TSUE zdecydował ws. odsetek za koszty kredytu. Kancelarie mówią o przełomie
Unijny Trybunał sprzeciwił się naliczaniu odsetek za kredytowane prowizje i składki ubezpieczeniowe. Pełnomocnicy konsumentów zapowiadają falę nowych pozwów w polskich sądach. Banki powołują się na motyw 60 z wyroku, widząc w nim szansę na rekompensatę kosztów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czego dotyczyły pytania i jak odpowiedział na nie unijny Trybunał.
- Dlaczego pełnomocnicy kredytobiorców mówią o przełomie i dużych skutkach decyzji TSUE.
- Czym jest motyw 60, który rozbudza nadzieje sektora bankowego.
W czwartek przez warszawską giełdę przeszła fala wyprzedaży akcji polskich banków. Notowania największych z nich, na czele z PKO BP, Pekao, ING i mBankiem, spadały nawet o 2-3,5 proc., wpisując się w szerszy trend wyprzedaży akcji w Europie wskutek napięć na Bliskim Wschodzie.
Na słabość notowań w Warszawie wpływał jednak jeszcze jeden czynnik. O godz. 9.45 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał prokonsumencki wyrok w sprawie C-744/24, co jeszcze bardziej pogłębiło spadki notowań. Podobnie jak przed tygodniem, także i teraz sprawa dotyczyła kredytów udzielonych przez polskie banki.
Sprawa dotyczy pożyczki na 150 tys. zł w Banku Pekao
Sprawa, którą zajął się unijny Trybunał, zaczęła się w maju 2022 r. Konsument wziął wtedy w Banku Pekao pożyczkę o wartości 150 tys. zł. Faktyczna kwota, jaką otrzymał do ręki (tzw. całkowita kwota kredytu), wyniosła jednak 133,21 tys. zł. Różnicę, czyli 16,79 tys. zł stanowi składka na dobrowolne ubezpieczenie, które bank skredytował. To oznacza, że doliczył ją do kwoty kredytu do zapłaty, więc naliczał od niej także odsetki.
To właśnie mechanizm naliczania tych kosztów stał się istotą sporu w sądzie. Kredytobiorca twierdzi, że bank nie poinformował go w sposób jasny o podstawach naliczania oprocentowania. Jego zdaniem naruszył tym samym przepisy ustawy o kredycie konsumenckim. Kredytobiorca złożył zatem oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego (SKD), na które ta ustawa mu pozwala. W takiej sytuacji klient spłaca do banku jedynie wartość pożyczonego kapitału, bez odsetek za jego udzielenie.
Kredytobiorca chce sankcji kredytu darmowego, bank wnosi o oddalenie powództwa
Konsument domaga się w sądzie zwrotu 30,05 tys. zł. To wartość wpłaconych do banku odsetek i skredytowana składka ubezpieczeniowa. Konsument zarzuca, że bank naliczał odsetki od kwoty, która nie została mu fizycznie udostępniona. Efektem było podanie błędnej rzeczywistej rocznej stopy procentowej (RRSO) w umowie kredytowej i zawyżenie całkowitej kwoty do zapłaty. Kredytobiorca twierdzi ponadto, że zapisy umowy nie pozwalały mu na jednoznacznie ustalenie, czy oprocentowaniu podlega tylko wypłacona kwota, czy też doliczone do niej koszty.
Bank, reprezentowany przez Annę Cudną-Wagner i Bartosza Miąskiewicza z kancelarii CMS, wnosił o oddalenie powództwa w całości, twierdząc, że umowa jest zgodna z obowiązującymi przepisami. Z kolei informacja o sposobie naliczania odsetek została wyraźnie zapisana w umowie. Pełnomocnicy banku dodają przy tym, że to sam konsument, wnioskując o pożyczkę, podjął dobrowolną decyzję o skredytowaniu kosztów ubezpieczenia.
Przypominają, że wszelkie koszty zostały szczegółowo opisane w formularzu informacyjnym, stanowiącym część dokumentów przekazanych klientowi. Dodatkowo podkreślają, że klient nie został obciążony żadną prowizją, a jedynie odsetkami i dobrowolnym ubezpieczeniem. To sprawia, że zarzuty są bezpodstawne.
Sąd we Włodawie zadał TSUE dwa pytania
Sprawa toczyła się przed Sądem Rejonowym we Włodawie. Prowadzący sprawę obserwując dwa odmienne spojrzenia na ten obszar w polskim orzecznictwie zdecydował się skierować pytania do TSUE. Zapytał o wykładnię przepisów prawa unijnego, czyli głównie dwie dyrektywy. Pierwsza dotyczy umów o kredyt konsumencki (2008/48), a druga nieuczciwych warunków w umowach (93/13).
