Odkładasz dla dziecka od lat, ale czy te pieniądze naprawdę pracują na jego przyszłość?
Miesięczne przelewy na konto oszczędnościowe, puszka z groszami na półce – większość rodziców robi coś dla finansowej przyszłości swoich dzieci. Problem w tym, że „coś” i „wystarczająco dużo” to nie to samo. Inflacja po cichu zjada oszczędności, a czas, który jest największym sprzymierzeńcem młodego inwestora, ucieka.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego regularne inwestowanie dla dzieci może być skuteczniejsze niż jednorazowe odkładanie pieniędzy.
- Jak inflacja wpływa na wartość oszczędności trzymanych na nieoprocentowanych rachunkach.
- W jaki sposób rozmowy o finansach budują kompetencje ekonomiczne dzieci i nastolatków.
Obraz finansów w polskich domach to zestawienie dobrych chęci z brakiem konkretnych narzędzi. Jak wskazuje raport Fundacji Warszawski Instytut Bankowości i Fundacji GPW „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2025”, 61 proc. respondentów po ostatnim roku uznało, że musi oszczędzać więcej i regularniej.
Jednocześnie statystyki rynkowe przytaczane przez Portu pokazują, że Polacy trzymają obecnie ponad 1 bln zł na nieoprocentowanych lub bardzo nisko oprocentowanych rachunkach. W kwietniu 2026 roku inflacja wyniosła 3,2 proc., co oznacza, że kapitał pozostający w bezruchu stracił na wartości.
Przełamanie domowego tabu i rola rozmów o pieniądzach
Edukacja finansowa zaczyna się od postaw wyniesionych z domu, ale raport „Finanse oczami nastolatków 2025”, przygotowany przez Fundację Trampki na giełdzie, organizację specjalizująca się w budowaniu samodzielności ekonomicznej najmłodszych przez praktyczne warsztaty i treningi nawyków pokazuje, że pieniądze wciąż stanowią temat tabu.
Prawie 63 proc. młodych ludzi rzadko lub nigdy nie rozmawia z rodzicami o finansach, a jedynie 37 proc. deklaruje regularne dyskusje na ten temat. Raport fundacji wskazuje, że nastolatki punktują postawy dorosłych, przywołując często słyszane w domach hasło „pieniądze lubią ciszę”.
Skutki takiego podejścia przekładają się na brak pewności siebie u progu dorosłości. Dzieci, z którymi opiekunowie otwarcie omawiają budżet, czują się kompetentne w oszczędzaniu w 53 proc. przypadków. W domach, w których ten temat jest omijany, wskaźnik ten spada do 36 proc. Podobna zależność dotyczy przekonania o łatwości nauki kontroli nad wydatkami – różnica wynosi tu 10 punktów procentowych na korzyść osób zaangażowanych w domowe debaty o pieniądzach.
Barierą dla rodziców bywa ich własna samoocena. Wcześniej wspomniany raport „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2025” wskazuje, że aż 33 proc. dorosłych ocenia swoją wiedzę ekonomiczną jako bardzo lub raczej małą. Niska wiara w kompetencje utrudnia dialog, choć edukacja nie wymaga specjalistycznych wykładów, lecz zwykłych rozmów i wspólnego podejmowania prostych decyzji. Dzieci uczą się bowiem głównie przez obserwację postaw, a nie przez formalne instrukcje.
Andrzej Gwiżdż, analityk rynków finansowych w Portu, wskazuje, że punktem wyjścia do przełamania lodów jest wspólne planowanie wydatków z prezentów okolicznościowych lub świadczeń socjalnych. Pokazanie dziecku portfela inwestycyjnego pozwala mu poczuć sprawczość i zrozumieć, że pieniądz to narzędzie do realizacji celów, a nie powód do wstydu czy lęku.
Dlatego warto rozmawiać o pieniądzach, wspólnie planować proste wydatki, pokazywać, skąd biorą się pieniądze i dawać dobry przykład. Dobrym momentem może być komunia, urodziny albo inne okazje, przy których dziecko dostaje pieniądze. Część można przeznaczyć na coś, co sprawi mu radość, a część wspólnie zainwestować i pokazać, że te środki mogą pracować na jego przyszłość.
