Kategoria artykułu: Świat

Korea Północna i Rosja zacieśniają sojusz informacyjny. Wspólna ofensywa propagandowa przeciw Zachodowi

Propagandowa agencja informacyjna Korei Północnej i rosyjska TASS idą na wojnę z Zachodem. Twierdzą, że chcą wspólnie walczyć z „dezinformacją". Medialne machiny putinowskiej Rosji i totalitarnej Korei Północnej będą ściślej współpracować, szukając odbiorców podatnych na ich przekaz.

Prezenterka w różowej szacie hanbok na ekranie telewizyjnym
Ri Chun Hi, najbardziej rozpoznawalna północnokoreańska prezenterka telewizyjna, czyta rządowy biuletyn informacyjny. Fot. Seung-il Ryu / NurPhoto / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak reżimy w Moskwie i Pjongjangu wzajemnie się uwiarygodniają oraz w jaki sposób współpraca kontrolowanych przez nie mediów może wzmacniać antyeuropejską i antyamerykańską agendę.
  2. Jak Korea Północna próbuje ocieplić wizerunek swojego przywódcy i docierać z przekazem do nowych odbiorców.
  3. Jakie narzędzia obie strony mogą wykorzystywać we wspólnej wojnie informacyjnej z Zachodem.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Pod koniec marca stolicę Korei Północnej odwiedził rosyjski propagandysta i szef agencji informacyjnej TASS Andriej Kondraszow. Na czele delegacji spotkał się z dyrektorem generalnym reżimowej agencji informacyjnej Kim Pyong Ho i północnokoreańską minister spraw zagranicznych Choe Son Hui.

Rosjanin, objęty zachodnimi sankcjami za wspieranie kremlowskiej inwazji na Ukrainę, mówił o toczącej się globalnej wojnie informacyjnej. Twierdził, że wrogowie Moskwy i Pjongjangu rozpowszechniają fałszywe informacje dotyczące udziału północnokoreańskich żołnierzy w wojnie prowadzonej przez Władimira Putina.

Celem wizyty było podpisanie zaktualizowanego porozumienia między TASS – kierowaną przez Kondraszowa od 2023 r. – a Koreańską Centralną Agencją Informacyjną (KCNA). Umowa zakłada „wspólne przeciwdziałanie dezinformacji” oraz koordynację działań wobec tego, co obie strony określają jako wrogie kampanie informacyjne.

Putin z Kimem propagują swoją wizję świata

Współpraca między TASS a KCNA trwa od lat. Już wcześniej obie instytucje zawierały umowy o wymianie informacji. W 2019 r. w porozumieniu po raz pierwszy wspomniano o „walce z dezinformacją".

– Wzmianka o „walce z dezinformacją" to klasyczne odwrócenie znaczeń. W praktyce oznacza to koordynację przekazu i wzajemne legitymizowanie swoich narracji. Rosja potrzebuje państw, które będą „zewnętrznym głosem" potwierdzającym jej wersję wydarzeń na świecie. Korea Północna robi dokładnie to samo – wyjaśnia dr Nicolas Levi, adiunkt w Instytucie Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych Polskiej Akademii Nauk, autor książki „Byłem północnokoreańskim dyplomatą”.

KCNA jest oficjalnym organem informacyjnym Koreańskiej Partii Pracy, kontrolowanym przez Departament Propagandy i Agitacji. Jej materiały są ściśle cenzurowane i pisane specyficznym, propagandowym językiem.

Korea Północna zajmuje przedostatnie miejsce na świecie w indeksie wolności prasy organizacji Reporterzy Bez Granic (RSF). Gorzej jest tylko w Erytrei. Z kolei Rosja znalazła się na 171. pozycji spośród 180 sklasyfikowanych państw.

Wzmianka o „walce z dezinformacją" w praktyce oznacza koordynację przekazu i wzajemne legitymizowanie swoich narracji. Rosja potrzebuje państw, które będą potwierdzały jej wersję wydarzeń na świecie.

Reżim Kim Dzong Una prowadzi masową inwigilację i całkowicie kontroluje komunikację poprzez krajowy intranet. Obywatele nie mają dostępu do globalnej sieci. RSF ocenia, że Kim osobiście dba o to, aby media przekazywały wyłącznie treści wychwalające partię, wojsko i jego samego.

