Koniec z urzędową papierologią? PLLuM publikuje nowy model i wchodzi do Kancelarii Premiera
Ministerstwo Cyfryzacji przechodzi od pilotaży do praktycznego wykorzystania sztucznej inteligencji w administracji publicznej – ujawnia w rozmowie z XYZ Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji. Na pierwszy ogień poszło samo ministerstwo oraz Kancelaria Premiera.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak polski model językowy PLLuM ma wejść do codziennej pracy urzędów i zmienić sposób przygotowywania dokumentów.
- Dlaczego asystent urzędnika może stać się jednym z pierwszych realnych testów sztucznej inteligencji w administracji publicznej.
- Jak państwo chce połączyć własne narzędzia AI, publiczną infrastrukturę i współpracę z biznesem, aby nie oddać całego pola wielkim firmom technologicznym.
Najbardziej widocznym elementem realizacji strategii cyfryzacji ma być nowa generacja polskiego modelu językowego PLLuM oraz asystent urzędnika, który zacznie wspierać pracowników resortu cyfryzacji i Kancelarii Premiera przy tworzeniu pism.
– Publikujemy nowe modele z rodziny PLLuM. Jeszcze podczas konferencji Infoshare można wejść na GitHub, ściągnąć i ocenić nowe modele – powiedział w rozmowie z XYZ przeprowadzonej w trakcie konferencji Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji.
Nowe modele od PLLuM
Jak dodał Dariusz Standerski, modele będą dostępne w różnych wariantach: mniejszych i większych, ogólnych oraz dostosowanych do konkretnych zastosowań. Celem resortu jest nie tylko budowa narzędzi dla państwa, ale też udostępnianie rozwiązań, z których będą mogły korzystać firmy, urzędy i środowisko naukowe.
PLLuM, czyli Polish Large Language Model, jest rozwijany jako polski model językowy projektowany z myślą o krajowych realiach językowych, administracyjnych i prawnych. Ministerstwo wcześniej opisywało go jako projekt rozwijany przez jednostki naukowe we współpracy z resortem cyfryzacji, oparty na polskich zasobach i istotny z punktu widzenia suwerenności technologicznej państwa.
Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak samej publikacji modeli, lecz ich wejścia do codziennej pracy urzędów. Dariusz Standerski zapowiedział, że testy PLLuM w administracji zakończyły się pozytywnie.
– Idziemy dalej, czyli wdrażamy w pełnym zakresie asystenta urzędnika w dwóch urzędach w Polsce, czyli w Ministerstwie Cyfryzacji oraz w Kancelarii Premiera – deklaruje Dariusz Standerski.
Narzędzie ma wspierać urzędników w generowaniu pism, zwłaszcza w sprawach powtarzalnych.
Jak AI zmienia administrację
To może być pierwsza poważna próba zmiany modelu pracy administracji. Według Dariusza Standerskiego urzędnik nie będzie już osobą, która za każdym razem od zera przygotowuje rutynowe dokumenty. Ma raczej sprawdzać i zatwierdzać projekt wygenerowany przez system.
Wiceminister przekonuje, że taki model pozwoli skrócić czas obsługi spraw, a kompetencje pracowników publicznych przesunąć w stronę zadań wymagających analizy i decyzji.
– To pozwoli nam zmniejszyć czas rozpatrywania tych spraw, które są najbardziej powtarzalne i skierować umiejętności pracowników administracji publicznej do zadań, które wymagają więcej kreatywności myślenia projektowego. W związku z tym zmiana będzie odczuwana już za chwilę, a im dalej, tym więcej będzie z tego korzyści – komentuje Dariusz Standerski.
Jak rozwijać się będzie asystent urzędnika
Resort zakłada, że asystent nie będzie zamkniętym narzędziem dla kilku centralnych instytucji. Docelowo ma być dostosowany do instalacji w każdym systemie klasy EZD, czyli elektronicznego zarządzania dokumentacją – zarówno publicznym, jak i prywatnym.
To ważne, bo cyfryzacja obiegu dokumentów jest jednym z warunków szerszej automatyzacji administracji. Dariusz Standerski powiedział, że w ramach projektu unijnego do elektronicznego obiegu dokumentacji wdrożono już 1,7 tys. jednostek w całym kraju.
Dla obywateli i przedsiębiorców test będzie prosty: czy sprawy urzędowe będą załatwiane szybciej. Wiceminister cyfryzacji twierdzi, że w pierwszych miejscach, w których zastosowano automatyzację, jest już widoczne skrócenie kolejek.
Ryzykiem pozostają jakość narzędzia i odpowiedzialność za potencjalne błędy. Modele językowe potrafią generować błędne lub nieścisłe odpowiedzi, a w administracji konsekwencje takiego błędu mogą być istotne prawnie.
