Kategoria artykułu: Polityka

Sądy nie rozumieją biznesu. „Wrócę do propozycji deregulacyjnych"

Przywracam w całej Polsce 13 wydziałów pracy. Długie terminy oczekiwania były poważnym obciążeniem zarówno dla pracowników, jak i pracodawców - mówi minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W rozmowie z XYZ przedstawia też plany dot. TK i KRS.

W rozmowie z XYZ minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zapowiada zmiany w sądownictwie gospodarczym. Fot. PAP/Marcin Gadomski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie warunki muszą być spełnione, by koalicja rządowa uznawała wyroki TK.
  2. Jakie problemy minister dostrzega w sądownictwie gospodarczym i jakie rozwiązania proponuje.
  3. Na jakim etapie są dochodzenia związane z aferą Zondacrypto.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rafał Mrowicki, XYZ: Co może zrobić prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie Zondacrypto, gdy Przemysław Kral wyjechał do Izraela?

Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny: Dobrze wiemy, że Izrael nie wydaje swoich obywateli, dlatego część biznesmenów zdobywa tam obywatelstwo i paszport, a następnie realizuje plany przestępcze. Wiemy też, że pan Kral ma izraelski paszport – taką informację uzyskałem jeszcze przed potwierdzeniem jego pobytu w Izraelu.

Ta sprawa jest dynamiczna. Mogę wskazać dwa wątki związane z Zondacrypto, które budzą mój niepokój.

Jakie?

Pierwszy to śledztwo w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka. Trudno zrozumieć, że trwa ono od lat. Wiadomo, że wyjechał w miejsce, które uważał za bezpieczne, i nagle zniknął.

Są relacje rodziny. Wspólnik sugeruje, że mógł wyjechać na drugi koniec świata – podobno miał taki plan. Jednak przy tak radykalnych decyzjach zwykle zostawia się choćby dyskretne sygnały najbliższym. Tu ich nie ma. Rodzina skłania się ku przekonaniu, że nie żyje, choć ciała dotąd nie odnaleziono.

Warto wiedzieć

Waldemar Żurek

Od lipca 2025 r. minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny. Wcześnie sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie oraz członek (w latach 2010-2018) i rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto

Państwo nie jest w stanie tego zweryfikować?

Mamy bardzo dużą liczbę zaginięć, w których policja nie znajduje ani ciała, ani samej osoby. Zdarza się, że zaginieni tracą pamięć i odnajdują się po latach. Wiemy też, że w firmie Sylwestra Suszka – o czym mówił premier – działały grupy przestępcze ze Wschodu.

Zadziwia mnie, że do tej pory nie wykonano wszystkich kluczowych czynności. Z reguły, gdy ktoś znika na lata, uruchamia się procedurę uznania za zmarłego. Wtedy rodzina przejmuje majątek. Tutaj przejmuje go wspólnik, który zazwyczaj przebywa za granicą – jakby nie chciał spotkać się z polskim wymiarem sprawiedliwości, który do tej pory nie doprowadził do jego przesłuchania. Nie wiadomo, czy to efekt niemocy prokuratorów, czy obawy przed głębszym drążeniem sprawy.

Od początku swojej pracy wprowadziłem zmiany w prokuraturze. Znajduję się w sytuacji kuriozalnej: mam reformować instytucję jako Prokurator Generalny, a żaden z moich zastępców nie został przeze mnie wskazany – i nie mogę ich zmienić. Mam pomysł, jak zrobić to zgodnie z prawem, ale na razie koncentruję się na projektach flagowych.

Zadziwia mnie, że do tej pory nie wykonano wszystkich kluczowych czynności. Nie wiadomo, czy to efekt niemocy prokuratorów, czy obawy przed głębszym drążeniem sprawy.

Kiedy można liczyć na więcej szczegółów na temat tego planu?

Szczegółów ujawnić nie mogę, ale jestem gotowy na te działania. Proszę pamiętać o uzgodnieniach koalicyjnych. Jeśli widzę, że jakiś temat nie postępuje tak szybko, jakbym chciał, przenoszę aktywność na inne obszary – np. Krajowa Rada Sądownictwa i Trybunał Konstytucyjny.

Kral zostanie przesłuchany?

Wróćmy do sprawy Zondacrypto. Na jakim etapie są działania śledczych?

Drugie śledztwo, wszczęte 17 kwietnia, dotyczy osób pokrzywdzonych, które mogły paść ofiarą prób wyłudzenia pieniędzy na inwestycje w kryptowaluty. Mamy już kilkaset zawiadomień – ich liczba rośnie lawinowo. Wiemy, że na tej platformie mogło działać około 30 tys. osób, a skala sprawy sięga około 300 mln zł. Na stronie Prokuratury Regionalnej w Katowicach opublikowano instrukcję dla pokrzywdzonych. Prokuratura zabezpiecza dowody.

A co z Przemysławem Kralem? Zostanie przesłuchany?

Mamy ograniczone możliwości poza Unią Europejską. Choć dysponujemy narzędziami takimi jak Europejski Nakaz Aresztowania, w praktyce współpraca bywa trudna – czego przykładem były choćby Węgry w okresie rządów Orbána.

