43 proc. PKB w oszczędnościach. Dlaczego Chińczycy odkładają więcej niż reszta świata?
Chińskie gospodarstwa domowe należą do najbardziej oszczędnych na świecie co przekłada się na słabą konsumpcję wewnętrzną. Choć w najnowszym planie pięcioletnim ponownie pojawiły się zapowiedzi pobudzania popytu krajowego, strukturalne bariery pozostają silne. Jedną z najważniejszych jest system hukou, który ogranicza dostęp setek milionów migrantów do świadczeń społecznych w miastach i skłania rodziny do odkładania pieniędzy na przyszłość.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest stopa oszczędności w Chinach w porównaniu z innymi krajami świata.
- W jaki sposób system hukou wpływa na rynek pracy, płace i mobilność pracowników.
- Dlaczego likwidacja tych barier mogłaby znacząco zwiększyć konsumpcję w chińskiej gospodarce.
Ekonomiści od kilkunastu lat wskazują na potrzebę przestawienia chińskiej gospodarki na model wzrostu oparty w większym stopniu na konsumpcji wewnętrznej. Ograniczyłoby to napięcia w handlu międzynarodowym związane z wysokimi nadwyżkami Chin oraz poprawiłoby poziom życia wielu mieszkańców kraju.
Niedawno władze opublikowały piętnasty plan pięcioletni na lata 2026–2030. Pierwszy taki plan obejmował lata 1953–1957. Po raz kolejny pojawiły się w nim zapowiedzi stymulowania popytu wewnętrznego w warunkach słabnącej globalnej konsumpcji. Ten refren powtarza się jednak od lat w kolejnych planach, a wyraźnej zmiany struktury wzrostu wciąż nie widać. Jakie działania mogłyby doprowadzić do takiej zmiany i co stoi na przeszkodzie ich realizacji?
Oszczędności z poziomu makro
Na poniższym wykresie przedstawiono poziom krajowych oszczędności brutto w wybranych krajach w 2024 r. Wskaźnik ten odnosi się do części dochodu narodowego, która pozostaje po uwzględnieniu całkowitych wydatków konsumpcyjnych. Oznacza więc tę część PKB, która nie jest przeznaczana na zakup towarów i usług. Obejmuje on oszczędności trzech głównych sektorów gospodarki: gospodarstw domowych, przedsiębiorstw oraz rządu.
Już pobieżne spojrzenie na dane pokazuje, że Chiny mają najwyższą stopę oszczędności w relacji do PKB wśród analizowanych państw. Jest ona o 17 punktów procentowych wyższa od średniej światowej wynoszącej 26 proc. W czołówce znajdują się tradycyjnie kraje azjatyckie, takie jak Wietnam (37 proc.) czy Korea Południowa (34 proc.). Jeszcze wyższy poziom notuje Singapur (58 proc.), który nie został uwzględniony na wykresie.
W krajach Europy Zachodniej stopa oszczędności jest wyraźnie niższa i waha się od ok. 34 proc. w Danii do 18 proc. w Wielkiej Brytanii. Średnia dla regionu jest zbliżona do poziomu notowanego w największej gospodarce UE, czyli w Niemczech (25 proc.). To wciąż jednak znacznie więcej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie stopa oszczędności wynosi ok. 17 proc.
Wewnętrzny paszport: hukou
Aby zrozumieć specyfikę wysokiej stopy oszczędności gospodarstw domowych w Chinach, trzeba cofnąć się do 1958 r. Wówczas wprowadzono system hukou, czyli system rejestracji gospodarstw domowych. Każdy obywatel klasyfikowany jest w nim według miejsca pochodzenia oraz statusu – wiejskiego lub miejskiego. Z tego powodu hukou bywa określany mianem wewnętrznego paszportu.
System ten zaprojektowano w celu kontrolowania rozmieszczenia ludności wiejskiej i miejskiej w różnych regionach kraju. W praktyce doprowadziło to do ograniczenia mobilności pracowników oraz nierównego dostępu do usług publicznych. Jednym z jego celów było również ograniczenie powstawania rozległych slumsów znanych z wielu innych krajów rozwijających się. Dziś oficjalnym uzasadnieniem jego utrzymywania jest przede wszystkim problem zatłoczenia miast oraz ograniczona zdolność infrastruktury miejskiej do absorpcji kolejnych fal migracji.
Jedną z najważniejszych konsekwencji funkcjonowania systemu hukou jest powstanie w chińskich miastach dualnego rynku pracy. Od 1984 r. pracownicy z obszarów wiejskich mogą migrować do miast w poszukiwaniu pracy, ale nie przysługują im tam takie same świadczenia jak mieszkańcom miast. Dotyczy to m.in. systemu emerytalnego oraz dostępu do edukacji i opieki zdrowotnej.
Nie oznacza to jednak, że system ten całkowicie zablokował migrację ze wsi do miast. Ograniczył przede wszystkim jej skalę. W pierwszej fazie tzw. W latach 1978–1997 w Chinach znacząca część wzrostu gospodarczego wynikała właśnie z przechodzenia ludności rolniczej do znacznie bardziej produktywnych zajęć w miastach, przede wszystkim w przemyśle lekkim.
Skala zjawiska ...
Szacunki dotyczące liczby osób mieszkających w miastach bez miejskiego meldunku ilustruje poniższy wykres. Jest to różnica między stopą urbanizacji (66 proc. w 2023 r.) a udziałem ludności posiadającej miejski hukou (48 proc.). Tę różnicę można określić jako „lukę hukou”. Szacuje się, że liczba tzw. mingong – migrantów pracujących w miastach bez miejskiego meldunku – w wieku produkcyjnym wynosi niemal 180 mln.
