Spór o Trybunał Konstytucyjny. Rozpychanie się w ustroju państwa?
Dotychczasowe działania prezydenta w sprawie Trybunału Konstytucyjnego skłaniają rządzących do niestandardowych reakcji. Niestandardowe są również działania samego prezydenta Karola Nawrockiego. – To pewne odkrycie ustrojowe, że prezydencki urząd ma monitorować działalność sędziego – ocenia politolog prof. Tomasz Słomka.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie działania podjął prezydent Karol Nawrocki po wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
- Jak wygląda reakcja koalicji rządzącej.
- Jaki jest polityczny wymiar ruchów prezydenta w sprawie Trybunału.
Tydzień po zaprzysiężeniu dwojga nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego inicjatywę po prezydencie przejmuje sejm. 1 kwietnia prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowania od Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej – dwojga z sześciorga wybranych w marcu sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki tłumaczył to, mówiąc m.in., że za prezydentury Karola Nawrockiego w Trybunale powstały dwa wakaty. Przyznał również, że sędziowie, którzy nie zostali zaproszeni na złożenie ślubowania, prowadzili publiczną aktywność, która nie podobała się prezydentowi. Jak zaznaczył „nie można abstrahować od tego, że te dwie osoby [Bentkowska i Szostek – PAP] w żaden sposób, przynajmniej w sposób oczywisty, publiczny, nie angażowały się w różnego rodzaju działania o charakterze politycznym po żadnej ze stron”.
– Myślę, że to też jest ważny aspekt, bo to jest aspekt niezawisłości – mówił Zbigniew Bogucki.
Problem niezawisłości dotyczył: Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej, Marcina Dziurdy i Macieja Taborowskiego.
Trybunał Konstytucyjny. Sejm przejmuje inicjatywę
Po świętach wielkanocnych inicjatywę przejął sejm. W czwartek o godz. 12.30 zaplanowano w sejmie ślubowanie czworga pozostałych wybranych w marcu sędziów.
Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że nowi sędziowie po wyborze przez sejm składają ślubowanie wobec prezydenta. Prezydent Karol Nawrocki zwlekał ponad 2 tygodnie z zaproszeniem sędziów do Pałacu Prezydenckiego na złożenie ślubowania. Według prawa powinien zrobić to niezwłocznie. Cała szóstka nowo wybranych sędziów deklarowała pisemnie gotowość do stawienia się na ślubowanie. Po zaprzysiężeniu Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej pozostali zwrócili się do prezydenta z pytaniem o termin.
Przed czwartkowym ślubowaniem w sejmie sędziowie rozesłali do prezydenta pisma z informacją o uroczystości.
„Jako wybrany w dniu 13 marca zgodnie z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP sędzia Trybunału Konstytucyjnego mam obowiązek niezwłocznie rozpocząć pełnienie mojej służby sędziowskiej. [...] Dwukrotnie, pismami z dnia 26 marca 2026 r. i 1 kwietnia 2026 r. zwracałem się o wyznaczenie terminu złożenia ślubowania w Pałacu Prezydenckim. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta uprzejmie zapraszam Pana Prezydenta w dniu 9 kwietnia 2026 r. o godz. 12.30 do Sejmu RP, gdzie złożę ślubowanie w celu podjęcia obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego” – czytamy w adresowanym do prezydenta piśmie jednego z sędziów.
Ostrzeżenia obozu prezydenckiego
Publiczne dywagacje o alternatywnych formach ślubowania pojawiały się w ostatnich tygodniach w oczekiwaniu na ruch prezydenta. Uzasadniając decyzję prezydenta, Zbigniew Bogucki również odnosił się do takich pomysłów. Twierdził, że takie działania będą oznaczały zrzeczenie się mandatu sędziowskiego przez sędziów wybranych przez sejm w marcu.
W podobnym tonie już po zapowiedzi czwartkowego ślubowania w sejmie wypowiadali się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Wśród argumentów pojawia się twierdzenie, że byłoby to zrezygnowanie z chęci złożenia ślubowania przed prezydentem. Prezydent jednak nie ogłasza decyzji w sprawie pozostałych sędziów.
Wymóg ślubowania wobec prezydenta pozostaje kwestią sporną. W kontekście prezydenckiej niechęci do przyjęcia ślubowania przez czwórkę sędziów czwartkowe ślubowanie w sejmie będzie musiało zawierać odniesienie do prezydenta. W jaki sposób ten wymóg zostanie spełniony – tego Kancelaria Sejmu nie wyjaśniła.
