Polska Amunicja wycofała się z SAFE. Kto dostarczy pociski wojsku?
SAFE, choć zawetowany przez prezydenta, zasili fundusze polskich firm. Wygląda na to, że – przynajmniej na razie – państwowych. Po tym, jak z SAFE wycofała się Polska Amunicja, w grze pozostają także inne podmioty.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kto może dostarczyć amunicję polskiej armii w ramach środków z SAFE po wycofaniu się Polskiej Amunicji.
- Na jakim etapie jest produkcja i zaawansowanie w innych zakładach.
- Jak duże są potrzeby w tym zakresie.
Informowaliśmy w czwartek, że z ubiegania się o finansowanie z funduszy SAFE zrezygnowała spółka Polska Amunicja. Firma była na cenzurowanym z uwagi na osobę jej prezesa, Pawła Poncyljusza. Jak się okazało – przestał on pełnić tę funkcję, a firma wycofała się z ubiegania o środki z SAFE.
Oznacza to, że spośród firm „amunicyjnych”, które czekają na finansowanie z SAFE, pozostają… de facto Polska Grupa Zbrojeniowa i jej spółki zajmujące się tym obszarem. Nadziei na pozyskanie środków raczej nie ma Grupa Niewiadów.
– Na tę chwilę nie ma rozmów, abyśmy „dołączali” do programu. Zdaje się, że w ogóle nie ma rozmów z kimkolwiek, bo program będzie miał remodeling – mówi nam prezes Grupy Niewiadów S.A., Przemysław Kowalczuk.
Dodaje zarazem, że spółka „jest gotowa do natychmiastowych negocjacji i zmieszczenia się w wymaganych terminach”.
– Po prostu możemy przekierować kontraktację eksportową na priorytetowe potrzeby Sił Zbrojnych – wskazuje prezes.
Inne spółki? Po cichu coś się dzieje
Co zatem słychać w temacie amunicji? Wbrew pozorom dzieje się sporo. W Polskiej Grupie Zbrojeniowej trwają przygotowania do podpisania umowy joint venture z francuskim potentatem amunicyjnym – Eurenco. Do podpisania ma dojść, jak słyszymy, niebawem. Dotyczy ona produkcji prochu wielobazowego, a docelowo – w ramach współpracy – powstawać ma nawet 600 tys. ładunków miotających rocznie.
Nowa hala do produkcji korpusów do pocisków 155 mm powstaje w Kraśniku. Pociski będzie tam wytwarzać MESKO należące do PGZ. Produkcja ma sięgnąć ok. 180 tys. sztuk rocznie, a wartość inwestycji to ok. 800 mln zł.
Rozmówcy XYZ, związani z przemysłem zbrojeniowym, wskazują, że sporo dzieje się także w Nowej Dębie, gdzie swoją fabrykę mają Zakłady Metalowe Dezamet, do których trafiły środki m.in. z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Podobnie zresztą jak do MESKO. W MESKO rozpoczęły się montaż oraz częściowa produkcja ładunków miotających.
Po cichu rozwija się również, dzięki inwestycjom, bydgoski Nitro-Chem, produkujący materiały wybuchowe. Wreszcie, PGZ rozwija także współpracę z brytyjskim BAE Systems, która przewiduje transfer technologii z brytyjskiego potentata do polskiej spółki.
PGO chce produkować bez pieniędzy z SAFE
W drugiej połowie marca gotowość do produkcji korpusów do pocisków (w tym przypadku kal. 120 mm) zgłosiła śląska firma PGO, specjalizująca się w odlewach i odkuciach metalowych. To sygnał, że do łańcucha dostaw próbują dołączać także podmioty spoza tradycyjnego sektora zbrojeniowego.
– Jesteśmy poza tym programem, nie korzystaliśmy z niego, a wszystkie inwestycje realizujemy ze środków własnych. Nie wyciągamy rąk – działamy samodzielnie. Nasze zdolności produkcyjne to 40 tys. korpusów rocznie. Współpracujemy z Wojskowym Instytutem Techniki Uzbrojenia, a wkrótce będziemy mieli coś istotnego do ogłoszenia w obszarze amunicji 155 mm – mówi rzecznik PGO Paweł Cyz.
Dodaje, że spółka pozostaje w kontakcie z Siłami Zbrojnymi, nie wchodząc w szczegóły.

Nie tylko amunicja artyleryjska
Rozwój nie ogranicza się do amunicji artyleryjskiej. Pod koniec marca informowaliśmy na łamach XYZ o inwestycji w Wojskowych Zakładach Elektronicznych (WZE) w podwarszawskiej Zielonce.
Za 130 mln zł WZE sfinansują budowę Centrum Serwisowo-Produkcyjnego pocisków rakietowych CAMM-ER oraz nowej hali produkcyjnej. Pociski te mają zasilić dwa kluczowe systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.
Dwa dni później podpisano kolejną umowę – tym razem w zakładach MESKO. Wcześniej, w ubiegłym roku, WB Electronics oraz Hanwha Aerospace zawarły porozumienie dotyczące produkcji pocisków rakietowych do wyrzutni K-239 w ramach programu Homar-K.
NRA wciąż nie jest przełomem
Uruchomiony w 2023 r. projekt NRA (Narodowa Rezerwa Amunicyjna) nadal nie osiągnął skali pozwalającej pokryć rosnące potrzeby zamówieniowe. Produkcja amunicji pozostaje procesem złożonym technologicznie i kapitałochłonnym, a krajowe zdolności są niewystarczające.
Rozbudowa zakładów i inwestycje pozostają kluczowe. Właśnie dlatego znaczenie mają środki z funduszy SAFE. W planach NRA znalazły się m.in. własna produkcja prochów i ładunków miotających, wytwarzanie korpusów oraz elaboracja, czyli napełnianie ich materiałem wybuchowym.
Celem była zdolność do masowej produkcji amunicji artyleryjskiej, której w Polsce brakuje. Skala potrzeb najlepiej widoczna jest na przykładzie wojny w Ukrainie – tam w ciągu tygodnia zużywano dziesiątki tysięcy pocisków, czyli wolumen przekraczający roczną produkcję krajową Polski. Mimo widocznego postępu, do poziomu uznawanego za wystarczający wciąż daleko.
Główne wnioski
- Produkcja amunicji w Polsce, mimo potencjalnego wsparcia z SAFE, pozostaje na niewystarczającym poziomie. Po wycofaniu się Polskiej Amunicji głównymi beneficjentami środków będą najpewniej podmioty państwowe.
- Równolegle pojawiają się jednak inicjatywy prywatne – także ze strony firm dotąd niezwiązanych bezpośrednio z sektorem obronnym, jak PGO.
- Do podziału środków unijnych prawdopodobnie nie przystąpi również Grupa Niewiadów, choć – jak wskazuje prezes Przemysław Kowalczuk – posiada ona zdolność do szybkiego przekierowania kontraktów na potrzeby krajowe.