Iskrzy w sprawie małych reaktorów jądrowych. Giganci twardo negocjują
Narasta napięcie między Orlenem a prywatną grupą Synthos w sprawie wspólnej inwestycji w małe reaktory jądrowe. Współpraca, zapoczątkowana kilka lat temu przez byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka, dziś jest postrzegana w kręgach rządowych jako problem. Czy ten projekt ma szansę się udać?
Z tego artykułu dowiesz się…
- O co spierają się Orlen z Synthosem w obszarze energetyki jądrowej.
- Jak ten spór komentuje były prezes Orlenu Daniel Obajtek.
- Czy małe reaktory jądrowe są Polsce potrzebne.
Kontrolowany przez państwo Orlen i Synthos Green Energy z portfela biznesmena Michała Sołowowa prowadzą twarde negocjacje w sprawie dalszej współpracy w energetyce jądrowej. Ich spółka Orlen Synthos Green Energy (OSGE), w której mają po 50 proc. udziałów, działa od 2022 r. Od początku jej celem była budowa floty małych, modułowych reaktorów jądrowych (tzw. SMR-ów) w technologii BWRX-300 od amerykańskiej firmy GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Partnerstwo zostało zawiązane w czasach, gdy w Polsce rządził PiS, a na czele Orlenu stał Daniel Obajtek. Projekt szedł do przodu pomimo wątpliwości, jakie zgłosiła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Klimat wokół partnerstwa krajowych gigantów wyraźnie pogorszył się jednak po zmianie rządu i prezesa Orlenu. Obecny szef paliwowego koncernu mówi o konieczności ustalenia nowych zasad współpracy. Natomiast w Ministerstwie Aktywów Państwowych narasta zniecierpliwienie przeciągającymi się dyskusjami.
Twarde negocjacje
Zasady współpracy między Orlenem a Synthosem w sprawie małego atomu od początku nie podobały się nowemu zarządowi Orlenu. Mówi o tym otwarcie Ireneusz Fąfara, który stoi na czele paliwowego koncernu od 2024 r.
– Od samego początku, kiedy przyszliśmy do firmy, mówimy, że jest to technologia, która nas interesuje i w którą wierzymy. Natomiast sposób zaangażowania Orlenu w ten projekt od samego początku był w naszej ocenie niewłaściwy. Nasza pozycja w spółce była nieadekwatna do wkładu finansowego, dlatego zaczęliśmy negocjacje z partnerem. Udało nam się osiągnąć prawie wszystkie cele poza jednym. Ze względu na umowę zawartą z partnerem jesteśmy zobowiązani do tego, żeby realizować tylko projekt SMR w technologii BWRX-300. To nie znaczy, że chcemy robić inny projekt. Chcieliśmy mieć jednak możliwość reagowania, jeśli na rynku pojawi się inna technologia. Tego nie udało się zrobić. Nasz partner jest bardzo twardy w tych negocjacjach – informuje Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.
Kto za co płaci?
Z naszych informacji wynika natomiast, że najostrzejszy spór toczy się o sposób finansowania atomowych inwestycji. Orlenowi udało się już wynegocjować równe dla obu stron zasady powoływania władz atomowej spółki, a także przejęcie przez OSGE od Synthosu praw do technologii SMR. Ale to za mało. Nasze źródła w paliwowym koncernie wskazują, że Orlen chciałby skupić się na finansowaniu spółek celowych, które będą budować małe elektrownie bezpośrednio przy jego fabrykach. Pierwsze reaktory mają stanąć we Włocławku przy zakładach nawozowych Anwilu z grupy Orlen. Koncern chce uniknąć sytuacji, że z jego pieniędzy sfinansowana zostanie budowa podobnych jednostek koło Oświęcimia. Tam swoje zakłady chemiczne ma Synthos.
– Naszym celem i ambicją jest to, aby nasz partner zarabiał na współpracy z nami, a nie na nas. Dlatego przedstawiliśmy mu warunki współpracy w ramach tego projektu zgodnie z naszą filozofią działania, filozofią działania spółki Skarbu Państwa. Jesteśmy w trakcie negocjacji warunków tej współpracy – stwierdził Ireneusz Fąfara.
Druga strona sporu całą sytuację komentuje krótko.
– Toczą się obiecujące rozmowy – mówi nam Rafał Kasprów, prezes OSGE reprezentujący grupę Synthos.
Niekończące się dyskusje
Cała sprawa dla obecnego rządu jest kłopotliwa. Sojusz gigantów ruszył za czasów PiS. Już wtedy, na etapie pozyskiwania tzw. decyzji zasadniczej (politycznej zgody rządu na realizację inwestycji), negatywną opinię dla atomowych projektów OSGE wydała ABW. Toczące się od dwóch lat negocjacje między partnerami mogą być sposobem na wydłużenie czasu potrzebnego na podjęcie przez Orlen ostatecznej decyzji.
– Przez dwa lata można było wynegocjować wszystko. Tymczasem teraz okazuje się, że coś dalej trzeba negocjować – mówi nam źródło zbliżone do toczących się rozmów.
