Koszty rabatów „za uśmiech”. Konsekwentna strategia może załatać dziury w przychodach
Polscy przedsiębiorcy lubią chwalić się swoją zwinnością i tempem działania. Ale wraz ze wzrostem skali, rośnie złożoność problemów biznesowych. Kto nie wykorzysta szansy, aby rosnąć w sposób uporządkowany – może utknąć w nieprzyjemnym miejscu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jakie pułapki zarządzania klientami wpadają handlowcy w firmach sprzedających produkty dla biznesu.
- Z jakiego powodu sztuczna inteligencja nie uratuje każdej organizacji.
- Jakie kryteria powinna spełniać dobra strategia biznesowa.
Naturalnym instynktem każdego handlowca jest budowanie relacji i wychodzenie naprzeciw potrzeb swojego kontrahenta. W fazie wczesnego wzrostu organizacje często chwytają wszystkie sroki za ogon, oferując wysoki poziom serwisu każdemu partnerowi, po cichu licząc na korzystne referencje i budowanie wartości klienta w czasie.
Jednak wraz ze skalowaniem działalności takie podejście staje się jednak obciążeniem dla rentowności. Usługi dodatkowe, darmowe dostawy czy duża elastyczność – równie dużo kosztują, a nie każdy odbiorca w ogóle na nie zasługuje.
Zrozumienie wskaźnika kosztu obsługi i konsekwentne różnicowanie oferty w zależności od generowanej marży to dziś fundament zdrowego biznesu B2B. Klienci transakcyjni, powracający nieregularnie i wrażliwi wyłącznie na cenę, powinni być kierowani do samoobsługowych kanałów cyfrowych. Najcenniejszy czas firmowych ekspertów należy natomiast rezerwować dla kluczowych partnerów.
Często handlowiec z czystej sympatii chce dla klienta jak najlepiej. I tutaj pojawia się kluczowe pytanie: czy nas jako firmę w ogóle na to stać?
– Często handlowiec z czystej sympatii chce dla klienta jak najlepiej. I tutaj pojawia się kluczowe pytanie: czy nas jako firmę w ogóle na to stać? Spojrzenie holistyczne i praca na twardych danych sprawiają, że zespół zaczyna rozumieć, iż nie każdego klienta trzeba traktować po królewsku, zwłaszcza gdy ten nie przynosi nam odpowiedniej marży – przekonuje Michał Zimiński, Senior Director w warszawskim biurze międzynarodowej firmy doradczej Simon-Kucher.
Mit sztucznej inteligencji
Technologicznym słowem-kluczem, odmienianym dziś przez wszystkie przypadki w biznesie, jest bez wątpienia sztuczna inteligencja. W obszarze zarządzania przychodami algorytmy bywają bardzo przydatne. Michał Zimiński argumentuje, że sprawdzają się, chociażby w analizie elastyczności cenowej i poszukiwaniu wzorców zachowań klientów. Problem polega jednak na tym, że zaawansowane narzędzia stają się bezużyteczne, jeśli organizacja nie jest odpowiednio przygotowana od strony zbierania i porządkowania danych. A jeśli zabiorą się za to osoby bez znajomości backgroundu branży – można łatwo „przedobrzyć”.
– Często systemy przeteoretyzowane i „przekomplikowane” po prostu szybko upadają. To, co w biznesie działa najlepiej, to zrobienie czegoś w wersji 1.0, szybkie przetestowanie i osadzenie w organizacji. Trzeba pamiętać, że wszystkie systemy AI bazują na danych, a jeśli firma nie ma ich najpierw uporządkowanych, to żaden algorytm magicznie jej nie pomoże – zauważa Michał Zimiński.
Jeźdźcy bez głowy
Jednak jednym z głównych problemów rynkowych wciąż w wielu przypadkach potrafi być brak sformalizowanej strategii komercyjnej. Wiele przedsiębiorstw po prostu dryfuje w rytm falowania koniunktury na rynku.
