Współpraca z Partnerem

Santander Bank Polska zmienia się w Erste Bank Polska. XYZ zmienia kolor tytułów. Witamy Was na niebiesko!

Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat

Finlandia chowa atomowe śmieci na 100 tys. lat. Onkalo to pierwszy taki grobowiec na świecie

Finlandia uruchamia geologiczne składowisko zużytego paliwa jądrowego. Podziemny grobowiec wykuty w granitowej skale na głębokości ponad 430 metrów ma być bezpieczny przez 100 tysięcy lat.

Tunel demonstracyjny znajdujący się około 420 metrów pod ziemią w składowisku zużytego paliwa jądrowego ONKALO firmy Posiva w Olkiluoto.
Tunel demonstracyjny znajdujący się około 420 metrów pod ziemią w składowisku zużytego paliwa jądrowego Onkalo firmy Posiva w Olkiluoto. Fot: Antti Yrjonen/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego akurat fińska wyspa Olkiluoto stała się miejscem składowania odpadów atomowych.
  2. Jak zabezpiecza się pojemniki z wypalonym paliwem, by przetrwały setki tysięcy lat.
  3. Czy Polsce grozi podobny problem z odpadami i kiedy możemy mieć własne głębokie składowisko.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Świat patrzy na fińską wyspę Olkiluoto, gdzie po ponad dwóch dekadach prac zakończono budowę pierwszego na świecie podziemnego grobowca dla zużytego paliwa jądrowego. Projekt o nazwie Onkalo, co po fińsku oznacza „jaskinię” lub „dół”, zlokalizowany na głębokości ponad 430 metrów w 1,9-miliardowym granitowym masywie, ma za zadanie bezpiecznie przechować najgroźniejsze odpady atomowe przez następne 100 tys. lat. Ta decyzja, podjęta przez parlament w Helsinkach jeszcze w 2001 roku, w praktyce oznacza, że przez setki pokoleń żaden człowiek nie będzie mógł postawić stopy w tym miejscu. Fiński rząd oraz firma Posiva, która zarządza składowiskiem, zakładają, że ostatnie pojemniki z wypalonym paliwem zostaną tam złożone około roku 2120, a następnie cały kompleks zostanie na zawsze zamknięty i zapieczętowany. To historyczny moment nie tylko dla Finlandii, ale dla całej światowej energetyki jądrowej, która od dziesięcioleci zmaga się z problemem, co zrobić z odpadami, które będą niebezpieczne dłużej niż istnieje jakiekolwiek ludzkie państwo.

Jaskinia wykuta w skale sprzed 2 miliardów lat. Dlaczego akurat Olkiluoto?

Proces wyboru lokalizacji nie był prosty i zajął prawie dwie dekady. W grę wchodziły cztery potencjalne miejsca, ale ostatecznie w 2000 roku wybór padł na gminę Eurajoki, na której terenie leży wyspa Olkiluoto. Już od lat 70. XX wieku działały tam dwie elektrownie atomowe, a w 2023 roku uruchomiono trzeci, największy w Skandynawii reaktor Olkiluoto-3. Kluczowym argumentem była nie tylko akceptacja lokalnej społeczności, która liczy około 9 tys. mieszkańców, i dla której atom jest głównym pracodawcą, ale przede wszystkim stabilność podłoża.

Geolodzy wskazali na skały migmatytowo-gnejsowe, które od prawie 2 miliardów lat nie doświadczyły żadnego znaczącego trzęsienia ziemi. W praktyce oznacza to, że w ciągu następnych 100 tys. lat praktycznie nie istnieje ryzyko, że jakiekolwiek wstrząsy rozerwą podziemne tunele. W 2004 roku ruszyły pierwsze roboty wiertnicze. Przez ponad 20 lat w skale drążono system podziemnych chodników o łącznej długości około 10 kilometrów.

Docelowo, przez około 100 lat eksploatacji, sieć tuneli ma urosnąć do 40 kilometrów, a cała podziemna przestrzeń zajmie powierzchnię około 2 kilometrów kwadratowych. Całość przypomina gigantyczny, wielopoziomowy labirynt, do którego zjeżdża się windą szybem osobowym lub specjalną windą do transportu ciężkich pojemników.

Jak zapakować radioaktywność na tysiąclecia?

Sam proces pakowania odpadów jest tak samo skomplikowany jak drążenie tuneli. Wypalone pręty paliwowe z fińskich reaktorów najpierw trafiają do tymczasowego, naziemnego magazynu, gdzie są schładzane przez około 40 lat. Dopiero potem, za pomocą zdalnie sterowanych maszyn, są przewożone do hali enkapsulacji. Tam wkłada się je do kutej wewnętrznej powłoki z żeliwa o grubości 5 cm, a następnie zamyka w pięciocentymetrowej zewnętrznej powłoce z miedzi.

Miedź nie ulega korozji i jest odporna na działanie wód gruntowych. Cały pojemnik waży około 24 ton. Tak przygotowane pojemniki zjeżdżają windą na dół. W specjalnie wydrążonych komorach umieszcza się je w pionowych otworach o głębokości 8 metrów. Następnie całość jest otulana warstwą pochłaniającej wodę glinki bentonitowej, która ma za zadanie wypełnić wszelkie szczeliny i zapobiec kontaktowi pojemników z wodą.

