Kategoria artykułu: Biznes

Szef Siemens Polska: local content to dobry kierunek dla polskiego przemysłu

– Chiny rozwijają się szybko, ale Europa nie jest na przegranej pozycji. Kluczowe jest stworzenie warunków dla rozwoju rodzimych technologii – wskazuje Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska. W Unii Europejskiej trwa zwrot ku odbudowie przemysłu, a polski rząd wdraża preferencje dla krajowych firm.

Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska
Cyfryzacja i AI już teraz mają realny wpływ na przemysł – podkreśla Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska. Fot.: Siemens

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Unia Europejska chce odbudować lokalny przemysł.
  2. Jaki plan na rozwój krajowej produkcji ma polski rząd.
  3. Jak szef Siemens Polska ocenia sytuację i co proponuje, by zwiększyć konkurencyjność Europy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Europejskiemu przemysłowi coraz trudniej jest konkurować z firmami z Chin czy USA. Dlatego zarówno Unia Europejska, jak i poszczególne kraje członkowskie, wdrażają działania zmierzające do odbudowy lokalnej produkcji. Polski rząd przestawił właśnie koncepcję repolonizacji krajowej gospodarki. Jej celem jest  zwiększanie udziału polskich firm (tzw. local content) w trwającej modernizacji polskiej armii, energetyki, infrastruktury czy cyfryzacji kraju. Nie przewidziano nowych regulacji – zamiast tego spółki Skarbu Państwa wdrożą kodeksy dobrych praktyk, a ich zarządy będą rozliczane z udziału krajowego komponentu w inwestycjach.

Ministerstwo Aktywów Państwowych wskazuje, że podobne podejście stosują m.in. Niemcy, Francja i Dania, rozwijając strategiczne sektory na własnym rynku.

– Nie dyskryminujemy, tylko promujemy. Wspieramy polskie firmy, ale też biznesy zagraniczne, które zdecydują się inwestować i rozwijać działalność w Polsce – tłumaczy minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

Impuls dla rozwoju przemysłu

Akt w sprawie przyspieszenia rozwoju przemysłu (Industrial Accelerator Act) przedstawiła niedawno Komisja Europejska. Ma na celu zwiększenie popytu na niskoemisyjne technologie i produkty wytwarzane w Europie. Nowe regulacje mają wzmocnić lokalną produkcję i podnieść jej udział w unijnym PKB z 14,3 proc. w 2024 r. do 20 proc. w 2035 r. Przy dużych inwestycjach w sektorach strategicznych, powyżej 100 mln euro, co najmniej 50 proc. miejsc pracy ma powstawać w Europie. Projekty mają też przynosić realną wartość poprzez transfer technologii i wykorzystanie lokalnych materiałów, wzmacniając bezpieczeństwo gospodarcze i odporność łańcuchów dostaw.

Dokument był długo wyczekiwany przez polskie firmy. Polska Izba Przemysłu Chemicznego ocenia go jako kluczowy element nowej polityki przemysłowej UE, choć podkreśla, że decydujące będą szczegóły instrumentów wsparcia. W jej ocenie kryteria nie powinny opierać się wyłącznie na parametrach emisyjnych.

Fundacja Instrat wskazuje natomiast, że same regulacje nie wystarczą. Według organizacji przemysł i administracja potrzebują przede wszystkim finansowania oraz zgody na szerokie subsydiowanie czystych technologii, co pozwoli przyspieszyć ich rozwój bez utraty konkurencyjności europejskiej i polskiej gospodarki.

Tymczasem polski przemysł mierzy się z wysokimi cenami energii, a kolejne konflikty zbrojne na świecie powodują zawirowania w wielu gałęziach gospodarki.

Miniwywiad

Trzeba stworzyć dobry klimat dla rozwoju rodzimych technologii

Barbara Oksińska, XYZ: Jak konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na przemysł?

Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska: Sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazuje, że dekarbonizacja gospodarki powinna przyspieszyć. Import surowców z tamtego kierunku jest na tyle duży, że stawia w trudnej sytuacji całą Europę. Widzimy, że ceny ropy i gazu szybują, a to z pewnością przełoży się na sytuację polskiego przemysłu. Nie chodzi tylko o surowce, bo mamy też wśród naszych klientów dostawców linii produkcyjnych i rozwiązań m.in. do firm z Arabii Saudyjskiej czy Kataru. Można przypuszczać, że w tym obszarze wiele projektów w branży będzie wstrzymanych.

Im dłużej potrwa konflikt, tym mocniej urosną ceny surowców i tym trudniej będzie firmom poradzić sobie z tą sytuacją. A przemysł w Europie właśnie zaczął wychodzić z popandemicznego kryzysu. Koniunktura na świecie zaczęła się poprawiać, ale teraz, niestety, może znów przyhamować. Mam natomiast nadzieję, że ta sytuacja pokaże decydentom, jak ważna jest rola odnawialnych źródeł energii w budowaniu krajowej niezależności energetycznej. To energia dostępna, a jej paliwo jest darmowe.