Głosy zniecierpliwienia płyną też z Ministerstwa Aktywów Państwowych.
– Obie strony wciąż dyskutują, zamiast skupić się na realizacji inwestycji. Zamiast tkwić w przeciąganiu liny, trzeba iść do przodu. Orlen powinien zakończyć dyskusje i ostatecznie zdecydować, w jakim kierunku zmierza ta współpraca – słyszymy w resorcie.
Z kolei szef MAP Wojciech Balczun wskazuje, że nie ma dla niego żadnego znaczenia, że SMR-owy projekt rozpoczął się za prezesury Daniela Obajtka.
– W projektach energetycznych tej skali kluczowe jest podejście merytoryczne, a nie to, kto je inicjował. Małe reaktory jądrowe to technologia, którą analizuje dziś wiele państw i firm energetycznych. Dlatego naturalne jest, że Orlen kontynuuje prace koncepcyjne i analityczne. Naszym zadaniem jako właściciela jest dopilnowanie, aby każda decyzja była poprzedzona rzetelną oceną ryzyka, kosztów i realnych możliwości wdrożenia. Współpraca z Synthos Green Energy jest jednym z obiecujących wariantów. Projekty jądrowe wymagają wieloletniej perspektywy i stabilnych analiz, a nie gwałtownych zwrotów. Dlatego będziemy je oceniać na podstawie faktów i interesu państwa, a nie historii personalnej – zapewnił minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w ostatniej rozmowie z portalem XYZ.
Były szef Orlenu odpiera zarzuty
Daniel Obajtek – były prezes Orlenu, a dziś europoseł PiS – nie ma sobie nic do zarzucenia w sprawie umowy podpisanej z Synthos Green Energy.
– Umowa ta jest korzystna dla Orlenu. Zyskujemy dzięki niej dostęp do najbardziej zaawansowanej w rozwoju technologii SMR. W Kanadzie rozpoczęto już budowę takiego reaktora. Inwestorem jest OPG – firma, która ma bardzo duże doświadczenie w energetyce jądrowej. Wybór innej technologii oznaczałby znacząco dłuższy czas jej rozwoju. Ogranicza to zatem wiele ryzyk inwestycyjnych. Strony umowy mają ten sam cel: wybudowanie pierwszych reaktorów BWRX-300 jako źródło zasilania dla swoich obiektów przemysłowych. Synthos dla zasilania zakładów w Oświęcimiu, a Orlen dla zakładów w Płocku i Włocławku. Ten fakt mityguje zatem jakiekolwiek rozbieżności interesów stron. Umowa odzwierciedla równowagę ryzyk i korzyści dla obu partnerów. Jest zatem obopólnie korzystną umową. Korzyści te mogą być jednak ograniczone w przypadku opóźnień realizacji projektu – tłumaczy nam Daniel Obajtek.
Przekonuje, że polski system energetyczny potrzebuje nowych, stabilnych elektrowni, które mogą być alternatywą dla starych bloków węglowych.
– Idealnym rozwiązaniem jest SMR w sprawdzonej, bezpiecznej i w stosunku do innych najmniej skomplikowanej technologii BWR. Orlen przeanalizował też inne technologie i jedynym rozsądnym rozwiązaniem był SMR BWRX-300. Jest to nadal tak samo rozsądne i realne rozwiązanie jak kilka lat temu. Niepokoi tylko fakt, że tempo prac spółki OSGE nie jest takie, jak za czasów, gdy to ja zarządzałem koncernem. Polski system potrzebuje energetyki jądrowej dla zapewnienia długookresowego bezpieczeństwa dostaw – podkreśla Daniel Obajtek.
A może duży atom?
Orlen ujawnił jednocześnie, że nie wyklucza w przyszłości udziału w realizacji drugiej z planowanych przez rząd dużych elektrowni jądrowych. Pierwsza z nich stanie na Pomorzu, a prace przygotowawcze na placu budowy już ruszyły. Druga natomiast wciąż jest tylko w planach. Spięcie dla niej finansowania będzie trudniejsze niż w przypadku pierwszego projektu. Do inwestycji na Pomorzu bezpośrednio z budżetu państwa popłynie aż 60 mld zł. Druga elektrownia ma natomiast opierać się na współpracy z przemysłem, który będzie odbiorcą energii z atomu.
– Zgodnie z umową z Synthos Green Energy jesteśmy zobligowani do realizacji projektu SMR wyłącznie w technologii BWRX-300. Natomiast umowa nie wyklucza tego, żebyśmy mogli zaangażować się w inny projekt jądrowy, ale nie SMR-owy. Dlatego nie możemy wykluczyć sytuacji, w której będziemy zaangażowani w projekt budowy drugiej elektrowni jądrowej, choć dziś takie prace się nie toczą. Ale takie możliwości są i pewnie, kiedy będziemy postawieni przed wyborem, będziemy musieli to przeanalizować i będziemy zmuszeni wybrać ten, który powstanie szybciej, bo to jest priorytetem – podkreśla Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.