Rola prezydenta
Wątpliwości budzi jednak również postawa prezydenta Karola Nawrockiego, a konkretnie podstawy jego decyzji o wyborze sędziów, od których przyjmie ślubowanie. W rozmowie z XYZ prof. Tomasz Słomka – politolog z Uniwersytetu Warszawskiego – dostrzega próby poszerzania przez prezydenta sfery politycznego wpływu.
Miniwywiad
„Trybunał Konstytucyjny i urząd prezydencki to dwie niezależne instytucje konstytucyjne”
XYZ: Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki mówi, że skoro za prezydentury Karola Nawrockiego powstały dwa wakaty w Trybunale Konstytucyjnym, to prezydent zaprasza tylko dwoje z sześciorga nowych sędziów na ślubowanie. Czy taka argumentacja pana przekonuje?
Prof. Tomasz Słomka: Absolutnie nie przekonuje mnie argumentacja ministra Boguckiego co do powiązania liczenia kadencji sędziów Trybunału z kadencją prezydenta. Trybunał Konstytucyjny i urząd prezydencki to dwie niezależne instytucje konstytucyjne. Podobnie nie ma powiązania kadencji sędziów Trybunału z kadencją sejmu, który dzierży mechanizm przedstawicielstwa narodu. Kadencje sędziów Trybunału Konstytucyjnego są powiązane jedynie z końcem kadencji poprzedników.
To wybieg ze strony Kancelarii Prezydenta i pana ministra Boguckiego. Pewnym podstępem politycznym zapewniono większość niezbędną do orzekania. Pan prezydent mógł umyć ręce i powiedzieć, że zapewnił niezbędne minimum jako gwarant ciągłości władzy państwowej, a reszta nie jest jego problemem. Nie ma jednak żadnego jasnego kryterium, dlaczego zaproszono akurat tych dwoje sędziów, a nie pozostałych. Jedyne widoczne kryterium to kryterium polityczne. Prezydent nie zgodził się przyjąć ślubowania od sędziów zaproponowanych przez kluby Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.
Minister Bogucki po dopytywaniu dziennikarzy przyznał, że nie bez znaczenia była publiczna aktywność pozostałych nowo wybranych sędziów.
To pewne odkrycie ustrojowe, że prezydencki urząd ma monitorować działalność sędziego i ocenia, czy była ona właściwa lub nie. To nie decyzja prezydenta.
Na samym początku prezydentury Andrzeja Dudy mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której nie przyjął ślubowania od sędziów wybranych nadmiarowo pod koniec rządów PO-PSL, ale również tych, wybranych prawidłowo. Jak porównałby pan te działania obu prezydentów?
To nie do końca można porównać. Prezydent Duda wykorzystał nieszczęśliwe zamieszanie w 2015 r. Sam Trybunał Konstytucyjny uznał tamten zabieg sejmu za niezgodny z konstytucją, co oznacza, że koalicja PO-PSL pod koniec swoich rządów przyjęła ustawę niezgodną z konstytucją. Nic nie tłumaczy nieodebrania przez prezydenta przysięgi od prawidłowo wybranych sędziów. Był to pierwszy taki przypadek, gdy możliwość przejęcia Trybunału Konstytucyjnego okazała się ważniejsza od przepisów konstytucji. Było to doświadczenie druzgocące, bo prezydent jest strażnikiem porządku konstytucyjnego i powinien dochować wszelkiej staranności. Tego nie uczynił.
Przypadek Karola Nawrockiego łączy się z poprzednim przez to, że prezydent nadaje sobie prerogatywę, wedle której decyduje o przyjęciu lub nieprzyjęciu ślubowania. Prezydent nadaje sobie w tym procesie walor władczy i rozstrzygający, a jedynym władczym podmiotem w tym postępowaniu jest sejm. To on wybiera sędziów i decyduje, kto nim jest. Tak jak nie sejm wybiera prezydenta. Zgromadzenie Narodowe odbiera od niego przysięgę, ale nie decyduje o tym, kto nim jest.
Jaka jest polityczna waga tego ruchu prezydenta Nawrockiego? Jaki sygnał wysyła w ten sposób do rządzących?
To, co robi prezydent Nawrocki, wpisuje się w szerszy kontekst. Symbolicznym momentem było jego pierwsze orędzie wygłoszone szóstego sierpnia, gdy obejmował urząd. Ukazał pewien model, który z biegiem czasu jest coraz bardziej wyraźny. Nazywam ten model na potrzeby badawcze neocezaryzmem populistycznym. Nawiązuje on do przedwojennej koncepcji neocezaryzmu politycznego prof. Antoniego Peretiatkowicza, w której świetle mamy przywódcę wybranego demokratycznie, który rości sobie prawo do mało ograniczonej władzy, powołując się na wolę suwerena. Od orędzia z szóstego sierpnia widać to odwoływanie się do woli narodu. Powołując się na ten mandat, prezydent uważa, że może rozpychać się w ustroju państwa.