Zdaniem Nicolasa Levi’ego, podpisanie nowej umowy i jej nagłośnienie mają przede wszystkim znaczenie sygnalne, a nie operacyjne. To kolejne ogniwo w tej samej sieci powiązań medialnych, konsekwentnie rozbudowywanej przez oba reżimy. W listopadzie 2025 r. KCNA i rosyjska agencja Rossija Siegodnia podpisały odrębne porozumienie o współpracy, zobowiązując się do promowania „obiektywnych informacji” o wydarzeniach i życiu obywateli swoich krajów.

– Myślę, że podobna umowa zostanie niebawem podpisana z białoruską agencją Biełta. W ostatnim czasie Aleksandr Łukaszenka pojawił się z wizytą w Pjongjangu – prognozuje analityk z PAN.

Narracyjna walka z Zachodem trwa – zwłaszcza w kontekście wojny w Ukrainie, w której Korea Północna aktywnie wspiera Rosję.

W co grają Rosjanie?

Biuro TASS w Pjongjangu funkcjonuje od dziesięcioleci. Jej korespondenci zostali zmuszeni do opuszczenia kraju w czasie pandemii, ale wrócili do wschodnioazjatyckiego kraju w 2024 r. Czy odświeżenie współpracy może dać Rosji szerszy dostęp do Korei Północnej, która niechętnie dzieli się informacjami nawet z przyjaciółmi?

Zdaniem autora książki „Byłem północnokoreańskim dyplomatą”, nawet dla Rosjan – tradycyjnie bliskich sojuszników reżimu – może to być trudne.

– W ostatnim czasie Kim Dzong Un zapowiedział tworzenie nowych struktur policyjnych i narzędzi kontroli. Szczegóły pozostają niejasne, ale można zakładać, że wzmocnienie aparatu nadzoru wpłynie również na funkcjonowanie zagranicznych organizacji obecnych w Pjongjangu. W relacjach z delegacjami zagranicznymi Korea Północna i tak zachowuje pełną kontrolę, dlatego ewentualne oczekiwania strony rosyjskiej co do szerszego dostępu czy większej swobody działania mogą się okazać w dużej mierze złudne – uważa analityk.

Kim Dzong Un i Aleksandr Łukaszenka stoją na placu w Pjongjangu
Kim Dzong Un i Aleksandr Łukaszenka podczas marcowej wizyty białoruskiego dyktatora w Pjongjangu. Fot. KCNA / PAP / EPA

Warto wiedzieć

Uśmiechnięty „ojciec narodu"

W ostatnich latach reżim Kim Dzong Una podejmował próby docierania ze swoim przekazem do państw, które nie są jego sojusznikami. Szczególnie wyraźnie widać to w sposobie kreowania wizerunku samego Kima. Część analityków uważa, że eksponowanie córki przywódcy służy przede wszystkim intensyfikacji jego kultu jako „kochającego ojca narodu”. Nastoletnia Dzu Ae towarzyszy ojcu na coraz liczniejszych wydarzeniach od 2022 r.

Tym samym wizerunkiem coraz śmielej posługuje się oficjalna propaganda. W kwietniu 2024 r., podczas uroczystości otwarcia nowego stołecznego kompleksu mieszkalnego, zadebiutował propagandowy teledysk „Przyjazny Ojciec”. Klip wyraźnie odbiegał od dotychczasowych wytworów północnokoreańskiej machiny medialnej – wyróżniał się nowoczesną produkcją wideo i chwytliwą melodią. Teledysk, choć promuje kult dyktatora, stał się viralem w światowych mediach społecznościowych.

Zerwano w nim ze sztampowym, poważnym wizerunkiem totalitarnego wodza – wszechobecne są uśmiechy muzyków i aktorów, a północnokoreański dyktator jawi się jako postać bardziej przystępna i „ciepła”, przywołująca skojarzenia z jego dziadkiem, Kim Ir Senem. Regulator mediów w Korei Południowej zablokował dostęp do klipu, uznając go za element „wojny psychologicznej”.

XYZ

Światowe media w Pjongjangu

Swoje biura w Korei Północnej od kilkunastu lat mają także niektóre globalne agencje dostarczające informacji o świecie miliardom ludzi. Są wśród nich japońska Kyodo, francuska AFP i amerykańska Associated Press (AP). Stałą obecność w stolicy totalitarnego państwa utrzymuje też chińska Xinhua.

