Kategorie artykułu: Lifestyle Świat

Współcześni wikingowie. W Szwecji tysiące ludzi porzuca codzienność, by żyć jak wojownicy i druidzi

Od 30 lat w Szwecji rośnie liczba ludzi, którzy porzucają codzienne życie, by stać się współczesnymi wikingami. Zamieniają się w nordyckich wojowników, druidów, mieczników i rzemieślników. Latem żyją w obozach, zimą szlifują umiejętności szermierki średniowiecznej, a przez cały rok celebrują pogańskie rytuały.

Przewodnik w muzeum w stroju wikinga i runiczny kamień
Przewodnik w muzeum w stroju wikinga prezentuje runiczny kamień w Parku Uniwersytetu w Uppsali. Fot: Emmie Bolmstedt/imagebank.sweden.se

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim są współcześni wikingowie.
  2. Dlaczego decydują się na takie życie.
  3. Ilu ich jest.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Gdy w latach 90. XX wieku pierwsze grupy rekonstruktorów pojawiły się w Szwecji, nikt nie spodziewał się, że trzydzieści lat później będą tworzyć ruch społeczny o takiej sile. Dziś współcześni wikingowie to nie tylko mężczyźni w hełmach z rogami (choć historycznie wikingowie takich nie nosili – to mit stworzony przez operę) i skórzanych zbrojach. To całe rodziny, których członkowie na co dzień pracują jako programiści, lekarze, nauczyciele czy budowlańcy, a po godzinach zamieniają się w nordyckich wojowników, druidów, rzemieślników i kapłanów.

W ruchu dominuje głęboka fascynacja epoką wikingów – nie tylko wojną, ale także rzemiosłem, mitologią, prawem i duchowością. Członkowie uczą się kowalstwa według średniowiecznych technik, tkactwa, obróbki skóry, budowy łodzi, a także run i staronordyjskich sag. Wiele grup ma własnych śpiewaków (skaldów), którzy podczas uczt recytują fragmenty Eddy Poetyckiej. Rytuały pogańskie, w tym blóty (ofiary składane bogom) i symbel (rytualne toasty ku czci przodków), są celebrowane regularnie – nie tylko w plenerze, ale często także w domach prywatnych.

– To nie jest cosplay ani weekendowa zabawa. My naprawdę żyjemy jak wikingowie. Dbamy o to, by każdy detal – od kroju tuniki po sposób wiązania węzłów na łodzi – był zgodny z archeologią. Ale chodzi o coś więcej niż historyczna dokładność. Chodzi o wspólnotę, o wartości, o kontakt z naturą i z tym, co nasze – tłumaczył w rozmowie ze szwedzkim portalem SVT Nyheter, Erik Halvorsson, od 25 lat aktywny rekonstruktor, a na co dzień inżynier w Göteborgu.

Nauka przetrwania i odpowiedzialności

Latem życie współczesnych wikingów toczy się głównie w obozach. Największe z nich przyciągają setki uczestników na tygodniowe lub nawet miesięczne turnusy. Ludzie śpią w namiotach i szałasach, gotują na ognisku, ubierają się w lniane i wełniane stroje, a pieniądze zastępują wymianą barterową. Są tam warsztaty kowalskie, strzelnicze z łuków, turnieje walk i sądy rozjemcze oparte na prawie wikingów. Dla dzieci to żywa lekcja historii – uczą się pisać runami, tkać krajki i rzucać toporem.

– Moja córka ma 12 lat i od pięciu lat jeździ z nami na obozy. Nie wyobraża sobie wakacji bez tego. Nauczyła się tam więcej o odpowiedzialności, odwadze i szacunku dla tradycji niż w szkole przez cały rok – opowiada szwedzkim mediom Lena Bergström, matka dwojga dzieci, która sama od 15 lat rekonstruuje postać wikińskiej kobiety-lekarza, znawczyni ziół.

