Elektromobilność trafia pod strzechy. 20 mln sesji ładowania w Polsce, a ma ich być dziewięć razy więcej
W ciągu czterech najbliższych lat Polska osiągnie wynik 180 mln sesji ładowania elektryków. To dziewięć razy więcej niż do tej pory. – Elektromobilność w Polsce nie jest już tematem przyszłości, ale realnym rynkiem – przekonuje Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są prognozy dla elektromobilności w Polsce w kolejnych latach.
- Jak zmieniała się skala i technologia ładowania od pierwszej stacji uruchomionej w 2009 r.
- Ile samochodów elektrycznych porusza się obecnie po polskich drogach.
Polska elektromobilność świętuje właśnie 20 mln sesji ładowania samochodów elektrycznych. Ten moment odnotowano podczas konferencji „20 milionów sesji ładowania w Polsce – na drodze ku 200 milionom”, organizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM).
– O dojrzałości rynku nie świadczy to, ile mamy ładowarek w statystykach, ale czy kierowcy z nich korzystają. 20 mln sesji ładowania można więc traktować jako punkt odniesienia – mówi Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii.
Rynek przyspiesza
Historia pierwszej stacji ładowania samochodów elektrycznych w Polsce sięga 2009 r. To właśnie wtedy, na Wybrzeżu Kościuszkowskim w Warszawie, stanęła pierwsza ładowarka dedykowana elektrykom. Samochód, który wówczas mógł zostać nią naładowany, miał moc 16 kW. Dziś przeciętne auto elektryczne osiąga moc 180 kW.
Według danych PSNM, obecnie w Polsce mamy blisko 13 tys. punktów ładowania, co przekłada się na 5,5 tys. lokalizacji, w których można naładować auto elektryczne. Pod koniec marca 2026 r. zarejestrowanych było 143 tys. aut całkowicie elektrycznych. Flota osobowych aut, zarówno przy jednym, jak i drugim typie napędu elektrycznego (samochody elektryczne i hybrydy), przekroczyła 263 tys. pojazdów.
Choć polskiego rynku elektryków nie można nazwać masowym – jak w Skandynawii – to liczby pokazują, że elektromobilność przyspiesza.
– Od stycznia 2025 r. o 50 proc. wzrosła liczba zarejestrowanych pojazdów czysto elektrycznych. My się tego nie spodziewaliśmy i muszę przyznać, że wydaje się, że po raz pierwszy będziemy aktualizować nasz polski outlook w górę. Widzimy, że rynek staje się coraz bardziej dojrzały – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSNM.
Dodaje, że organizacja obserwuje symptomy wojny cenowej na rynku samochodów elektrycznych, zwłaszcza w przypadku aut osobowych. Obecnie średnia cena samochodu elektrycznego w Polsce wynosi 190 tys. zł – o 12,5 proc. mniej niż w ubiegłym roku.
– W przeszłości doszliśmy do konstatacji, że do 2026 r. zostanie zrealizowanych blisko 20 mln sesji ładowania na stacjach ogólnodostępnych. Potrzeba było nam 15 lat, żeby zrealizować pierwsze 10 mln sesji. Natomiast, szacujemy, że tylko w 2026 r. zostanie zrealizowanych 7,2 mln sesji. To pokazuje, że rynek się zmienił. Tego nie było ani w 2017, ani w 2021 r. – mówi Maciej Mazur.
Jeszcze większym zaskoczeniem mogą być prognozy branży na następne lata. PSNM zakłada, że w kolejnych czterech latach może zostać zrealizowanych nawet 180 mln sesji ładowania. Takie liczby wynikają z większego wykorzystania infrastruktury.
– Zakładamy, że w 2030 r., że zostanie zrealizowanych ponad 203 mln sesji – przekonuje Maciej Mazur.
Wciąż są bariery
Rozwój elektromobilności w Polsce napotyka na istotne bariery. Jedną z nich jest infrastruktura do ładowania, zwłaszcza w dużych miastach. Dzisiaj główny udział mają ładowarki prywatne, które stanowią 70 proc. wszystkich zasobów. Pozostałe 30 proc. zgarniają głównie ładowarki w miejscach pracy. Do 2030 r. sytuacja ma ulec zmianie, bo udział ładowania samochodów w domu ma spaść do ok. 50 proc.