Z Izraelem również napotykamy trudności, co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Wykorzystamy wszystkie dostępne środki. Jeśli uznamy, że przesłuchanie Przemysława Krala w Polsce jest konieczne, podejmiemy próbę jego sprowadzenia. Jeżeli okaże się, że jego firma to domek z kart, u którego podstawy może leżeć zbrodnia, będziemy działać w granicach prawa.

„Dziwię się Kancelarii Prezydenta”

Chciałbym rozwinąć jeden wątek. Rząd przygotował dobrą ustawę. Od 2023 r. zgłoszone straty przekroczyły 1,18 mld zł, a same kradzieże kryptowalut – 200 mln zł. Analiza statystyk pokazuje dużą liczbę umorzeń z powodu niewykrycia sprawcy. Inwestorzy powinni być objęci ochroną państwa – także prewencyjną. Ustawa zakładała m.in. licencjonowanie i kontrolę podmiotów, również tych działających za granicą.

Dziwi mnie postawa Kancelarii Prezydenta. Miała świadomość skali strat obywateli. Rozumiem uwarunkowania polityczne, być może także lobbingowe. W śledztwie prowadzonym w Katowicach badamy również ewentualne finansowanie przez Zondacrypto podmiotów, które później sprzeciwiały się ustawie – pod kątem niedozwolonego lobbingu.

Wykorzystamy wszystkie dostępne środki. Jeśli uznamy, że przesłuchanie Przemysława Krala w Polsce jest konieczne, podejmiemy próbę jego sprowadzenia.

Weto do ustawy o kryptowalutach. Minister: trzeba sprawdzić

Zarzuca pan Pałacowi Prezydenckiemu złamanie prawa?

Pojawiły się dwie fundacje – związane z ludźmi Zbigniewa Ziobry i Przemysława Wiplera – o których mówił premier. Prokuratura powinna sprawdzić, czy ich działania były legalne. Jeśli polscy obywatele tracą setki milionów złotych, a pakiet ochronny jest konsekwentnie blokowany, trzeba ustalić, czy to przypadek, czy działanie celowe. Widzieliśmy też, kto tuż przed wyborami finansował CPAC – wydarzenie, które stało się trampoliną dla kandydata na prezydenta. Późniejsze weto w sprawie ustawy korzystnej dla firmy chylącej się ku upadkowi budzi poważne wątpliwości, bo uderza w interes wielu obywateli.

Jeżeli polski obywatel traci, a tracą setki milionów złotych, i pakiet ochronny jest z uporem maniaka blokowany, to trzeba sprawdzić, czy to przypadek czy działanie celowe.

Widzi pan błędy po stronie śledczych? „Gazeta Wyborcza” opisywała cofnięcie delegacji prokuratorowi prowadzącemu sprawę zaginięcia Sylwestra Suszka, który znał kulisy transformacji BitBay w Zondacrypto.

Gdybym był zadowolony z przebiegu tego śledztwa, mógłbym uznać takie decyzje za standardowe. Istnieje zasada, że prokurator nie musi być przypisany do sprawy od początku do końca. Nie boję się jednak powiedzieć wprost: nie wykonano podstawowych czynności, choćby przesłuchania wspólnika osoby, która zniknęła.

Sprawa Trybunału. Minister Żurek: jawne złamanie prawa

Pytanie o inną skomplikowaną materię: kiedy nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zaczną orzekać?

Chciałbym, żeby stało się to w najbliższych tygodniach. Pan minister Zbigniew Bogucki najpierw kłamie, że szóstka sędziów została wadliwie wybrana, co następnie marszałek Sejmu prostuje. Nagle pojawia się informacja, że prezydent „zaprosił dwóch”, a następnie – że analizowano ich życiorysy. To jawne złamanie prawa. Jako Prokurator Generalny poleciłem sprawdzić, czy są podstawy do wszczęcia postępowania.

Na jakiej podstawie pan tak twierdzi?

Przepisy mówią jasno: prezydent ma odebrać przyrzeczenie bez nieuzasadnionej zwłoki. Tymczasem zwłoka trwa długo, mimo braku realnych przeszkód. Tłumaczenie, że trzeba „sprawdzać kandydatów”, jest naruszeniem prawa. Prezydent nie ocenia sędziów – ma obowiązek odebrać od nich ślubowanie.

Pojawiają się też wątpliwe interpretacje, jakoby „wobec” nie oznaczało bezpośredniego aktu. Tymczasem osoba pełniąca obowiązki prezesa Trybunału – Bogdan Święczkowski – uzależnia działania od stanowiska prezydenta, a nie od przepisów. Równolegle badamy sytuację organizacyjną: sędziowie nie mają dostępu do gabinetów, kart wejściowych ani asystentów.

„Nie będzie tolerancji”

Zawiadomienie złożyło dwoje sędziów, którzy składali przyrzeczenie w Pałacu Prezydenckim. Wiem, że zostali przesłuchani. W Prokuraturze Krajowej są kolejne przesłuchania.

W czerwcu i wrześniu będą wybierani kolejni sędziowie. Nie będziemy bierni wobec tego, co dzieje się w Trybunale. Mówienie o „sporze kompetencyjnym” jest nieuprawnione. To nie spór, tylko konkretne działania, które trzeba ocenić prawnie. Nie będzie tolerancji dla łamania prawa. Sędziowie wybrani wcześniej powinni odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą współuczestniczyć w tych działaniach, czy wykonywać mandat sędziego. Historia ich oceni.

Prezydent nie ocenia sędziów – ma obowiązek odebrać od nich ślubowanie.

