Dwie stocznie zbudują Ratownika. To dopiero początek zamówień?
Ratownik jest jednym z najważniejszych projektów Marynarki Wojennej RP. Nie tylko należąca do PGZ Stocznia Wojenna zarobi na jego budowie. Czy dla polskiego przemysłu stoczniowego nadchodzą wreszcie tłuste lata?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest przyszły Ratownik i jakie funkcje ma spełniać.
- Które stocznie będą zaangażowane w jego budowę.
- Co może przynieść Ratownik Marynarce Wojennej RP i przemysłowi zbrojeniowemu.
PGZ Stocznia Wojenna i Stocznia Szczecińska Wulkan podpisały 26 maja 2026 r. umowę na wykonanie bloku dziobowego kadłuba okrętu ratowniczego budowanego w ramach programu Ratownik dla Marynarki Wojennej RP. Blok zostanie wykonany w Szczecinie, a następnie przetransportowany do Gdyni, gdzie trwa główna budowa jednostki.
Okręt ratowniczy budowany jest w Gdyni przez konsorcjum PGZ Stoczni Wojennej, Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Centrum Techniki Morskiej od listopada 2025 r.
Prezes PGZ Stoczni Wojennej (PGZ SW) Marcin Ryngwelski podkreśla, że zakres prac Wulkana obejmuje prefabrykację i montaż sekcji kadłuba, scalenie bloku dziobowego, częściowe malowanie oraz wstawienie i montaż głównych urządzeń – pędnika azymutalnego, sterów strumieniowych i kompletnego zestawu urządzeń kotwiczno-cumowniczych. Gotowy blok zostanie przygotowany do transportu i dostarczony do Gdyni.
Jeden z dwóch najtrudniejszych elementów
Prezes Marcin Ryngwelski tłumaczy, że dziób to gruszka z sonarem i liczne krzywizny. Jest to więc jeden z dwóch najbardziej wymagających elementów okrętu, oprócz rufy, gdzie są pędniki i elementy napędu. Na dziobie w przypadku Ratownika będzie także nadbudówka z częścią dla załogi.
– Jako PGZ SW zajmiemy się budową śródokręcia oraz implementacją i integracją wyposażenia. Wybieramy partnerów, aby realizować kilka projektów jednocześnie. Ratownik ma duże szanse, by stać się projektem eksportowym, więc jeśli Wulkan da radę, to tylko możemy się cieszyć, bo to korzyść dla przemysłu stoczniowego i okrętowego na całym Wybrzeżu – mówi prezes PGZ SW.
Przekonuje, że polski przemysł stoczniowy (w tym PGZ SW) chce tworzyć nie tylko okręty, ale cały system ich serwisowania i utrzymania np. zanim wdrożone zostaną do działań operacyjnych.
– Wykonujemy duży krok w stronę rozwoju przemysłu. Dla bezpieczeństwa państwa powinna istnieć stocznia, która buduje okręty na zachodzie kraju. Choćby także z tego względu, że 8 Flotylla bazuje w Świnoujściu – mówi prezes Marcin Ryngwelski.
Uważa, że Wulkan ma wszystko, co potrzebne: niezbędną infrastrukturę, dobry wynik finansowy i zamówienia państwowe i infrastrukturę. Musimy zresztą pamiętać, że w Planie Modernizacji Technicznej, co słychać nieoficjalnie, jest zamówienie i budowa kolejnych 18 okrętów do 2039 r.
– Ta współpraca pokazuje, że dla PGZ wiara w polskie stocznie i local content nie są pustymi sloganami, bo coraz więcej budujemy własnymi siłami i mocą naszych zdolności – podsumowuje Marcin Ryngwelski.
Nie po raz pierwszy będzie kooperacja stoczni
PGZ Stocznia Wojenna korzysta z podobnego modelu przy budowie fregat programu Miecznik. Blok dziobowy pierwszej z nich, Wichra, zrealizowała gdyńska stocznia CRIST.
Zaangażowanie stoczni ze Szczecina oznacza, że przy budowie okrętu ratowniczego dla Marynarki Wojennej RP pracują równocześnie dwa polskie zakłady: PGZ Stocznia Wojenna (jako główny wykonawca i integrator) oraz Stocznia Szczecińska Wulkan jako wykonawca bloku dziobowego.
To także całkiem dobra okazja i szansa na rozwój dla Wulkana. Taki kontrakt daje pracę, referencje i możliwość mocniejszego wejścia w projekty obronne, zwykle atrakcyjniejsze niż typowe zlecenia cywilne. Ale to nie będzie łatwe zadanie. Budowa elementów okrętu dla Marynarki Wojennej to nie to samo, co budowa zwykłego statku. Inne są wymagania materiałowe, wyższe rygory jakościowe, więcej dokumentacji, odbiorów i kontroli.
Mamy do czynienia z sytuacją, w której w zasadzie większość liczących się polskich dużych stoczni jest realnie obłożona zamówieniami. CRIST uczestniczy w programie Miecznik. Niedawno do programu weszła także Nauta. Remontowa buduje także okręty przeciwminowe Kormoran II, a teraz ruszyć ma Ratownik, który zaangażuje siły stoczni Wulkan. W planach są kolejne okręty dla Marynarki Wojennej RP. Może to oznaczać, że dla przemysłu stoczniowego w Polsce wreszcie zaświeci słońce.
