Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Żonglerka liczbami i smutna rzeczywistość. W łączności służb wciąż rządzi chaos

Opisywaliśmy na łamach XYZ niedostatki w łączności między służbami państwowymi. Dziś tamte ustalenia się potwierdzają. Stan łączności radiowej w służbach podległych resortowi spraw wewnętrznych i administracji jest krytyczny.

Łącznica wojskowa
Co dalej z polską łącznością specjalną? Na zdj. ukraińskie radiostacje, służące do łączności wojskowej . Fot. Olena Znak/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest faktyczny stan łączności radiowej w służbach podległych MSWiA.
  2. W której formacji sytuacja wygląda najgorzej i gdzie braki są największe.
  3. Czy sytuacja może szybko się poprawić i od czego należałoby zacząć nadrabianie zaległości.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

O problemach z państwową łącznością pisaliśmy na łamach XYZ w ostatnich tygodniach kilkakrotnie. Zaczęło się od kłopotów straży pożarnej podczas majowego pożaru w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. Wtedy PSP musiała korzystać ze wsparcia policji.

Później, w połowie maja, okazało się, że gen. Krzysztof Bondaryk zrezygnował z funkcji pełnomocnika szefa MSWiA ds. systemu bezpiecznej łączności państwowej. Miał stworzyć system łączności obejmujący służby państwowe. Zrezygnował jednak z funkcji pełnomocnika, pozostając dyrektorem Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych w MSWiA.

Przy okazji opisaliśmy szerszy problem polskich służb z łącznością. Korzystają z różnych systemów, procedur i urządzeń, przez co de facto nie są w stanie sprawnie się ze sobą komunikować. Teraz Policja, Straż Graniczna i Państwowa Straż Pożarna odpowiedziały na zadane wówczas pytania. Z ich odpowiedzi wyłania się niepokojący obraz.

Nie ma jednego, spójnego systemu łączności radiowej między służbami

Na odpowiedzi czekaliśmy długo. Obraz, który się z nich wyłania, jest jednak wysoce niepokojący. Każda formacja osobno – na nasze pytania nie odpowiedziała tylko Służba Ochrony Państwa – zapewnia, że działa zgodnie z procedurami. Diabeł tkwi w szczegółach.

Zacznijmy od Policji. Z przekazanej odpowiedzi wynika, że formacja korzysta z kilku systemów łączności jawnej i niejawnej. Jednym z systemów łączności jawnej jest łączność radiowa, pracująca obecnie w standardach analogowych, DMR i TETRA.

Dalej czytamy, że na mocy zarządzenia Komendanta Głównego Policji „zabrania się przekazywania informacji niejawnych w sieciach radiowych Policji”. „W związku z powyższym na użytkowanie policyjnej sieci radiowej nie jest wymagane uzyskanie akredytacji” Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – napisano w przesłanej odpowiedzi.

Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, tyle że policja, korzystając z radiostacji – zarówno doręcznych, jak i samochodowych – nie może przekazywać między jednostkami informacji niejawnych. Systemy nie są bowiem dostatecznie zabezpieczone. Można więc podać „po radiu” rozkaz lub meldunek służbowy, o ile nie mają klauzuli niejawności. Nie wolno jednak przekazywać danych wrażliwych, w tym np. numeru PESEL.

„Większość idzie przez komunikatory”

Dlatego – jak mówi nam doświadczony funkcjonariusz – identyfikacja zatrzymanego po numerze PESEL czasem odbywa się z użyciem wewnętrznych kodów. Gdy zatrzymany „odbija się” w systemach jako osoba poszukiwana, pada np. komenda „czerwony”. Jeśli nie – można powiedzieć np. „na biało”.

Nieoficjalnie, wbrew poleceniu komendanta głównego zakazującemu używania komercyjnych komunikatorów, w Policji – podobnie jak w wojsku – jest to powszechna praktyka.

– Większość rzeczy idzie przez komunikatory. I to przez nasze prywatne telefony. Policjanci z jednostek tworzą wewnętrzne grupki i przekazują sobie informacje. To też jest ciekawe, bo tak być nie powinno, jeśli są to informacje służbowe – słyszymy.

Bez komunikatorów krwioobieg informacyjny w Policji po prostu by nie działał. Jak mówią rozmówcy XYZ, są też takie pododdziały WOT, w których nawet informacje o alarmach są rozsyłane za pomocą komercyjnych komunikatorów.

Policja przekazuje, że „prowadzona jest ciągła rozbudowa i modernizacja radiowych sieci policyjnych poprzez dostosowanie ich do standardu TETRA”. Więcej informacji na ten temat nie otrzymaliśmy – pozostają niejawne.

Straż Graniczna i PSP też mają kłopot

Więcej informacji podała Straż Graniczna. Komenda Główna przypomniała, że dwa lata temu, na mocy ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, ustanowiono System Bezpiecznej Łączności Państwowej (SBŁP). Jego operatorem jest MSWiA. Elementem systemu jest podsystem bezpiecznej radiowej łączności trunkingowej (SBŁP-T).

