują kuchnie z różnych stron świata.

Wyścig o lokalizacje

Z raportu PMR wynika, że rynek HoReCa ma perspektywy wzrostu na poziomie ok. 8 proc. rocznie.

– Naszym celem jest wzrost powyżej rynku. Udział dostaw w naszych obrotach zależy od lokalizacji. W niektórych miejscach stanowi nawet ok. 40 proc. W halach gastronomicznych, gdzie ruch na miejscu jest bardzo duży, dostawy stanowią zazwyczaj ok. 10–20 proc. sprzedaży – mówi Georgios Vafidis.

Na polskim rynku gastronomicznym trwa obecnie prawdziwy wyścig o najlepsze lokalizacje, a tych naprawdę atrakcyjnych nie ma już zbyt wiele.

– Naszym celem jest obecność przede wszystkim w halach gastronomicznych, a w dalszej perspektywie także w centrach handlowych. Uzupełniamy naszą obecność również o lokale uliczne w atrakcyjnych lokalizacjach. Obecnie powstaje wiele nowych projektów. Mamy już podpisane listy intencyjne oraz umowy przedwstępne na lokalizacje planowane na lata 2027 i 2028. Wybór odpowiedniej lokalizacji jest kluczowy i wymaga doświadczenia. Do tej pory nie zamknęliśmy żadnego lokalu – mówi Georgios Vafidis.

Dużym wyzwaniem jest także kwestia personelu.

– Nie chodzi o zatrudnianie ludzi „od zera”, bo rotacja jest u nas stosunkowo niska. Zatrudniamy obecnie ok. 70 osób i nie mamy problemów z pracownikami podstawowymi. Wraz z rozwojem firmy rośnie jednak zapotrzebowanie na kadrę średniego szczebla zarządzania – przyznaje Georgios Vafidis.

Główne wnioski

  1. Polacy dobrze znają grecką kuchnię z podróży i szukają jej smaków także w Polsce. Na świecie działają sieci z kuchnią azjatycką, japońską czy włoską, ale wciąż brakuje dużej sieci street foodu z kuchnią grecką.
  2. Na rynku gastronomicznym w Polsce trwa wyścig o najlepsze lokalizacje, których jest coraz mniej.
  3. Z raportu PMR wynika, że rynek HoReCa może rosnąć w tempie ok. 8 proc. rocznie. Pita Bros chce rozwijać się szybciej niż rynek – dziś ma 11 lokali w Polsce i planuje otwierać kolejne punkty w następnych latach.