Kategoria artykułu: Biznes

PIT od kwot, których nie można wypłacić? Zondacrypto i pułapka podatkowa

Niewypłacalność Zondacrypto oznacza nie tylko trudności w wyegzekwowaniu ulokowanych na giełdzie funduszy. Choć nie ma mowy o wypłacie pieniędzy inwestorów, to nie można wykluczyć scenariusza, w którym skarbówka upomni się o podatki.

Logo Zondacrypto na budynku siedziby Zondacrypto w Centrum Olimpijskim
Roszczenia może mieć także skarbówka, która – jak twierdzą nasi rozmówcy – teoretycznie ma prawo upomnieć się o zaległy podatek. Fot. PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym w oczach skarbówki są pieniądze „utopione” w Zondacrypto.
  2. Czy i w jakich okolicznościach należy powiadomić urząd skarbowy o inwestycjach w kryptowaluty.
  3. Czy przychód, którego nie można wypłacić, nadal jest przychodem.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Tysiące poszkodowanych, co najmniej milionowe straty, kilkuset przesłuchanych świadków, dwa tysiące zgłoszeń o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokuratura Regionalna w Katowicach bada sprawę Zondacrypto – zarejestrowanej w Estonii giełdy, która stała się niewypłacalna. Klienci stracili dostęp do swoich inwestycji, nie działa strona internetowa giełdy, nie ma także kontaktu z jej przedstawicielami. Dla inwestorów to być może podwójny problem. Z jednej strony mamy roszczenia poszkodowanych, którzy będą się starali o odzyskanie zainwestowanych pieniędzy. Z drugiej strony roszczenia może mieć także skarbówka, która – jak twierdzą nasi rozmówcy – teoretycznie może mieć prawo upomnieć się o zaległy podatek.


Scenariusz nr 1: kupiliśmy bitcoiny, które czekały na lepsze czasy

Kluczowym formularzem jest PIT-38, który służy do rozliczenia zysków kapitałowych. Nasi rozmówcy przypominają, że rozliczenie kryptoaktywów nie dotyczy jedynie zarobienia na inwestycji, jak sugerowałaby nazwa podatku od zysków kapitałowych. W myśl ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych obowiązek złożenia deklaracji powstaje z chwilą poniesienia kosztów, czyli np. zakupu bitcoinów. Jeśli zatem podatnik w 2025 roku nabył waluty wirtualne, powinien był w tegorocznym PIT-38 ujawnić koszty uzyskania przychodów. I tu mogą pojawić się schody.

– Podatnicy mogli w toku rozliczenia nie mieć dostępu do strony internetowej Zondacrypto, a zarazem dostępu do historii transakcji. Wielu inwestorów nie jest w stanie prawidłowo wykazać przychodów ani kosztów uzyskania przychodów. Przez lata wielu podatników funkcjonowało w błędnym przekonaniu, że obowiązek podatkowy przy kryptowalutach powstaje dopiero w momencie sprzedaży cyfrowych aktywów i osiągnięcia realnego zysku– zauważa Tomasz Prokurat, partner w Kancelarii Litigato.

Innymi słowy, nawet jeśli nie sprzedamy kryptoaktywów, powinniśmy zgłosić fakt ich nabycia skarbówce. Jak dodaje nasz rozmówca, brak deklaracji może zostać potraktowany jako wykroczenie skarbowe, a w określonych sytuacjach nawet jako przestępstwo skarbowe.

Scenariusz nr 2: zdążyliśmy je sprzedać, nie daliśmy rady wypłacić

Już na początku kwietnia pojawiły się nagłówki o ryzyku niewypłacalności Zondacrypto. Jak zauważa Tomasz Konarzewski, adwokat i doradca podatkowy z kancelarii Tomczykowski Tomczykowska, w takiej sytuacji wielu podatników mogło próbować zabezpieczyć się i sprzedać aktywa.

Bez względu na to, czy podatnik zdążył wypłacić środki z giełdy, formalnie powstał u niego przychód.

