Duka nie znika. Biesiada: „Zadbam, by nigdy do tego nie doszło”. Rozkręci kultową markę w Europie
Przedsiębiorcy nie udało się przejąć sieci salonów wnętrzarskich w sanacji, ale kupił markę. Rozwinie ją błyskawicznie przede wszystkim w internecie. Zainwestował już miliony złotych i jest gotów na więcej. – To była kosztowna, ale bardzo wartościowa lekcja – mówi o ratowaniu Duki Maciej Biesiada.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Maciej Biesiada zaangażował się w ratowanie Duki, jeszcze zanim sąd podjął decyzję o losie jej aktywów.
- Z czym wiązał się dla niego ten proces i jak z perspektywy czasu ocenia zaangażowanie się w niego.
- Jakie ma plany wobec rozwoju przejętej marki i jakie cele sobie stawia.
Szwedzka marka wnętrzarska Duka, znajdująca się od lat w polskich rękach, zdążyła zapisać się na kartach rodzimego handlu. Jeszcze w kwietniu wydawało się, że zamknięcie wszystkich ok. 30 sklepów i zwolnienie pracowników kończy jej historię. Nic bardziej mylnego.
Wywodzący się z branży wnętrzarskiej holding Biesiada Invest, któremu nie udało się przejąć i uratować sieci handlowej, zdołał w maju potwierdzić zakup praw do znaku towarowego. Zamierza wykorzystać je w maksymalnym stopniu. Szykuje intensywną ekspansję.
– Przejęcie marki, uruchomienie dwóch salonów i sprowadzenie towaru wymagało ode mnie kilkunastomilionowej inwestycji. Przed nami równie duże nakłady na rozwój Duka, choć nie w budowę sieci stacjonarnej, tylko przyspieszenie w e-commerce. Podtrzymuję gotowość ich poniesienia, bo wierzę, że klienci potrzebują tej marki. Jej potencjał jest ogromny, na pewno nie przepadł wraz z zamknięciem sklepów. Możemy wykorzystywać go na całym świecie i chcemy jak najszybciej uruchomić transgraniczną sprzedaż – mówi Maciej Biesiada, prezes i założyciel Biesiada Invest.
Jeszcze w tym roku Duka ma być dostępna w kilku krajach europejskich.
Problemy szwedzkiej marki z bogatą historią
Markę Duka stworzyli w 1962 r. Szwedzi. Budowa ogólnokrajowej sieci sklepów z naczyniami kuchennymi i wyposażeniem wnętrz nie wyczerpała ich ambicji. W 1999 r. otworzyli pierwszy salon w Polsce. 14 lat później lokalną spółkę z ponad 30 sklepami przejęła rodzima grupa Grass.
Nowy właściciel wyprowadził Dukę na prostą, rozbudował sieć sklepów (zapowiadał ich nawet 80) i zaczął tworzyć przyczółki za granicą. W 2019 r., tuż przed wybuchem pandemii COVID-19, spółka miała 112 mln zł przychodów, 16,7 mln zł zysku operacyjnego i 11,6 mln zł netto. Konkurencja jednak rosła, sytuacja finansowa się pogarszała, a w 2023 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył na spółkę 1,6 mln zł kary za automatyczne dodawanie konsumentom do koszyka niechcianych produktów.
Problemy finansowe skłoniły właściciela do otwarcia postępowania sanacyjnego w 2024 r. i poszukiwania inwestora. By ograniczyć koszty, sieć licząca ponad 60 sklepów skurczyła się o mniej więcej połowę. Na początku 2025 r. zainteresował się nią holding Biesiada Invest i założył spółkę Duka Design.
O kulisach swojego zaangażowania i ambitnych planach Maciej Biesiada opowiedział obszernie w XYZ. Tegoroczna decyzja sądu jednak je przekreśliła.
Decyzja sądu przekreśliła przyjęty plan ratunku
Przedsiębiorca działał z poparciem zarządcy Duka International (Rymarz Zdort Kubiczek Restructuring, RZKR) i rady wierzycieli. Czekał na zgodę sędziego-komisarza na sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa.
Sąd jednak oddalił 9 lutego wniosek zarządcy w tej sprawie. Uzasadnił to m.in. tym, że wskazany przez RZKR artykuł prawa restrukturyzacyjnego może być stosowany wyłącznie do zbywania „pobocznych aktywów dłużnika”. Konsekwencją tego było wypowiedzenie pracownikom umów i zamknięcie sklepów.
