Kategorie artykułu: Polityka Świat

Węgry przed ważnym wyborem. Dlaczego mimo korzystnych sondaży opozycja może wygrać, ale zarazem przegrać?

Przed Węgrami najbardziej zacięte i najważniejsze wybory w ostatnich kilkudziesięciu latach. Na chwilę przed głosowaniem wciąż trudno wytypować zwycięzcę. Faworyzujący Fidesz system wyborczy niweluje przewagę TISZY w sondażach niezależnych ośrodków. Mimo to zdaniem ekspertów XYZ bliższa zwycięstwa jest opozycja.

Peter Magyar
W sondażowniach niezależnych TISZA Pétera Magyara prowadzi ze zdecydowaną przewagą nad Fideszem. W badaniach sondażowni rządowych z kolei to Fidesz prowadzi z kilkuprocentową przewagą. Jednak nawet w przypadku zdecydowanej przewagi w wyborach Péter Magyar może nie zostać nowym premierem. Fot. Akos Stiller/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie są rozbieżności sondażowe w poparciu dla Fideszu i TISZY.
  2. W jaki sposób ordynacja wyborcza faworyzuje partię rządzącą Węgrami.
  3. Kto zdaniem ekspertów jest bliższy zwycięstwa w najbliższą niedzielę.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Do otwarcia lokali wyborczych na Węgrzech pozostało jedynie kilkadziesiąt godzin. Lider opozycyjnej TISZY Péter Magyar odwiedza po kilka miejscowości dziennie. Premier Viktor Orbán gościł z kolei wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, który udzielił mu poparcia amerykańskiej administracji tuż przed wyborami. Orbán planuje również spotkania z wyborcami, choć nie będą to dla niego spotkania łatwe. Na ostatnim wiecu w środę został wygwizdany przez zgromadzonych, którzy skandowali „Ruszkik haza!”, czyli „Ruscy do domu” – okrzyk powstania węgierskiego przeciwko ZSRR w 1956 roku.

Nerwy Viktora Orbána

Każdego dnia poznajemy także kolejne doniesienia o ścisłej współpracy rządu Orbána z reżimem Władimira Putina. Nic dziwnego zatem, że premier Węgier traci spokój przed ostatecznymi rozstrzygnięciami. Nawet w obozie Fideszu zniknęła obecna w ostatnich latach pewność zwycięstwa, czego symbolem było zawahanie się premiera, gdy J.D. Vance zadeklarował, że wybory z pewnością wygra Fidesz.

– Ten gest to doskonały wskaźnik pokazujący, jak bardzo napięta jest sytuacja. Trudno go jednoznacznie zinterpretować. Z jednej strony to może być teatralna, fałszywa skromność, ale z drugiej spontaniczna ekspresja zdradzająca niepewność – analizuje Artur Lorek, wykładowca Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W tej nerwowej atmosferze na chwilę przed wyborami wiadomo bowiem, że nic nie wiadomo. W prognozowaniu zwycięzcy zwykle pomagają sondaże, ale na Węgrzech jest przeciwnie.

Sondażowe rozjazdy

Sondaże pokazują zupełnie różne wyniki w zależności od sondażowni przeprowadzającej badania. Nie jest tajemnicą, że sondażownie prorządowe (mniej lub bardziej związane z Fideszem) przewidują korzystne rezultaty dla partii Orbána. Z kolei sondażownie niezwiązane z Fideszem, często z europejskim kapitałem, prognozują przekonującą, nawet ponad dwudziestopunktową przewagę TISZY nad Fideszem.

