Kategoria artykułu: Polityka

Śmigłowce, amunicja, MRTT. Co nas czeka w drugiej odsłonie SAFE?

Ok. 120 mld zł popłynie do firm i zakładów pracy z instrumentu SAFE. Oznacza to, że Polsce pozostało do wykorzystania ok. 60 mld zł. Na co jeszcze mogą liczyć siły zbrojne? Lista, wbrew pozorom, jest dość długa.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Pełnomocnik rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła podczas jednej z konferencji, że w zakładach MESKO potrzebne są dwie kolejne linie produkcyjne Pioruna, czyli przenośnych zestawów przeciwlotniczych, bo zainteresowani są Norwegowie, Szwedzi i Grecy. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile pieniędzy pozostało do wykorzystania z „polskiej” części SAFE.
  2. Co możemy kupić w drugiej odsłonie programu, tym razem w formule wspólnych zakupów.
  3. Na czym polega problem z zakupem śmigłowców szkolnych dla wojska.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Instrument SAFE przyniósł Polsce całkiem wymierne korzyści. Ze 180 mld zł pożyczek i nisko oprocentowanych pożyczek unijnych już wydatkowano ok. 120 mld zł. W większości jest to refinansowanie podpisanych już wcześniej umów.

Z tej sumy sfinansowane będą m.in. zakupy bojowych wozów piechoty Borsuk, pojazdów do przeciwlotniczych systemów Wisła i Narew, oporządzenie osobiste dla żołnierzy czy kolejne armatohaubice K9. Do tego dochodzą np. kolejne transportery opancerzone Rosomak w wersji wozów dowodzenia oraz wozów ewakuacji medycznej. Należy też dodać amunicję i systemy dronowe. Z SAFE zostaną także sfinansowane okręty hydrograficzne. Ich szacowany koszt to ok. 1,5 mld zł.

Zakończyła się zatem pierwsza faza wydatkowania funduszy z SAFE. Określa się ją jako single procurement, czyli zamówienia „pojedyncze”, dokonywane na wyłączne potrzeby sił zbrojnych danego państwa. Teraz zaś czekają nas zakupy w formule common procurement, czyli zamówień składanych przez co najmniej dwa państwa. I tu będzie na co czekać.

Co czeka armię i przemysł?

Wśród zamówień, które mają być złożone w ramach common procurement, również można spodziewać się dużych transakcji. Nie będą jednak tak wielkie jak w przypadku pierwszej fazy. Warto w tym miejscu pamiętać, że refinansowanie pozwoli na pewne przesunięcia funduszy. Jeśli umowa na sprzęt zostanie sfinansowana z SAFE, to pieniądze zarezerwowane w budżecie MON mogą zostać przeznaczone na coś innego.

Można się spodziewać, że wojsko dostanie kolejną – dużą – partię karabinków Grot. Niewykluczone, że pewna partia trafi także do któregoś z krajów bałtyckich. W ten sposób zostanie zrealizowana formuła wspólnego zamówienia.

Kolejny zakup to systemy bezzałogowe różnych typów i wielkości. Od obserwacyjnych FlyEye, przez amunicję krążącą (Warmate), po duże moduły uderzeniowe, takie jak Gladius. W tym przypadku zarobi, rzecz jasna, ożarowska Grupa WB. Być może we współpracy z Ukrainą. Na liście mogą być także systemy radarowe kierowania ogniem Sajna, a także kolejne systemy satelitarne. Te ostatnie Polska mogłaby kupić np. do spółki z Grecją. Według źródeł XYZ pewnym zainteresowaniem międzynarodowym cieszy się także produkowany przez Hutę Stalowa Wola pojazd minowania narzutowego Baobab-K.

MRTT… i nie tylko? Polska potrzebuje samolotów do tankowania w powietrzu

Czy na liście zakupów zobaczymy samoloty do tankowania w powietrzu? To prawdopodobne. Są bardzo potrzebne dla poprawy zdolności wojska. Mogłyby zwiększyć możliwości Sił Powietrznych. Samoloty MRTT (multi role tanker-transport) to samoloty do tankowania w powietrzu oraz przewozu ładunków. Potrzebujemy ich do tego, aby nasze samoloty wojskowe musiały rzadziej lądować w przypadku lotów bojowych, np. patroli. Dzięki posiadaniu samolotów MRTT będą mogły uzupełniać paliwo w locie, co pozytywnie wpłynie na żywotność maszyn. Kupimy je bezpośrednio od Hiszpanów, którzy zapewne włączą kolejne tego typu maszyny do swojej floty powietrznej.

– Moim zdaniem możemy mieć do czynienia z powrotem do koncepcji zakupu samolotów transportowych A400M. Dlaczego? Bo to jedyny gotowy produkt, który mamy szansę kupić i będzie gotowy do dostarczenia zgodnie z horyzontem SAFE, czyli do 2030 r. – mówi XYZ dziennikarz zbrojeniowy Dawid Kamizela.

Ale Airbus nie jest jedynym oferentem. Polskę kusi także brazylijski Embraer z jego KC-390 Millenium.