Nie sądzi pan, że błędem było nieobsadzanie miejsc w Trybunale na bieżąco?

Argument, że prezydent może zaprzysiąc tylko dwoje sędziów, bo w trakcie jego kadencji zwolniły się dwa miejsca, jest nie do obrony. W demokratycznej większości panowało przekonanie, że przy współpracującym prezydencie łatwiej będzie prowadzić precyzyjne zmiany ustawowe. Tak uważał mój poprzednik – i nie tylko on.

Plan B, a nawet plan C

Został pan ministrem, gdy było już wiadomo, kto zostanie kolejnym prezydentem. Mógł się pan spodziewać, że łatwo nie będzie.

Nie zakładam, że będzie łatwo. Każdy mój pomysł ma wariant alternatywny – plan B, a czasem nawet plan C. I te scenariusze realizuję konsekwentnie.

Jeśli chodzi o obsadzanie stanowisk, działania były podejmowane. Koalicja liczyła, że łatwiej będzie uchwalić dobrą ustawę – projekt przygotowany przez Adama Bodnara jednak upadł w wydmuszce Trybunału Konstytucyjnego.

Nie zamierzam powielać rozwiązań mojego poprzednika. Uznałem, że jedyną drogą jest odbudowa Trybunału. Wraz z wygasaniem kadencji we wrześniu będzie już ośmioro sędziów powołanych przez demokratyczną większość. Liczę też, że wśród sędziów wybranych w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości znajdą się osoby rozumiejące wagę sytuacji. To oni – wspólnie – będą reformować Trybunał. To najrealniejsza droga w sytuacji, gdy proces legislacyjny blokują polityczne weta.

Uznałem, że jedynym ratunkiem dla państwa prawa jest odbudowa tego Trybunału. Liczę też, że wśród sędziów wybranych w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości znajdą się osoby rozumiejące wagę sytuacji.

Publikacja wyroków Trybunału? Pod pewnymi warunkami

Kiedy w takim razie wyroki Trybunału Konstytucyjnego będą uznawane?

Nie chcę wypowiadać się za całą koalicję, ale widzę trzy warunki: prawidłowy wybór prezesa, brak tzw. dublerów i ich następców oraz pełny, piętnastoosobowy skład. Istotny jest też wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z grudnia 2025 r., który dotyczył statusu dublerów. Gdy Trybunałem będzie zarządzać osoba umocowana zgodnie z prawem, a skład zostanie uporządkowany, możliwa będzie publikacja wyroków.

Zapowiada pan właśnie, że po zmianie układu sił w Trybunale dojdzie do zmiany prezesa?

To decyzja sędziów. Prezes może zostać odwołany przez zgromadzenie pełniące funkcję sądu dyscyplinarnego, ale jego kadencja jest silnie chroniona – konieczne są określone przesłanki lub rezygnacja. Dopóki obowiązuje immunitet, prokuratura nie może postawić zarzutów, choć – w mojej ocenie – istnieją ku temu podstawy.

Przyszłość KRS

Będzie pan ponownie próbował uregulować status Krajowej Rady Sądownictwa, czy pogodził się pan już z tym, że przy prezydencie Karolu Nawrockim takie próby mogą być skazane na niepowodzenie?

Nasze stanowisko różni się zasadniczo od stanowiska Kancelarii Prezydenta. My uważamy, że parlament wybiera sześciu członków, a nie całość składu. Z kolei Dagmara Pawełczyk-Woicka [przewodnicząca KRS] i Kancelaria Prezydenta dopuszczają wybór także części sędziowskiej przez polityków – i tu różnica jest fundamentalna.

Gdyby spór dotyczył tylko szczegółów, jak staż czy kryteria formalne, byłbym gotów do kompromisu i ponownego złożenia projektu. Warunek jest jeden: sędziowską część KRS muszą wybierać sędziowie. Tego wymagają konstytucja i orzecznictwo TSUE. W składzie powinni znaleźć się także sędziowie Sądu Najwyższego i sądów administracyjnych. Jeśli te warunki zostaną spełnione, możliwe będzie przyjęcie nowej ustawy, przerwanie obecnej kadencji i przeprowadzenie powszechnych wyborów wśród sędziów, z udziałem rady społecznej przy KRS oraz pełną transparentnością procedury.

Gdyby spór dotyczył tylko szczegółów, jak staż czy kryteria formalne, byłbym gotów do kompromisu i ponownego złożenia projektu. Warunek jest jeden: sędziowską część KRS muszą wybierać sędziowie.

„Jako minister zasiądę w tym gremium”

Sędziowskich członków Rady nadal jednak będzie wybierać Sejm.

Nasz plan B ma charakter ograniczony – chodzi o to, by uniknąć zarzutów co do nieprawidłowości działania Rady i uruchomić nowe konkursy. W takiej formule prezydent nie miałby podstaw do ich kwestionowania, o ile mieszczą się w granicach obowiązującej ustawy. Taki wariant realizuje marszałek Sejmu przy udziale środowiska sędziowskiego.

Jeśli procedury zostaną przeprowadzone prawidłowo, jestem gotów zasiąść w tej Radzie. Jednocześnie uważam, że rozwiązaniem docelowym jest nowa ustawa. Sygnalizuję to Kancelarii Prezydenta, ale jeśli nie będzie woli dialogu, nie ma sensu angażować się w działania, które mogą zakończyć się kolejnym wetem. W takiej sytuacji rozsądniejsze może być poczekanie na zmianę na stanowisku prezydenta.

