Kategorie artykułu: Kultura Świat

Chiński wywiad promuje kinowy hit. Ma wzmacniać bezpieczeństwo

Chiński thriller szpiegowski o międzynarodowym tytule „Scare Out” zajął drugie miejsce na liście najbardziej kasowych filmów w czasie obchodów lunarnego nowego roku. To zarazem pierwsza kinowa produkcja, która powstała pod bezpośrednim nadzorem państwowego wywiadu. Co ten fakt mówi o kinie za Wielkim Murem – i o samych Chinach?

Grupa osób stoi w kolejce przy plakacie filmowym
Widzowie w Szanghaju przed seansem filmu "Scare Out". Fot. CFOTO/Future Publishing / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak bardzo popularne są wątki szpiegowskie i patriotyczne w chińskiej kinematografii i czy takie kino faktycznie cieszy się sympatią widzów, czy jest to odgórnie napędzany fenomen.
  2. Dlaczego chińskie służby otwarcie promują produkcję kinową o szpiegach.
  3. Jak system państwowej cenzury nakłania do współpracy wybitnych reżyserów.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

„Szpiedzy są wśród was” – mówi w zwiastunie filmu Scare Out(„惊蛰无声", Jīngzhé wúshēng) jego reżyser Zhang Yimou. Thriller opowiada o poszukiwaniu podwójnego agenta w chińskiej agencji wywiadu. Premiera odbyła się 17 lutego – w Chiński Nowy Rok – na samym początku dziewięciodniowego sezonu urlopowego. Łącznie dzieło obejrzało ponad 28 mln widzów. Do połowy marca jego całkowite przychody przekroczyły równowartość 190 mln dolarów. „Scare Out” wyróżnia coś jeszcze. To pierwszy film wyprodukowany pod bezpośrednim nadzorem Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Chińskiej Republiki Ludowej.

Nie jest jasne, czy rząd w Pekinie wyłożył pieniądze na realizację zdjęć. Wiadomo jednak, że instytucja, której podlega chiński wywiad i kontrwywiad intensywnie promuje thriller w swoich mediach społecznościowych.

Resort wywiadu wychodzi z cienia

Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego jest główną cywilną agencją wywiadowczą i kontrwywiadowczą Państwa Środka. Odpowiada za wywiad zagraniczny, kontrwywiad i bezpieczeństwo polityczne partii komunistycznej.

W sierpniu 2023 r. resort, który wcześniej nie posiadał nawet strony internetowej, uruchomił konto na platformie WeChat. Pierwszy opublikowany post głosił, że walka ze szpiegostwem wymaga mobilizacji całego społeczeństwa.

W kolejnych miesiącach administratorzy konta ostrzegali przed szpiegowaniem urzędników przez nawiązywanie romansów i publikowali komiksy w stylu mangi oparte na „prawdziwych” sprawach z archiwów kontrwywiadowczych. Na platformach Weibo, Douyin i Xiaohongshu pojawiały się posty wskazujące, że szpiedzy mogą rekrutować obywateli przez media społecznościowe. Towarzyszyły im materiały o zagrożeniach, na które są wystawieni obywatele Chin pracujący zagranicą.

Film „Scare Out” to kolejny krok w tej strategii komunikacyjnej. Jego fabuła dotyczy wycieku planów myśliwca stealth do obcych szpiegów i próby wykrycia kreta w szeregach chińskiej agencji. Resort bezpieczeństwa oświadczył publicznie, że film jest oparty na faktach. Jego zadaniem ma być „wzmocnienie narodowej linii obrony” i reakcja na „potrzeby edukacji w zakresie bezpieczeństwa narodowego”.

– Kłopot w tym, że „Scare Out” ma fatalne recenzje. Zachodni krytycy nie zostawili na nim suchej nitki. Piszą, że jest nudny i znacznie poniżej poziomu twórców. Zarobił co prawda niezłe pieniądze, ale to wciąż kwoty poniżej oczekiwań – mówi Marcin Krasnowolski, filmoznawca i selekcjoner warszawskiego Festiwalu Filmów Azjatyckich „Pięć Smaków”.

Kino patriotyczne z Państwa Środka, czyli toporna propaganda

Od 2018 r. branżą filmową i telewizyjną za Wielkim Murem formalnie zarządza departament propagandy Komunistycznej Partii Chin. W 2021 r. Chińskie Stowarzyszenie Sztuk Performatywnych poinformowało artystów, że oczekuje się od nich „miłości do partii i jej zasad” oraz służby „ludowi i socjalizmowi”.

O ile jeszcze w pierwszych latach XXI w. chińscy twórcy realizowali odważne politycznie produkcje, to zakres tej wolności stopniowo się zawężał.

