Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat

Indie liczą swoich mieszkańców. Stawka większa niż statystyka

Pierwszy od 15 lat spis powszechny w najludniejszym kraju świata może zmienić sposób myślenia o tym państwie. Dane o ponad 1,4 mld ludzi wpłyną na politykę, gospodarkę, planowanie miast i bezpieczeństwo.

Tłum podróżnych na peronie stacji kolejowej w Mumbaju
Tłum podróżnych na peronie stacji kolejowej w Mumbaju. Fot. Divyakant Solanki / EPA / PAP.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak przebiega pierwszy w pełni cyfrowy spis powszechny w Indiach i ile potrwa.
  2. Jak dane o ponad 1,4 mld mieszkańców wpłyną na politykę, biznes i planowanie przestrzenne.
  3. Dlaczego po raz pierwszy zbierane będą informacje o kastach i jakie mają znaczenie dziś.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Skala przedsięwzięcia jest bezprecedensowa: 3 mln urzędników w terenie, ponad 18 tys. specjalistów technicznych i blisko 300 mln gospodarstw domowych do odwiedzenia. Spis ruszył na początku kwietnia.

Poprzedni przeprowadzono w 2011 r., w zupełnie innych realiach gospodarczych. Indyjski PKB był wtedy około 2,5 raza niższy, przeciętny dochód – o połowę mniejszy, a infrastruktura wyraźnie słabsza.

Według szacunków ONZ Indie liczą dziś 1,476 mld mieszkańców. To oznacza wzrost o ponad 266 mln osób w ciągu 15 lat. Nowy spis ma po raz pierwszy dostarczyć dokładnych danych zamiast prognoz.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Nowe dane będą kluczowe dla zarządzania krajem, który – według prognoz Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego – w ciągu dwóch lat może stać się trzecią pod względem wielkości gospodarką świata.

Dlaczego to ważne?

Jak wyjaśnia w rozmowie z XYZ dr Nilanjan Ghosh, wiceprezes ds. studiów rozwojowych w Observer Research Foundation w Kalkucie, wyniki spisu będą miały bezpośredni wpływ na planowanie polityk publicznych.

Rząd chce szczegółowo poznać warunki życia obywateli: dostęp do wody, toalet, Internetu czy smartfonów. Zbierane będą też dane o mobilności, językach i religii. Po raz pierwszy pojawią się również pytania o przynależność kastową.

– – Dane będą kluczowe dla programów socjalnych i systemu ochrony zdrowia. Pozwolą określić skalę ubóstwa, potrzeby mieszkańców oraz zmiany demograficzne wynikające z migracji. Pomogą też planować infrastrukturę – od transportu po banki i szpitale – oraz wyznaczać nowe okręgi wyborcze – mówi dr Ghosh.

Jak dodaje, ostatnie 15 lat to okres szybkiego wzrostu i zmian społecznych.

– Rosną aspiracje mieszkańców – dotyczą jakości życia, mieszkań czy transportu. Żeby na nie odpowiedzieć, potrzebujemy znacznie dokładniejszych danych – podkreśla.Ghosh.

Dziś administracja często opiera się na niespójnych i przestarzałych statystykach. Nowy spis ma uporządkować te informacje i stworzyć spójną bazę do zarządzania państwem.

Spisowe dane są równie istotne dla sektora prywatnego. Brak aktualnych informacji demograficznych odczuwają firmy telekomunikacyjne, e-commerce, finansowe i z obszaru ochrony zdrowia, a także globalne big techy. Nowe dane staną się mapą możliwości rynkowych, pomagając firmom takim jak Google, Meta czy Amazon trafniej oceniać potencjał regionów i alokować kapitał.

Grupa osób wewnątrz wagonu metra w Indiach
Pasażerowie metra w Pune w indyjskim stanie Maharasztra. Fot. Getty Images

Warto wiedzieć

Rosnące Indie

Choć Indie pozostają najuboższym krajem G20 w przeliczeniu na mieszkańca, w ostatnich 15 latach wyraźnie się wzbogaciły. PKB rósł średnio o 6 proc. rocznie, a kraj awansował z dziewiątej na czwartą gospodarkę świata. Spadła liczba osób żyjących w ubóstwie, a udział klasy średniej ma w tym r. sięgnąć 41 proc., wobec ok. 13 proc. 15 lat temu.