Co poza geopolityką najbardziej dziś doskwiera polskiemu przemysłowi?

Główna bolączka to wysokie ceny energii. To dlatego inwestycje w polskim przemyśle nie idą tak szybko, jakbyśmy chcieli. Jest oczywiście kilka dużych projektów, zwłaszcza w segmencie motoryzacyjnym. Mercedes buduje fabrykę elektrycznego vana w Jaworznie, w Opolu koreański Kumho chce produkować opony. Jednak gdybyśmy mieli tańszą energię, z pewnością dałoby to impuls do kolejnych tego typu inwestycji. Tania energia to jedno, a drugie to dostępność zielonej energii. To jest ważny aspekt dla wielu globalnych graczy, które na tym budują swoje strategie.

Dekarbonizacja ciągle jest ważna dla Siemensa?

Tak, ciągle wierzymy, że dekarbonizacja ma sens i dlatego obniżamy nasze emisje. Jako grupa chcemy być zeroemisyjni do 2030 r. Z kolei do 2050 r. bezemisyjne będą też nasze wszystkie łańcuchy dostaw, a więc wymagać będziemy tego od dostawców komponentów do naszych fabryk. Na polskim rynku to będzie duże wyzwanie. Widzimy jednak w tym wiele szans, bo taka strategia wspiera rozwój nowych technologii.

Sztuczna inteligencja na dobre weszła już do przemysłu?

ChatGPT ma już ponad trzy lata i ma przełożenie na wiele aspektów gospodarki. W przemyśle też wykorzystujemy sztuczną inteligencję – głównie w zakresie analityki danych i modeli predykcyjnych. Siemens współpracuje w tym obszarze z Microsoftem. Mamy rozwiązania, które pozwalają maszynom analizować wszystkie dane pobierane w czasie jej pracy, takie jak temperatura, wydajność czy pobór energii. Chodzi o to, by maszyna mogła sama podejmować decyzje i poprawiać swoją efektywność.

Jeszcze więcej korzyści przynosi wykorzystanie sztucznej inteligencji do przewidywania przyszłych zdarzeń. Mamy takie systemy, które analizują pracę maszyn i linii produkcyjnych, a na koniec – całej fabryki. Na bazie algorytmów możemy określić, które elementy powinny trafić do serwisu wcześniej, a które mogą jeszcze pracować. To skraca terminy postojów zakładów produkcyjnych i zwiększa ich efektywność. Budujemy teraz cyfrowe bliźniaki dla czterech zakładów produkcyjnych w Polsce. Dają one właścicielom fabryk dostęp do wielu cennych danych z każdego poziomu produkcji. To powoduje, że firma jest w stanie produkować szybciej, bardziej efektywnie i być elastyczną, jeśli zmieniają się trendy rynkowe.

Tak więc cyfryzacja i AI już teraz mają realny wpływ na przemysł. Najmocniej jest to widoczne w branży farmaceutycznej, gdzie wymagana jest duża liczba przeprowadzonych badań, prób i doświadczeń. Dzisiaj od pomysłu do wdrożenia gotowych lekarstw mija około 10 lat. Każde skrócenie tego okresu to więcej uratowanych ludzkich żyć. Sztuczna inteligencja może pomóc znacznie przyspieszyć badania. I myślę, że AI mocno zmieni cały segment przemysłu związany z badaniami i rozwojem.

Które branże radzą sobie teraz lepiej, a które gorzej?

Rozkwit przeżywa branża farmaceutyczna. Szacuje się, że na świecie podawanych jest prawie 4 mld dawek lekarstw dziennie. To pokazuje skalę działania tej branży. Do tego mamy suplementy diety i inne preparaty, które stosuje bardzo wiele osób. Branża motoryzacyjna z kolei przechodzi transformację i nastawia się na zeroemisyjne rozwiązania. Stąd rozwój produkcji baterii samochodowych. Dużą falę inwestycji widzimy w energetyce, co jest związane m.in. z uwolnieniem dużych pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.