– Jeśli podatnik kupił kryptowaluty w 2025 roku, poniósł jedynie koszt ich nabycia. Przychód powstaje w momencie „wyjścia” do waluty fiducjarnej, czyli w momencie wymiany kryptowaluty np. na euro lub dolara. Jeśli do sprzedaży doszło na wieść o problemach giełdy w bieżącym roku, to taką sprzedaż należy wykazać w PIT za 2026 rok, czyli w ramach rocznego rozliczenia w 2027 roku – mówi Tomasz Konarzewski.

19-procentowy podatek Belki (podatek od zysków kapitałowych) płaci się wówczas od dochodu (przychodu pomniejszonego o zadeklarowane wcześniej koszty). Nasz rozmówca wskazuje jednak na pewien paradoks tej sytuacji. Ustawa o PIT mówi wprost, że generalną zasadą jest, iż przychodem są środki „otrzymane lub postawione do dyspozycji podatnika”.

– W przypadku kryptoaktywów przychód powstaje jednak w momencie wymiany. Zatem nawet jeśli nie jesteśmy w stanie fizycznie wypłacić pieniędzy z niewypłacalnej giełdy, urząd skarbowy może argumentować, że po stronie podatnika i tak powstał przychód  – wyjaśnia nasz rozmówca.

Sprawa budzi jednak wątpliwości i dzieli ekspertów.

Scenariusz nr 3: zgodnie z prawem zapłaciliśmy podatek od „zysku” na ekranie

Mec. Robert Nogacki z kancelarii prawnej Skarbiec, który reprezentuje poszkodowanych przez Zondacrypto, wyjaśnia, że sama definicja przedmiotu opodatkowania może być problematyczna. Czy można uznać, że skoro nie możemy wypłacić pieniędzy, to przychodu nie ma?

– Polskie prawo podatkowe nie zna konstrukcji podatku od zysków, które nigdy nie istniały. Ustawa o PIT definiuje „odpłatne zbycie waluty wirtualnej" jako wymianę. Ta z kolei oznacza, że podatnik coś otrzymuje: prawny środek płatniczy, towar, usługę albo inne prawo majątkowe. Nie liczby na ekranie. To nie zapisy księgowe w systemie kontrahenta, który deklaracji nie wykonuje. Nie roszczenia wobec spółki, której hot wallet pokazuje rezerwy zredukowane o ponad 90 proc. wobec zobowiązań spółki względem klientów ujawnionych w sprawozdaniach finansowych. Inwestor, który widzi w panelu Zondacrypto saldo PLN po sprzedaży kryptowaluty wewnątrz giełdy, ale nie może tych środków wypłacić, w mojej ocenie nie osiągnął przychodu w rozumieniu polskiej ustawy podatkowej – ocenia nasz rozmówca.

Mec. Nogacki wskazuje tym samym różnicę między rzeczą a roszczeniem o daną rzecz. W przypadku Zondacrypto mamy zatem do czynienia z (uzasadnionym) roszczeniem. Dodaje, że na próżno jest porównywać ten system z regulowanym rynkiem kapitałowym, gdzie zapis księgowy faktycznie odpowiada rzeczywistości.



– Przeniesienie tej intuicji na giełdę kryptowalutową w stanie kryzysu płynności jest błędem. Sprawozdania finansowe BB Trade Estonia OÜ zawierają oświadczenia biegłych rewidentów wprost mówiące, że z architektury systemu księgowego spółki nie da się przypisać zobowiązań klientowskich do konkretnych klientów oraz że audytor nie mógł uzyskać potwierdzenia kontroli spółki nad kryptoaktywami klientów od stron trzecich przechowujących portfele – podsumowuje mec. Nogacki.

Mec. Nogacki mówi także o trzecim scenariuszu. Jeśli inwestor wykazał i opodatkował „zyski”, których nie zdążył wypłacić, to wówczas prawo może stać po jego stronie.

– Ma on silne podstawy, by złożyć korektę i wnioskować o stwierdzenie nadpłaty – wyjaśnia.

Co, jeśli nie zgłosimy ani nabycia, ani sprzedaży kryptowalut?

Wróćmy do scenariusza, w którym w 2025 roku nabyliśmy np. bitcoina i trzymaliśmy go na platformie Zondacrypto na lepsze czasy. Termin rozliczenia się ze skarbówką minął wraz z końcem kwietnia, a czas składania deklaracji zbiegł się z odcięciem inwestorów od ulokowanych pieniędzy i źródła informacji o nich – strony internetowej Zondacrypto.