Współczesny wiking wybiera wygodę

Nic tak nie hartuje ducha nordyckiego wojownika jak poranna kawa z ekspresu ciśnieniowego i ciepłe kapcie z polaru, które wciągnął na nogi, zanim postawił stopę na podłodze w łazience z ogrzewaniem podłogowym. Latem potrafi spać na gołej ziemi, owinięty w wełniany koc, jeść suszone mięso i pić mętny miód pitny, a gdy słońce zachodzi, wzywać duchy przodków przy ognisku, które sam rozniecił krzesiwem. Ale gdy temperatura spada poniżej zera, a z nieba zaczyna sypać śnieg, jego wikińska dusza nagle przypomina sobie o trzech rzeczach: centralnym ogrzewaniu, dostawie jedzenia z dowozem i tym, że jednak woli oglądać walki na topory z kanapy niż samemu w nich uczestniczyć.

W lipcu składa ofiary Thorowi, prosząc o dobry wiatr na żagiel podczas rejsu po fiordzie. W grudniu z kolei szwedzki wiking modli się do konserwatora z osiedlowej spółdzielni, żeby w końcu przyjechał naprawić windę, bo dźwiganie zakupów z Ikei na trzecie piętro to wyzwanie, przed którym cofnąłby się nawet największy jarl.

Na letnim obozie rekonstrukcyjnym wiking z dumą demonstruje swoje umiejętności walki toporem, biega boso po mokrej trawie i głośno deklaruje, że cywilizacja to zguba, a prawdziwy mężczyzna powinien żyć w zgodzie z naturą. Na ścianie w jego salonie wisi replika miecza z epoki, a obok stoi regał z płytami o tematyce nordyckiej, ale w szafie i tak czeka polar z Decathlonu i ciepła kurtka puchowa z sieciówki, którą włoży, zanim wyjdzie na mróz.

Kontrowersje wokół „ruchu pasjonatów”

Ruch nie jest jednak wolny od kontrowersji. W ostatnich latach pojawiły się zarzuty, że część środowisk rekonstrukcyjnych jest wykorzystywana przez skrajnie prawicowe grupy do promowania nacjonalistycznej narracji o „czystej” nordyckiej tożsamości. Szwedzka policja bezpieczeństwa (SÄPO) monitoruje niektóre stowarzyszenia pod kątem powiązań z ruchem neonazistowskim.

– Wikingowie stali się symbolem białej supremacji w niektórych kręgach. To wypaczenie historii. Prawdziwi wikingowie handlowali z całym światem, podróżowali do Konstantynopola i Bagdadu, byli wielokulturowi. Większość rekonstruktorów to zwykli ludzie, którzy kochają historię. Ale musimy być czujni – ostrzega prof. Anders Magnusson, historyk z Uniwersytetu w Lund, który od lat bada ruch rekonstrukcyjny.

Większość grup odcina się od skrajnych interpretacji. Wiele z nich aktywnie promuje inkluzywność i różnorodność – kobiety walczą na równi z mężczyznami, a homoseksualne pary uczestniczą w rytuałach bez żadnych ograniczeń.

W 2025 roku jedna z największych organizacji rekonstrukcyjnych w Szwecji wydała oficjalne oświadczenie potępiające wykorzystywanie symboliki wikingów przez środowiska nacjonalistyczne.

– Jesteśmy otwarci dla wszystkich, bez względu na pochodzenie, orientację czy płeć. Wikingowie nie byli jednolitą rasą, ale narodem podróżników i handlarzy. To właśnie celebrujemy – podkreśla Halvorsson.

Główne wnioski

  1. Szwedzki ruch rekonstrukcyjny wikingów pokazuje, że w dobie globalizacji i cyfryzacji rośnie zapotrzebowanie na głęboko osadzone w tradycji formy wspólnotowości i duchowości.
  2. Nie chodzi jednak o ucieczkę od nowoczesności, ale o znalezienie w niej miejsca na rytuał, rzemiosło i bezpośrednie relacje międzyludzkie.
  3. Sukces tego ruchu powinien być przestrogą dla decydentów: zamiast marginalizować środowiska rekonstrukcyjne jako „fanatyków historii”, warto dostrzec ich potencjał edukacyjny, integracyjny i gospodarczy. Jednocześnie konieczne jest monitorowanie ekstremistycznych odłamów, które próbują zawłaszczyć symbolikę wikingów do własnych, nacjonalistycznych narracji.