Od 2011 r. dynamicznie rozwijają się nowe ośrodki miejskie i przemysłowe – od Delhi i jego aglomeracji, przez Bengaluru i Hajdarabad, po Ahmadabad, Pune czy Surat. Wzrost napędzają centra technologiczne, przemysł i napływ kapitału zagranicznego.

XYZ

Spis za 1,4 mld dolarów

Ze względu na skalę przedsięwzięcia spis potrwa cały rok i zostanie przeprowadzony w dwóch fazach. Na jego realizację przeznaczono ok. 130 mld rupii (ok. 1,4 mld dolarów).

Cenzus po raz pierwszy odbywa się za pośrednictwem rządowego portalu oraz specjalnej aplikacji, do której dostęp mają wyłącznie rachmistrzowie i rachmistrzynie. System papierowy był od lat krytykowany za opóźnienia i niespójność danych. Nowe rozwiązanie typu „Census-as-a-Service” (CaaS) umożliwia dokładne przypisanie każdego gospodarstwa domowego do konkretnej lokalizacji, a koszt spisu wynosi ok. 97 rupii na osobę (niespełna 4 zł). System opracowało Centrum Rozwoju Zaawansowanych Technologii Obliczeniowych.

– To pierwszy w pełni cyfrowy spis. Największą zaletą jest szybkość przetwarzania danych – zamiast lat zajmie to miesiące. Nie eliminuje to jednak potrzeby kontroli statystycznej. Między stanami mogą pojawić się rozbieżności, które trzeba będzie zharmonizować. Najtrudniejsze będą dane dotyczące kast i migracji – wyjaśnia dr Nilanjan Ghosh.

Jakie znaczenie ma kasta?

Indyjski system kastowy przez ponad dwa tysiące lat opierał się na uprzywilejowaniu wyższych grup i dyskryminacji pozostałych. Status społeczny był dziedziczony – zawód i pozycja wynikały z urodzenia. Osoby stojące poza systemem spychano na margines, przypisując im „nieczyste” zawody i narzucając społeczne wykluczenie.

Formalnie system zdelegalizowano w 1950 r., jednak jego wpływ na życie społeczne i rynek pracy pozostaje widoczny – szczególnie poza dużymi miastami.

Po raz ostatni informacje o pochodzeniu kastowym ludności zbierano prawie sto lat temu. Ostatnie pełne dane o kastach pochodzą z 1931 r. Po uzyskaniu niepodległości wykorzystano je m.in. do wprowadzenia systemu parytetów dla grup dyskryminowanych w sektorze publicznym i edukacji.

Po raz ostatni informacje o pochodzeniu kastowym ludności zbierano prawie sto lat temu.

– Kwestia kastowa to najbardziej delikatny element całego przedsięwzięcia. Nie tylko dotyka wrażliwych kwestii społecznych, ale jest też silnie zróżnicowana regionalnie – ocenia dr Ghosh.

W wielu miejscach funkcjonują subkasty, które trudno porównywać między regionami.

– Wyzwaniem będzie ich klasyfikacja i stworzenie użytecznych kategorii analitycznych. Jednocześnie część grup dawniej uznawanych za dyskryminowane osiągnęła dziś wysoki status ekonomiczny, więc pochodzenie nie zawsze przesądza o pozycji społecznej. Spis pozwoli ocenić skuteczność trwających od ponad 30 lat programów afirmatywnych, choć docelowo polityka społeczna powinna opierać się bardziej na statusie materialnym niż na pochodzeniu – dodaje dr Ghosh.

Inny punkt widzenia przedstawia prof. Sukhadeo Thorat z Uniwersytetu Jawaharlala Nehru w Delhi, który w rozmowie z Al Jazeerą podkreśla skalę problemu wykluczenia.

– Wciąż istnieją ogromne grupy marginalizowane. Doświadczają dyskryminacji społecznej, ograniczeń w dostępie do własności, edukacji czy prowadzenia działalności gospodarczej. Rdzenne plemiona zmagają się z izolacją i uprzedzeniami, a mniejszości religijne – w tym chrześcijanie i muzułmanie – z podważaniem swoich praw. Aby ocenić skalę współczesnej dyskryminacji kastowej, spis powinien uwzględnić te zjawiska w sposób szczegółowy – wskazuje prof. Sukhadeo Thorat.