Czym jest trunking? W największym uproszczeniu to automatyczne przydzielanie częstotliwości przy ograniczonej liczbie kanałów. Pulą zarządza system i to on przydziela dostęp, gdy jest potrzebny.

Jak słyszymy od osoby zorientowanej w temacie łączności służb, jest to dobre rozwiązanie. Przy dużej liczbie radiotelefonów funkcjonariusze nie muszą martwić się zakłóceniami komunikacji.

Prawo wielkich liczb i kreatywna żonglerka

PSP podkreśla, że SBŁP-T jest systemem cyfrowym zgodnym z europejskim standardem TETRA. Pełni jednocześnie funkcję cyfrowego systemu radiokomunikacyjnego dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Ochrony Państwa.

W przesłanej nam odpowiedzi czytamy, że w minionym roku, w ramach rozbudowy podsystemu SBŁP-T, uruchomiono w kraju ponad 100 proc. dodatkowych stałych stacji bazowych. Na koniec roku pozwoliło to uzyskać ogólne pokrycie zasięgiem radiowym obejmujące ponad połowę powierzchni kraju. Dodatkowo zawarto umowę na dostawę kolejnych stacji bazowych oraz rozbudowę infrastruktury sterującej systemu – MSO – w celu zwiększenia jego pojemności. Wdrożenie nowych elementów MSO do eksploatacji planowane jest na drugą połowę 2026 r.

„Obecnie w systemie pracuje ponad 30 tys. terminali abonenckich (Policja, Państwowa Straż Pożarna, Służba Ochrony Państwa, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, pozostałe podmioty spoza MSWiA). Na bieżący rok przewidywany jest kolejny zakup znacznej liczby terminali, w tym dla Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej oraz Policji” – czytamy.

Być może miało to robić wrażenie: „30 tys. terminali abonenckich”, „wdrożenie do eksploatacji”, „pokrycie ponad połowy powierzchni kraju”. Tyle że trzeba pamiętać o skali. Policja to dziś ok. 115 tys. funkcjonariuszy. Kolejne 30 tys. osób tworzy PSP, a 17 tys. – Straż Graniczną.

Łącznie daje to ok. 160 tys. osób. Nawet jeśli założymy, że nie wszyscy muszą korzystać z terminali abonenckich, liczba 30 tys. wydaje się niewielka w stosunku do potrzeb. Czy to przykład żonglowania dużymi liczbami? Być może.

Warto przypomnieć jeszcze jedną kwestię. W skali kraju działa ok. 200 tys. druhów i druhen Ochotniczych Straży Pożarnych. Oni nie są wpięci do tego systemu. Korzystają z własnych systemów, a najczęściej po prostu z telefonów komórkowych.

PSP: „W pewnych obszarach systemy są kompatybilne, w pewnych nie"

Ciekawie robi się, gdy przechodzimy do odpowiedzi PSP. Straż poinformowała nas, że w formacji wykorzystywany jest system łączności radiowej oparty na łączności analogowej, standardzie DMR oraz systemie TETRA.

Najbardziej wymowna jest jednak część odpowiedzi dotycząca kompatybilności systemu PSP z systemami innych służb podległych MSWiA.

„Kompatybilność systemów zależy od wielu czynników i w pewnych obszarach są one kompatybilne, w innych nie. Obecnie PSP nakierowuje swoje działania na zapewnienie kompatybilności systemów łączności z innymi służbami podległymi MSWiA w ramach Systemu SBŁP-T” – czytamy.

To tylko potwierdza nasze wcześniejsze ustalenia: spójnej łączności między PSP a np. Policją de facto nie ma. Przynajmniej w rozumieniu jednolitego, bezpiecznego systemu, który umożliwiałby bezproblemową komunikację między formacjami. Funkcjonariusze muszą więc improwizować, korzystać z prywatnych telefonów albo komercyjnych komunikatorów.

PSP poinformowało również, że „realizowany jest dalszy rozwój systemów łączności radiowej wykorzystywanych przez formację, z ukierunkowaniem na system TETRA”.

Obecnie – jak czytamy – PSP prowadzi także modernizację własnych systemów łączności, choć w ograniczonym zakresie. Chodzi o potrzeby współdziałania jednostek ochrony przeciwpożarowej oraz okres migracji do trunkingowych systemów TETRA.

Co ciekawe, PSP przyznało również, że ma własne zdolności w zakresie mobilnych centrów wsparcia dowodzenia i łączności. Z udzielonej odpowiedzi wynika, że w zasobach Państwowej Straży Pożarnej znajduje się 41 samochodów dowodzenia i łączności, w tym 15 samochodów batalionowych oraz 26 kompanijnych. Straż Graniczna ograniczyła się w tym przypadku do stwierdzenia, że „ma takie możliwości”. Policja zasłoniła się tajemnicą.