W uśrednionych pomiarach za marzec w sondażowniach niezależnych TISZA uzyskuje nad Fideszem przewagę rzędu 14 punktów procentowych. Opozycja wygrywa 52,4 proc. do 38,4 proc. Z kolei pracownie prorządowe pokazują ok. sześciopunktową przewagę Fideszu nad opozycją. Co ciekawe, w obu wariantach do parlamentu wchodzi także skrajnie prawicowa partia Mi Hazánk – możliwy sojusznik Fideszu w koalicji.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Najnowsze badanie niezależnego ośrodka daje TISZY większość konstytucyjną

Głośnym echem odbił się najświeższy sondaż niezależnej sondażowni Medián powiązanej z opozycyjną gazetą „HVG”. Według badania TISZA może liczyć na większość konstytucyjną w węgierskim parlamencie (ponad dwie trzecie mandatów). Wśród zdecydowanych wyborców TISZA góruje nad Fideszem o ponad 20 punktów procentowych. Badacze wskazują również, że partia Magyara przekonała do siebie wyborców mniejszych partii opozycyjnych, które nie mają szans na przekroczenie wyborczego progu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Badanie nie spodobało się rządowi. Gergely Gulyás, członek rządu oskarżył sondażownię o fałszowanie wyników na zewnętrzne zlecenie.

– Za trzy dni każdy dostrzeże, że Medián fałszuje wyniki – mówił Gergely Gulyás.

Na badanie zareagował także lider TISZY Péter Magyar. Kandydat na premiera przestrzega przed demobilizacją, która może być groźna dla jego obozu politycznego.

– Nikt nie powinien dać się zwieść ani popaść w samozadowolenie. Wyborów nie wygrywa się w sondażach. W co najmniej 30-40 okręgach różnica między nami a Fideszem wynosi nie więcej niż tysiąc głosów. Może to więc być albo zdecydowane zwycięstwo TISZY i dwie trzecie mandatów w parlamencie albo bardzo nieznaczna wygrana – ostrzegał Péter Magyar.

Ordynacja wyborcza pułapką dla opozycji

Dlaczego nawet tak zdecydowane zwycięstwo TISZY może nie doprowadzić do zmiany władzy? Zapoznajmy się z węgierskim systemem wyborczym faworyzującym Fidesz.

– Na Węgrzech obowiązuje mieszany system wyborczy. Parlament liczy 199 miejsc. Z tego 106 posłów wybieranych jest w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), gdzie wygrywa kandydat z największą liczbą głosów. Pozostałe 93 mandaty rozdziela się z ogólnokrajowej listy partyjnej. Nawet przy wyrównanych wynikach w skali kraju, partia wygrywająca w większości okręgów zyskuje wyraźną nadwyżkę mandatów. Wyborcy oddają dwa głosy: na kandydata w swoim okręgu i na listę krajową – tłumaczy Artur Lorek z UAM.

Według politologa kluczową rolę w wyborach odgrywają tzw. głosy nadwyżkowe.

– Co ważne, system przewiduje tzw. głosy nadwyżkowe z okręgów, które przechodzą na listę krajową. Mandaty z list dzieli się metodą D'Hondta, przy progach – 5 proc. dla pojedynczej partii, 10 proc. dla koalicji dwóch partii i 15 proc. dla trzech i więcej. Komponent większościowy jest na Węgrzech tak silny, że jeśli ugrupowanie dobrze rozłoży swoje poparcie terytorialnie, zyskuje ogromną nadreprezentację wobec ogólnego poparcia. Dlatego nawet 15-20 punktów procentowych przewagi opozycji w sondażach nie przekłada się liniowo na większość w parlamencie – tłumaczy Artur Lorek z UAM.

System mieszany sam w sobie nie jest ewenementem w Europie, w taki sposób swoich przedstawicieli wybierają np. Niemcy. Jednak węgierski system tzw. głosów nadwyżkowych stanowi wyjątkowy przykład rozmycia transparentności procesu wyborczego.