– Poznałem uzasadnienie sądu, nie mnie je oceniać. Mogę tylko powiedzieć, że byłem bardzo zaskoczony odrzuceniem przez sąd wniosku zarządcy sanacyjnego o sprzedaż przedsiębiorstwa ze względów formalnych. Nic tego wcześniej nie zwiastowało, stąd moje pełne zaangażowanie w ten proces do samego końca – komentuje Maciej Biesiada.
Jego ambicją jest budowa holdingu firm działających w różnych segmentach rynku wnętrzarskiego, które dzięki synergii będą mogły rozwijać się szybciej, mieć trwałe przewagi konkurencyjne i zapewniać klientowi większą wartość. W jego grupie o przychodach przekraczających 200 mln zł są już m.in. firmy Novodom i Signal Meble.
– Z tą wizją weszliśmy w projekt Duka, angażując kapitał, czas i kompetencje zespołu. W dobrej wierze i z przekonaniem, że uczestniczymy w procesie, który doprowadzi do stabilnego odbudowania marki. Rzeczywistość okazała się inna – mówi Maciej Biesiada.
Warto wiedzieć
Problemy zarządcy spółki Duka International
Sytuację spółki Duka International skomplikowały problemy jej zarządcy – Rymarz Zdort Kubiczek Restructuring – a konkretnie Marcina Kubiczka. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce syndyków, zaangażowany m.in. w postępowania Getin Noble Bank oraz Idea Bank. Właśnie ze względu na stwierdzone nieprawidłowości w tych procesach minister sprawiedliwości cofnął 4 maja Marcinowi Kubiczkowi licencję doradcy restrukturyzacyjnego.
Decyzja ma charakter zabezpieczający, nie przesądza o ostatecznym wyniku trwającego jeszcze postępowania. Wynika ze stwierdzenia m.in. poważnych „nieprawidłowości w rozliczaniu i wysokości wydatków w prowadzonych przez doradcę postępowaniach upadłościowych”. Chodzi szczególnie o obsługę prawną i wydatki PR. Marcin Kubiczek nie zgadza się z zarzutami i zamierza się odwołać.
Decyzja ministra nie jest odosobnionym przypadkiem, tylko elementem szerzej zakrojonych działań. Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że od 2024 r. „aktywnie” zwalcza nieprawidłowości w obszarze postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Czynności nadzorcze objęły do tej pory ponad 100 doradców restrukturyzacyjnych w 480 postępowaniach nadzorczych – 121 od początku 2026 r. Poskutkowało to już cofnięciem przez ministra licencji 25 doradcom oraz zawieszeniem sześciu.
Wczesne zaangażowanie konieczne dla ratunku Duki
Dlaczego inwestor nie czekał z zaangażowaniem do czasu ostatecznej decyzji sądu? Tłumaczy, że było to konieczne, by spróbować uratować biznes w dotychczasowej formie.
– Gdyby nie moje wsparcie kapitałowe i operacyjne trwające już od ponad roku, sieć sklepów nie działałaby tak długo, utrzymując miejsca pracy. Ponadto dzięki temu dziś wraz z kilkunastoosobowym zespołem, który do nas dołączył, mamy solidne podstawy do reaktywacji marki Duka – wyjaśnia Maciej Biesiada.
Nie chce gdybać, co dalej z aktywami i wierzycielami Duka Internatonal. Zapewnia jednak, że uporządkował kwestię praw do marki Duka i przygotowuje jej dynamiczny rozwój w nowym modelu biznesowym.
– To była kosztowna, ale bardzo wartościowa lekcja. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto budować biznes oparty na aktywach, nad którymi ma się pełną kontrolę – mówi twórca Biesiada Invest.
Dwa salony Novodom i pomysł na B2B
Wyłącznym dystrybutorem marki Duka – zarządzającym świeżo sprowadzonym towarem – został kontrolowany przez holding Novodom. To pod tym szyldem działają uruchomione w ostatnich miesiącach salony w warszawskiej Fabryce Norblina i gdyńskiej Galerii Bałtyckiej o łącznej powierzchni ponad 320 m kw. Ich dotychczasowe wyniki sprzedażowe pozwalają właścicielowi zakładać, że przekroczą próg rentowności jeszcze w tym roku.
