Kategorie artykułu: Polityka Świat

Islandia blisko UE. Norwegia też wraca do trudnej debaty

Przez dekady Islandia i Norwegia pozostawały poza UE, korzystając z Europejskiego Obszaru Gospodarczego i strefy Schengen. W 2026 r. oba kraje wróciły jednak do debaty o pełnej integracji. Bruksela uważnie patrzy dziś na północ Europy.

Rybacy kontra EC
Fot. Santiago Urquijo, Dreamer Company/ Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kiedy i na jakich warunkach Islandia może dołączyć do UE oraz co może zablokować ten proces.
  2. Dlaczego w Norwegii temat członkostwa wrócił do głównego nurtu debaty.
  3. Jakie argumenty za i przeciw integracji przedstawiają politycy oraz eksperci w obu państwach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Islandia wyraźnie przyspieszyła swoje europejskie plany. 29 sierpnia 2026 r. na wyspie odbędzie się referendum, w którym obywatele odpowiedzą na pytanie, czy rząd powinien wznowić negocjacje akcesyjne przerwane w 2013 r.

Premier Kristrún Frostadóttir ogłosiła decyzję podczas wspólnej konferencji prasowej z Donaldem Tuskiem w Warszawie. Podkreśliła, że głosowanie odbędzie się szybciej, niż pierwotnie planowano. Jeśli Islandczycy powiedzą „tak”, rozpoczną się rozmowy, które – według szefowej dyplomacji Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir – mogłyby zakończyć się nawet w ciągu półtora roku.

To ambitny scenariusz, ale niepozbawiony podstaw. Islandia należy już do Europejskiego Obszaru Gospodarczego i strefy Schengen, więc znaczną część unijnych regulacji stosuje od lat. Dzięki temu proces akcesyjny byłby prostszy niż w przypadku większości kandydatów. W poprzedniej rundzie negocjacji Reykjavík zamknął 11 z 33 rozdziałów.

Czerwone linie Islandii

Minister spraw zagranicznych Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir zaznaczyła w rozmowie z Politico, że jej kraj nie zamierza oddawać kontroli nad strategicznymi zasobami.

– Nigdy nie podpiszę umowy, która wymagałaby od Islandii rezygnacji z kontroli nad jej naturalnymi zasobami – stwierdziła polityczka.

To jasny sygnał dla Brukseli, że rybołówstwo, energetyka geotermalna i zarządzanie surowcami pozostają dla wyspy sprawami fundamentalnymi.

Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczycie kryzysu finansowego. Rozmowy zawieszono cztery lata później po sporach dotyczących polityki połowowej i zmianie nastrojów społecznych, a formalne wycofanie wniosku nastąpiło w 2015 r.

Geopolityka zmienia kalkulację

Zdaniem Eiríkur Bergmanna, profesora politologii na Uniwersytecie Bifröst, nową dynamikę debaty tworzy kwestia bezpieczeństwa.

– Sprawa Grenlandii zmusza Islandczyków do ponownego przemyślenia relacji międzynarodowych i w istotnym stopniu napędza debatę o akcesji do UE. Wszystkie argumenty USA dotyczące konieczności przejęcia Grenlandii można by w równym stopniu odnieść do Islandii – powiedział profesor Bergmann w rozmowie z XYZ.

Sondaże: poparcie rośnie, ale społeczeństwo pozostaje podzielone

Poparcie Islandii dla członkostwa w Unii Europejskiej od lat się zmieniało, ale w ostatnim czasie wyraźnie wzrosło. Według badania Gallupa z lutego 2026 r. 57 proc. Islandczyków popiera wznowienie negocjacji akcesyjnych, 30 proc. jest przeciw, a 12 proc. pozostaje niezdecydowanych.