Jeśli procedury zostaną przeprowadzone prawidłowo, jestem gotów zasiąść w tej Radzie. Jednocześnie uważam, że rozwiązaniem docelowym jest nowa ustawa.

„Środowisko zachowało się odpowiedzialnie”

Po trwających wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa nie będzie pan kwestionować jej statusu tylko dlatego, że sędziowie licznie biorą udział w opiniowaniu kandydatów?

Wszyscy sędziowie mogli uczestniczyć w tych głosowaniach. Do momentu naszej rozmowy frekwencja wyniosła 59,12 proc. Przy dużym udziale tzw. neosędziów i silnej polaryzacji część sędziów poszła nawet dalej – przeciwnicy zmian z czasów Prawa i Sprawiedliwości bojkotowali głosowanie z powodów bardziej radykalnych. Minister Zbigniew Bogucki straszył odpowiedzialnością z art. 231 Kodeksu karnego. Mimo to środowisko zachowało się odpowiedzialnie.

Gdy pytano mnie, co zrobimy w razie weta prezydenta wobec ustawy o KRS, mówiłem, że mamy plan B. Po wyraźnej porażce środowiska Zbigniewa Ziobry w tych wyborach i zdecydowanym zwycięstwie sędziów prodemokratycznych – liczonym w tysiącach głosów – cieszę się, że ten plan wdrażamy. Jako minister zasiądę w Radzie i zrobimy kolejny krok w stronę jej odbudowy.

Przyszłość neosędziów

Na jakim etapie są prace nad uregulowaniem statusu tzw. neosędziów?

Projekt jest w Sejmie i procedowany równolegle z ustawą o KRS. Nie przyspieszałem go z dwóch powodów. Po pierwsze, czekaliśmy na opinię Komisji Weneckiej, której część wniosków uwzględniamy. Po drugie, mamy już orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Poprosiłem Komisję Kodyfikacyjno-Ustrojową – z nowym przewodniczącym – o analizę jego wpływu na projekt. Jeśli trzeba będzie wprowadzić korekty, zrobimy to. Zakładam jednak, że prezydent ustawę zawetuje.

Co wtedy?

Jeśli odbudujemy Trybunał Konstytucyjny, jako Prokurator Generalny będę mógł kierować do niego wnioski w sprawie aktów prawnych. To pomoże wyznaczyć kierunek traktowania neosędziów i relacji do orzeczeń sądów europejskich. W Sądzie Najwyższym ta kwestia jest rozstrzygnięta – linia orzecznicza jest jednoznaczna. W sądach powszechnych TSUE dopuszcza większą elastyczność, więc możliwe są nowe rozwiązania, nawet przy wecie.

Projekt zakłada uporządkowanie skutków orzeczeń wydanych z udziałem neosędziów – ich moc miałaby zostać utrzymana – oraz ponowienie konkursów, tak aby osoby, które wcześniej z nich zrezygnowały z powodu statusu KRS, mogły ponownie ubiegać się o stanowiska na równych zasadach.

Projekt zakłada uporządkowanie skutków orzeczeń wydanych z udziałem neosędziów – ich moc miałaby zostać utrzymana.

Minister Żurek krytycznie o projekcie prezydenta

Po zawetowaniu ustawy o KRS prezydent przedstawił własny projekt ustawy o sądownictwie. Jak pan go ocenia?

Widziałem tzw. ustawę kagańcową i porównywałem ją z projektem prezydenckim. Wiemy, kto go przygotowywał – to prawnik związany z ministrem Zbigniewem Ziobrą. Niezależnie od deklaracji o częściowych konsultacjach, projekt wyraźnie nosi jego wpływ. To kuriozum i potwór prawny – przewiduje kary dla sędziów za stosowanie prawa unijnego, nawet do 10 lat pozbawienia wolności. To rozwiązania nie do zaakceptowania.

Marszałek Sejmu skierował projekt do Komisji Weneckiej. Sam pomysł karania sędziów za stosowanie prawa UE – które pozwala badać status sędziego – jest bezprecedensowy. Paradoksalnie jednak działania Kancelarii Prezydenta wzmocniły mój plan B, czyli oddolne wybory sędziów. Po publikacji projektu wielu sędziów zaczęło się zastanawiać, czy chcą iść w tym kierunku. W tym sensie Pałac Prezydencki sam sobie zaszkodził.

Małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych krajach unijnych

Jak ocenia pan skutki wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych w innych krajach UE?

Jestem zwolennikiem wykonywania orzeczeń sądów europejskich. Musimy je respektować i wdrażać. W tej sprawie trwa intensywna dyskusja – zarówno wśród prawników, jak i w koalicji. Analizujemy konsekwencje uznawania takich małżeństw – co do zasady powinny być zbliżone do skutków małżeństw różnopłciowych, na ile pozwala system prawny.

To jednak temat trudny, bo koalicja jest zróżnicowana światopoglądowo. Łączy ją cel odbudowy państwa prawa, ale różnią ją kwestie ideologiczne.

Wykonanie tego wyroku TSUE to kwestia ustaleń koalicyjnych?

Nie – to przede wszystkim kwestia interpretacji prawa. Gdyby przepisy były jednoznaczne, nie potrzebowalibyśmy wykładni Sądu Najwyższego, orzeczeń TSUE czy wyroków sądów administracyjnych.