– Niemniej każdy z nich jest tzw. concept store, którego rola nie ogranicza się do prowadzenia sprzedaży. To miejsca prezentacji nowości, organizacji wydarzeń dla stałych klientów i ambasadorów marki, tworzenia specjalnych stref wraz z naszymi partnerami itd. W Fabryce Norblina mamy dodatkowo taras, gdzie przedstawiamy ofertę ogrodową i serwujemy własną kawę – mówi Maciej Biesiada.

Nie wyklucza pojawienia się w kolejnych miesiącach w następnych miejscowościach. Będzie analizować w najbliższych tygodniach zasadność tego kierunku.
– Sieć stacjonarna musi mieć uzasadnienie biznesowe, a nie tylko sentymentalne jak w poprzednich latach. Jednym z kierunków rozwoju Duki będą też strategiczne współprace B2B. Myślimy m.in. o sieciach hoteli, restauracjach czy architektach. Rozmawiamy już z kilkoma podmiotami, ale na szczegóły jest jeszcze za wcześnie. Jesteśmy właścicielem znaku marki od zaledwie dwóch tygodni – mówi Maciej Biesiada.
Zdaniem eksperta
Perspektywiczny rynek, wymagający projekt
Polacy coraz chętniej urządzają domy przez internet, trend wydaje się nieodwracalny. Widzimy to wyraźnie również w Focus Garden – spółce z naszego portfela z wyposażeniem ogrodu. Wchodzimy więc w dobry moment.
Wyspecjalizowana marka zdecydowanie może się obronić przed Allegro czy Amazonem. Warunek: musi mieć coś, czego żadna platforma nie skopiuje. To np. unikatowy asortyment, atrakcyjna estetyka, własny charakter i pomysł na zestawienie ze sobą poszczególnych elementów i stworzenie ciekawej przestrzeni. W tej sytuacji marketplace przestaje być zagrożeniem, a staje się jednym z kanałów dystrybucji.
Allegro świetnie sprzedaje produkty. Nie sprzedaje natomiast wizji tego, jak może wyglądać twój dom. Marki, które to rozumieją – jak Kave Home czy Sklum – budują dziś silną pozycję w całej Europie. Dostrzegają to również fundusze private equity: Tresmares Capital zainwestował w Kave Home już w 2019 r., Trilantic Europe wszedł do Sklumu w 2025 ., a my zainwestowaliśmy w Focus Garden w 2021 r. Dla inwestorów finansowych ta kategoria przestała być niszą.
Duka ma rozpoznawalność, której budowanie od zera zajmuje lata. To realny atut. Ale żeby powrót był przekonujący, potrzeba świeżej, atrakcyjnej oferty – dającej klientowi powód, żeby zajrzeć właśnie tutaj. Jysk pokazał niedawno, że można to zrobić nawet w segmencie masowym – designerskie myślenie w połączeniu z atrakcyjnymi cenami potrafi zmienić percepcję marki bardzo szybko.
Ważny jest także skuteczny performance marketing i obecność tam, gdzie klient kupuje – własny sklep, marketplace, współpraca z projektantami. Moment jest dobry, ale Duka to wymagający projekt. Nie reanimacja, lecz relaunch [ponowne wprowadzenie na rynek w odświeżonej formie – red.].
E-commerce kluczowy w nowej strategii
Przedsiębiorca chciał jak najszybciej zapewnić dostępność oferty Duka, więc wprowadził ją już także do sklepu internetowego Novodom. Efekt pozytywnie go zaskoczył.
– Już w pierwszy weekend, jeszcze bez jakiejkolwiek promocji, mieliśmy kilkaset zamówień. To świadczy o sile marki i o tym, że nie zniknęła ze świadomości klientów. Zadbam, by nigdy do tego nie doszło. Walczyłem o tę możliwość ponad rok i mimo wszystkich przeciwności warto było wytrwać, żeby znaleźć rozwiązanie. Od czerwca zaczynamy inwestować w komunikację i reklamę Duki – zapowiada Maciej Biesiada.
W nowej strategii to właśnie e-commerce ma być kluczowym kanałem sprzedaży dla marki. Już w czerwcu ruszy nowy sklep internetowy Duki, a jej oferta pojawi się także na pierwszych platformach handlowych.