Sąd rejonowy zapytał, czy przepisy te sprzeciwiają się postanowieniom, które przewidują naliczanie oprocentowania nie tylko od wypłaconej kwoty, ale też od pozaodsetkowych kosztów kredytu. Chodzi tu głównie o składkę ubezpieczeniową i prowizję. Drugie z pytań dotyczy ujawniania informacji na temat stopy oprocentowania kredytu i wartości skapitalizowanych odsetek, bez jednoznacznego wskazania, że podstawą tych wyliczeń nie jest kwota faktycznie wypłacona konsumentowi.
Już przed wyrokiem prawnicy reprezentujący kredytobiorców, m.in. Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy, przekonywali, że wyrok może ujednolicić orzecznictwo w sądzie. To z kolei miałoby wskazać kierunek rozstrzygnięć w tysiącach spraw toczących się przed sądami, w tym do stosowania SKD.
TSUE wskazał swój tok myślenia
Sędziowie w Luksemburgu zdecydowali, że odpowiedzą tylko na pierwsze z pytań. Uznali, że dyrektywa o kredycie konsumenckim wyklucza stosowanie zapisów, o które pyta polski sąd. Nie pozwala bowiem na naliczanie oprocentowania od kwot, które stanowiły koszty związane z kredytem, ale nie trafiły do rąk kredytobiorcy.
W motywie 55 TSUE zaznacza, że według dyrektywy 2008/48 „stopa oprocentowania kredytu" dotyczy wypłaconej kwoty kredytu. Już ten zapis wyklucza stosowanie oprocentowania wobec kwot powiązanych przez kredytodawcę z pokryciem kosztów związanych z udzieleniem finansowania.
TSUE przypomina też wyrok C-377/14, gdzie uznał, że kwota wypłaty jest równa całkowitej kwocie kredytu. Tym samym nie obejmuje ona kosztów administracyjnych, prowizji, odsetek, ubezpieczeń czy innych kosztów, które ponosi konsument.
Grupa Votum: To mocny sygnał dla banków
Wojciech Bochenek twierdzi, że kluczowy wniosek jest bardzo prosty: bank nie może naliczać odsetek od kwoty, której konsument nie otrzymał. Jego zdaniem Trybunał wyrównał istniejącą na rynku asymetrię ochrony praw konsumenta. Twierdzi, że wyrok otwiera milionom Polaków drogę do odzyskania części nienależnie zapłaconych rat.
– To mocny sygnał dla sektora bankowego. Przez lata lekceważono głos konsumentów i utrzymywano model, który zwiększał zyski kosztem klientów. Ten wyrok pokazuje, że takie podejście nie będzie już akceptowane – komentuje prawnik.
Wtóruje mu Karolina Wysmułek z kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy. Obie kancelarie należą do grupy Votum reprezentującej kredytobiorców, największy tego typu podmiot na rynku. Także jej zdaniem w wielu sprawach podstawy roszczeń konsumentów zostały właśnie potwierdzone na poziomie europejskim. To z kolei powinno przekładać się na korzystne rozstrzygnięcia, zwłaszcza w sprawach dotyczących sankcji kredytu darmowego.
– Wyrok wymusi zmianę praktyki rynkowej. Banki będą musiały uprościć i uczynić bardziej czytelnymi umowy oraz jasno wskazywać, od jakiej kwoty naliczane są odsetki. Można też spodziewać się wzrostu liczby roszczeń – podkreśla prawniczka.
Inni pełnomocnicy: Dotyczy to większości umów
Zdaniem Roberta Piskora, partnera zarządzającego w kancelarii Hantke & Piskor reprezentującej kredytobiorców, wyrok bardzo przypomina pierwsze przełomowe orzeczenia dotyczące kredytów frankowych. Opiera się bowiem na tej samej zasadzie, że bank nie może zarabiać na konstrukcji umowy nieprzejrzystej dla konsumenta.
– W sprawach frankowych dotyczyło to spreadów i mechanizmu indeksacji, tutaj dotyczy oprocentowania prowizji i innych kosztów kredytu, ale logika prawna jest identyczna. Tak jak kilka lat temu zaczęła się fala sporów frankowych, tak dziś widzimy bardzo wyraźny sygnał, że podobny proces może właśnie rozpocząć się w obszarze kredytów konsumenckich – wskazuje reprezentant kredytobiorców.
Jego zdaniem właśnie ten mechanizm naliczania odsetek od kosztów kredytu pojawia się w większości analizowanych przez niego spraw dotyczących SKD. W podobnym tonie wypowiada się Bartosz Czupajło z kancelarii Czupajło, Ciskowski & Partnerzy reprezentującej w sądach kredytobiorców. Twierdzi, że jego analizy wykazują, że nawet 9 na 10 umów kredytów konsumencki zawiera tę wadę prawną. Szacuje, że cały rynek SKD to nawet 18 mln umów o wartości blisko 180 mld zł.
Wyrok cieszy też Michała Ziemiaka, rzecznika finansowego.