– Moim zdaniem z pieniędzmi jest trochę jak z jazdą na rowerze. Dziecko może słuchać, jak powinno się utrzymywać równowagę, ale dopóki samo nie wsiądzie na rower i nie podejmie kilku prób, to się tego nie nauczy. Podobnie jest z zarządzaniem pieniędzmi. Trudno oczekiwać, że dziecko będzie w dorosłości dobrze radziło sobie z finansami, jeśli wcześniej nikt nie włączy go w ten świat. Dlatego warto rozmawiać z nim o pieniądzach, wspólnie planować proste wydatki, pokazywać, skąd biorą się pieniądze i dawać dobry przykład. Dobrym momentem może być komunia, urodziny albo inne okazje, przy których dziecko dostaje pieniądze. Część można przeznaczyć na coś, co sprawi mu radość, a część wspólnie zainwestować i pokazać, że te środki mogą pracować na jego przyszłość. Jeśli mamy taką możliwość, podobnie można podejść do części środków z 800+. To może realnie pomóc dziecku w starcie w dorosłość i dać mu przewagę, której wielu z nas nigdy nie miało – mówi Andrzej Gwiżdż.
800+ jako fundament długofalowego planu
Andrzej Gwiżdż wskazuje, że przy średniorocznej stopie zwrotu z globalnego rynku akcji na poziomie 9 proc., systematyczne wpłacanie 800 zł miesięcznie przez 18 lat mogłoby teoretycznie wygenerować kapitał bliski 500 tys. zł.
Nie trzeba od razu dysponować dużym kapitałem, żeby zacząć budować finansową przyszłość dziecka. Często ważniejsze jest to, aby inwestować systematycznie i pozwolić, by czas oraz procent składany zrobiły swoje. Dlatego regularnie wpływające środki z 800+ mogą być dobrą okazją, żeby zacząć inwestować dla dziecka, jeśli jeszcze tego nie robimy.
– W inwestowaniu ogromne znaczenie ma regularność. Nie trzeba od razu dysponować dużym kapitałem, żeby zacząć budować finansową przyszłość dziecka. Często ważniejsze jest to, aby inwestować systematycznie i pozwolić, by czas oraz procent składany zrobiły swoje. Dlatego regularnie wpływające środki z 800+ mogą być dobrą okazją, żeby zacząć inwestować dla dziecka, jeśli jeszcze tego nie robimy. Oczywiście można lokować te pieniądze w relatywnie bezpiecznych obligacjach i w ten sposób częściowo chronić je przed utratą siły nabywczej – mówi Andrzej Gwiżdż.
Można też pójść krok dalej i zainwestować je na globalnym rynku akcji, gdzie efekty w długim terminie mogą pozytywnie zaskoczyć.
– Gdyby inwestować wspomniane 800+ co miesiąc na globalnym rynku akcji i założyć, że średnioroczna stopa zwrotu wyniesie około 9-10 proc., czyli mniej więcej tyle, ile globalne akcje dawały w ostatnich dekadach, końcowa wartość inwestycji mogłaby zbliżyć się do 500 tys. zł. Oczywiście przez inflację nie byłoby to dokładnie takie samo pół miliona jak dzisiaj, ale dla młodego człowieka wchodzącego w dorosłość nadal byłaby to ogromna kwota. Dla porównania odkładanie tych samych pieniędzy w obligacjach indeksowanych inflacją, przy założeniu, że inflacja będzie oscylować w okolicach celu RPP, pozwoliłoby zgromadzić ponad 250 tys. zł. Różnica jest więc ogromna – dodaje Andrzej Gwiżdż.
Pokonywanie barier. Od lęku do automatyzacji portfela
Badanie Poziom wiedzy finansowej Polaków 2025 wskazuje, że aż 61 proc. osób nie inwestuje na giełdzie z powodu strachu przed stratą, a 59 proc. obawia się samego ryzyka związanego z wahaniami rynku. Ponadto 44 proc. respondentów wprost przyznaje, że nie ma wystarczających kompetencji, by samodzielnie wybierać instrumenty finansowe.
Rozwiązaniem tego zastoju mogą być fundusze typu ETF (Exchange Traded Funds), które działają jak „koszyki” akcji lub obligacji z całego świata. ETF zapewniają szeroką dywersyfikację, co w praktyce oznacza, że ewentualny spadek wartości jednej firmy nie wpływa na cały majątek dziecka, ponieważ jest rozproszony na kilka innych podmiotów.
Andrzej Gwiżdż, podkreśla, że na rynku akcyjnym znacznie łatwiej jest przewidzieć trend w perspektywie dziesięciu lat niż dziesięciu dni.