Tomasz Prokurat wyjaśnia, że w takiej sytuacji nadal można złożyć zaległą deklarację wraz z tzw. czynnym żalem. To mechanizm przyznania się do błędu, który pozwala uniknąć odpowiedzialności karno-skarbowej. Jak jednak wykazać w PIT-38 poniesione koszty bez dostępu do informacji o nich?

– W kwietniu strona Zondacrypto przestała działać. Nie zaleca się wpisywania kwot „na oko”. Złożenie deklaracji z fikcyjnymi lub nierzetelnymi kwotami kosztów lub przychodów może samo w sobie rodzić ryzyko odpowiedzialności karno-skarbowej – ostrzega ekspert.

Nasz rozmówca radzi, by sięgnąć do rachunków bankowych, w których powinny znaleźć się dowody transakcji z giełdą. Warto też sprawdzić maile dokumentujące przelewy i nabycie bitcoinów. Co istotne, warto uzasadnić w tzw. czynnym żalu powody niedopełnienia w terminie obowiązków podatkowych. A powód – rzecz jasna – nie leży w całości po stronie podatnika.

Warto wiedzieć

Prokuratura: jak zadbać o dowody

Prokuratura Regionalna w Katowicach radzi, by pokrzywdzeni zadbali o dowody inwestowania na Zondacrypto. Mowa o:

  • zrzutach ekranu obrazów widocznych po zalogowaniu się na swoje konto w Zondacrypto (jeśli rzecz jasna zdążyli to zrobić). Tu istotne jest wskazanie wartości portfela: zarówno środków w kryptowalutach, jak i w walutach fiducjarnych (FIAT). Tu mowa o polskim złotym, dolarze, czy euro.
  • zabezpieczeniu loginu i maila powiązanego z kontem
  • zabezpieczeniu historii transakcji prowadzonych w Zondacrypto
  • wydrukach przelewów wykonywanych na rachunki Zondacrypto, tak aby widoczny pozostawał numer rachunku, z którego dokonano zasilenia, oraz numer rachunku, na który dokonano zasilenia
  • dowody umożliwiające wskazanie, kiedy i w jakiej kwocie zlecano wypłaty z Zondacrypto, w tym wypłaty, które nie zostały w całości lub w części zrealizowane.

Takie dowody mogą służyć nie tylko dochodzeniu roszczeń na drodze cywilnej, lecz także w kontaktach ze skarbówką.

Prokuratura Rejonowa w Katowicach

Eksperci radzą, by zgłosić się do skarbówki, zanim to ona zgłosi się do podatnika. Choć czynny żal nie daje gwarancji sukcesu, to – jak mówi Tomasz Prokurat „pozwoli budować argumentację opartą na dobrej wierze podatnika”.


Czy Zondacrypto miała obowiązek cokolwiek raportować?

Czy skarbówka dowie się, że zainwestowaliśmy w kryptoaktywa? Tu pora na krótki przegląd prawa. Dyrektywa DAC8 wprowadziła obowiązek automatycznej wymiany informacji o transakcjach kryptowalutowych pomiędzy państwami członkowskimi. Na mocy polskich przepisów obowiązuje ona od 1 stycznia 2026 roku, lecz pierwsze raporty mają trafić do krajowych administracji skarbowych do 30 czerwca 2027 r., a wymiana między państwami UE do 30 września 2027 r.

– W praktyce w sprawie Zondacrypto nie zadziała żaden z elementów tej konstrukcji – ocenia jednak mec. Nogacki.

Ekspert wyjaśnia, że estoński operator Zondacrypto nie posiada licencji CASP, którą wymaga rozporządzenie MiCA (w Polsce nadal jeszcze niezaimplementowane, o czym piszemy poniżej).

– Brak licencji CASP sam w sobie nie zwalnia automatycznie z zakresu podmiotowego DAC8, ponieważ dyrektywa przewiduje obowiązek raportowania także dla podmiotów, które jeszcze nie uzyskały zezwolenia MiCA. Ale w realiach faktycznego zaprzestania działalności w pierwszym kwartale 2026 r. argument pozostaje praktyczny, a nie czysto formalny. Spółka, która nie funkcjonuje, nie będzie raportować, niezależnie od tego, czy formalnie podlegała obowiązkowi – wyjaśnia mec. Nogacki.