Mieszkańcy Reykjavíku i okolic częściej popierają integrację niż wyborcy z terenów wiejskich, gdzie dominują rybołówstwo i rolnictwo. W przypadku samego członkostwa opinie są bardziej wyrównane. W styczniu 2025 r. 58 proc. respondentów popierało referendum dotyczące wznowienia rozmów, ale tylko 45 proc. opowiadało się za wejściem do UE.

Eva H. Önnudóttir, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Islandzkim, podkreśliła w rozmowie z RÚV, że kluczowe jest doprowadzenie procesu do końca. Zwróciła uwagę, że choć partie mają oficjalne stanowiska, zwolennicy i przeciwnicy członkostwa znajdują się praktycznie w każdym ugrupowaniu, co utrudnia jednoznaczną debatę.

Rządząca koalicja Socjaldemokratów i Viðreisn zapowiadała referendum do 2027 r., lecz przyspieszyła plany pod wpływem sytuacji międzynarodowej. Nawet jeśli Islandczycy powiedzą „tak” w sierpniu, po zakończeniu negocjacji konieczne będzie jeszcze jedno głosowanie – tym razem nad ostatecznym zatwierdzeniem umowy akcesyjnej.

Dlaczego Islandczycy zmieniają zdanie?

Najsilniejszym motorem zmian jest dziś geopolityka. Rosyjska agresja na Ukrainę, a także wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii wywołały w Islandii poważną debatę o bezpieczeństwie.

Kraj jest najmniejszym członkiem NATO i nie posiada własnych sił zbrojnych. Jego bezpieczeństwo opiera się na sojuszach oraz obecności wojskowej USA w Keflavíku. W obliczu napięć w Arktyce i mniej przewidywalnej polityki Waszyngtonu członkostwo w UE coraz częściej postrzegane jest jako dodatkowe zabezpieczenie.

Równocześnie rosnące koszty życia i gospodarcza niepewność po pandemii zwiększyły zainteresowanie stabilnością, jaką mogłaby dać integracja z UE. Wahania kursu korony islandzkiej wobec euro wzmacniają dyskusję o przyszłości waluty.

Największą przeszkodą pozostaje jednak rybołówstwo. Islandczycy obawiają się otwarcia swoich łowisk dla unijnych flot i narzucenia limitów połowowych. Wrażliwym tematem jest także rolnictwo, silnie chronione przez państwo. Premier Kristrún Frostadóttir zapewnia jednak, że rząd będzie twardo bronił islandzkich interesów.

Norwegia debatuje, ale o referendum wciąż cicho

W Norwegii sytuacja jest jeszcze bardziej złożona niż w Islandii. Kraj dwukrotnie odrzucił członkostwo w Unii Europejskiej – w 1972 i 1994 r. – a przez dekady eurosceptycyzm pozostawał dominującą postawą. Dziś temat wraca do debaty publicznej, choć większość społeczeństwa nadal jest sceptyczna.

Jak wynika z danych Politico, poparcie dla akcesji rosło systematycznie przez ostatnie 18 miesięcy. W kwietniu 2025 r. 44 proc. ankietowanych deklarowało, że ogólnokrajowa debata mogłaby skłonić ich do zmiany zdania, a 63 proc. pozytywnie oceniało pomysł nowego referendum.

Ine Eriksen Søreide z Partii Konserwatywnej, była minister obrony i spraw zagranicznych, powiedziała w marcu 2026 r. w rozmowie z Politico, że Norwegia powinna ponownie ubiegać się o członkostwo.

– Moim zdaniem, i zdaniem mojej partii, najlepiej służyłoby nam pełne członkostwo w UE – stwierdziła Ine Eriksen Søreide.

Jej zdaniem obecny model relacji między Oslo a Brukselą przestaje wystarczać w świecie rosnących napięć. Jako przykład wskazała spór handlowy dotyczący dodatków do produkcji stali, który pokazał ograniczenia porozumienia EOG. Według jej opinii Norwegia jest często traktowana jak partner drugiej kategorii.

