Jaka jest jakość technologii startupów? Inwestorzy: umiarkowana
Krajowy rynek venture capital, choć cały czas się rozwija, ma wiele problemów i słabości. Jednym z nich jest jakość projektów realizowanych przez startupy. Inwestorzy szacują, że naprawdę dobrych jest tylko około 30 rocznie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy polski rynek VC rzeczywiście rozwija się w dobrym kierunku, skoro liczba wysokiej jakości startupów wciąż jest ograniczona.
- Jak bardzo dominacja kapitału publicznego wpływa na decyzje inwestycyjne i jakość finansowanych projektów.
- Dlaczego mimo rosnącej liczby startupów w Polsce nadal brakuje spektakularnych sukcesów i udanych exitów.
„Jakość projektów inwestycyjnych w Polsce z roku na rok się poprawia, choć jest to raczej stopniowa ewolucja niż rewolucja. Szacujemy, że polski ekosystem generuje dziś około 30 projektów rocznie o naprawdę wysokiej jakości i globalnych ambicjach. To solidna baza, ale w bardziej dojrzałym ekosystemie powinno to być raczej ponad 100 takich spółek rocznie” – wskazał Tomasz Swieboda, partner w Inovo.vc, cytowany w „Barometrze nastrojów VC/PE 2025/2026”, opracowanym przez PFR Ventures i Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych (PSIK).
Nie jest to odosobnione spostrzeżenie. Inwestorskie oceny jakości startupowych projektów nie są wysokie. Ich poziom w Polsce jest „umiarkowany”. Owszem, statystyki transakcji venture capital (VC) są nieubłagane – tylko niewielka część spółek odnosi spektakularny sukces, przynosząc wysoki zwrot z inwestycji. Z drugiej jednak strony, na rodzimym rynku VC, silnie zależnym od pieniędzy publicznych, w ostatnich latach realizowanych było między 150 a 300 rund. Czy, gdyby struktura finansowania VC w Polsce bazowała na kapitale prywatnym, część z tych spółek również otrzymałaby pieniądze?
Nastroje funduszy a liczba analizowanych projektów
Z analizy Martyny Zwierzchowskiej, przedstawionej w raporcie, wynika, że podejście funduszy do przyszłości rynku jest skorelowane z liczbą dostępnych i analizowanych projektów inwestycyjnych. Fundusze sprawdzające bardzo małą liczbę startupów pesymistycznie patrzą w przyszłość – 75 proc. z nich spodziewa się utrzymania liczby dostępnych na rynku projektów, a 25 proc. dalszego spadku. W przypadku funduszy, które mają dostęp do dużej liczby projektów, nastroje są umiarkowanie optymistyczne – 55 proc. przewiduje wzrost liczby projektów, a 45 proc. zakłada utrzymanie obecnego poziomu.
Najbardziej optymistyczne są natomiast fundusze, które określają liczbę dostępnych na rynku projektów jako umiarkowaną. W tej grupie aż 74 proc. spodziewa się wzrostu liczby jakościowych przedsięwzięć technologicznych. Jednocześnie, jak zaznaczono w raporcie, widoczne są również pozytywne trendy. Rośnie np. liczba przedsiębiorców, którzy, zdobywając biznesowe i technologiczne doświadczenie, zakładają swoje kolejne firmy.
Zdaniem eksperta
Które branże wygrywają?
Ograniczenia systemowe w finansowaniu publicznym
Zdaniem Macieja Wielocha, partnera w funduszu iif.vc, system publicznego finansowania sektora venture capital, który dominuje w Polsce, ma wiele zalet, ale i wad.
– Myślę, że np. ElevenLabs – gdyby finansowały go publiczno-prywatne fundusze – nie zdołałoby osiągnąć obecnej skali działania, zwłaszcza w tak błyskawicznym tempie. Same procedury pozyskiwania publicznego kapitału, nie mówiąc już o jego wielkości, usztywniają działanie funduszy i spółek. Liczyć się trzeba z usztywnionym wydatkowaniem pieniędzy, raportowaniem, sformalizowanym wychodzeniem inwestorów ze startupów czy wprowadzaniem nowych – wskazuje Maciej Wieloch.
Dodaje, że formalne ograniczenia istnieją, nawet pomimo starań ze strony instytucji publicznych, obsługujących sektor VC – głównie PFR Ventures – wykazujących partnerskie, bardziej niż urzędnicze, podejście do uczestników rynku. Pamiętajmy natomiast, że startupy potrzebują szybkiego i zwinnego dopływu kapitału.
– Liczba dobrych projektów na rynku faktycznie jest ograniczona. Sam wcześniej spodziewałem się, że jest ich więcej. Myślę, że świetnych spółek „do dyspozycji” inwestora jest nie więcej niż 30 rocznie. Liczę natomiast, że ich liczba z czasem zacznie wzrastać, bo wiele firm właśnie teraz dojrzewa. W ostatnich latach w obiegu było niewiele kapitału VC, a do tego część programów dotacyjnych wystartowało z opóźnieniem – zaznacza Maciej Wieloch.