W Polsce ruszyły wielkie projekty rozbudowy sieci energetycznych, budowy morskich farm wiatrowych czy bloków gazowych. Z kryzysu popandemicznego podnosi się przemysł drzewny, w którym mamy wielu silnych graczy. Wiele mówi się dziś także o potrzebie rozbudowy centrów danych, chociażby na potrzeby sztucznej inteligencji. Takie obiekty powstają dzisiaj praktycznie na całym świecie, nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

Gorzej natomiast radzi sobie przemysł chemiczny. To energochłonny biznes i mocno emisyjny, a jednocześnie konkurencja jest tam bardzo duża – zwłaszcza ze strony krajów, w których nie ma ograniczeń środowiskowych. Trwa dialog branży z Komisją Europejską, aby chronić rodzimy przemysł chemiczny i zmniejszyć obciążenia dla tego sektora. Uwagi wymaga też przemysł stalowy, który jest przecież niezbędny do rozwoju sektora zbrojeniowego. To też wysokoemisyjna branża, której jednak mocno potrzebujemy i jej dalszy rozwój powinien być kwestią strategiczną dla Unii Europejskiej.

Jak poprawić sytuację polskiego przemysłu?

Kluczowa jest zmiana paradygmatu, w której cena jest jedynym kryterium wyboru oferty w przetargu. W ten sposób wspieramy produkty wytworzone na innych kontynentach tylko dlatego, że są tańsze o kilka złotych. To była niewłaściwa praktyka, która zabijała polski przemysł. Siemens jest globalnym koncernem, ale mocno skupionym na współpracy na lokalnych rynkach. Szacujemy, że jedno miejsce pracy w Siemensie tworzy od kilku do dziesięciu miejsc pracy w innych sektorach związanych np. z automatyzacją, elektryfikacją i cyfryzacją. Chodzi o to, by wspierać takie regionalne ekosystemy.

W Europie panuje obecnie marazm związany z ciągiem kryzysów ostatnich lat – od pandemii, przez wojnę w Ukrainie, po wojnę na Bliskim Wschodzie. Inwestorzy są ostrożni, chcą mitygować ryzyka. Nie do końca jednak rozumiem, skąd bierze się wyczuwalny w rozmowach z firmami defetyzm związany z tym, że rosną w siłę Chiny czy USA. Jako Europejczycy mamy inne podejście do życia i czasami ponosimy tego cenę, np. przez wyśrubowane wymagania środowiskowe. Jednak z drugiej strony mamy też wysokie standardy socjalne, np. kwestie ochrony praw pracowników, czego nie ma w Chinach. Mamy rozbudowaną sieć uniwersytetów o wysokim poziomie nauczania. Europejskie technologie dostępne są w chipach, na liniach produkcyjnych, w systemach automatyzacji na całym świecie.

Oczywiście, Chiny rozwijają się bardzo szybko, ale to nie oznacza, że Europa jest na przegranej pozycji. Trzeba po prostu zastanowić się, jak stworzyć dobry klimat dla wsparcia i rozwoju rodzimych technologii. Polska wizja rozwoju local content to jest ta właściwa droga. W tym procesie nie chodzi tylko o rozwój rodzimej produkcji, ale też o transfer do Polski technologii i wiedzy.

Główne wnioski

  1. Słabnąca konkurencyjność europejskiej gospodarki skłoniła Unię Europejską do reakcji. Opublikowany niedawno przez Komisję Europejską Akt w sprawie przyspieszenia rozwoju przemysłu (Industrial Accelerator Act) ma na celu zwiększenie popytu na niskoemisyjne technologie i produkty wytwarzane w Europie. Niedługo potem własną receptę na odbudowę lokalnej produkcji przedstawił polski rząd. Spółki z udziałem Skarbu Państwa wdrożą kodeksy dobrych praktyk, które pozwolą wyrównywać szanse krajowych firm w walce o zamówienia. Zarządy państwowych spółek będą też rozliczane z udziału krajowego komponentu w realizowanych inwestycjach.
  2. Jak wskazuje prezes Siemens Polska Maciej Zieliński, główną bolączką polskiego przemysłu są wysokie ceny prądu oraz niska dostępność zielonej energii. Negatywnie na firmy przełoży się też wojna na Bliskim Wschodzie, która m.in. podniosła notowania surowców energetycznych. – Sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazuje, że dekarbonizacja gospodarki powinna przyspieszyć. Import surowców z tamtego kierunku jest na tyle duży, że stawia w trudnej sytuacji całą Europę – przekonuje Maciej Zieliński.
  3. Szef Siemens Polska pozytywnie ocenia rządową strategię wspierania lokalnej produkcji. Jego zdaniem praktyka polegająca na tym, że cena jest jedynym kryterium wyboru oferty w przetargu, przez lata zabijała polski przemysł. Przekonuje też, że Europa nie jest na przegranej pozycji wobec Chin czy USA. – Jako Europejczycy mamy inne podejście do życia i czasami ponosimy tego cenę, np. przez wyśrubowane wymagania środowiskowe. Jednak z drugiej strony mamy też wysokie standardy socjalne, np. kwestie ochrony praw pracowników, czego nie ma w Chinach – przekonuje. Dodaje, że kluczem jest stworzenie dobrego klimatu dla wspierania i rozwoju rodzimych technologii.