– Chińczycy swoją kinematografię uczynili nacjonalistyczną. Władza zdaje sobie sprawę, że ta dziedzina sztuki jest ważnym elementem komunikacji wewnętrznej, więc w miarę jak przemysł kinowy w Chinach rośnie, coraz mocniej w niego ingeruje. W ramach naszego wydarzenia często mamy teraz problem ze znalezieniem komercyjnego filmu chińskiego, który nie zawierałby topornej propagandy. Najciekawsze rzeczy dzieją się w kinie artystycznym – mówi selekcjoner festiwalu „Pięć Smaków”.

W kinie głównego nurtu powtarzają się tymczasem wątki historii i mitologii Państwa Środka oraz wojny chińsko-japońskiej. W miarę, jak zaostrza się rywalizacja Pekinu z Waszyngtonem, popularnym wątkiem staje się też wojna koreańska. Był to jedyny konflikt, podczas którego chińscy żołnierze walczyli z wojskiem amerykańskim.

Mamy problem ze znalezieniem komercyjnego filmu chińskiego, który nie zawierałby topornej propagandy.

Najbardziej kasowe filmy ostatnich lat to właśnie kino patriotyczne. Na przykład dziejące się w ogarniętej wojną Korei „Bitwa nad jeziorem Changjin”, „Poświęcenie” i „Ochotnicy”, oraz „Osiemsetka”, pokazująca opór przeciwko Japończykom.

– Chińscy widzowie są nastawieni patriotycznie i lubią śledzić na ekranie sukcesy swojego kraju. Z drugiej strony są wrażliwi na buble. Zdarzają się przypadki, gdy produkcje wypuszczane z pompą z okazji świąt i rocznic notują dobre wyniki tylko w pierwszym tygodniu, a później ich popularność spada, bo okazuje się, że są słabe – komentuje Marcin Krasnowolski.

Takie filmy to na przykład ubiegłoroczny „731” Zhao Linshana, opowiadający o japońskich zbrodniach w czasie II wojny światowej. Spektakularną klapę zaliczył także „Wielki Mur” Zhanga Yimou z 2016 r., zrealizowany w koprodukcji amerykańskiej.

Bolbord filmowy przedstawiający chińskich żołnierzy
„Bitwa nad Jeziorem Changjin II” z 2022 r. to jeden z najbardziej kasowych filmów. Fot. Costfoto/Future Publishing / Getty Images

Warto wiedzieć

CIA rekrutuje Chińczyków online?

W maju 2025 r. amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) opublikowała na YouTubie i platformie X dwa krótkie filmy w języku mandaryńskim. Skierowała je do chińskich urzędników, zachęcając do nawiązania kontaktu. Wideo przedstawia dwóch oficjeli – starszego rangą i niższego szczebla. Młody urzędnik jest sfrustrowany korupcją i trudnościami w rozwoju kariery. Starszy obawia się partyjnych czystek. Wcześniej CIA opublikowała chińskojęzyczną instrukcję, jak bezpiecznie skontaktować się z nią przez dark web. Chińskie władze odpowiedziały, że podejmą wszelkie niezbędne działania, aby zwalczać infiltrację i sabotaż.

Dyrektor amerykańskiego wywiadu John Ratcliffe stwierdził tymczasem, że cała kampania „dotarła do wielu chińskich obywateli”, a agencja zanotowała rosnącą liczbę osób zgłaszających się z własnej inicjatywy. Eksperci ds. wywiadu zwracali jednak uwagę, że nie sposób ocenić faktycznej skuteczności takich akcji.

XYZ

Syndrom oblężonej twierdzy?

Przełomowym dziełem tzw. patriotycznej kategorii był film „Wilczy Wojownik 2” z 2017 r. Opowiada historię byłego komandosa Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, który wyrusza do ogarniętego wojną domową afrykańskiego państwa. Ratuje tam swoich współobywateli przed zachodnimi najemnikami. Był to pierwszy film, który uczynił z chińskiego żołnierza globalnego bohatera w hollywoodzkim stylu.

Ale filmowe działania władz w Pekinie często mają mniej związku z bezpieczeństwem państwa niż z kształtowaniem politycznej narracji i ogólnych postaw.

– W czasie zimnej wojny CIA propagowała w kraju i na świecie amerykańską kinematografię pokazującą Waszyngton jako wcielenie dobra. W ZSRR powstawały filmy o zachodnich dywersantach, co miało budować nieufność wobec cudzoziemców. Dziś Pekin w podobny sposób stara się budować swój wizerunek wewnątrz i na zewnątrz Chin. Ale najważniejszy pozostaje dla nich widz chiński – zastrzega Marcin Krasnowolski.

Patriotyczne produkcje cieszą się w Chinach uprzywilejowaną pozycją rynkową: są faworyzowane w harmonogramach kin i wspierane przez państwowe media. Branża widzi w nich najkrótszą ścieżkę do komercyjnego sukcesu. Propaganda przyciąga widzów, o ile jest dobrze opakowana i zaserwowana z rozmachem.

