Drony dla sojuszników w ONZ. Jak Ukraina rywalizuje z Rosją o afrykański rynek zbrojeniowy
Ukraina skutecznie wypycha Rosję z afrykańskiego rynku zbrojeniowego. Oferuje rządom afrykańskim przetestowane w boju na Rosjanach drony, systemy walki elektronicznej oraz ich wspólną produkcję. Klientów przybywa, także spośród krajów dotychczas współpracujących z Moskwą.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co sprzyja ukraińskiej aktywności na afrykańskim rynku broni i w których afrykańskich krajach prowadzone są obecnie wojny i konflikty zbrojne.
- Jakie uzbrojenie i na jakich zasadach Kijów oferuje afrykańskim rządom.
- Jakie drony cieszą się w Afryce największym powodzeniem.
Ukraina korzysta z rosnących budżetów obronnych Afryki. W połowie 2026 roku Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (ICRC) doliczył się ponad 50 aktywnych konfliktów. To konflikty od pełnoskalowych wojen domowych po lokalne powstania i przemoc zbrojną o podłożu religijnym. To one sprawiły, że w ubiegłym roku kraje afrykańskie wydały łącznie na obronę ponad 52 mld dolarów. Oznacza to wzrost o 8,5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. A wszystko wskazuje na to, że w tym roku wydatki znowu urosną.
Drony krążą nad Afryką
Drony bojowe wykorzystywane są obecnie przede wszystkim w wojnie rosyjsko-ukraińskiej i do niedawna w amerykańsko-irańskiej. Jednak niespokojna Afryka staje się głównym rynkiem, o który zabiegają światowi producenci. To przede wszystkim USA, Chiny, Rosja, Ukraina, ale też Turcja, Francja i Iran.
Kijów sprzyjającym mu krajom kontynentu zaoferował korzystne umowy i wspólną produkcję dronów oraz pocisków rakietowych. Nie waha się przed przekazaniem cennego „know-how”, osłabiając tym samym rosyjskie wpływy. Ukraina oczywiście ściśle kontroluje ten eksport, dbając, aby wrażliwe technologie nie dostały się w ręce Rosji. Takie podejście wyklucza z tej oferty kilka prorosyjskich, uwikłanych w działania zbrojne krajów, w tym m.in. Mali, Niger i Republikę Środkowoafrykańską.
Tę ukraińską aktywność Rosjanie już boleśnie odczuli w krajach Sahelu. Przykładowo, w Mali lokalni rebelianci z plemienia Tuaregów przeszkoleni przez siły ukraińskie z powodzeniem zestrzelili dostarczone przez Rosję irańskie drony Shahed-136. Również w pogrążonym w wojnie domowej Sudanie ukraińskie drony – według relacji amerykańskiej stacji CNN – wykorzystano w serii ataków na Siły Szybkiego Wsparcia (RSF). RSF to sudańska frakcja paramilitarna silnie wspierana przez rosyjską najemniczą Grupę Wagnera.
Ukraińska broń tylko dla wybranych krajów
Dla Ukrainy rywalizacja z Rosją o afrykański rynek jest przedłużeniem działań zbrojnych prowadzonych w Europie. Niedawno jasno dał to do zrozumienia prezydent Wołodymyr Zełenski. Zapowiedział, że wybrane kraje kontynentu otrzymają dostęp nie tylko do ukraińskich dronów, ale też innych zaawansowanych technologii obronnych. Chodzi przede wszystkim o kraje, które w głosowaniach na forum ONZ wspierają Ukrainę,
Ukraina zna doskonale afrykański rynek broni. Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) oszacował, że w latach 2005-2009 ponad 18 proc. ukraińskiego eksportu broni trafiło do Afryki Subsaharyjskiej. Importowały go m.in. Czad, Demokratyczna Republika Konga, Gwinea Równikowa, Kenia, Nigeria i Sudan Południowy. Nim Rosja rozpoczęła w lutym 2022 roku pełnoskalową inwazję na Ukrainę, Kijów od dwóch dekad był jednym z 10 największych eksporterów broni na świecie. Wówczas Ukraina dostarczała afrykańskim armiom samoloty, czołgi, pojazdy opancerzone i artylerię. O wykorzystaniu dronów do celów wojskowych nikt wówczas nie myślał.