AP otworzyła biuro w Pjongjangu w styczniu 2012 r., stając się pierwszym zachodnim medium z pełnoetatowym przedstawicielstwem w stolicy Korei Północnej. W 2016 r. dołączyła do niej AFP. Decyzja zachodnich agencji o otwarciu redakcji w jednym z najbardziej zamkniętych informacyjnie krajów świata od początku budziła kontrowersje – przede wszystkim ze względu na specyficzne warunki funkcjonowania tych biur.

Lokalna ekipa AFP składa się z zatrudnionego na miejscu operatora kamery i fotografa, współpracujących z przyjeżdżającymi korespondentami zagranicznymi. To dzięki temu globalne media mają dostęp do materiałów wizualnych z północnej części Półwyspu Koreańskiego. Podobnie jest w przypadku innych firm medialnych. Północnokoreańscy pracownicy są równolegle powiązani z miejscowymi służbami, a ich rola polega w dużej mierze na kontroli i filtrowaniu przekazu, a nie na swobodnym zbieraniu informacji. Z kolei zagraniczni dziennikarze odwiedzający kraj muszą stosować się do surowych zasad: telefony komórkowe należy zostawić na lotnisku, a przez cały pobyt wymagana jest obecność „opiekuna". Nie mogą samodzielnie opuszczać hotelu ani prowadzić nieskrępowanych rozmów z mieszkańcami.

Według amerykańskiego think tanku Stimson Center obecność zachodnich mediów w Pjongjangu wcale nie jest dowodem na otwarcie Korei Północnej. To raczej przejaw rosnącej pewności reżimu co do zdolności kontrolowania zagranicznych przekazów.

Opowieść Kima

– KCNA pozostaje jedną z najbardziej kontrolowanych agencji informacyjnych świata i nie ma mowy o żadnej liberalizacji. Natomiast zmienia się forma i akcenty w jej przekazach. Widać wyraźne zbliżenie narracyjne do Rosji i Chin, chociaż wciąż na pierwszym miejscu są informacje o aktywności Kim Dzong Una. W ostatnich latach większy nacisk kładzie się jednak na geopolitykę. KCNA dużo więcej pisze o Stanach Zjednoczonych, NATO i Ukrainie. Częściej używa też języka „Globalnego Południa". W artykułach często mowa o antykolonializmie i suwerenności. Nowocześniejsza stała się forma przekazu: pojawiła się nowa strona internetowa, grafiki i wideo, a depesze są krótsze – mówi dr Nicolas Levi.

Dla Pjongjangu współpraca z TASS to okazja do dalszego unowocześnienia formy przekazu i dotarcia z własną narracją do odbiorców, do których samodzielnie nie miałby dostępu. Moskwa dysponuje rozbudowaną infrastrukturą dezinformacyjną, która może być dla Kim Dzong Una szczególnie użyteczna. Rosyjskie media coraz intensywniej przedstawiają Koreę Północną jako „normalne państwo", podkreślając jej suwerenność i determinację w obliczu zachodnich sankcji. Wzmacnia to również kremlowską narrację o nieskuteczności zachodnich restrykcji – ocenia Stimson Center. Korea Północna dostarcza Rosji także wiarygodnie brzmiącego „zewnętrznego głosu" z Azji, który potwierdza jej wersję wydarzeń, tworząc pozory szerszego międzynarodowego poparcia dla obu reżimów.

Główne wnioski

  1. Porozumienie rosyjskiej i północnokoreańskiej agencji informacyjnej wpisuje się w szerszą konsolidację medialną osi Rosja–Korea Północna. Reżimy dążą do koordynacji przekazu i wzajemnego legitymizowania swoich narracji w wojnie informacyjnej z Zachodem.
  2. Reżim Kim Dzong Una modernizuje propagandę, wykorzystując nowe narzędzia wizerunkowe – od viralowych treści po eksponowanie córki jako symbolu dynastii oraz język atrakcyjny dla krajów Globalnego Południa. Dzięki temu próbuje wychodzić poza tradycyjny krąg odbiorców.
  3. Mimo formalnego zbliżenia Rosja nie uzyskuje realnego dostępu informacyjnego do Korei Północnej. Nawet ścisła współpraca medialna nie zmienia faktu, że reżim w Pjongjangu zachowuje pełną kontrolę nad obecnością zagranicznych podmiotów, w tym rosyjskich mediów.