Nierównowaga w ekosystemie inwestycyjnym
Na problem strukturalny na rynku VC zwraca uwagę także Dariusz Żuk, założyciel funduszu AIP Seed.
– To prawda, atrakcyjnych projektów jest mało. W ostatnich latach w Polsce był ograniczony dopływ kapitału publicznego do sektora VC. W AIP Seed, dysponując pieniędzmi prywatnymi, inwestowaliśmy więc dość intensywnie, mieliśmy dostęp do szerokiego spektrum projektów. Obecnie, gdy publiczny kurek został odkręcony, znów inwestujemy spokojniej. W naszym funduszu nie mamy ściśle określonej perspektywy wydatkowania pieniędzy – mówi Dariusz Żuk.
Uważa, że w Polsce od lat brakuje spójnej wizji wspierania i finansowania rozwoju nowych technologii.
– Nie budujemy ekosystemu, łatamy w nim dziury. Widoczne są dysproporcje i luki na różnych etapach rozwoju startupów. Dla przykładu PFR Ventures realizuje program Starter, w którym startupy od inwestorów pozyskują 1-5 mln zł. Program jest dobry, ale warto uważać, by nie zasypać pieniędzmi tylko segmentu spółek w fazie seed. Już teraz widać, że z publicznego systemu wypadają zespoły na etapie pre-seed. Brakuje inkubatorów przedsiębiorczości, zwłaszcza współpracujących z uczelniami. Na rynku jest niewiele funduszy akceleracyjnych, które podejmują się większego ryzyka – dodaje Dariusz Żuk.
Projekty uczelniane i luka kompetencyjna
Rynek VC w ostatnich latach bardzo się zmienił. Fundusze nie są już tak chętne, jak niegdyś, by inwestować z proste aplikacje, miejsca sprzedażowe itp. Szukają rozwiązań, które bazują na know-how i niełatwo je skopiować. Do tego wnoszą realną wartość technologiczną do gospodarki.
– Nie odważyłbym się uznać, że nie ma wartościowych projektów na uczelniach. Istnieją, ale mało kto umie przygotować je do skalowania, którego oczekują inwestorzy VC. Problem w tym, że także system dotacyjny nie odpowiada realiom ich rozwijania i komercjalizacji. Między grantem na badania a inwestycją VC jest spora luka – podkreśla Maciej Wieloch.
Długi horyzont inwestycyjny i ograniczone exity
Czy jakość projektów bezpośrednio przekłada się na dość niski poziom exitów realizowanych przez rodzime fundusze VC?
– Myślę, że polski rynek VC jest dość młody – to jeszcze nie jest więc czas exitów. W szczególności projekty deeptechowe potrzebują ok. 8-10 lat na zwiększenie swojej wartości. Uważam, że w ich przypadku czas jest akurat sprzymierzeńcem – mówi Maciej Wieloch.
Zwraca uwagę na ograniczoną liczbę transakcji fuzji i przejęć w Polsce.
– Transakcji tego typu jest niewiele. Fundusze szukają więc potencjalnych kupujących za granicą, jednak Polska nie ma silnej marki eksportera nowych technologii. Jest więc trudno. Wierzę, że nasze spółki deeptechowe za kilka lat zaczną debiutować na giełdzie, a w przypadku projektów medtechowych, zostaną przejęte przez inwestorów branżowych – wskazuje Maciej Wieloch.
Inwestor przyznaje, że jakość projektów jest kolejnym z czynników ograniczającym poziom exitów w Polsce.
Główne wnioski
- Jakość projektów inwestycyjnych w Polsce stopniowo się poprawia, jednak tempo tych zmian jest ewolucyjne, a nie przełomowe. Według opinii inwestorów rynek generuje około 30 startupów rocznie o wysokiej jakości i globalnych ambicjach, co uznawane jest za wynik umiarkowany. Inwestorzy oceniają poziom projektów raczej jako przeciętny.
- Jest silna zależność polskiego rynku VC od kapitału publicznego, co ma zarówno zalety, jak i ograniczenia. Procedury związane z takim finansowaniem bywają sformalizowane i mniej elastyczne, co może wpływać na tempo rozwoju startupów. Jednocześnie pojawiają się pytania, czy wszystkie finansowane projekty uzyskałyby wsparcie w modelu opartym głównie na kapitale prywatnym.
- Widoczne są problemy strukturalne w ekosystemie, takie jak nierównowaga w finansowaniu poszczególnych etapów rozwoju startupów oraz luka między badaniami uczelnianymi a komercjalizacją. Jakość projektów przekłada się m.in. na exity, jednak te mogą się w Polsce pojawić dopiero w kolejnych latach ze względu na długi horyzont inwestycyjny, szczególnie w przypadku deeptechów. Jednocześnie widoczne są pozytywne trendy, m.in. rosnąca liczba doświadczonych przedsiębiorców zakładających kolejne firmy.