Obecna ukraińska oferta nie jest przypadkowa. Afrykańskie rządy, z których wiele uwikłanych jest w walki z dżihadystami, zwiększają wydatki na obronę. Okazują olbrzymie zainteresowanie dronami sprawdzonymi w walce rzeczywistej, a nie na poligonach.
Ponad 50 konfliktów zbrojnych napędza afrykański rynek broni
Na kontynencie toczy się ponad 50 konfliktów zbrojnych. W Sudanie czwarty rok trwa niszczycielska wojna domowa. Toczy się między wiernymi rządowi w Chartumie Sudańskimi Siłami Zbrojnymi (SAF) a zbuntowanymi paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia. To największy konflikt na kontynencie. Doprowadził do masowych przesiedleń i ekstremalnego kryzysu humanitarnego. We wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga (DRK) siły rządowe ścierają się z rebeliancką grupą M23 i kilkoma innymi zbrojnymi milicjami.
Walki, choć na mniejszą skalę, trwają w Etiopii, w regionie Amhara. Stronami są Etiopskie Siły Obrony Narodowej (ENDF) i milicje Fano. W Mali i Burkina Faso dżihadyści powiązani z Al-Kaidą i Państwem Islamskim gromią rządowe armie wspierane przez Rosjan. Blokują miasta i poważnie zagrażają kruchym juntom, które doszły do władzy w wyniku zamachów. Kolejne grupy dżihadystów, w tym niesławne Boko Haram, terroryzują północne i wschodnie regiony Nigerii. Atakują też sąsiedni Kamerun pogrążony dodatkowo w konflikcie napędzanym długotrwałym kryzysem anglojęzycznym w regionach północno-zachodnim i południowo-zachodnim.
Niespokojnie jest na pograniczu trzech zachodnioafrykańskich krajów – Sierra Leone, Liberii i Gwinei. Ta ostatnia od kilku miesięcy testuje cierpliwość swoich sąsiadów, zajmując czasowo ich wioski w bogatych w złoto regionach.
A to tylko kilka przykładów z długiej listy afrykańskich konfliktów. Na brak klientów Kijów nie powinien więc narzekać.
Ghana jest gotowa sfinansować produkcję ukraińskich dronów
Ukraińskimi dronami żywo zainteresowana jest między innymi Ghana. Jej prezydent John Dramani Mahama podczas ubiegłorocznej rozmowy z Zełenskim zapewniał, że jego kraj sam chętnie sfinansuje ich produkcję. Ghana pilnie potrzebuje sprawdzonych i tanich dronów. Na północy graniczy bowiem z Burkina Faso. Prorosyjska junta wojskowa na czele z kapitanem Ibrahimem Traore zmaga się tam z islamskimi dżihadystami. Traktują oni Ghanę jako centrum logistyczne i miejsce wypoczynku dla siebie i swoich rodzin.
A Ghana z PKB wynoszącym około 88 mld dolarów jest nie tylko jedną z największych gospodarek Afryki Zachodniej i jedną z najbardziej stabilnych demokracji w Afryce. Jest też sprawdzonym partnerem Kijowa, który regularnie wspiera go podczas głosowań na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.
Ukraińskimi dronami zainteresowane są też Nigeria, Kenia, DRK i Angola
Zainteresowanie ukraińskimi dronami wykazuje też Nigeria. Jej również Kijów zaoferował umowy obejmujące wspólną produkcję bezzałogowych statków powietrznych, systemów walki elektronicznej oraz wsparcie analityczne. Niedawno oba kraje podpisały kontrakty na pojazdy opancerzone Kozak-5. Ukraina wykorzystuje w tym afrykańskim kraju zagrożenie ze strony grup bojowych, takich jak ISWAP i Boko Haram, ale również silne napięcia między Nigerią a Rosją. Te ostatnie są związane z nielegalnym werbunkiem Nigeryjczyków do rosyjskiej armii, a Nigeryjek do fabryki dronów w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Ałabuga w rosyjskiej Republice Tatarstanu.