Bardzo łatwo jest powiedzieć, że naszym celem jest poprawa pricingu, albo szerokie wejście w e-commerce. Jako hasła brzmią atrakcyjnie, ale pracownik na pierwszej linii frontu, który je dostaje, wciąż może nie mieć pojęcia, jakie codzienne decyzje z tego dla niego wynikają.
– Dużym błędem jest to, że rynkowa strategia często nie ma przełożenia na konkretne projekty wewnętrzne. Bardzo łatwo jest powiedzieć, że naszym celem jest poprawa pricingu, albo szerokie wejście w e-commerce. Jako hasła brzmią atrakcyjnie, ale pracownik na pierwszej linii frontu, który je dostaje, wciąż może nie mieć pojęcia, jakie codzienne decyzje z tego dla niego wynikają – punktuje Michał Zimiński
Objawia się to chociażby w niespójnej polityce rabatowej. Aby sprzedaż była skuteczna, warto wzmocnić ją wskaźnikami, a także procedurami blokującymi utrzymywanie nieopłacalnych współprac.
– Procedury w organizacji muszą zniechęcać handlowców do robienia rzeczy sprzecznych ze strategią. Jeżeli nie chcemy sprzedawać z „ujemną” marżą, warto wprowadzić pewne minima. Kiedy handlowiec pyta: „zawsze tak sprzedawałem, to czemu teraz nie mogę dać takiego rabatu?”, wkracza system i handlowiec musi się wytłumaczyć. Dobra strategia to taka, która daje mu w takich sytuacjach pewien kompas, nie odbierając możliwości elastycznego traktowania perspektywicznych kontaktów – podpowiada dyrektor w Simon-Kucher.
Kontakt z bazą
Michał Zimiński uważa też, że świadomie zarządzane firmy to takie, które swoją strategię konfrontują z rzeczywistością. Wyrycie celów w kamieniu ma wartość tylko wtedy, gdy odpowiada otoczeniu rynkowemu. Jeśli się ono zmienia, modyfikacji podlegać powinna cała strategia.
– Przypominanie i ciągła rewizja strategii to bardzo ważny aspekt. To, że raz ją stworzyliśmy, nie znaczy, że za kwartał nie może się zmienić. Przyzwolenie na piwotowanie i dostosowywanie jej do nowych czynników oraz wiedzy, którą na bieżąco zbieramy z rynku to naturalne bezpieczniki w zarządzaniu – uważa Michał Zimiński.
Główne wnioski
- W początkowej fazie rozwoju organizacje chętnie wychodzą naprzeciw każdemu klientowi, jednak darmowe dostawy i nadmierna elastyczność szybko stają się obciążeniem dla rentowności firmy w fazie skalowania. Kluczem do zdrowego wzrostu jest zróżnicowanie oferty na podstawie wskaźnika kosztów obsługi i generowanej marży – klienci transakcyjni i wrażliwi głównie na cenę powinni być kierowani do kanałów samoobsługowych, natomiast czas firmowych ekspertów należy rezerwować dla najważniejszych partnerów.
- Sztuczna inteligencja znajduje zastosowanie w optymalizacji przychodów, lecz jej wdrożenie bywa bezużyteczne bez wcześniejszego uporządkowania danych. Choć algorytmy pomagają w analizie elastyczności cenowej oraz poszukiwaniu wzorców zachowań, wdrażanie zbyt skomplikowanych systemów bez znajomości specyfiki branży często kończy się szybką porażką.
- Brak sformalizowanej strategii komercyjnej często prowadzi do podejmowania nietrafionych decyzji przez handlowców, którzy z sympatii do klienta przyznają nieopłacalne rabaty. Aby uniknąć takich sytuacji, ogólne rynkowe cele firmy muszą być przekładane na konkretne procedury oraz minima marżowe, które zmuszą pracownika do tłumaczenia się z prób niekorzystnej sprzedaży.
Artykuł powstał na zlecenie Simon-Kucher.