Inżynieria wyborcza po węgiersku

Wyjaśnijmy działanie systemu głosów nadwyżkowych. W przypadku 106 okręgów jednomandatowych wybory nie kończą się na przyznaniu mandatu dla zwycięzcy w okręgu tak jak dzieje się w klasycznych okręgach (np. w polskim senacie). Głosy oddane na zwycięzcę i przegranego trafiają do puli głosów na listę krajową. Są to głosy dodawane sztucznie, nie mają bowiem pokrycia w głosach oddanych przez obywateli na listę krajową. Sposób dodawania głosów faworyzuje tych kandydatów w okręgach, którzy zwyciężyli z dużą przewagą nad kontrkandydatem.

Najprościej wyjaśnić zjawisko na przykładzie. Załóżmy, że w jednomandatowym okręgu X kandydat Fideszu zdecydowanie wygrywa z kandydatem opozycji. Polityk Fideszu otrzymuje umowne 10 tys. głosów, a kandydat opozycji 3 tys. Do puli listy krajowej dodawane są dodatkowe głosy (3 tys.) na listę opozycji – czyli tyle, ile otrzymał od wyborców w JOW. Z kolei do listy krajowej Fideszu dodawane jest 6 999 głosów, czyli tyle ile wyniosła przewaga zwycięzcy nad kontrkandydatem minus jeden głos. Taki system oznacza również, że w przypadku JOW, w których przewaga zwycięzcy jest niewielka, większą premię zgarnia tak naprawdę przegrany. Przy wyniku 5 tys. do 4 500 do listy krajowej zwycięskiego kandydata trafia tylko 499 głosów. Za to do przegranego całe 4 500. Proste? Nie za bardzo. Transparentne? Tym bardziej nie.

Ekspert: system sprzyja Fideszowi

Skąd zatem taki skomplikowany system liczenia? Artur Lorek nie ma wątpliwości co stoi za nietransparentnymi zasadami.

– Listy krajowe, mimo że formalnie pełnią funkcję wyrównawczą, w praktyce faworyzują zwycięzcę w okręgach jednomandatowych. Mapa 106 okręgów to mieszanka komitatów, czyli terytorialnych jednostek administracyjnych oraz samego Budapesztu. Ich granice, wyznaczone przez Fidesz po 2011 roku, to podręcznikowy przykład gerrymanderingu [sztuczna manipulacja granicami okręgów wyborczych w celu uzyskania wyższego wyniku wyborczego przez ugrupowania przy władzy – red.]. Obejmują zarówno małe okręgi, będące bastionami Fideszu, jak i duże okręgi miejskie, zdominowane przez opozycję. Doskonałym przykładem są wybory z 2022 roku. Fidesz wygrał w 83 ze 106 JOW, uzyskując zaledwie około 54 proc. głosów w skali kraju. Przełożyło się to na aż 135 mandatów – wyjaśnia Artur Lorek.

Według eksperta, w ramach poprzedniego systemu Fidesz nie mógł zapewnić sobie przewagi na starcie. Dlatego Viktor Orbán przez ostatnie lata wielokrotnie zmieniał system wyborczy na swoją korzyść.

– Pamiętajmy też o genezie tego systemu – przed reformą z 2011 roku w parlamencie zasiadało 386 posłów. Redukcja miejsc do 199 znacząco wzmocniła komponent większościowy. Aby opozycja mogła myśleć o zwycięstwie, nie wystarczy jej tylko krajowe prowadzenie w sondażach. Musi zdominować JOW, wystawiając tam kandydatów atrakcyjnych dla lokalnych wyborców – stwierdza wykładowca UAM.

Były polityk Fideszu: możemy długo czekać na ostateczne wyniki, chyba że...

Konsekwencje takiego antydemokratycznego systemu wyborczego są zatem dla partii TISZA bardzo realne. Pomimo przewagi na poziomie krajowym, partia Magyara musi trafić także do wyborców w okręgach, które były przez lata bastionami Fideszu, np. w północno-wschodnich Węgrzech. To z kolei oznacza, że jeśli Péter Magyar marzy o zostaniu nowym premierem, to musi Orbána pokonać zdecydowanie.