– Przyznaję, że miałem związane z tym obawy, czy konsumenci nie zrazili się po ostatnich wydarzeniach do bezpośrednich zakupów w Duce. Zgromadziła ona jednak przez lata ogromny kapitał w postaci rozpoznawalności i emocjonalnej bliskości z klientami. Musimy zapracować na ich zaufanie, oferując dobre doświadczenie zakupowe. Tak będzie od pierwszego dnia, jesteśmy tego gwarantem. Duka znów będzie marką stabilną i wiarygodną. Utrzymamy ponadczasowy, skandynawski design produktów – mówi Maciej Biesiada.
150 mln zł przychodów w kilka lat? Do zrobienia
Na tym etapie przedsiębiorcy trudno mówić o rentowności tego biznesu, ale wobec sprzedaży ma bardzo ambitny plan. Jest pewien przebicia w krótkim czasie poziomu obrotów, jaki Duka International notowała w najlepszych latach.
– Połączenie potencjału marki i naszych możliwości otwiera drogę do przychodów nawet rzędu 150 mln zł w ciągu kilku lat. Największym wyzwaniem w Duce jest dziś dla nas odbudowa zaufania klientów. Marka ma duży potencjał sprzedażowy i sporą grupę lojalnych klientów – naszym zadaniem jest przekuć to w skalowalny model biznesowy. Najważniejsze, że zamiast na kwestiach prawnych, możemy skupić się wreszcie na tym, co najważniejsze i co potrafimy najlepiej: realizowaniu potrzeb klientów – mówi Maciej Biesiada.
Żałuje, że nie zdołał osiągnąć wszystkiego, co planował – wraz z likwidacją sieci salonów stracił wielu przyszłych, wartościowych pracowników. Udało mu się jednak uratować markę i zdobyć know-how zarządzania siecią sklepów stacjonarnych, czego dotychczas w grupie nie miał.
– Proces był ryzykowny i wyczerpujący emocjonalnie, to był dla mnie test wytrwałości. Opłaciło się, a ja nie miałem ani sekundy zwątpienia. Wierzyłem i wierzę w mój zespół oraz swoją wizję rozwoju grupy. Projekt Duka okazał się bardziej złożony, niż zakładałem. Miało to wpływ na inne potencjalne transakcje. Na chwilę wstrzymało tempo tworzenia ekosystemu marek wnętrzarskich. Jednak żaden z mostów nie jest spalony. Kontynuuję rozmowy z ciekawymi podmiotami i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zaowocuje to konkretami – mówi prezes Biesiada Invest.
Miniwywiad
Duka z szansą na sukces, potrzebuje trafnych decyzji
XYZ: Jak duży potencjał zbudowała Duka przez lata obecności w Polsce?
Agnieszka Górnicka, prezeska Inquiry: Bardzo dobrze zapisała się w świadomości polskich klientów – jako dobra marka z ciekawym designem, choć dość droga w polskich realiach. To marka przede wszystkim dla osób z dużych miast, dbających o ciekawy wystrój wnętrza. Miała wiele bardzo udanych kolekcji, które do dziś zdobią wiele polskich domów. Do czasu pojawienia się problemów trzymała naprawdę solidną jakość. Jej przejęcie jako samego znaku towarowego zdecydowanie miało sens.
Polacy bardzo lubią skandynawski design i warto, by Duka go kontynuowała. To pozwoli jej się wyróżnić. Pozostanie marką premium daje większe szanse na sukces niż pójście drogą niskich cen. Mamy bogacące się społeczeństwo, które potrafi docenić ciekawą ofertę. Nikt natomiast nie zatrzyma pochodu dyskontów niespożywczych ani nie dorówna im cenami. Próba dokonania tego to droga donikąd.
Postawienie na e-commerce to dla Duki właściwy kierunek, czy warto, by nowy właściciel marki przywrócił liczną sieć salonów?
Sklepy fizyczne, zwłaszcza monobrandowe, to istotny koszt. Po obserwowaniu rozwoju handlu w różnych częściach świata zawsze wracam z przekonaniem, że taka sieć musi oferować klientowi realną wartość. Potrzebuje on powodu, by przyjść osobiście, kupić coś i wracać. Handel fizyczny nie jest już kwestią położenia towaru na półce. Wymaga dużego wysiłku i nakładów na przyciągnięcie konsumenta.