Co więcej, jak dodaje ekspert, Estonia (podobnie zresztą jak Polska) spóźniła się z implementacją dyrektywy DAC8. Wdrożyła ją dopiero w kwietniu (z mocą wsteczną), a Zondacrypto w praktyce już nie funkcjonowała. Nawet gdyby giełda raportowała dane klientów do KAS, to i tak tylko za okres od 1 stycznia 2026 roku.

– Lata, w których powstała przeważająca większość zobowiązań podatkowych dzisiejszych poszkodowanych, pozostaje poza zakresem dyrektywy. Za te lata ciężar prawidłowego wykazania przychodów spoczywa wyłącznie na podatniku – podsumowuje nasz rozmówca.


KAS i tak wszystko wie

Jak wspomnieliśmy, sprawę bada katowicka prokuratura, a dokumentację transakcyjną giełdy zabezpieczyły organy ścigania.

– To dowody, do których dostęp ma także administracja skarbowa na podstawie przepisów o współpracy organów. Inwestorzy występujący w postępowaniu w charakterze pokrzywdzonych są też pytani o źródło środków zainwestowanych w giełdę i o sposób rozliczenia ewentualnych dotychczasowych zysków podatkowych. Pytanie to pada w protokołach przesłuchań i nie jest pytaniem retorycznym. Dlatego dla inwestora, który nie rozliczył w PIT zysków z transakcji zakończonych wypłatą, ryzyko ujawnienia jest znacznie wyższe niż wynikałoby z lektury samej DAC8, i pochodzi ono z postępowania karnego, a nie z dyrektywy podatkowej. Jest to argument za wcześniejszą korektą deklaracji, nie za biernym oczekiwaniem – podsumowuje mec. Nogacki.

Nasi rozmówcy nie wykluczają interwencji resortu finansów w tej sprawie. O to, a także w spór interpretacyjny, zapytaliśmy resort finansów i Krajową Administrację Skarbową. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Choć wizja ewentualnej abolicji podatkowej pozostaje wątpliwa, to niewykluczone, że w najbliższym czasie do KAS spłyną wnioski o interpretacje podatkowe, które staną się drogowskazem w tej niejasnej materii.

Afera Zondacrypto w tle sporów o regulacje branży

Branża kryptoaktywów nie jest regulowana tak jak sektor bankowy czy instytucje finansowe. Choć rozporządzenie MiCA już formalnie obowiązuje, to Polska nadal nie wdrożyła przepisów implementujących unijne prawo. W praktyce oznacza to brak nadzoru nad branżą.

Tymczasem ruszyły prace nad projektami, które od miesięcy czekały na nadanie im numeru druku sejmowego. Mowa o projekcie Polski 2050 i Konfederacji. Do tego zestawu należy dopisać kolejny, trzeci rządowy projekt, a także projekt prezydencki. Karol Nawrocki przedstawił bowiem własny projekt po wcześniejszym dwukrotnym zawetowaniu rządowego pomysłu na uregulowanie tego sektora.

Główne wnioski

  1. Afera Zondacrypto rodzi pytania nie tylko o roszczenia inwestorów, lecz także o oczekiwania skarbówki. System podatkowy często stawia znak równości między zapisem księgowym a realnym przysporzeniem majątkowym. Jednak, gdy mamy do czynienia z nieuregulowanym wciąż rynkiem i niewypłacalnym podmiotem zamiast „rzeczy” jest raczej „roszczenie rzeczy”.
  2. Inwestorzy – jak wynika z obserwacji naszych rozmówców – często nie rozumieją obowiązków podatkowych. W przypadku kryptoaktywów obowiązek raportowania powstaje już z chwilą poniesienia kosztów, czyli nabycia np. bitcoinów. Już wówczas należy wykazać ten koszt w PIT-38.
  3. Sprawę utrudnia nie tylko niejasna wobec niewypłacalności Zondacrypto definicja przychodu, lecz także brak dostępu do rachunków. Strona internetowa giełdy nie działa, inwestor zostaje bez dokumentacji, a ciężar dowodowy nadal spoczywa na nim.