Kategoria artykułu: Polityka

Polityczna odpowiedzialność za przepisy. Radykalna deregulacja według Konfederacji

Politycy Konfederacji nie są zadowoleni z dotychczasowego przebiegu deregulacji. Chcą systemowej deregulacji na poziomie instytucjonalnym. Stawiają także warunki potencjalnym koalicjantom.

Sławomir Mentzen, Przemysław Wipler (posłowie Konfederacji)
Politycy Konfederacji chcą bardziej radykalnej deregulacji. Na zdjęciu Sławomir Mentzen i Przemysław Wipler. Fot. PAP/Piotr Nowak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie deregulacyjne postulaty zgłasza Konfederacja.
  2. Jakie instytucje chcą zlikwidować jej politycy.
  3. Jakie stawiają warunki potencjalnym koalicjantom.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Od lutego 2025 r. trwa proces deregulacji w ramach którego rządzący we współpracy z przedsiębiorcami skupionymi wokół grupy SprawdzaMy wprowadzają ułatwienia. Dotyczą one zarówno funkcjonowania państwowej administracji, jak i prawa dotyczącego prowadzenia działalności gospodarczej.

W ciągu pierwszych 12 miesięcy przyjęto do realizacji ponad 350 postulatów, a w życie weszło ponad 120. Rząd przystąpił do drugiej fazy deregulacji, a Maciej Berek, minister koordynujący realizację polityki rządu, zapowiedział, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma co roku przygotowywać 2–3 pakiety deregulacyjne, zawierające po kilkanaście zmian.

Konfederacja chce radykalnej deregulacji

Dotychczasowe tempo deregulacji nie zadowala jednak opozycji. Konfederacja chce iść dalej. W ubiegłym tygodniu jej politycy zorganizowali w Gdańsku panel deregulacyjny wpisujący się w Projekt 27. To platforma internetowa, w ramach której Konfederacja zbiera od swoich sympatyków propozycje do programu na przyszłoroczne wybory.

Koordynatorem obszaru dotyczącego deregulacji jest poseł Przemysław Wipler. Oprócz niego w panelu deregulacyjnym brali udział prawnicy Marcin Ostaszewski i Paweł Szut, którzy współpracują z Wiplerem w ramach Fundacji Dobry Rząd, na czele której stoi Wipler, oraz Piotr Palutkiewicz, prezes Warsaw Enterprise Institute.

Deregulacja. Różnica w ramach Konfederacji

Już na początku spotkania Przemysław Wipler oznajmił, że Konfederacja opowiada się za radykalną deregulacją. Wyróżnił tu jednak Nową Nadzieję, dowodzoną przez Sławomira Mentzena, na tle Ruchu Narodowego, któremu przewodzi wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak.

– Jeżeli coś nas konsekwentnie różni od innych partii politycznych i co różni nawet Nową Nadzieję od naszych partnerów w obrębie Konfederacji, to skrajnie ostre podejście deregulacyjne. A czymże jest deregulacja? Jest zmniejszeniem obciążeń urzędniczych i biurokratycznych, jest zmniejszeniem wpływu polityków i urzędników na nasze życie. Dotyczy nie tylko przedsiębiorców. Dotyczy obywateli, konsumentów. Musimy przeprowadzić radykalną i głęboką deregulację w taki sposób, w jaki nie przeprowadził jej nikt – mówił poseł Przemysław Wipler, otwierając panel.

Spostrzeżenia, które prezentowano podczas panelu, wpisywały się w krytykę regulacji w wielu obszarach. Były to sprawy związane choćby z prawem pracy, np. regulacjami dotyczącymi mebli w biurach, czy prawem budowlanym, np. regulacjami dotyczącymi odległości zabudowań od cmentarzy. Padały również hasła o liberalizacji dostępu do broni, o zniesieniu lub przeorganizowaniu „renty alkoholowej” oraz o zniesieniu podatku Belki.

Mentzen: potrzeba woli politycznej

Kończąc panel, Sławomir Mentzen przypomniał o spotkaniu z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem w ramach ubiegłorocznej trasy „Piwo z Mentzenem”. Obecnemu wicepremierowi i ministrowi obrony miał przypomnieć okres, gdy był ministrem pracy w poprzednim rządzie Donalda Tuska. Miał go wtedy pytać o przepisy prawa pracy, które dotyczą przestrzeni biurowej.

– Próbowałem uzyskać od niego uzasadnienie, dlaczego tak jest. Nie potrafił tego uzasadnić. Nie czuł odpowiedzialności za to, że był ministrem pracy, któremu podlegało prawo pracy, i nic z tym nie zrobił. Poruszono wątek odpowiedzialności politycznej za regulacje. Każda z nich powinna mieć własnego gospodarza. Politycy obecnie nie czują się w żaden sposób odpowiedzialni za regulacje, które pętają nam ruchy. Zgadzam się z diagnozą, że potrzeba woli politycznej. Rozwiązania są znane, mówimy o nich od lat. Mamy rządy PO-PiS od 21 lat i każda z tych dużych partii oraz ich koalicjanci pokazali, że nie chcą nic z tym zrobić. Jedno z nowych rozwiązań, o których usłyszałem na panelu, to termin ważności prawa – mówił Sławomir Mentzen.