... i jego wpływ na konkurencyjność Chin
Brak dostępu do świadczeń społecznych, np. zasiłku dla bezrobotnych, powoduje, że pracownicy ci mają słabszą pozycję przetargową niż mieszkańcy miast posiadający hukou. Zgodnie z danymi przytoczonymi w analizie francuskiego ministerstwa finansów ich średnie wynagrodzenie jest niższe o ok. 40 proc. Część tej różnicy wynika z niższych kwalifikacji lub doświadczenia, ale badania wskazują, że nawet po uwzględnieniu tych czynników luka płacowa pozostaje znacząca i wynosi ok. 10 proc. Warto jednak zauważyć, że w ciągu ostatnich 15 lat stopniowo się ona zmniejsza.
Różnice widoczne są również w czasie pracy. Migranci mingong pracują przeciętnie ok. 58 godzin tygodniowo, podczas gdy pracownicy z hukou ok. 45 godzin. Do tego dochodzi brak składek na ubezpieczenie społeczne, które w przypadku pracowników formalnych mogą stanowić od 20 do 35 proc. kosztów pracy. W efekcie duża liczba migrantów w miastach działa hamująco na ogólny wzrost płac. Sprzyja to także wysokiej konkurencyjności kosztowej Chin i ma charakter deflacyjny dla gospodarki.
Brak zabezpieczenia społecznego skłania migrantów do zwiększonego oszczędzania na wypadek choroby, bezrobocia, emerytury czy śmierci małżonka. Szacuje się, że stopa oszczędności w tej grupie jest o 3–6 punktów procentowych wyższa niż wśród pozostałych pracowników w miastach. Dzieje się tak mimo niższych dochodów, które w normalnych warunkach powinny prowadzić do niższej skłonności do oszczędzania.
67 mln „sierot"
System hukou wpływa również na możliwości edukacyjne dzieci migrantów mieszkających w miastach bez meldunku. Ich liczbę szacuje się na ok. 71 mln. System punktowy premiuje bowiem dostęp do edukacji dzieci rodziców posiadających meldunek w danym mieście. W efekcie część rodzin mingong wysyła dzieci do prywatnych szkół o niższej jakości nauczania.
Z tego powodu ok. 67 mln dzieci, których przynajmniej jeden z rodziców jest migrantem mingong, nie wyjechało z nimi do miast i pozostaje pod opieką dalszej rodziny na wsi. Podobne zjawisko „osieroconych” dzieci występowało w Polsce po fali emigracji zarobkowej po wejściu do UE. W Chinach skala tego zjawiska jest jednak znacznie większa – dotyczy niemal jednej czwartej wszystkich dzieci. Oba te czynniki negatywnie wpływają na akumulację kapitału ludzkiego.
Potencjalny wpływ reformy
Według niedawnych szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyznanie pełnych praw miejskich niemal 200 mln migrantów zwiększyłoby konsumpcję o ok. 0,6 proc. PKB. Niektóre chińskie analizy wskazują nawet na potencjalny wzrost rzędu 1,6 proc. PKB.
W ostatnich latach system hukou został częściowo złagodzony. Część decyzji przeniesiono na poziom lokalny. W szczególności mniejsze miasta – w chińskich realiach są to ośrodki liczące poniżej 5 mln mieszkańców – od 2014 r. mogą znosić ograniczenia hukou, aby przyciągać pracowników.
Szansa na uzyskanie statusu rezydenta w największych metropoliach pozostaje jednak bardzo niewielka. W Pekinie w 2023 r. wydano zaledwie ok. 6 tys. takich pozwoleń. Jednym z powodów jest to, że system świadczeń społecznych już teraz w dużej mierze finansowany jest przez samorządy. Zniesienie hukou oznaczałoby wzrost wydatków socjalnych, podczas gdy wiele lokalnych władz jest już dziś silnie zadłużonych.
Główne wnioski
- Stopa oszczędności w Chinach należy do najwyższych wśród dużych gospodarek i wynosi ok. 43 proc. PKB – o ok. 17 punktów procentowych więcej niż średnia światowa (26 proc.). Jest również wyższa niż w większości gospodarek rozwiniętych, np. w USA (ok. 17 proc. PKB) czy w Europie (ok. 25 proc. PKB). Wyższe wartości notują głównie niektóre gospodarki azjatyckie, takie jak Wietnam czy Korea Południowa.
- System hukou tworzy w chińskich miastach dualny rynek pracy. Migranci bez miejskiego meldunku zarabiają przeciętnie mniej, pracują dłużej i często nie mają dostępu do usług oraz świadczeń publicznych. W rezultacie mają wyższą skłonność do oszczędzania ze względów przezornościowych – na wypadek choroby, bezrobocia czy starości. System ten sprzyja również wysokiej konkurencyjności kosztowej Chin, ale jednocześnie pogłębia problemy związane z inwestycjami w kapitał ludzki.
- Likwidacja barier związanych z hukou mogłaby zwiększyć konsumpcję w gospodarce. Setki milionów migrantów pracujących w miastach uzyskałyby wówczas dostęp do świadczeń społecznych, takich jak opieka zdrowotna, edukacja czy system emerytalny. Ograniczyłoby to potrzebę gromadzenia wysokich oszczędności „na wszelki wypadek”. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyznanie pełnych praw miejskich migrantom mogłoby zwiększyć konsumpcję w Chinach o ok. 0,6 proc. PKB.