Na bariery wynikające z infrastruktury zwraca uwagę Konrad Wojnarowski. Przekonuje, że jest to istotne z perspektywy Polski, bo kraj ma mocno rozbudowaną siec TEN-T.
– Nadal mamy poważne wyzwania dotyczące hubów ładowania i ich lokalizacji. Drugą barierą jest sama sieć elektroenergetyczna. Nie da się jej rozwijać w oderwaniu od dostępności mocy. Trzecią barierą jest koszt wejścia dla użytkownika. Programy wsparcia pokazały, że popyt istnieje – mówi wiceminister energii.
Powołuje się na dane: tylko do 7 stycznia tego roku w programie wsparcia Nasze Auto złożono ponad 31,5 tys. wniosków o dofinansowanie na kwotę blisko miliarda złotych, przy budżecie programu wynoszącym ok. 1,18 mld zł.
– Z perspektywy Ministerstwa Energii konieczne jest przyspieszenie rozwoju infrastruktury ładowania, lepsza koordynacja z systemem elektroenergetycznym, poprawa doświadczenia użytkownika i budowa polskiego łańcucha wartości – mówi Konrad Wojnarowski.
Potężne środki na infrastrukturę
Poseł Mirosław Suchoń, przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury, twierdzi, że Polska na infrastrukturę przeznacza „potężne środki”. W ciągu najbliższych 15 lat wydamy kilkaset miliardów złotych na inwestycje związane z szeroko pojętą energetyką.
– Jeżeli popatrzymy na skalę samych sieci energetycznych, to będzie to od ok. 300, 400, do nawet 500 mln zł, które przeznaczymy właśnie na sieci energetyczne w ciągu najbliższych 15 lat. I to jest coś, czego dzisiaj brakuje. To w wielu miejscach jest tym elementem, który blokuje dynamiczny, szybki rozwój stacji ładowania – podkreśla Mirosław Suchoń.
Jego zdaniem głównymi barierami są inwestycje w infrastrukturę ładowania – ich przewlekłość i skomplikowanie procesów. Szczególnym wyzwaniem będzie zapewnienie prądu dla własnego samochodu na terenach pozamiejskich. Ale nie tylko tam. Krzysztof Kaczyński, dyrektor wykonawczy ds. elektromobilności w Orlenie uważa, że największe problemy z przyłączami występują właśnie w dużych miastach.
– Chcemy, żeby akt ładowania był taki, jak akt tankowania. Stąd nasze podejście do tego, żeby elektromobilność trafiła pod strzechy, do wielorodzinnych domów. Stąd huby wielostanowiskowe, szybkie, z wieloma udogodnieniami. Tę jakość zaczęliśmy wdrażać ok. półtora roku temu, aby umożliwić bezpieczeństwo ładowania w trasie. W miastach będzie inna strategia cenowa, bo cena będzie kluczowa – mówi Krzysztof Kaczyński.
Główne wnioski
- Elektromobilność w Polsce weszła w fazę szybkiego wzrostu, choć wciąż nie jest rynkiem masowym. Dane o 20 mln sesji ładowania i prognozowanych 180 mln kolejnych w ciągu czterech lat pokazują, że tempo wyraźnie przyspiesza. Rosnąca liczba pojazdów i coraz większe wykorzystanie infrastruktury sugerują, że elektromobilność przestaje być niszą dla wąskiej grupy użytkowników.
- Choć koszt samochodów elektrycznych spada, a programy dopłat zwiększają dostępność pojazdów, rozwój może wyhamować bez modernizacji sieci elektroenergetycznej i szybszych przyłączeń. Szczególnie problematyczne pozostają duże miasta, gdzie występują trudności z dostępem do mocy i instalacją nowych punktów ładowania.
- Zapowiedzi inwestycji pokazują, że rozwój elektromobilności jest coraz silniej powiązany z modernizacją całego systemu energetycznego. Zmiany mają objąć zarówno szybkie huby ładowania przy trasach, jak i rozwiązania dla mieszkańców bloków czy terenów pozamiejskich.