A i tak jeszcze przez kilka dni po wyborach możemy nie mieć pewności co do ostatecznych wyników. Na taką niepewność wskazuje dr István Hegedűs, socjolog i były polityk Fideszu w latach 90., kiedy partia Orbána była jeszcze ugrupowaniem liberalnym.

– Przede wszystkim może się zdarzyć, że w niedzielę wieczorem nie poznamy jeszcze ostatecznych wyników, ponieważ głosy z zagranicy będą liczone dopiero w przyszłym tygodniu. Jednak według sondaży partia Tisza i Péter Magyar prowadzą z taką przewagą, że to może być ostateczna rozgrywka, a rozstrzygnięcie będzie jasne już do końca dnia w niedzielę – dodaje István Hegedűs.

Szacuje się, że w ciągu 24 godzin od zamknięcia lokali wyborczych powinniśmy znać wyniki z 92-95 proc. głosów z listy krajowej oraz 94-97 proc. głosów z JOW. Wciąż jednak należy pamiętać o głosach zagranicznych.

Jeśli nie pomoże ordynacja, to głosy węgierskiej diaspory?

Zasady głosowania za granicą zostały przez Orbána również zmodyfikowane w taki sposób, aby zmaksymalizować swoje szanse na wygraną. Przykładowo – w Rumunii czy w Serbii, które zamieszkują znaczne mniejszości węgierskie, głosowanie jest bardzo proste. Węgierska komisja wyborcza przesyła gotowe pakiety z kartami wyborczymi. Orbán przez lata wspierał węgierskie mniejszości na tych terenach, a nawet niejednokrotnie je odwiedzał. W rezultacie obecny premier od lat notował bardzo wysokie wyniki na dawnym terytorium Węgier sprzed traktatu w Trianon.

Węgrzy mieszkający w krajach zachodnich mogą z kolei głosować wyłącznie w ambasadach i wyznaczonych lokalach – często tylko w kilku punktach w danym kraju. Jak wylicza dr Dominik Héjj na łamach Interii, na ponad 12 tys. Węgrów chcących zagłosować w Wielkiej Brytanii przypadają zaledwie trzy punkty na wyspach. Ekspert podaje również, że w tych wyborach za granicą zagłosować chce ponad 90 tys. Węgrów. Nie jest tajemnicą, że wśród Węgrów na zachodzie większym poparciem cieszy się obecna opozycja.

Mimo sprzecznych sondaży i nietransparentnego systemu wyborczego faworyzującego Fidesz zdaniem Istvána Hegedűsa bliższa zwycięstwa jest opozycja.

Mimo trudności szansa na historyczne zwycięstwo opozycji jest nadal realna

– Najbardziej prawdopodobny scenariusz – potwierdzony badaniami instytutu Medián – to ogromna, sięgająca dwóch trzecich miejsc w parlamencie, większość dla TISZY. Byłoby to prawdziwe trzęsienie ziemi dla węgierskiej polityki. Oznaczałoby prawdopodobnie koniec Orbána i to, że Węgry powróciłyby do europejskiej rodziny i dostosowałyby się do głównego nurtu w polityce międzynarodowej, szczególnie wobec Rosji i Ukrainy. Przestalibyśmy być tak uciążliwym partnerem dla pozostałych państw członkowskich i instytucji unijnych – analizuje István Hegedűs, dawny sojusznik Viktora Orbána.

Dodaje, że uzyskanie przez partię Magyara zwykłej większości mocno komplikuje powyborczy krajobraz.

– Będziemy musieli odbudować liberalną demokrację, państwo prawa i wolność mediów po tym, jak przez lata reżim Orbána, napędzany nieliberalną ideologią, doprowadził do skrajnego zawłaszczenia państwa – zauważa węgierski socjolog.

Artur Lorek również uważa, że bliższa zwycięstwa jest opozycja, ale z nieco innych powodów niż István Hegedűs.

