Pomysł prezesa NBP nie jest w stanie zastąpić unijnego SAFE. Ponadto budzi podejrzenia o intencje polityczne
Pomysł prezesa Adama Glapińskiego, aby finansować zbrojenia przez sprzedaż części złota z rezerw Narodowego Banku Polskiego, na pierwszy rzut oka może wydawać się atrakcyjny. Po głębszej analizie budzi jednak wiele wątpliwości. Dotyczą zarówno skali, jak i możliwości alternatywy dla unijnego SAFE, spójności z dotychczasową polityką NBP, a także intencji, które za nią stoją.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na czym polega propozycja finansowania zbrojeń z zysków ze złota Narodowego Banku Polskiego.
- Jakie wątpliwości budzi ten mechanizm.
- Czy pomysł zaprezentowany przez Adama Glapińskiego może być realną alternatywą dla unijnego programu SAFE.
Prezes NBP Adam Glapiński zaprezentował szczegóły mechanizmu finansowania zbrojeń z zysku NBP, nazwanego „SAFE 0 proc.”. Dotychczas wśród opinii publicznej panowało przekonanie, że istotą mechanizmu będzie sprzedaż zakupionego złota wraz z operacją jego odkupienia. NBP posiada 570 ton złota, przy czym tylko w latach 2022-2025 kupił 447 ton.
W związku ze wzrostem cen złota wartość tych rezerw znacząco się zwiększyła, a niezrealizowany zysk wynosi 197 mld zł. Powstały w wyniku tej operacji zysk księgowy został następnie wypłacony na zbrojenia.
Według słów Glapińskiego mechanizm miałby jednak działać inaczej i opierać się na sprzedaży złota i odkupieniu go np. za dwa, trzy lata. Tym samym mowa tutaj o realnie zrealizowanym zysku ze złota, a nie tylko sztucznej operacji księgowej. Jednocześnie taki ruch nie uszczupli całości rezerw dewizowych, tylko zmieni ich strukturę – przez zmianę złota na dolary, czy euro.
Powstały w ten sposób zysk trafiłby według projektu ustawy złożonej wczoraj przez prezydenta, do specjalnego funduszu – Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który powstałby w Banku Gospodarstwa Krajowego. Konstrukcja organów zarządzających dawałaby przedstawicielom prezydenta prawo weta w podejmowanych decyzjach.
Jednocześnie prezes NBP wspomniał, że do takiej operacji nie dojdzie, ponieważ rząd nie wykazał zainteresowania taką propozycją. Mają jednak powstać grupy robocze NBP i ministerstwa finansów oraz ministerstwa obrony, które będą pracować nad potencjalnym wsparciem banku centralnego dla zbrojeń w przyszłości.
Trzy „ale”
Pomysł zaprezentowany przez Adama Glapińskiego na pierwszy rzut oka może wydawać się intrygujący. Kiedy jednak dokładniej zagłębić się w jego szczegóły, to można dostrzec przynajmniej cztery zastrzeżenia.
Pierwsze „ale” do pomysłu Glapińskiego dotyczy tego, że jest on sprzeczny z celem przyjętym przez NBP… ze stycznia br. Wówczas zarząd NBP podjął decyzję, że zwiększy posiadaną ilość złota do 700 ton. Taką deklarację powtórzył zresztą prezes NBP na konferencji prasowej, tłumacząc mechanizm finansowania zbrojeń. Jak sprzedaż złota ma się przyczynić do planu zwiększenia jego ilości w rezerwach?
Drugie „ale” to kwestia wielkości środków, które uda się pozyskać z takiej operacji. Obecnie ceny złota przekraczają 5 tys. dolarów za uncję, ale jak pokazuje historia, są one bardzo zmienne. Nie ma gwarancji, że się utrzymają. Żeby mieć pewność, że uda się uzyskać kwoty rzędu np. 50 mld zł, konieczne byłoby sprzedanie w najbliższym czasie ok. 140 ton złota. Ponadto zysk zrealizowany w tym roku, mógłby być wypłacony przez NBP dopiero w połowie przyszłego roku.