Nasi rozmówcy wskazują, że może to być element negocjacji z Synthosem. Przekaz jest taki: jeśli Synthos nie zgodzi się na warunki Orlenu, to koncern porzuci SMR-y na rzecz dużego atomu. W praktyce jednak to dość wątpliwy scenariusz. Po pierwsze, budowa drugiej elektrowni jądrowej jest niepewna. Po drugie, budowa pierwszego reaktora BWRX-300 już się rozpoczęła. W Kanadzie w kwietniu tego roku wykonano skomplikowaną operację instalacji fundamentu budynku reaktora w wydrążonym szybie na placu budowy. Drugi tego typu projekt na świecie miał zostać realizowany w Polsce przez OSGE.
Zdaniem eksperta
Do rozwoju SMR-ów nie wystarczą polityczne deklaracje
SMR-y nie powinny być traktowane jako zamiennik wielkoskalowych elektrowni jądrowych, ponieważ pełnią one inne funkcje. Duże reaktory mają kluczowe znaczenie dla dekarbonizacji całego systemu, podczas gdy reaktory SMR są przydatne w przypadkach, w których preferowane są mniejsze i zintegrowane lokalnie jednostki, np. w pobliżu energochłonnych zakładów przemysłowych, w dawnych regionach węglowych lub w ramach systemów ciepłowniczych. W tych zastosowaniach reaktory SMR mogą zapewnić Polsce największą wartość dodaną.
Na całym świecie działa jedynie bardzo ograniczona liczba projektów SMR, większość inicjatyw na Zachodzie znajduje się nadal na etapie opracowywania, uzyskiwania (wstępnych) zezwoleń lub projektowania. Chociaż sytuacja ta nie uzasadnia zachowania bierności ze strony Polski, podkreśla ona potrzebę strategicznego planowania w celu wczesnego wdrożenia SMR. Dopiero zakończenie budowy pierwszego w Polsce małego reaktora jądrowego umożliwi potwierdzenie wykonalności zastosowanej technologii oraz wstępną ocenę potencjału ekonomicznego. Zamiast realizować więc pojedyncze projekty pilotażowe, polski rząd powinien skupić się na przygotowaniu ram systemowych, umożliwiających powtarzalne wdrażanie w wielu lokalizacjach. Obniżenie kosztów będzie zależało bowiem od standaryzacji, zgromadzonego doświadczenia oraz odpowiednich ram regulacyjnych i finansowych.
Konieczne jest również opracowanie mechanizmów zmierzających do lepszej koordynacji działań związanych z rozwojem SMR-ów między różnymi ministerstwami i resztą organów administracji. Pierwsze projekty mogą wymagać silnego zaangażowania państwa w celu zarządzania ryzykiem związanym z budową pierwszej tego typu jednostki. Jednak kolejne projekty powinny w coraz większym stopniu wykorzystywać kapitał prywatny i instrumenty zielonego finansowania zgodne z regulacjami UE.
Główne wnioski
- Między Orlenem a Synthos Green Energy toczą się twarde negocjacje w sprawie wspólnych inwestycji w małe reaktory jądrowe (SMR-y). Orlenowi nie podoba się, że zawarta umowa zobowiązuje go do realizacji projektów SMR tylko w amerykańskiej technologii BWRX-300. – To nie znaczy, że chcemy robić inny projekt, ale chcieliśmy mieć możliwość reagowania, jeśli na rynku pojawi się inna technologia – twierdzi szef Orlenu Ireneusz Fąfara. Z naszych informacji wynika natomiast, że głównym problemem są kwestie finansowania poszczególnych atomowych projektów.
- Prezes OSGE Rafał Kasprów, który reprezentuje grupę Synthos, unika medialnych konfrontacji z Orlenem. – Toczą się obiecujące rozmowy – mówi krótko. Z kolei z naszych źródeł wynika, że w Ministerstwie Aktywów Państwowych narasta zniecierpliwienie toczącymi się negocjacjami. Dla rządu porozumienie Orlenu z Synthosem jest problematyczne, bo zostało zawarte za czasów PiS. Już wtedy negatywną ocenę planowanych przez spółki atomowych inwestycji wydała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Daniel Obajtek, który kierował Orlenem w czasach, gdy koncern podpisywał porozumienie z Synthosem, nie ma sobie nic do zarzucenia. Przekonuje, że umowa była korzystna dla obu stron.
- Organizacja pozarządowa Clean Air Task Force (CATF) wskazuje, że SMR-y mogą być dobrym rozwiązaniem dla Polski. Pełniłyby rolę czystego źródła stabilnej energii, uzupełniającego duże elektrownie jądrowe oraz OZE. Ich zastosowanie przewiduje się głównie w przemyśle, ciepłownictwie i w rejonach powęglowych. Według CATF rozwój SMR-ów wymaga czegoś więcej niż tylko deklaracji politycznych lub pojedynczych inicjatyw przemysłowych. Polska potrzebuje kompleksowego planu działania w zakresie SMR (w postaci mapy drogowej), zintegrowanego z szerszą polityką jądrową, przemysłową i bezpieczeństwa energetycznego.