Kluczowe pytanie brzmi: czy wyrok dotyczy wszystkich małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą, czy tylko tych, które mają trwały związek z państwem, w którym takie małżeństwa są legalne?

Prawny dualizm ws. małżeństw jednopłciowych?

Słynne już kryterium trwałości.

Czy chodzi o „trwałość” rozumianą tak, że związek funkcjonował w Polsce np. 10 lat, a małżeństwo zawarto za granicą, czy raczej o trwałość w państwie, które dopuszcza takie związki? Staramy się możliwie precyzyjnie wyinterpretować to orzeczenie.

Część prawników uważa, że nie trzeba zmieniać przepisów, a jedynie dokonywać transkrypcji aktów stanu cywilnego. W praktyce pojawia się jednak problem – urzędnik ma formularze z rubrykami „kobieta” i „mężczyzna”, a przed nim stoją dwie kobiety lub dwóch mężczyzn. W efekcie w jednym miejscu transkrypcja będzie możliwa, w innym – nie. To grozi sytuacją jednego państwa i dwóch interpretacji.

Minister Żurek o zapowiedzi marszałka Czarzastego

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że w miastach rządzonych przez samorządowców Nowej Lewicy takie transkrypcje będą realizowane – np. we Włocławku czy Świdnicy. W innych miejscach może być inaczej.

Pytanie, czy cała koalicja podziela to stanowisko. Jako prawnik i osoba odpowiedzialna za porządek prawny wolałbym rozwiązanie ustawowe – takie, które ujednolici wykładnię i ograniczy ryzyko rozbieżnych decyzji urzędów. Problem w tym, że istnieje realne ryzyko weta prezydenta.

Nie chciałbym, aby spory w tej sprawie doprowadziły do rozpadu koalicji. Mówimy o konkretnych ludziach, którzy na co dzień mierzą się z niespójnym systemem i nierównym traktowaniem. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej ma być próbą złagodzenia tych napięć. Polskie społeczeństwo się zmienia – staje się bardziej otwarte, choć część opinii publicznej ulega radykalizacji.

Jako prawnik i osoba odpowiedzialna za porządek prawny wolałbym rozwiązanie ustawowe – takie, które ujednolici wykładnię i ograniczy ryzyko rozbieżnych decyzji urzędów. Problem w tym, że istnieje realne ryzyko weta prezydenta.

Wracając do spraw mogących interesować prokuraturę – czy zna pan zjawisko szarej strefy pożyczek, oferowanych poza nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego i poza ustawą antylichwiarską?

Jeszcze jako sędzia spotykałem się z takimi przypadkami. Osoby udzielały pożyczek silnie zadłużonym na lichwiarski procent, a potem kierowały sprawy do sądów. Te wydawały nakazy zapłaty, dłużnicy się odwoływali, a z niewielkich kwot narastały ogromne zobowiązania. Kończyło się to licytacjami mieszkań i domów. Problem istnieje, choć nie mam jeszcze jego pełnej diagnozy. Jeśli pojawią się sygnały, że ma charakter systemowy, trzeba będzie się nim zająć – na razie nie mam gotowego rozwiązania.

Kary za przestępstwa drogowe. Będą zmiany

A czy rozważa pan zaostrzenie przepisów dla sprawców śmiertelnych wypadków drogowych? Wielokrotne zakazy prowadzenia ich nie powstrzymują.

Przed naszą rozmową rozmawiałem z dyrektorem departamentu karnego. Mamy gotową krótką nowelizację. W przypadku kolejnych zakazów prowadzenia pojazdów sąd będzie zobowiązany orzekać karę bezwzględnego pozbawienia wolności, zamiast kolejny raz ją zawieszać.

W praktyce oznacza to, że prokuratorzy mają wnioskować o szybkie wyznaczanie rozpraw i domagać się realnych kar więzienia. Część takich kierowców to osoby uzależnione od alkoholu lub narkotyków – szybkie osadzenie w zakładzie karnym umożliwia diagnozę i skierowanie na leczenie. To może uratować życie zarówno im, jak i potencjalnym ofiarom.

Mamy gotową krótką nowelizację. W przypadku kolejnych zakazów prowadzenia pojazdów sąd będzie zobowiązany orzekać karę bezwzględnego pozbawienia wolności, zamiast kolejny raz ją zawieszać.

Czy wprowadzi pan kategorię „zabójstwa drogowego”?

Byłbym ostrożny. W prawie karnym pojęcie „zabójstwa” wiąże się z umyślnością – co najmniej z zamiarem ewentualnym. W niektórych krajach pojawiają się wyroki, w których sprawców takich wypadków traktuje się jak zabójców, ale to inny porządek prawny. U nas, jeśli ktoś spowoduje śmiertelny wypadek mimo zakazu prowadzenia pojazdów, grozi mu bardzo surowa kara – porównywalna z dolnym progiem za zabójstwo, czyli 8 lat. Sam używam czasem określenia „mordercy na drogach”, ale to publicystyka, nie język ustaw. Trzeba rozróżniać między intencją a skrajną nieostrożnością czy nałogiem. Kluczowe jest jedno: surowe kary, które realnie eliminują takich kierowców z dróg.

„Prezydent zadziałał przeciwko obywatelom”

Czy planuje pan zmiany w sądownictwie gospodarczym?