W razie wycieku glinka ma też wchłonąć ewentualne promieniowanie. Na koniec tunel jest zasypywany betonem i zamykany. Według zapewnień fińskiej firmy Posiva poziom promieniowania spadnie do bezpiecznego poziomu po około tysiącu lat, a całkowity rozpad izotopów potrwa kilkaset tysięcy lat. Do tego czasu jednak nikt nie powinien mieć tam wstępu.

Ville Paalumäki, hydrogeolog pracujący przy projekcie, odpowiada za monitorowanie wód gruntowych wokół składowiska. Jego zadaniem jest upewnienie się, że nawet w ciągu następnych stuleci żadna woda nie przedostanie się do miejsc, w których złożone są pojemniki.

– Moja praca skupia się przede wszystkim na monitorowaniu wód przesiąkowych w Onkalo i badaniu właściwości fizycznych wody, a także na monitorowaniu ciśnienia w głębokich odwiertach – tłumaczy Paalumäki.

Dodaje, że choć skała ma 1,9 mld lat i jest niezwykle stabilna, wciąż istnieją w niej szczeliny, przez które woda może się przemieszczać. Dlatego miejsca przeznaczone pod składowanie wybierano tam, gdzie tych szczelin jest najmniej.

Czy to bezpieczne? Naukowcy ostrzegają przed „nieznanymi czynnikami"

Choć Finowie są dumni ze swojego pionierskiego projektu, nie brakuje głosów krytyki. Największe obawy budzi kwestia korozji miedzianych pojemników. Badania przeprowadzone w 2023 roku przez ekspertów z Królewskiego Instytutu Technologii KTH w Sztokholmie wykazały, że siarczki występujące naturalnie w wodach gruntowych mogą znacznie przyspieszać niszczenie miedzi. Gdyby doszło do nieszczelności, substancje radioaktywne mogłyby przedostać się do ekosystemu.

Edwin Lyman, dyrektor ds. bezpieczeństwa energii jądrowej w organizacji Union of Concerned Scientists, podkreśla, że zawsze istnieją nieznane czynniki i nikt nie ma stuprocentowej pewności, co stanie się z odpadami przez setki tysięcy lat. Fiński Urząd Dozoru Jądrowego STUK, który musiał wydać ostateczną zgodę na rozpoczęcie składowania, przeanalizował te badania i uznał, że system zabezpieczeń jest wystarczający. Mimo to w fińskiej opinii publicznej pojawiają się głosy, że decyzja o budowie Onkalo była zbyt pochopna, a kilka miliardów euro, które projekt pochłonął, mogło być lepiej wydane. Pasi Tuohimaa, szef komunikacji Posivy, w rozmowie z XYZ zdradza receptę na fiński sukces.

– Już od pierwszych dni produkcji energii jądrowej w Finlandii – czyli od ponad 45 lat – prowadziliśmy bardzo otwartą i przejrzystą strategię komunikacji. Zdobyliśmy zaufanie społeczeństwa – mówi przedstawiciel Posivy.

Finowie, jak mówi, są pragmatykami.

– Kiedy musimy coś zrobić, na przykład zabezpieczyć nasz sektor energetyczny, po prostu to robimy. To samo dotyczy odpadów. Ludzie tutaj wierzą, że jeśli nasze pokolenie produkuje odpady, to naszym obowiązkiem jest się nimi zająć, a nie zostawiać tego przyszłym pokoleniom – stwierdza Pasi Tuohimaa.

Polska w ogonie wyścigu. Brakuje nam 30-40 lat do fińskiego poziomu

Podczas gdy Finowie w kwietniu 2026 roku świętują ukończenie swojego podziemnego grobowca, Polska dopiero raczkuje w temacie energetyki jądrowej. Nasza pierwsza elektrownia atomowa w Choczewie ma ruszyć dopiero w 2036 roku, a pełne moce osiągnąć w latach 40. XXI wieku. Oznacza to, że pierwsze poważne ilości wypalonego paliwa pojawią się najwcześniej około lat 70. czy 80. XXI wieku. Polska ma 60-letnie doświadczenie w składowaniu odpadów niskoaktywnych w Różanie, ale jeśli chodzi o wypalone paliwo, jesteśmy w tej chwili w punkcie wyjścia. Fiński sukces pokazuje, że nawet najbardziej ambitne projekty atomowe są możliwe, ale wymagają nie tylko miliardów euro i zaawansowanej technologii, ale przede wszystkim stabilnej woli politycznej i społecznej akceptacji na przestrzeni pokoleń.

Główne wnioski

  1. Finlandia udowodniła, że głębokie składowisko odpadów jądrowych jest możliwe – ale wymagało to ponad 20 lat przygotowań, miliardów euro i stabilnej polityki energetycznej. To model dla innych krajów, w tym Polski.
  2. Bezpieczeństwo na 100 tysięcy lat to wciąż wyzwanie – naukowcy nie mają stuprocentowej pewności, czy miedziane pojemniki wytrzymają tak długi czas. Badania nad korozją i nieznanymi czynnikami geologicznymi wciąż trwają.
  3. Polska ma czas, ale nie może go zmarnować – pierwsze odpady wysokoaktywne pojawią się u nas najwcześniej za 50-60 lat. To oznacza, że poszukiwania lokalizacji i budowę składowiska trzeba rozpocząć już teraz, by nie powtórzyć fińskich opóźnień.