To dobrze wróży przemysłowi stoczniowemu. I cieszy ludzi z FRS. Jak przekazała prezes zarządu FRS, Aleksandra Skibniewska, wejście Wulkana do programu Ratownik pokazuje, że polski przemysł morski potrafi działać jako jeden organizm.
Decyzja korzystna także politycznie
Nie można pominąć faktu, że ten kontrakt ma również znaczenie polityczne. Działania wokół szczecińskiego przemysłu stoczniowego zaczynają się przekładać na konkretne zlecenia. Szczecin ma wrócić do realnych projektów stoczniowych, także tych związanych z bezpieczeństwem państwa.
– PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni i nasza stocznia w Szczecinie to nie dwie konkurencyjne firmy, tylko zakłady z tego samego krajowego sektora, które razem wykonują projekt o znaczeniu dla państwa – powiedziała podczas uroczystości podpisania umowy Aleksandra Skibniewska.
– Moim zdaniem zaangażowanie Stoczni Szczecińskiej Wulkan w budowę Ratownika jest zrozumiałym ruchem. PGZ Stocznia Wojenna ma dziś bardzo dużo na głowie, przede wszystkim program fregat Miecznik, szukanie dodatkowych mocy produkcyjnych jest logiczne. To może pomóc rozłożyć prace i zmniejszyć ryzyko opóźnień – mówi, prosząc o anonimowość, osoba znająca kulisy polskiego przemysłu stoczniowego.
Zadania Ratownika
Okręt ratowniczy budowany przez PGZ Stocznię Wojenną będzie jedną z kluczowych jednostek wsparcia Marynarki Wojennej RP. Jej przeznaczeniem ma być prowadzenie ratownictwa podwodnego, zabezpieczania działań okrętów podwodnych oraz udziału w operacjach sojuszniczych NATO.
Będzie miał także pełnić zadania ratownicze wobec morskiej infrastruktury krytycznej. Zadania te mogą wypełniać także – w pewnych zakresach – okręty przeciwminowe typu Kormoran II (mające na pokładzie drony podwodne Głuptak) oraz przyszły ORP Hydrograf, który ma powstać z funduszy programu SAFE. Jednostka ma mieć 96 m długości, 19 m szerokości i wyporności 6 500 ton. Będzie jednym z największych okrętów ratowniczych na Bałtyku. Wodowanie zaplanowano na 2027 r., a przekazanie Marynarce Wojennej RP na ok. 2029 r.
Jedna niewielka wątpliwość
Być może zresztą Ratownik będzie pływał nie tylko pod polską banderą. Plany na jego pozyskanie mieli mieć Szwedzi, jednak na razie w tym temacie zapadła głucha cisza. Zakup ze Szwecji okrętów podwodnych A-26 Blekinge może być więc transakcją, w której zyskają obie strony.
Skoro mowa o jednym, ewentualnie dwóch okrętach, to warto poważnie zastanowić się nad bardziej uniwersalną, modułową platformą. Marynarka Wojenna potrzebuje przecież także innych okrętów wsparcia. Nowych okrętów szkolnych, hydrograficznych czy zabezpieczenia działań.
Zdaniem eksperta
Ideałem w branży jest produkcja potokowa
Zazwyczaj o tym, że trzeba podzielić się terminami i wykonawstwem decyduje skala określonego przedsięwzięcia. Niech jedna stocznia będzie „rozgrzana”, bo ma wiele zamówień i projektów, a druga akurat np. czeka na zlecenie. Można zatem dokonać podziału prac. Ideałem w każdej branży jest tzw. produkcja potokowa: kończy się jeden projekt i zaczyna się drugi. Nie trzeba wtedy utrzymywać pracowników na tzw. postojowym, wzrasta krzywa uczenia się. A to z kolei znacząco wpływa na jakość i czas realizacji.
Ideałem dla stoczni i każdego innego dużego zakładu pracy jest to, by pracownicy mieli ciągłość pracy. Cieszę się, słysząc o współpracy innych zakładów ze Stocznią Wojenną, bo w oczywisty sposób zwiększa to potencjał jej i innych zakładów z tej branży. Nie mówiąc o tym, że oznacza to kolejne miejsca pracy w samej stoczni i wokół realizowanego przez nią kontraktu. Rosną wtedy potrzeby w logistyce, transporcie, zakupach. Mówiąc obrazowo, we wszystkich dziedzinach, którymi stocznia jest obudowana.
Główne wnioski
- Przyszły okręt ratowniczy Marynarki Wojennej RP zostanie zbudowany siłami dwóch polskich stoczni. Do PGZ SW dołączyła szczecińska stocznia Wulkan.
- Prezes PGZ SW, Marcin Ryngwelski zapewnia, że kooperacja dwóch zakładów będzie korzyścią dla polskiego przemysłu stoczniowego i obronnego.
- Sam Ratownik będzie dużym okrętem, mogącym służyć zarówno do podwodnych operacji ratowniczych, jak i do działań związanych z ochroną podmorskiej infrastruktury krytycznej.