To duże wyzwanie. Pojawiła się koncepcja, by – wzorem Francji – w sprawach gospodarczych większą rolę odgrywali przedsiębiorcy, np. jako ławnicy. Część środowiska zarzuca sądom brak wyczucia biznesu, bo sędziowie nie prowadzą działalności gospodarczej.

Chciałbym przede wszystkim odciążyć sądy. Dobrym przykładem była ustawa umożliwiająca rozwody bez małoletnich dzieci w Urzędzie Stanu Cywilnego – mogłaby zdjąć z wokand dziesiątki tysięcy spraw. Została jednak zawetowana przez prezydenta, co w mojej ocenie działa na niekorzyść obywateli: wydłuża postępowania i blokuje zdolność sądów do pracy.

Pozostając jeszcze przy sądownictwie gospodarczym, to jakie zmiany chciałby pan w nim wprowadzić?

Bardzo chciałbym zinformatyzować wymiar sprawiedliwości, zwłaszcza sądy gospodarcze. W marcu rozpoczęliśmy projekt portalu informacyjnego i widać pierwsze pozytywne sygnały. Przedsiębiorcy oczekują szerszego dostępu do usług elektronicznych. Już dziś część środków odwoławczych można składać online, bez konieczności wizyty na poczcie. Problemem pozostaje jednak niedobór kadr – przy rosnącej liczbie spraw może on ograniczać tempo zmian.

Powołałem także radę ds. mediacji, aby częściej korzystać z mediacji i arbitrażu – to rozwiązania szybsze i tańsze dla stron. Chcę również wzmocnić sądy pracy. Przywracam w całej Polsce 13 wydziałów pracy – ostatnio taki wydział uruchomiliśmy w Wałbrzychu. Długie terminy oczekiwania były poważnym obciążeniem zarówno dla pracowników, jak i pracodawców.

Minister Żurek o deregulacji

Zna pan pomysł deregulacyjnego zespołu SprawdzaMY, który postuluje powołanie wyspecjalizowanego sądu dla rynku finansowego?

Przed spotkaniem rozmawiałem z częścią tego zespołu – m.in. z Jackiem Sochą, koordynatorem projektu SprawdzaMY i byłym ministrem. Dyskutowaliśmy głównie o tymczasowych aresztowaniach. Gdy projekty flagowe – jak Krajowa Rada Sądownictwa i Trybunał Konstytucyjny – będą na stabilnym etapie, wrócę także do propozycji deregulacyjnych. Wspólnie z ministrem Maciejem Berkiem prowadzimy takie prace. Jestem otwarty na rozwiązania ograniczające kognicję sądów.

Rozmawiam również z notariuszami. Chciałbym, aby przejęli część czynności sądów. W Polsce działa ponad 3 tys. kancelarii – to duży potencjał profesjonalistów. Pamiętam obawy środowiska sędziowskiego, gdy sprawy o stwierdzenie nabycia spadku zaczęły trafiać do notariatu. Dziś to standard. Warto rozważyć kolejne kategorie spraw.

Mam też dalej idącą wizję: aby zgodni rodzice małoletnich dzieci mogli u notariusza sporządzić plan opieki – obejmujący alimenty, miejsce zamieszkania, kwestie zdrowia, edukacji i czasu wolnego. To rodzi pytanie, czy notariusz nie mógłby orzekać także rozwody. Być może wymagałoby to dodatkowych mechanizmów kontrolnych, by wykluczyć fikcyjne postępowania.

Rozmawiam również z notariuszami. Chciałbym, aby przejęli część czynności sądów. W Polsce działa ponad 3 tys. kancelarii – to duży potencjał profesjonalistów.

„Piecza współdzielona”

Skoro już o tym mowa, to jak wyglądają prace nad pakietem zmian w prawie rodzinnym? Pierwszym punktem miała być właśnie opieka naprzemienna.

Projekt został wpisany do prac rządu. Nie ukrywam, że rozmowy z koalicjantami nie są łatwe. Ta forma opieki będzie określana jako „piecza współdzielona”.

Jak w takiej formule zapewnić dziecku stabilność?

Analizowałem badania dotyczące opieki naprzemiennej w Stanach Zjednoczonych – obejmujące okres od jej wprowadzenia aż do dorosłości dzieci. Kluczowe jest stworzenie warunków, w których dziecko nie czuje się „przenoszone”, lecz funkcjonuje stabilnie: ma tę samą szkołę, to samo środowisko rówieśnicze, a jednocześnie może mieć dwa domy. Z badań wynika, że takie dzieci są bardziej mobilne, łatwiej odnajdują się na rynku pracy i rzadziej doświadczają depresji.

Co istotne, rodzice – nawet jeśli byli skonfliktowani – zaczynają się komunikować, bo muszą uzgadniać kwestie zdrowia, edukacji czy wakacji. Dziecko zachowuje relację zarówno z matką, jak i ojcem, często funkcjonując w szerszym, patchworkowym modelu rodziny. Rolą państwa jest stworzenie ram, które sprzyjają współpracy rodziców i stawiają dobro dziecka w centrum.

Uważam też, że może to poprawić ściągalność alimentów. Zdarza się, że brak przejrzystości wydatków rodzi konflikty i odmowę płatności. To nie jest kwestia płci, lecz relacji między rodzicami. Rozwód powinien być cywilizowanym rozstaniem – z możliwie najmniejszym kosztem dla dziecka.