Krok po kroku, ale służby wciąż czekają

Można więc powiedzieć, że mimo lat, a może nawet dekad prób stworzenia „czegoś”, problem wciąż nie został rozwiązany. Teoretycznie wszystko wygląda poprawnie: 30 tys. terminali dostępowych, „wdrażanie standardu”, unifikacja. Tyle że jednego systemu jak nie było, tak nie ma.

Z czego wynika ten stan rzeczy? Z różnych oczekiwań i potrzeb, odmiennych procedur użytkowania systemów, a także z presji różnych grup interesu. Nieco inaczej wygląda sytuacja w Wojsku Polskim, gdzie standaryzacja postępuje powoli, ale jednak postępuje. Choć wojsko również nie jest wolne od problemów.

Kilka miesięcy temu wybuchł spór o to, kto dostarczy radiostacje do czołgów i nowych bojowych wozów piechoty. W szranki stanęli producenci krajowi i dostawca z USA. Amerykanie naciskali na sprzedaż własnego rozwiązania, argumentując, że w przeciwnym razie radiostacje z różnych systemów będą ze sobą niekompatybilne. Stawką są przecież także ochrona informacji niejawnych i rozwiązania kryptograficzne – a inne uwarunkowania obowiązują w Polsce, inne w Europie, a jeszcze inne w USA.

Warto dodać, że pewne osiągnięcia w obszarze łączności mają polskie Wojska Obrony Cyberprzestrzeni (WOC). W styczniu Dowództwo Komponentu WOC poinformowało o zakończeniu procesu badań i certyfikacji ochrony kryptograficznej platform Samsung Galaxy S23 i S24.

W ramach certyfikacji wybrane mechanizmy bezpieczeństwa Samsung Knox na obu platformach uzyskały stosowne dopuszczenie do wykorzystania w środowisku wojskowym.

Oznacza to, że żołnierze będą mogli swobodniej korzystać – w określonym zakresie – z przydzielonych im urządzeń służbowych. Koniec końców, smutna konkluzja jest jednak taka, że w służbach podległych MSWiA panuje chaos. I nie wygląda na to, by miało się to zmienić w najbliższych latach. Bez sprawnej, bezpiecznej i wspólnej łączności trudno mówić o suwerenności cyfrowej lub technologicznej.

Zdaniem eksperta

Adam Skupiński: "W ministerstwie nie ma woli"

Nie jest dobrze, choć widać pewne światełko w tunelu. Wszystkie służby MSWiA zaczynają mówić podobnym językiem. U wszystkich pojawia się standaryzacja, TETRA, DMR. To wskazuje, że być może kiedyś te nitki spotkają się w jednym punkcie. Oczywiście, diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli nie będzie jednego „naczelnego wodza”, który wyda jasne polecenie, co, jak i w jakim trybie ma działać, każdy nadal będzie ciągnął w swoją stronę. Bez osoby, która będzie pacyfikowała takie zapędy, proces integracji potrwa dłużej, niż powinien.

Niestety na przykładzie gen. Bondaryka widać, że w ministerstwie nie ma woli, by nadać jednej osobie realne uprawnienia. A jeśli ktoś nie dostanie „po głowie” – czyli nie zostanie ukarany finansowo – nadal będzie rządzić samowolka.

Czy w Wojsku Polskim jest lepiej? Nie jestem pewien. Niby działamy w ramach ESSOR i wykonujemy konkretne kroki w kierunku standaryzacji łączności niejawnej w NATO, ale na krajowym podwórku efektów wciąż nie widać. Na dziś nie mamy w „linii” żadnej radiostacji mogącej wykorzystywać waveformy (WF) z programu ESSOR. Pytanie należy skierować do RADMOR i WB: czy Comp@n i PERAD 6010 będą mogły w przyszłości korzystać z rozwiązań europejskich? Nie wiem, ale warto zwrócić uwagę, że nawet na stronach producentów podane są dziś zupełnie różne WF dla tych radiostacji.

Z doniesień prasowych wynika, że jedyna radiostacja zdolna do pracy na WF z programu ESSOR, czyli GUARANA, jest zbyt skomplikowana i Wojsko Polskie jej nie chce, choć zbudowano ją zgodnie z wymaganiami wojska. O możliwości zastosowania WF od Amerykanów w polskich radiostacjach albo naszych WF w sprzęcie amerykańskim możemy na razie tylko pomarzyć.

Główne wnioski

  1. System łączności radiowej w służbach podległych MSWiA jest zdecentralizowany i rozproszony. Największym problemem pozostaje kompatybilność między poszczególnymi formacjami.
  2. Stosowane są rozwiązania pomostowe, ale jednego systemu dla Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa wciąż nie ma. Nic też nie wskazuje na to, by miał szybko powstać.
  3. – Na przykładzie gen. Bondaryka widać, że w ministerstwie nie ma woli, by nadać jednej osobie realne uprawnienia – mówi XYZ ppłk rez. Adam Semeniuk.