Również rząd Kenii wyraził zainteresowanie wspólną produkcją i zakupem dronów i pocisków rakietowych z Ukrainy. Podobnie jak Abudża, Nairobi usztywniło relacje z Moskwą. Stało się to po tym, jak setki młodych Kenijczyków zostały zwabione do Rosji fałszywymi ofertami pracy, a następnie zmuszone do budowy dronów wykorzystywanych przez Kreml przeciwko Ukrainie.
Kolejnym krajem z olbrzymimi potrzebami obronnymi jest Demokratyczna Republika Konga, do której od lat trafia ukraińska artyleria. Nawet Angola, tradycyjnie utrzymująca bliskie stosunki obronne z Rosją, właśnie rozpoczęła negocjacje z Ukrainą. Chce rozszerzyć współpracę dwustronną, koncentrując się w szczególności na dronach.
Warto wiedzieć
Znany handlarz bronią... Arthur Rimbaud
Francuski poeta wyklęty Arthur Rimbaud pod koniec XIX wieku, gdy porzucił pisanie wierszy, próbował swoich sił jako handlarz bronią. Kupił ponad 2 tys. starych europejskich karabinów i 60 tys. sztuk amunicji. Przetransportował je znad Morza Czerwonego przez tereny Rogu Afryki, aby sprzedać królowi Szewy Menelikowi II, późniejszemu cesarzowi Etiopii. Zanim po miesiącach wyczerpującej podróży dotarł na miejsce, wojna, na której miał zamiar zarobić, się skończyła. Rimbaud poniósł ogromne straty finansowe, ale jego karabiny pozwoliły później Etiopczykom odeprzeć włoską inwazję.
Mimo ciężkich walk, które Ukraina toczy z Rosją, co najmniej 800 firm z tego kraju produkuje ponad 4 mln dronów rocznie. Firmy zapowiadają, że mogą podwoić tę liczbę, osiągając znaczne nadwyżki. Producenci od połowy ubiegłego roku proszą Zełenskiego, aby zniósł ograniczenia w sprzedaży sprzętu wojskowego produkowanego w kraju. Dotyczy to zwłaszcza dronów, na które jest olbrzymie zapotrzebowanie na całym świecie.
Afrykańskie kraje kupują tysiące dronów, niektóre same je produkują
Dronów z każdym rokiem jest w Afryce coraz więcej. W ciągu ostatnich dwóch dekad co najmniej 31 krajów afrykańskich nabyło tysiące tych jednostek bezzałogowych. W co najmniej 15 z nich doszło w kilku minionych latach do kilkuset ataków z ich użyciem.
Wśród dronów znajdujących się na wyposażeniu afrykańskich sił zbrojnych znajdują się zarówno małe drony ręczne, ważące mniej niż pół kilograma i wykorzystywane głównie do zbierania informacji, jak i potężne HALE (High-Altitude Long-Endurance). Te ostatnie mogą pozostawać w powietrzu przez 24 godziny, latać z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę i zrzucać niemal tonową amunicję precyzyjnie kierowaną.
Do popularnych modeli nabywanych przez afrykańskie armie należą izraelski dron obserwacyjny Bluebird Aero Systems WanderB, amerykański dron obserwacyjny SkyEye oraz turecki Bayraktar TB2. Ten ostatni jest obecnie najpopularniejszym dronem bojowym w Afryce.
Kilka krajów afrykańskich, wśród nich Egipt, RPA i Maroko, rozwija lub produkuje własne drony wojskowe. Maroko tak bardzo rozwinęło własną technologię, że w ciągu kilku minionych lat stało się afrykańskim centrum produkcji i eksportu tego typu uzbrojenia.
Główne wnioski
- Ukraina rywalizuje z Rosją na afrykańskim rynku broni. Wykorzystuje ochłodzenie między Moskwą a afrykańskimi stolicami. Spowodowały je nielegalna i oszukańcza rekrutacja Afrykanów wcielanych do rosyjskiej armii lub zmuszanych do pracy przy produkcji dronów bojowych.
- Ukraińskie drony, tanie i sprawdzone w działaniach wojennych, będą w Afryce wypierały droższy i bardziej zaawansowany zachodni sprzęt, który wymaga długotrwałego i kosztownego szkolenia operatorów.
- Afrykę trawi obecnie około 50 wojen i konfliktów zbrojnych. To oznacza, że popyt na tanią, skuteczną broń będzie rósł przez najbliższe lata.