Trzecie „ale” to uzależnienie decyzji w tej sprawie od porozumienia z rządem. Glapiński wielokrotnie podkreślał, że decyzje dotyczące rezerw dewizowych są wyłączoną kompetencją NBP, a cała operacja może się odbyć w ramach obowiązujących przepisów. Zatem dlaczego nie może się odbyć bez zgody rządu, a zysk nie zostanie wpłacony do budżetu państwa standardową ścieżką?
Można założyć dobrą wolę NBP, że środki zostaną przeznaczone faktycznie na zbrojenia, a nie na inne wydatki. Dlatego Glapiński między słowami mógł sugerować, że konieczne jest powstanie specjalnego funduszu. Tylko czy bank centralny ma prawo stawiać rządowi takie ultimatum? Zadaniem NBP jest dbanie o stabilność cen, a jeśli to możliwe także pomoc w realizacji polityki gospodarczej rządu. Skoro wzrost wartości złota daje możliwość wsparcia rządu, to dlaczego bank centralny stawia dodatkowe warunki?
To nie jest alternatywa dla SAFE
Wymienione zastrzeżenia sprawiają, że po pierwsze – tego programu nie można traktować jako zamiennika dla unijnej pożyczki SAFE. Głównie dlatego, że nie ma gwarancji, ile faktycznie środków w ten sposób bank centralny mógłby przekazać na zbrojenia. Mało prawdopodobne, że ta kwota byłaby zbliżona do 44 mld euro, które Polska ma pożyczyć w ramach unijnego SAFE. To bowiem wymagałoby albo sprzedaży prawie całego złota, które NBP obecnie posiada, albo dalszego bardzo znaczącego wzrostu cen kruszcu.
Ponadto rząd musiałby zaufać zarządowi NBP, że konsekwentnie przez kilka lat będzie sprzedawał złoto i generował w ten sposób zysk. Finansowanie zbrojeń byłoby zatem oparte na założeniu, że NBP nie zmieni swojej polityki.
Ta propozycja wydaje się niestety elementem gry politycznej. Prezes NBP wielokrotnie mówił, że bank centralny kupował złoto nie po to, żeby je sprzedawać. Złoto według materiałów NBP pełni szczególną rolę w rezerwach dewizowych. Jeszcze w styczniu uchwalony został – cel 700 ton złota, a wcześniej – 30 proc. udziału złota w rezerwach. Jednocześnie ceny złota rosną już od dwóch lat, w styczniu nie różniły się istotnie od dzisiejszych cen. Niezrealizowany zysk był podobny jak obecnie. Skąd więc ta nagła zmiana zdania prezesa Glapińskiego? Żadne inne wyjaśnienia niż chęć pomocy prezydentowi w zaproponowaniu alternatyw dla SAFE, nie przychodzą mi do głowy.
Główne wnioski
- Prezes Adam Glapiński zaproponował mechanizm finansowania zbrojeń przez sprzedaż części złota z rezerw Narodowego Banku Polskiego i jego późniejszy odkup. Dzięki wzrostowi cen złota bank centralny zgromadził ok. 197 mld zł niezrealizowanego zysku, który po sprzedaży części kruszcu mógłby zostać przekazany na zbrojenia przez specjalny fundusz w Bank Gospodarstwa Krajowego.
- Pomysł budzi jednak kilka poważnych wątpliwości. Sprzedaż złota jest jednak sprzeczna z wcześniejszą strategią NBP zwiększania rezerw do 700 ton, a skala potencjalnych środków jest niepewna i zależy od zmiennych cen kruszcu.
- Mechanizm nie może realnie zastąpić unijnego instrumentu finansowania obronności SAFE, z którego Polska może uzyskać znacznie większe środki. Jednocześnie pojawiają się podejrzenia, że propozycja ma charakter polityczny i jest próbą stworzenia alternatywy wobec unijnego rozwiązania.