Neocezaryzm polega na tym, że prezydent uważa się za kluczowy element władzy wykonawczej, równorzędny rolą władzy ustawodawczej i rozstrzygający o tym, jak będzie działać władza sądownicza. Ta koncepcja pojawiła się, gdy w Europie krążyły widma mocnej władzy. Przykładem jest faszyzm włoski, który natchnął wtedy wiele systemów. Model silnej władzy był wtedy inspirujący.
Obecnie w Europie i na świecie widać ponownie chęć nawiązania do koncepcji silnej władzy kontrolującej różne rzeczy i szybko rozwiązującej wszelkie problemy.
W czwartek pozostali wybrani w marcu sędziowie mają złożyć ślubowanie w sejmie. Przed tygodniem minister Bogucki zapowiadał, że ślubowanie w innej formie, niż w obecności prezydenta będzie odebrane jako zrzeczenie się funkcji sędziego Trybunału. Jaki może być efekt czwartkowego ślubowania?
Nie znam dokładnie szczegółów, poza tym, że miałoby się to odbyć w obecności przewodniczącego izby, która dokonała wyboru sędziów.
Zgodnie z tym, co mówi art. 7 Konstytucji RP, czyli, że wszystkie organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa, to nawet mając zastrzeżenia do ustawy, która każe składać ślubowanie wobec prezydenta, to pewne minima powinny zostać dochowane. Wyobrażam sobie, że marszałek sejmu może być obecny w tym procesie. Nie musi się to odbywać w siedzibie prezydenta, natomiast to ślubowanie musi być bardzo wyraźnie adresowane do prezydenta. Po złożeniu ślubowania sędziowie w obecności notariusza powinni złożyć podpis pod rotą ślubowania i prezydent musiałby być wyraźnie wskazany jako odbiorca.
Jeżeli pyta pan o możliwe efekty, to słuchając tego, co mówią prezydenccy urzędnicy, mogę sobie wyobrazić, że nie uznają tego za prawidłowo złożone ślubowanie. Nie brakuje opinii konstytucjonalistów, którzy uważają, że „wobec prezydenta” oznacza w jego obecności. Byłaby to kolejna odsłona konfliktu, a prezes Trybunału Konstytucyjnego pewnie nie dopuściłby takich sędziów do pracy.
Czy tylko reset konstytucyjny może uratować sytuację w Trybunale?
Wolałbym określenie „okrągłego stołu konstytucyjnego”, czyli porozumienie wszystkich sił politycznych w parlamencie, które powinny dokonać przeglądu konstytucji. Mogłyby zastanowić się, które przepisy się z czasem zdezawuowały lub nie odpowiadają praktycznym oczekiwaniom.
Mając małą wiarę w taką współpracę polityków, wyrażam jednocześnie nadzieję, że byłoby to możliwe, gdyby przyjęto optykę niepartyjną a państwową. Nawet najlepsze zaingerowanie w treść konstytucji nie będzie skuteczne, jeżeli nie będzie temu towarzyszyła wola polityczna realizowania przepisów. Pierwszym krokiem powinno być udoskonalenie tych przepisów, jak tylko się da.
Główne wnioski
- Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie jedynie od dwojga z sześciorga wybranych w marcu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nie podjął decyzji w sprawie pozostałych czworga. Prezydencki minister Zbigniew Bogucki przyznał jednak, że czynniki polityczne miały wpływ na wybór konkretnych sędziów, których prezydent zaprosił na ślubowanie.
- Pozostali sędziowie wybrani przez sejm czekają niemal miesiąc na możliwość złożenia ślubowania. W wyniku bierności prezydenta mają złożyć ślubowanie w czwartek w sejmie. Skierowali zaproszenia do prezydenta Nawrockiego. Zdaniem współpracowników prezydenta i polityków PiS ślubowanie w tej formie będzie równoznaczne z rezygnacją z zasiadania w Trybunale Konstytucyjnym.
- Politolog prof. Tomasz Słomka uważa, że prezydent zbyt daleko ingeruje w poszerzanie swoich wpływów. Zdaniem eksperta, Karol Nawrocki wpisuje się typ postawy neocezaryzmu.