– Mam wrażenie, że w ostatnich latach sondaże w Europie Środkowej stały się raczej narzędziem kampanijnym niż obiektywną metodą diagnozy sympatii wyborczych. Wiarygodność badania zależy w dużym stopniu od budżetu i metodologii danej sondażowni – od tego, jak głęboko potrafią zbadać i odtworzyć rzeczywistą strukturę społeczną, uwzględniając miejsce zamieszkania, płeć, wiek, wykształcenie i tożsamość respondentów. Osobiście staram się patrzeć na trendy w perspektywie średnioterminowej. Nie opieram się na samych sondażach jako podstawowym źródle informacji, zwłaszcza gdy jedne faworyzują Fidesz, a inne partię TISZA – stwierdza wykładowca UAM.

Romans z Putinem pogrąży Orbána?

Naukowiec dodaje, że większą uwagę zwraca na zachowania polityków w określonych kontekstach.

– Jeżeli w ostatnich dwóch tygodniach Viktor Orbán zaczyna tracić swój charakterystyczny, cyniczny uśmiech i pewność siebie, to dla mnie sygnał, że węgierski establishment wie coś, o czym my jeszcze nie wiemy. To dodatkowa przesłanka, która pozwala mi uwiarygodnić te badania, które wskazują na zwycięstwo TISZY – zauważa Artur Lorek.

Ekspert zwraca także uwagę na znaczenie ostatnich doniesień dotyczących ścisłej współpracy Orbána z Rosją.

– Trend odwracania się węgierskiego społeczeństwa od Orbána nakłada się na ostatnie afery – przede wszystkim tę z udziałem ministra spraw zagranicznych oraz ujawnione rozmowy na linii Orbán-Putin. Rosnące poparcie dla partii TISZA przekłada się na zwiększoną odwagę obywateli. Marazm widoczny wśród Węgrów ulega przełamaniu – poczuli, że mają realną szansę skutecznie sprzeciwić się systemowi – konkluduje Artur Lorek.

Zgadza się z nim István Hegedűs.

– Trudno sobie wyobrazić, co jeszcze rząd mógłby zrobić. Biorąc pod uwagę liczbę skandali w ostatnich tygodniach, ludzie są tak zniecierpliwieni, że raczej nic już nie wpłynie na ich nastroje – podsumowuje były polityk Fideszu.

Wybory na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę 12 kwietnia. Relacje prosto z Węgier przeczytacie już wkrótce na łamach XYZ.

Główne wnioski

  1. Rozbieżności w wynikach badań opinii publicznej utrudniają jednoznaczne wytypowanie zwycięzcy niedzielnego głosowania. Niezależne ośrodki badawcze wskazują na wyraźną przewagę partii opozycyjnej nad obecnie rządzącym ugrupowaniem. Z kolei ośrodki prorządowe pokazują przewagę Fideszu. Według najnowszego badania niezależnego ośrodka Medián TISZA sięga po większość konstytucyjną.
  2. Węgierska ordynacja wyborcza strukturalnie faworyzuje Fidesz. Mechanizm doliczania głosów nadwyżkowych z okręgów jednomandatowych oraz odpowiednio wytyczone granice tych okręgów ułatwiają zwycięzcy zdobycie dodatkowych mandatów. Opozycja musi zdobyć ogromną przewagę w ujęciu ogólnokrajowym i przełamać dotychczasową dominację Fideszu w mniejszych ośrodkach miejskich.
  3. Ostateczne rezultaty głosowania mogą zostać podane do publicznej wiadomości z co najmniej kilkudniowym opóźnieniem. Wynika to z procedury liczenia kart oddawanych przez liczną węgierską diasporę. Obecne przepisy ułatwiają głosowanie korespondencyjne obywatelom z krajów ościennych, gdzie historycznie wspierano Fidesz i jednocześnie narzucają osobiste wizyty w lokalach wyborczych emigrantom w państwach zachodnich, gdzie wyższe poparcie historycznie uzyskiwała opozycja.