W dzisiejszych realiach postawienie na rozwój w e-commerce to najszybsza droga do ustabilizowania sytuacji. W handlu internetowym jest miejsce dla wszystkich, a już na pewno dla Duki z jej unikatowym pozycjonowaniem i solidną pozycją marki. Łatwo jednak nie będzie, bo balansowanie między jakością a ceną jest trudne. Okno, przez które można trafić w bardziej zamożnego klienta, jest niewielkie.
Czy sieci wnętrzarskie jeszcze intensywnie się w Polsce rozbudowują?
Rynek jest już dość nasycony tego rodzaju sklepami. Kluczowym osiągnięciem z perspektywy przedstawicieli branży jest wykreowanie przez nich trendu na wzór „fast fashion”.
Handel dekoracjami jest sterowany sezonowymi okazjami podobnie jak w modzie. Wymieniamy wystrój wnętrza coraz częściej. Dotyczy to wszystkich segmentów cenowych – od najniższego do premium. Nieprzypadkowo Zara czy H&M rozwijają niezależnie własny dział wyposażenia wnętrz. Stało się ono w pewnym sensie nową gałęzią mody.
Czy odbudowa zaufania konsumentów do marki po zamieszaniu związanym z upadłością sieci będzie dużym wyzwaniem dla nowego właściciela?
Wiele marek wychodziło już obronną ręką z poważniejszych kryzysów. To kwestia dobrania odpowiedniej komunikacji. Klient potrafi dużo wybaczyć, jeśli uczciwie przedstawi mu się sytuację i wynagrodzi ewentualne szkody związane np. z niezrealizowanymi należycie zamówieniami. Nowy właściciel Duki może wykorzystać to, że ratuje przed zniknięciem z rynku lubianą przez wiele osób markę.
Główne wnioski
- Przejęcie kultowej marki z problemami. Stworzona w 1962 r. szwedzka marka wnętrzarska Duka otworzyła pierwszy sklep w Polsce w 1999 r. 14 lat później lokalną spółkę z ponad 30 sklepami przejął rodzimy inwestor i wyprowadził ją na prostą. Późniejsze problemy finansowe skłoniły go do otwarcia w 2024 r. postępowania sanacyjnego, co poskutkowało m.in. ograniczeniem liczby salonów o połowę do ok. 30. Na początku 2025 r. zainteresował się nią prezes holdingu Biesiada Invest i założył spółkę Duka Design. Poprzez nią zaangażował się w ratowanie marki w oczekiwaniu na zgodę sądu na sprzedaż aktywów. W lutym 2026 r. sędzia-komisarz jej nie wyraził, co doprowadziło do zamknięcia sklepów i wypowiedzenia umów pracownikom. Jednak w maju Biesiada Invest zdołała kupić prawa do znaku towarowego Duka.
- Novodom z dwoma salonami po Duce. Wyłącznym dystrybutorem marki Duka został kontrolowany przez holding Novodom. To pod tym szyldem działają uruchomione w ostatnich miesiącach salony w warszawskiej Fabryce Norblina i gdyńskiej Galerii Bałtyckiej. Każdy z nich to tzw. concept store, którego rola nie ogranicza się do prowadzenia sprzedaży. To miejsca prezentacji nowości, organizacji wydarzeń dla stałych klientów i ambasadorów marki, tworzenia specjalnych stref wraz z partnerami itd. Inwestor nie wykluczę rozbudowy sieci stacjonarnej, jednak musi to mieć biznesowe uzasadnienie.
- Marka dostępna przede wszystkim w internecie. Kluczowym kanałem sprzedaży dla Duki w nowej strategii będzie e-commerce. Jej oferta już pojawiła się w sklepie internetowym Novodom. W czerwcu działalność wznowi e-sklep Duka, a marka pojawi się też na pierwszych platformach handlowych. Jeszcze w tym roku jej produkty będą dostępne także w innych krajach europejskich. Nowy właściciel wierzy w osiągnięcie w kilka lat przychodów rzędu 150 mln zł. – Proces był ryzykowny i wyczerpujący emocjonalnie, to był dla mnie test wytrwałości. Opłaciło się, a ja nie miałem ani sekundy zwątpienia – mówi Maciej Biesiada, prezes i założyciel Biesiada Invest.