Kluczowe jest stworzenie warunków, w których dziecko nie czuje się „przenoszone”, lecz funkcjonuje stabilnie: ma tę samą szkołę, to samo środowisko rówieśnicze, a jednocześnie może mieć dwa domy.

„Sprawy szczególnie złożone”

Na co mogą liczyć przedsiębiorcy, jeśli chodzi o zmiany w przestępstwach menedżerskich i rolę biegłych sądowych?

Nie odnosiłem się dotąd szeroko do tych postulatów. Spotykam się z przedsiębiorcami – także tymi, wobec których toczą się postępowania karne. Zwracają uwagę na praktykę, w której prokuratorzy sięgają po opinie „ulubionych” biegłych, wybierając te, które mogą wzmacniać tezę o winie. To oczywiście jedna ze stron sporu, ale sygnał jest powtarzalny.

Mam świadomość, że sprawy o działanie na szkodę spółki należą do najbardziej złożonych. Zdarza się, że nieudane przedsięwzięcie biznesowe automatycznie kwalifikuje się jako czyn zabroniony, choć ryzyko jest immanentną częścią działalności gospodarczej.

Jeżeli nie ma działania umyślnego, a przyczyną są np. dekoniunktura, błędy zarządcze czy utrata płynności, nie powinno to z definicji prowadzić do odpowiedzialności karnej. Ten obszar wymaga pogłębionej analizy i doprecyzowania standardów.

Jeśli chodzi o biegłych, mamy gotowy projekt ustawy, który ma uporządkować zasady ich powoływania i funkcjonowania – w tym wzmocnić rolę ekspertów z praktycznym doświadczeniem biznesowym.

Mam świadomość, że sprawy dotyczące działania na szkodę spółki należą do szczególnie złożonych.

Pomysł zmian w systemie biegłych. Brakuje pieniędzy

Co zakłada?

Ma powstać zupełnie nowy system biegłych. Niestety, wymaga to większych pieniędzy – według analiz resortu ok. 300 mln zł rocznie, by sprostać potrzebom sądów i prokuratur w pozyskiwaniu wysokiej klasy ekspertów.

W praktyce chodzi o stworzenie rozwiązania przypominającego centralną bazę biegłych, gdzie widać specjalizacje i aktualną dostępność. Dziś najlepsi mają wielomiesięczne kolejki, co wydłuża postępowania. Choć możliwe są praca zdalna i wyszukiwanie biegłych w całym kraju, brakuje spójnego systemu.

Kluczowe jest też podniesienie jakości. Nie ma realnej weryfikacji kompetencji, a na rynku działają prywatne podmioty produkujące opinie na dużą skalę, często bez zewnętrznego audytu, za wysokie wynagrodzenia. Projekt przewiduje uporządkowanie tych zasad, ale jego wdrożenie będzie wymagało dodatkowego finansowania – m.in. poprzez podniesienie opłat i przekonanie resortu finansów, że to obszar krytyczny dla sprawności wymiaru sprawiedliwości.

Staram się zajmować równolegle kilkoma rzeczami, ale to jest potwornie absorbujące. W mojej ocenie funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – wraz z nadzorem nad więziennictwem – powinny być rozdzielone między kilka osób.

Wymaga to większych pieniędzy – według analiz resortu ok. 300 mln zł rocznie, by sprostać potrzebom sądów i prokuratur w pozyskiwaniu wysokiej klasy ekspertów.

„Postanowiłem wymienić tę kadrę w całości”

Wspomniał pan wcześniej o postępowaniach wobec przedsiębiorców. Czy ktoś poniósł odpowiedzialność za działania o podłożu politycznym?

Gdy objąłem nadzór nad prokuraturą i przyjrzałem się Wydziałowi Spraw Wewnętrznych, około połowy składu stanowili ludzie związani ze Zbigniewem Ziobrą. Zdecydowałem się na całkowitą wymianę kadry. Trudno budować zaufanie do państwa prawa, jeśli osoby, które jednego dnia prowadziły działania o charakterze szykan, następnego dnia miały prowadzić sprawy przywracające standardy praworządności.

Podobna sytuacja dotyczyła rzeczników dyscyplinarnych sędziów – również powoływanych w poprzednim systemie. Doprowadziłem do zmian personalnych także w tym obszarze.

Skala problemu była duża. W biurze jednego z rzeczników – powołanego jeszcze w poprzednim układzie – działały osoby już formalnie odwołane, które nadal wzywały sędziów. Ostatecznie prokuratura zabezpieczyła dokumentację, bo nie chciano jej wydać – chodziło o ok. 120 akt postępowań dyscyplinarnych.

Trudno budować zaufanie do państwa prawa, jeśli osoby, które jednego dnia prowadziły działania o charakterze szykan, następnego dnia miały prowadzić sprawy przywracające standardy praworządności.

„Rozdział funkcji byłby eksperymentem”

A co z odpowiedzialnością prokuratorów, którzy prowadzili takie śledztwa?

Wkrótce spotkam się z nową rzeczniczką dyscyplinarną i chcę porozmawiać o sytuacji tych prokuratorów. Czasem cofam delegacje – w jednym z takich przypadków wywołało to duże kontrowersje po prawej stronie sceny politycznej. Chodziło o prokuratora stawiającego zarzuty przedsiębiorcom, które część środowiska uznała za nieuzasadnione.