Ministerstwo chce ograniczać ten problem na dwa sposoby.
– Zawsze na końcu podpis stawia konkretna osoba i konkretna osoba bierze odpowiedzialność za wygenerowany dokument – powiedział Dariusz Standerski.
Po drugie, modele mają być trenowane na zamkniętych, sprawdzonych zbiorach danych, obejmujących m.in. Dziennik Ustaw, Monitor Polski i ustrukturyzowane dane rządowe.
To oznacza węższe podejście niż w przypadku uniwersalnych chatbotów. Wirtualny asystent urzędnika ma wykonywać konkretne zadania administracyjne, a nie działać jako ogólny cyfrowy pomocnik.
– Asystent wygeneruje pismo, ale „nie kupi biletów do kina”, bo nie jest do tego przeznaczony – komentuje wiceminister cyfryzacji.
Suwerenność czy oddanie pola big techom
Administracja potrzebuje narzędzi AI, ale nie każde rozwiązanie musi powstawać wewnątrz państwa. Dariusz Standerski wskazuje na podział ról: państwo ma budować podstawową infrastrukturę dla usług publicznych, w tym asystenta w mObywatelu, rozwiązania dla systemów EZD i publiczne moce obliczeniowe. Tam, gdzie to uzasadnione, ma korzystać z partnerstw z biznesem. Wiceminister potwierdził, że resort współpracuje również z ElevenLabs.
Kluczowe dla realizacji aktualnej strategii mają być fabryki sztucznej inteligencji w Poznaniu i Krakowie. Poznański projekt związany z PCSS otrzymał 200 mln zł dofinansowania z programu unijnego, a krakowska Gaia AI Factory, prowadzona przez Cyfronet AGH, ma budżet ok. 70 mln euro, czyli ok. 300 mln zł, współfinansowany przez Polskę i Unię Europejską w ramach EuroHPC JU.
Inwestycje w fabryki AI
Według Dariusza Standerskiego oba ośrodki są już w fazie inwestycyjnej. Resort liczy, że pierwszy ośrodek w Poznaniu uda się uruchomić jeszcze w tym roku, ale bezpiecznym terminem pełnej operacyjności pozostaje przyszły rok. Harmonogram zależy od przetargów, możliwych opóźnień, sytuacji geopolitycznej i dostępności surowców.
Oprócz mocy obliczeniowych państwo chce zaoferować firmom przestrzeń regulacyjną. Temu mają służyć piaskownice sztucznej inteligencji przewidziane w ustawie procedowanej w Sejmie. Ministerstwo zapowiadało wcześniej, że portal ai.gov.pl ma stać się punktem wejścia do ekosystemu obejmującego piaskownice regulacyjne i technologiczne, infrastrukturę fabryk AI oraz gotowe rozwiązania, w tym PLLuM.
Główne wnioski
- Ministerstwo Cyfryzacji przechodzi od etapu zapowiedzi do praktycznego wdrażania polskich narzędzi AI w administracji. Najważniejszym elementem tej zmiany ma być nowa generacja modeli PLLuM. A także asystent urzędnika, który trafi do Ministerstwa Cyfryzacji i Kancelarii Premiera. Narzędzie ma wspierać pracowników przy tworzeniu pism, zwłaszcza w sprawach powtarzalnych. To oznacza, że sztuczna inteligencja ma nie tylko funkcjonować jako projekt badawczo-technologiczny. Może także realnie wejść do codziennej pracy urzędów.
- Wdrożenie asystenta urzędnika ma zmienić sposób obsługi spraw administracyjnych. Urzędnik nie ma być zastępowany przez system, lecz ma sprawdzać i zatwierdzać dokumenty przygotowane przez AI. Resort liczy, że dzięki temu skróci się czas rozpatrywania prostszych, powtarzalnych spraw. Dodatkowo pracownicy administracji będą mogli skupić się na zadaniach wymagających większej analizy i decyzji. Kluczowym testem dla obywateli i przedsiębiorców będzie jednak to, czy cyfryzacja rzeczywiście przełoży się na szybszą obsługę.
- Projekt pokazuje szerszą strategię państwa wobec sztucznej inteligencji. Ministerstwo chce budować własną infrastrukturę dla usług publicznych. Jednocześnie dopuszcza współpracę z biznesem. Ważną rolę mają odegrać fabryki AI w Poznaniu i Krakowie, publiczne moce obliczeniowe, piaskownice regulacyjne oraz portal ai.gov.pl. Tekst wskazuje też na ryzyka związane z jakością odpowiedzi modeli językowych i odpowiedzialnością za błędy. Resort chce je ograniczać przez udział człowieka w finalnym zatwierdzaniu dokumentów. A także trenowanie modeli na sprawdzonych, zamkniętych zbiorach danych.