Między systemem a sumieniem

Zwrot wybitnych reżyserów w kierunku aprobowanym przez władze nasilił się po igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 r. Krytycy i niektórzy twórcy młodego pokolenia oskarżają przedstawicieli tzw. Piątego Pokolenia – grupy, do której należą Zhang, Chen Kaige i Feng Xiaogang – o porzucenie społecznie zaangażowanej twórczości na rzecz politycznej wygody.

– Jeśli reżyserzy chcą nadal robić filmy, nie mają innego wyjścia jak tylko współpracować z władzą – podkreśla Marcin Krasnowolski.

Zhang Yimou jest najbardziej spektakularnym przykładem. Wyreżyserował zarówno ceremonię otwarcia letniej olimpiady w 2008 r., jak i zimowych igrzysk w 2022 r. W międzyczasie otrzymał od Komitetu Centralnego i Rady Państwa tytuł Wybitnej Jednostki Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich w Pekinie.

Pierwsze filmy Zhanga, takie jak „Ju Dou” czy „Zawieście czerwone latarnie”, były początkowo zakazane w ojczystym kraju. Przyniosły mu za to światową sławę i nagrody na międzynarodowych festiwalach.

– Gdy Zhang Yimou zaczynał karierę w latach 90., był wyraźnie nastawiony antyrządowo. W ostatnich latach całkowicie się to zmieniło. Coraz częściej realizuje produkcje na potrzeby propagandy. Zresztą jako jednemu z nielicznych udaje mu się połączyć wymogi cenzury z wysoką wartością artystyczną. Jego film „Hero” jest filmem wybitnym, dziełem sztuki. Z kolei znakomita „Rzeka Szkarłatu” opowiada historię o zjednoczeniu Chin. W chińskiej kinematografii pojawiają się patriotyczne wątki, z których dawniej słynęło kino amerykańskie – mówi filmoznawca.

Cenzura nie zna wyjątków

Choć najwybitniejsi reżyserzy mają nieco więcej swobody twórczej niż pozostali, to nadal jest ona ograniczona.

Osadzony w czasach Rewolucji Kulturalnej film Zhanga One Second” uzyskał certyfikat cenzorski, ale wycofano go tuż przed planowaną premierą na Berlinale w 2019 r. Jako powód podano przyczyny techniczne – eufemizm często stosowany w przypadku odgórnych interwencji. Film trafił do kin dopiero rok później, w okrojonej wersji.

Reżyser Feng Xiaogang, twórca komercyjnych hitów w gatunkach od filmów katastroficznych i dramatów wojennych po komedie, podczas przemówienia na Gali Chińskiej Gildii Reżyserów w 2013 r. publicznie skrytykował cenzurę.

– Często, gdy dostajesz nakaz, jest on tak absurdalny, że nie wiesz, czy się śmiać, czy płakać. Zwłaszcza gdy wiesz, że coś jest dobre, a jesteś zmuszony uczynić z tego coś gorszego – powiedział.

Nagranie jego przemówienia szybko zniknęło z chińskiego internetu.

To tylko potwierdza, że żaden twórca nie jest w stanie stawić czoła aparatowi państwa, a droga na ekrany prowadzi przez porozumienie z partią. Dla reżyserów oznacza to wybór między artystyczną niezależnością a dostępem do widowni liczącej ponad miliard osób. Oraz budżetami, o których wielu kolegów na Zachodzie może tylko pomarzyć. Chiński epos wojenny „Bitwa pod Changjin” z 2021 r. kosztował ponad 200 mln dolarów – więcej niż starsza o cztery lata „Dunkierka” Christophera Nolana.

Główne wnioski

  1. Chińskie kino patriotyczne to nie tylko wytwór odgórnych nakazów – jest odpowiedzią na realne potrzeby widzów. Jednocześnie system cenzury i zachęty ekonomiczne sprawiają, że twórcy nie mają realnego wyboru: albo robią filmy zgodne z partyjną linią, albo nie robią ich wcale.
  2. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego Chińskiej Republiki Ludowej, niegdyś jeden z najbardziej hermetycznych aparatów wywiadowczych świata, konsekwentnie buduje swój publiczny wizerunek. Dotąd robiło to przez media społecznościowe, a teraz także przez kino. To element szerszej strategii mobilizowania społeczeństwa do działań kontrwywiadowczych.
  3. Wyścig narracyjny między Chinami a USA odbywa się coraz jawniej – w przestrzeni cyfrowej i na ekranach kin. CIA wyprodukowała rekrutacyjne filmy wideo skierowane do chińskich urzędników. Chiński wywiad uczula obywateli na szpiegowanie.