Nie mogę jednak wyręczać środowiska prokuratorskiego. Jeśli działają niezależni prokuratorzy i rzecznik dyscyplinarny, to nie ja wskazuję, kogo ścigać – bo natychmiast pojawiłby się zarzut nacisku politycznego.

W sądach doprowadziłem do zmian rzeczników dyscyplinarnych i proces ten trwa dalej. Tam, gdzie powołano rzeczników ad hoc, pojawiły się już pierwsze zarzuty i będą kolejne.

Stowarzyszenie Lex Super Omnia bywa wobec mnie krytyczne, ale warto pamiętać, że dziś na kluczowych stanowiskach są ich przedstawiciele. Wprowadziłem zmiany w Wydziale Spraw Wewnętrznych, który wcześniej był narzędziem nacisku na sędziów i prokuratorów. Daję środowisku szansę na samooczyszczenie, choć proces ten jest trudny.

Doprowadziłem do zmian w Wydziale Spraw Wewnętrznych, który był – w mojej ocenie – narzędziem nacisku na sędziów i prokuratorów w czasach kierownictwa Zbigniewa Ziobry. Daję dziś prokuratorom szansę na odbudowę standardów. Jak to wygląda w praktyce? Ostatnie orzeczenie sądu dyscyplinarnego – z udziałem prokuratorów, którzy robili kariery w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości – przywróciło do pracy m.in. Michała Ostrowskiego i Mariusza Ziarkiewicza. To pokazuje, jak bardzo system jest dziś osłabiony.

W takich warunkach rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego byłoby eksperymentem na żywym organizmie, który wciąż wymaga leczenia. Dopóki nie będę miał pewności, że problem został dobrze zdiagnozowany i wdrożono skuteczne rozwiązania, taki krok byłby przedwczesny.

„Nie jestem adwokatem pana Giertycha”

Jak ocenia pan działania prokuratury związane z posłem KO Romanem Giertychem? Wirtualna Polska opisała, że nie przesłuchano osób mających związek z transakcjami jego kancelarii [chodzi o przelewy, które szły na konto kancelarii z jego zagranicznej spółki, w której wspólniczką była Rosjanka z francuskim paszportem obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych; według WP daty i kwoty przelewów pokrywały się z tymi z akt sprawy Polnordu – red.].

Nie badałem tej sprawy – została umorzona, zanim objąłem funkcję prokuratora generalnego. Nie wpłynął wniosek o jej wznowienie, więc trudno mi ją oceniać merytorycznie. Obserwuję natomiast dyskusję publiczną, w tym aktywność red. Szymona Jadczaka w Internecie. Nie jestem adwokatem pana Giertycha, ale mam wrażenie, że część tej aktywności przekracza poziom rzeczowej polemiki. Jednocześnie nie zamierzam dziś recenzować pracy dziennikarzy.

Nie uważa pan, że w swojej aktywności poseł Giertych próbuje formułować wobec sądów konkretne oczekiwania? Jak ocenia pan jego interpelację dotyczącą kursów giełdowych konkretnego medium, z wnioskiem o osobisty nadzór ministra? W interpelacji spytał ministra finansów o wyjaśnienie, skąd biorą się ceny akcji Wirtualnej Polski. Prosił go też, by objął osobisty nadzór nad przygotowaniem tych wyjaśnień.

Widziałem informacje o tej interpelacji w mediach społecznościowych, ale nie znam jej szczegółów. Dziennikarze pytali mnie również o zarzuty, że pan Giertych miał zarabiać na przedłużaniu procesów frankowych. Byłem sędzią w takich sprawach – wiem, że banki płaciły kancelariom wysokie wynagrodzenia za obsługę klientów, a przegrane rozkładały na lata. To była określona taktyka procesowa, mieszcząca się w ramach prawa.

Widzę, że czasem dochodzi do prób politycznego „polowania”, ale nie zamierzam angażować się po żadnej stronie. Prawo musi być stosowane równo wobec wszystkich, niezależnie od poglądów czy przynależności politycznej. Ja do żadnej partii nie należę.

Główne wnioski

  1. Minister Waldemar Żurek uważa, że wysokie poparcie dla sędziów wybieranych przez Sejm do Krajowej Rady Sądownictwa może pomóc w uregulowaniu jej statusu. Zapowiada, że po ich wyborze zasiądzie w Radzie jako minister. Wyroki Trybunału Konstytucyjnego mają być publikowane po spełnieniu dwóch warunków: usunięciu tzw. dublerów i osiągnięciu pełnego, 15-osobowego składu. Nawet w przypadku weta prezydenta wobec ustawy o neosędziach minister zakłada możliwość doprowadzenia do zmian w Sądzie Najwyższym.
  2. Szef resortu zapowiada również projekt reformy systemu biegłych sądowych – barierą są koszty rzędu ok. 300 mln zł rocznie. Równolegle chce rozwijać usługi elektroniczne, mediację i arbitraż oraz zwiększyć rolę notariuszy w wybranych sprawach, by odciążyć sądy.
  3. W sprawie implementacji wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego małżeństw jednopłciowych nie ma jeszcze rozstrzygnięcia. Minister podkreśla konieczność wykonywania orzeczeń europejskich, ale wskazuje na rozbieżności interpretacyjne i polityczne w koalicji.