Często najważniejsze jest po prostu nie przeszkadzać swoim inwestycjom rosnąć. Dzięki prostym ETF nie musimy wybierać pojedynczych zwycięzców. Możemy szeroko inwestować w globalny rynek, brać to, co daje gospodarka, i płynąć z nurtem, zamiast próbować z nim walczyć.
– Wiele osób nie inwestuje, bo uważa, że inwestowanie polega na przewidywaniu przyszłości i ciągłym spekulowaniu na rynku. Trzeba wiedzieć, kiedy kupić, kiedy sprzedać, która spółka urośnie i co zrobi rynek w najbliższych tygodniach. To brzmi zniechęcająco. W długoterminowym inwestowaniu wcale nie o to chodzi. Często najważniejsze jest po prostu nie przeszkadzać swoim inwestycjom rosnąć. Dzięki prostym ETF nie musimy wybierać pojedynczych zwycięzców. Możemy szeroko inwestować w globalny rynek, brać to, co daje gospodarka, i płynąć z nurtem, zamiast próbować z nim walczyć – mówi Andrzej Gwiżdż.
Wskazuje, że krótkoterminowo rynek jest nieprzewidywalny.
– Prognozowanie, gdzie będzie za godzinę, 10 dni czy miesiąc, przypomina raczej wróżenie z fusów, bo na ceny wpływa zbyt wiele zmiennych. W skali jednego dnia szanse na wzrost lub spadek rynku są zbliżone do rzutu monetą. W perspektywie 10 lat działa już jednak zupełnie inna logika. Historycznie amerykański rynek akcji kończył takie okresy z dodatnią stopą zwrotu w około 95 proc. przypadków. W długim terminie krótkoterminowe wahania przestają mieć większe znaczenie. Dużo ważniejsze jest to, czy firmy będą zwiększać zyski, a globalna gospodarka będzie się dalej rozwijać. W obecnym otoczeniu trudno zakładać, że za 10 lat największe spółki świata będą zarabiały mniej niż dzisiaj. Jeśli wierzymy, że gospodarka będzie rosła, warto się do tego wzrostu podłączyć – dodaje Andrzej Gwiżdż.
Automatyzacja i aspekty prawne kont dla dzieci
Start inwestowania na platformie Portu wiąże się z koniecznością rejestracji oraz wypełnienia ankiety inwestycyjnej przez rodzica lub opiekuna. Na tej podstawie system określa profil ryzyka oraz horyzont inwestycyjny, a następnie dopasowuje portfel złożony z funduszy ETF. Portfele te obejmują akcje z całego świata, obligacje oraz surowce, zapewniając szeroką dywersyfikację.
Andrzej Gwiżdż wskazuje, że cały proces można zautomatyzować przez ustawienie stałego zlecenia przelewu, dzięki czemu rodzice nie muszą samodzielnie wybierać instrumentów czy pilnować proporcji w portfelu. Takie rozwiązanie pozwala na systematyczne budowanie kapitału już od kwoty 100 zł.
Jak pokazuje historia, jedną z najlepszych strategii inwestycyjnych jest regularne inwestowanie. Problem w tym, że w praktyce łatwo o tym zapomnieć albo wciąż odkładać decyzję na później. Dlatego tak dużą pomocą jest automatyzacja.
– Inwestowanie jest dziś naprawdę dużo prostsze, niż wielu osobom się wydaje. Nie trzeba być ekspertem. Wystarczy podstawowa wiedza, regularność i dobrze dobrane narzędzie. Jak pokazuje historia, jedną z najlepszych strategii inwestycyjnych jest regularne inwestowanie. Problem w tym, że w praktyce łatwo o tym zapomnieć albo wciąż odkładać decyzję na później. Dlatego tak dużą pomocą jest automatyzacja. Dzięki robodoradcom, jak Portu, rodzice mogą ustawić stałe zlecenie przelewu na konto inwestycyjne, a środki będą inwestowane automatycznie w dopasowany portfel. Można zacząć już od 100 zł i od razu inwestować w globalnie zdywersyfikowany portfel, bez poświęcania na to dużej ilości czasu – mówi Andrzej Gwiżdż.
Status prawny i zarządzanie środkami do pełnoletności
Z formalnego punktu widzenia to dziecko jest właścicielem środków oraz papierów wartościowych zgromadzonych na rachunku. Rodzic pełni rolę zarządcy kapitału do momentu osiągnięcia przez podopiecznego pełnoletności.