Polityczna odpowiedzialność za regulacje

Podczas panelu wybiło się kilka postulatów, które Nowa Nadzieja może próbować wprowadzić do programu Konfederacji na przyszłoroczne wybory parlamentarne. Jednym z głównych tego typu pomysłów, na co zwracał też uwagę Sławomir Mentzen, jest polityczna odpowiedzialność za przepisy. W praktyce miałoby to oznaczać istnienie publicznego rejestru, w którym obywatele mogliby sprawdzić, który wiceminister lub urzędnik jest odpowiedzialny za istnienie danego przepisu. Regulacje miałyby być „dziedziczone” przez następców na danym stanowisku.

Politycy Konfederacji chcą, by administracyjna deregulacja odbywała się na poziomie rządowym. Już teraz stawiają warunki ewentualnym koalicjantom.

– Chcemy, żeby po wyborach rząd, który będzie współtworzony przez Konfederację, miał jednego ministra koordynatora wielkiej systemowej deregulacji. W każdym ministerstwie byłby wiceminister lub pełnomocnik ds. deregulacji, który miałby za zadanie wytypować przepisy do likwidacji i uzasadnić pozostawienie przepisów, które nie będą przeznaczone do usunięcia. To będzie drużyna koszykarzy, która będzie wyrzucać przepisy do kosza. Każda taka osoba będzie musiała w ciągu roku zmapować przepisy do odrzucenia – mówił w rozmowie z XYZ poseł Przemysław Wipler.

Chcemy, żeby po wyborach rząd, który będzie współtworzony przez Konfederację, miał jednego ministra koordynatora wielkiej systemowej deregulacji.

Po deregulacyjnym panelu polityk przyznał, że takim granicznym postulatem będzie także zniesienie obowiązkowego systemu kaucyjnego.

To nie pierwszy raz, gdy Konfederacja chce stawiać warunki potencjalnym koalicjantom, z którymi mogłaby stworzyć rząd po przyszłorocznych wyborach. W marcu w programie „XYZ Polityki” poseł Wipler zapowiadał, że jeżeli Konfederacja będzie miała wpływ na powstanie kolejnego rządu, będzie zabiegać o jawność wojskowych zakupów. Deklaracja ta padła w kontekście sprzeciwu Konfederacji wobec ustawy wdrażającej program SAFE.

Podczas deregulacyjnego panelu wybrzmiał również postulat likwidacji konkretnych instytucji. Politycy Konfederacji chcieliby znieść urzędy pracy, Ochotnicze Hufce Pracy oraz powiaty. Kompetencje powiatów chcieliby przekazać gminom lub samorządom wojewódzkim.

Jesienią kolejne części programu

W najbliższych miesiącach Konfederacja ma prezentować propozycje do programu na przyszłoroczne wybory parlamentarne. Jesienią jej politycy mają ogłosić m.in. założenia dotyczące energetyki, środowiska i gospodarki odpadowej oraz sądownictwa i wymiaru sprawiedliwości.

Notowania Konfederacji od miesięcy utrzymują się na kilkunastoprocentowym poziomie. W czwartkowym sondażu CBOS partia Mentzena i Bosaka zanotowała poparcie na poziomie 15,3 proc. Z takim wynikiem w przyszłorocznych wyborach Konfederacja może mieć szansę na udział w rządach. Między Konfederacją a większymi graczami z Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości regularnie iskrzy. Od czasu do czasu pojawiają się jednak wypowiedzi sugerujące możliwość powyborczej współpracy, częściej ze strony PiS niż KO.

Główne wnioski

  1. Konfederacja chce systemowej deregulacji na poziomie rządowym. Zdaniem jej polityków, tylko na takim poziomie może być ona skuteczna. Chcą oni politycznej odpowiedzialności za wprowadzane przepisy. Postulują również, by w każdym ministerstwie był wiceminister odpowiedzialny za typowanie przepisów do likwidacji.
  2. Podczas panelu deregulacyjnego politycy Konfederacji opowiadali się za likwidacją powiatowych i wojewódzkich urzędów pracy oraz Ochotniczych Hufców Pracy. Chcą także zlikwidować powiaty, a ich kompetencje przekazać gminom i samorządom wojewódzkim.
  3. Przemysław Wipler przyznaje, że w kwestii deregulacji są różnice w samej Konfederacji: Nowa Nadzieja podchodzi do sprawy bardziej radykalnie niż Ruch Narodowy. Polityk deklaruje, że jeżeli po przyszłorocznych wyborach rząd będzie zależał od Konfederacji, partia postawi kilka warunków. To m.in. powołanie ministra koordynującego deregulację w resortach oraz likwidacja obowiązkowego systemu kaucyjnego.