Co z prywatnością?

Gigantyczna baza danych, którą fundują sobie Indie, może być nie lada gratką dla przestępców. Rząd zapewnia o wielopoziomowych zabezpieczeniach i traktuje centra danych jako infrastrukturę krytyczną, ale krytycy wskazują, że to wciąż może nie wystarczyć.

Indyjska infrastruktura cyfrowa ma za sobą incydenty bezpieczeństwa. W 2023 r. w sieci pojawiła się oferta sprzedaży danych 815 mln obywateli – obejmujących m.in. numery Aadhaar, dane paszportowe, telefony i adresy. Do wycieków z systemu Aadhaar dochodziło już wcześniej, co podsyca obawy o bezpieczeństwo nowych danych.

Gigantyczna baza danych, którą fundują sobie Indie, może być nie lada gratką dla przestępców.

Jak wskazuje analityk Observer Research Foundation, spis będzie także testem cyberbezpieczeństwa. Szyfrowanie, silne uwierzytelnianie i regulacje prawne są konieczne, ale nie gwarantują pełnej ochrony. Zdolność państwa do zabezpieczenia danych i reagowania na incydenty może długoterminowo wpłynąć na zaufanie obywateli.

Polityczne trzęsienie ziemi?

Nowe dane demograficzne mogą posłużyć do przerysowania granic okręgów wyborczych, a tym samym wpłynąć na reprezentację w parlamencie krajowym i jego odpowiednikach w stanach.

Jedną z kluczowych linii podziału jest różnica między ludniejszą północą a mniej zaludnionym, ale lepiej rozwiniętym południem. Pojawiają się obawy, że zmiany demograficzne mogą ograniczyć wpływ południa na politykę kraju.

Dodatkowym czynnikiem jest różnorodność językowa. Policzenie użytkowników poszczególnych języków może przełożyć się na decyzje dotyczące edukacji i reprezentacji politycznej.

Ostateczne rozstrzygnięcia będą jednak należały do parlamentu – to on zdecyduje, czy kluczowym kryterium podziału reprezentacji pozostanie liczba ludności.

Panorama miasta z wieżowcami w tle
Panorama jednej z centralnych dzielnic Mumbaju - finansowej stolicy Indii. Fot. Divyakant Solanki / EPA / PAP.

Przyszłość indyjskich miast

Według raportu Banku Światowego z 2025 r. liczba mieszkańców miast w Indiach do połowy wieku niemal się podwoi, osiągając 951 mln. To oznacza konieczność budowy ponad 144 mln nowych domów do 2070 r. oraz znacznie lepszego planowania urbanistycznego.

Na razie kraj ma w tym obszarze wiele do nadrobienia. Przykładem jest Gurgaon – satelickie miasto Delhi, które w ciągu dwóch dekad przekształciło się z ośrodka rolniczego w globalne centrum outsourcingu. Rozwój odbywał się jednak chaotycznie, bez odpowiedniej infrastruktury, co doprowadziło do powodzi, przeciążenia transportu i kryzysu wodnego. Miasto wydobywa ponad dwukrotnie więcej wód gruntowych, niż jest w stanie odtworzyć.

Gurgaon pokazuje także skalę nierówności i problemy wynikające z braku kontroli nad migracją oraz niedostatku danych o potrzebach mieszkańców.

Premier Narendra Modi zapowiada, że do 2047 r. Indie dołączą do grona państw rozwiniętych. Ogromna populacja może być atutem, pod warunkiem sprawnego zarządzania. Nowy spis ma dostarczyć dane, które umożliwią podejmowanie lepszych decyzji.

Główne wnioski

  1. Indie prowadzą pierwszy w pełni cyfrowy spis powszechny o wartości ok. 1,4 mld dolarów. Ma on uzupełnić 15-letnią lukę w danych niezbędnych do zarządzania jedną z największych gospodarek świata.
  2. Po raz pierwszy od 1931 r. zbierane są dane o przynależności kastowej, co może zmienić politykę społeczną i wywołać spór o redystrybucję zasobów. Dane mogą też wpłynąć na granice okręgów wyborczych.
  3. Cyfryzacja przyspieszy przetwarzanie informacji, ale rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo. Dotychczasowe wycieki pokazują, że ochrona danych pozostaje jednym z największych wyzwań.