– Zwycięstwo! TSUE potwierdził stanowisko Rzecznika Finansowego: bank nie może pobierać odsetek od kosztów kredytu. To orzeczenie ma kluczowy wpływ na praktykę polskich sądów, a w efekcie na sytuację tysięcy kredytobiorców – komentuje Michał Ziemiak.
ZBP i Pekao: Sprawę rozstrzygną polskie sądy
Według danych Związku Banków Polskich (ZBP) na koniec 2025 r. w sądach było 21 tys. pozwów o zastosowanie sankcji kredytu darmowego, z czego 3,4 tys. spraw już się zakończyło, w przeważającej większości na korzyść kredytodawcy. Związek studzi optymizm drugiej strony sporu. Uważa, że TSUE wcale nie otwiera drogi do stosowania SKD.
„Wprawdzie Trybunał przyznał, że bank nie może naliczać odsetek bezpośrednio od kredytowanych kosztów, ale jednak wprost przesądził prawo banku do rekompensaty tych kosztów poprzez proporcjonalnie wyższe oprocentowanie wypłaconej kwoty kredytu" – czytamy w stanowisku izby reprezentującej polskie banki.
ZBP stoi na stanowisku, że Trybunał nie potwierdził wcale, że pobieranie odsetek prowadzi do zastosowania SKD. To oznacza, że będzie o tym każdorazowo decydować polski sąd, który weźmie pod uwagę indywidualną specyfikę poszczególnych spraw. Identycznie brzmiące stanowisko opublikował także Bank Pekao.
Reprezentanci banków: Kluczowy jest motyw 60 wyroku
Dodatkowego komentarza udzielili XYZ reprezentanci banku Pekao z kancelarii CMS. Podobnie jak ZBP także Anna Cudna-Wagner i Bartosz Miąskiewicz twierdzą, że w motywie 60 wyroku TSUE wskazał, że bank może uzyskać wynagrodzenie za środki udostępnione klientowi na pokrycie kosztów. Może to zrobić podnosząc stopę oprocentowania kredytu, tak by odzwierciedliła brak odsetek od dodatkowych kosztów, jak prowizje i ubezpieczenia. Dodają, że TSUE nie potwierdził zastosowania sankcji kredytu darmowego, ponieważ w ogóle nie odnosił się do tej kwestii.
Przypominają też wyrok z lutego 2025 r. (C-472/23). Sędziowie stwierdzili wtedy, że ewentualna abuzywność umowy w zakresie pozaodsetkowych kosztów kredytu (której wtedy nie przesądzili) nie skutkuje zastosowaniem SKD. Skoro zatem Trybunał potwierdził, że bank może podwyższyć odsetki proporcjonalnie do kosztów kredytu, to zastosowanie sankcji kredytu darmowego byłoby również nieproporcjonalne.
Zdaniem Andrzeja Pałysa z kancelarii Kozikowski & Partners, reprezentującej banki w sporze z kredytobiorcami, wyrok wymaga spokojnej i precyzyjnej analizy z daleka od emocji. Także on zwraca uwagę na motyw 60 zawarty w wyroku.
– Trybunał nie przesądził, że naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów automatycznie uruchamia sankcję kredytu darmowego. Zgodnie z polskimi przepisami SKD może być zastosowana wyłącznie w przypadku naruszenia ściśle określonych obowiązków informacyjnych. Każda sprawa wymagać będzie indywidualnej oceny sądu krajowego z uwzględnieniem całokształtu okoliczności oraz wcześniejszego orzecznictwa TSUE, w tym wyroku C-42/15, który wymaga proporcjonalności przy stosowaniu tej sankcji. To zła wiadomość dla kancelarii odszkodowawczych, których model biznesowy opiera się na automatycznym, masowym stosowaniu SKD – ocenia Andrzej Pałys.
Główne wnioski
- Kluczowa teza TSUE: W odpowiedzi na pytania Sądu Rejonowego we Włodawie unijny Trybunał uznał, że dyrektywa o kredycie konsumenckim zakazuje naliczania oprocentowania od kosztów kredytu (np. skredytowanych składek ubezpieczeniowych), które nie zostały fizycznie wypłacone konsumentowi.
- Perspektywa klientów: Prawnicy reprezentujący kredytobiorców twierdzą, że wyrok ułatwi stosowanie sankcji kredytu darmowego (zwrot tylko kapitału, bez odsetek). Ich zdaniem ta wada prawna dotyczy większości analizowanych przez nich umów o kredyty konsumenckie udzielone przez polskie banki.
- Linia obrony banków: Sektor bankowy oraz ZBP podkreślają, że wyrok nie nakazuje automatycznego stosowania sankcji, a TSUE dopuścił możliwość rekompensaty kosztów poprzez wyższą stopę procentową, o ile zostanie to jasno opisane w umowie. To tzw. motyw 60, który w opiniach sektora pojawia się wyjątkowo często.