Wśród obszarów, w których pełne członkostwo mogłoby przynieść korzyści, wymieniła bezpieczeństwo, sektor kosmiczny, ochronę zdrowia i politykę arktyczną.

Kryzysy i argumenty przeciwników

Relacje Norwegii z UE w ostatnich latach bywały napięte. W styczniu 2025 r. norweski rząd upadł m.in. na tle sporów o wdrażanie unijnych regulacji energetycznych, na których kształt Oslo nie miało bezpośredniego wpływu.

Do tego doszły skutki napięć handlowych między UE a Stanami Zjednoczonymi oraz spór z Brukselą o prawa do połowu krabów śnieżnych wokół Svalbard. Eksperci podkreślają, że konflikt ma znaczenie szersze niż rybołówstwo, bo dotyczy także przyszłych praw do ropy i gazu.

Przeciwnicy członkostwa podnoszą przede wszystkim argument suwerenności gospodarczej. Trygve Slagsvold Vedum, lider Partii Centrum, ostrzega, że wejście do UE oznaczałoby utratę kontroli nad strategicznymi zasobami kraju, a norweskie rolnictwo ucierpiałoby wskutek wspólnej polityki rolnej.

Rządząca Partia Pracy pozostaje podzielona. Partia formalnie popiera członkostwo, ale premier Jonas Gahr Støre nie chce otwierać nowej debaty, obawiając się pogłębienia społecznych podziałów.

Mimo to wśród lokalnych polityków następuje wyraźny zwrot. Według badań NorgesBarometeret jedna czwarta samorządowców zmieniła stanowisko z „nie” na „tak”, a w samej Partii Pracy odsetek zwolenników członkostwa wzrósł z 40 proc. pod koniec 2024 r. do 56 proc. w 2026 r.

Norwegia nie chce zostać sama w Arktyce

Jednym z czynników, które mogą przyspieszyć debatę w Norwegii, są wyniki islandzkiego referendum. Jeśli Islandczycy 29 sierpnia 2026 r. powiedzą „tak”, Norwegia stanie wobec perspektywy bycia jedynym państwem nordyckim poza Unią Europejską. Dania, Finlandia i Szwecja już do niej należą.

Ine Eriksen Søreide podkreśliła, że sama decyzja Islandii nie musi automatycznie zmienić nastrojów w Norwegii, ale może uruchomić zmiany instytucjonalne i nowe podejście ze strony Brukseli. To mogłoby utrudnić Oslo dalsze pozostawanie poza wspólnotą.

Entuzjazmu nie kryją także unijne instytucje. Marta Kos, komisarz UE ds. rozszerzenia, powiedziała Politico, że miejsce przy unijnym stole oznacza dziś większą ochronę, a akcesja Norwegii mogłaby przebiec szybko.

Dla UE północne rozszerzenie miałoby znaczenie strategiczne. Islandia wnosiłaby odnawialną energię geotermalną i hydroenergetyczną oraz kluczowe położenie w Arktyce. Norwegia dostarczyłaby z kolei ogromne zasoby gazu, którego Europa potrzebuje po odejściu od rosyjskich surowców.

Główne wnioski

  1. Islandia jest najbliżej członkostwa od 2013 r. Referendum 29 sierpnia 2026 r. zdecyduje o wznowieniu negocjacji, które w optymistycznym wariancie mogłyby potrwać zaledwie półtora roku. Największe bariery to rybołówstwo, rolnictwo i kontrola nad zasobami naturalnymi.
  2. Norwegia pozostaje podzielona, ale debata wyraźnie przyspiesza. Większość społeczeństwa nadal sprzeciwia się członkostwu, jednak rośnie liczba polityków i przedsiębiorców domagających się nowego referendum.
  3. Geopolityka stała się ważniejsza niż ekonomia. Zarówno w Islandii, jak i w Norwegii debatę napędzają dziś obawy przed Rosją, nieprzewidywalnością Stanów Zjednoczonych oraz napięciami w Arktyce.