Andrzej Gwiżdż wyjaśnia, że takie oddzielenie funduszy od domowego budżetu chroni je przed przeznaczeniem na inne, bieżące cele. Wypłaty z konta do wysokości tzw. zwykłego zarządu są możliwe bez dodatkowych formalności. Po ukończeniu 18. roku życia rachunek zmienia się w Konto dla młodych (dla osób w wieku 18-26 lat), dzięki czemu można dalej z niego korzystać na preferencyjnych warunkach.
– Moim zdaniem, skoro już chcemy inwestować dla dziecka, warto zadbać o to, żeby te środki formalnie należały właśnie do niego. Takim rozwiązaniem są dedykowane konta inwestycyjne dla dzieci. Na rynku nie ma ich wiele, ale są dostępne między innymi na Portu. Dzięki temu w razie różnych życiowych sytuacji, takich jak rozwód czy śmierć opiekuna, jest jasne, do kogo należą pieniądze zgromadzone na rachunku – mówi Andrzej Gwiżdż.
Ważne jest też to, że wpłat na przyszłość dziecka mogą dokonywać również inni członkowie rodziny, na przykład dziadkowie.
– To dobry sposób, żeby zamiast kolejnego krótkotrwałego prezentu dorzucić coś do kapitału, który może realnie pracować na przyszłość dziecka – dodaje Andrzej Gwiżdż.
Koszty i wymierne korzyści podatkowe
Andrzej Gwiżdż wskazuje, że konto dla dzieci na Portu wiąże się z niskimi kosztami obsługi – opłata za zarządzanie wynosi 0,25 proc. rocznie. Zwraca też uwagę na przewagę podatkową tego rozwiązania względem inwestowania na prywatnym rachunku rodzica.
– Dużą zaletą Konta dla dziecka na Portu są też niskie i przejrzyste opłaty. Opłata za zarządzanie wynosi 0,25 proc. rocznie i jest to jedyna pobierana opłata. Nie ma prowizji za zakup czy sprzedaż instrumentów ani kosztów przewalutowania – mówi Andrzej Gwiżdż.
W przypadku samodzielnego inwestowania przez dorosłego i późniejszego przekazania aktywów, dziecko mogłoby zostać obciążone podatkiem od całej wartości przekazywanej kwoty.
– Jest jeszcze jedna istotna rzecz. Jeśli rodzic inwestuje na własnym rachunku, a później przekazuje dziecku instrumenty finansowe, dziecko może zapłacić podatek od całej przekazanej kwoty. W przypadku Konta dla dziecka kosztem uzyskania przychodu jest koszt zakupu instrumentów finansowych, więc przy sprzedaży aktywów podatek dotyczy tylko wypracowanego zysku, a nie całej wartości portfela. Portu ułatwia też dopełnienie formalności z urzędem skarbowym, dostarczając gotowe zestawienia do rozliczenia PIT – dodaje Andrzej Gwiżdż.
Na dedykowanym koncie Portu podatek od zysków kapitałowych jest odroczony do momentu faktycznej sprzedaży aktywów i dotyczy wyłącznie wypracowanego zysku, a nie całości wpłaconego kapitału. Jeśli w danym roku nie dochodzi do sprzedaży instrumentów, nie ma obowiązku rozliczenia podatkowego.
Równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest to, aby dziecko potrafiło tymi pieniędzmi rozsądnie zarządzać. Dlatego inwestowanie warto połączyć z edukacją finansową i od początku pokazywać dziecku, jak mądrze obchodzić się z pieniędzmi.
– Na koniec dodam jeszcze, że sama kwota to nie wszystko. Równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest to, aby dziecko potrafiło tymi pieniędzmi rozsądnie zarządzać. Dlatego inwestowanie warto połączyć z edukacją finansową i od początku pokazywać dziecku, jak mądrze obchodzić się z pieniędzmi – mówi Andrzej Gwiżdż.
Główne wnioski
- Inflacja stopniowo obniża wartość oszczędności przechowywanych na nisko oprocentowanych kontach, dlatego samo odkładanie pieniędzy często nie wystarcza do ochrony kapitału.
- Systematyczne inwestowanie nawet niewielkich kwot może dzięki procentowi przełożyć się na znaczący kapitał w dorosłym życiu.
- Świadczenie 800+ może pełnić rolę fundamentu długoterminowego planu finansowego dla dziecka.
Artykuł powstał na zlecenie Portu