Na zamówienia ma szansę także MESKO. Zakład produkujący przenośne zestawy przeciwlotnicze Piorun może liczyć na zwiększenie produkcji. Piorun sprzedaje się w Europie całkiem nieźle. Magdalena Sobkowiak, pełnomocnik rządu ds. SAFE, mówiła nawet o potrzebie stworzenia dwóch kolejnych linii produkcyjnych Pioruna, bo zainteresowani zestawami mają być Norwegowie, Szwedzi i Grecy.

Drugi istotny zakup „lotniczy” to śmigłowce szkolne. To również konieczność, choćby w obliczu pojawienia się w siłach zbrojnych śmigłowców Apache. 96 maszyn to przynajmniej 192 pilotów i operatorów uzbrojenia. Mając na uwadze, że przydałoby się mieć co najmniej załogę główną i rezerwową, daje to 384 osoby. Śmigłowce szkolne to warunek konieczny dla sprawności Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.

Od osoby zorientowanej w temacie słyszymy, że śmigłowce na liście są. Tyle że zakup obejmować ma 12 sztuk, a Agencja Uzbrojenia określiła zamówienie na 24 maszyny. I właściwie nie wiadomo, która wersja będzie obowiązującą. O ile rządzącym wystarczy determinacji i... czasu.

Śmigłowy dramat. Kto wygra, kto przegra, kto w ogóle stanie do wyścigu?

Kwestia śmigłowców budzi największe emocje. I nie bez powodu. Oferentów jest dwóch. Włoskie Leonardo – jak słyszymy od osób zorientowanych – zaoferowało nam jako wojskowy śmigłowiec szkolny coś, czego… nikt w Europie nie chce kupić. Dlaczego Włosi zaproponowali taki, a nie inny model wyjściowy – nie wiadomo. Mocno zaktywizowali się jednak także w temacie śmigłowców ratowniczych, których też nam brakuje.

Z kolei Airbus, który ma produkt odpowiadający naszym potrzebom, jest obłożony zamówieniami. Jego produkt jest jednym z najpopularniejszych w Europie. Wybrali go Niemcy, Francuzi, Belgowie czy Czesi. Mowa tu o naprawdę dużych zamówieniach po kilkadziesiąt sztuk. Nasze zamówienie na 12 czy nawet 24 sztuki niknie w kolejce oczekujących. Airbus mógłby więc po prostu nie zdążyć do roku 2030 z realizacją zamówienia w określonej przez Polskę specyfikacji.

Obrazu śmigłowcowego dramatu dopełniają zaś związki zawodowe z drugiego ze zlokalizowanych w Polsce zakładów śmigłowcowych (należącego do Amerykanów PZL Mielec), które naciskają na zakup własnych produktów. Tyle że mieleckie S70i Black Hawk to „gołe” maszyny. A integracja określonego wyposażenia dodatkowego na gołej platformie podnosi koszty. I to radykalnie. Z tego względu Agencja Uzbrojenia już raz zamknęła postępowanie na zakup maszyn amerykańskiego producenta i trudno odmówić jej racji.

Inna sprawa, że Black Hawk to śmigłowiec wielozadaniowy. Jest ciężki i w żadnym razie nie nadaje się do wypełniania roli śmigłowca szkolnego. Pojawienie się nowych maszyn wciąż się opóźnia.

Chaos organizacyjny. Co wejdzie na listę zamówień

Chaos panuje zresztą nawet w sprawie listy SAFE . Inne dane podaje MON, o innych słychać z Agencji Uzbrojenia. Jeszcze o czymś innym można było się dowiedzieć z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wiceszef resortu obrony Cezary Tomczyk na pytanie o postępy odpowiada lapidarnie.

– Sukcesywnie. Negocjacje trwają. Skończyliśmy jedną turę, teraz zabieramy się za drugą – mówi XYZ Cezary Tomczyk.

I dodaje, że prace te trwały już od jakiegoś czasu.

– Im szybciej te kontrakty zostaną zawarte, tym lepiej. Dlatego mówię, że to są procesy, które trwają. Muszą być zakończone do połowy 2030 roku – wskazuje wiceszef MON.

Ani wojsko, ani politycy nie mówią chętnie co będzie objęte projektem wspólnego zamówienia. Z prostej przyczyny: toczą się negocjacje. Zarówno z producentami, jak i potencjalnymi partnerami.

Programy okrętowe? Być może, ale po cichu

Bardzo niewiele wiadomo o programach okrętowych. Słychać np. o kolejnych niszczycielach min typu Kormoran II. Oficjalnie prezes stoczni Remontowa Shipbuilding nic nie komentuje. Wiadomo jednak, że nowoczesne i bogato wyposażone Kormorany, budowane przez Remontową, budzą zainteresowanie innych krajów, w tym bałtyckich.

Niejasny jest też los Ratownika. Pierwszy powstaje na rzecz Marynarki Wojennej RP, ale pojawiały się głosy o zainteresowaniu nim ze strony Szwedów, a może także Norwegów. Zakładając podpisanie aneksu do umowy, nie jest to niemożliwe.

Kilka tygodni temu, w PGZ Stoczni Wojennej gościli przedstawiciele strony szwedzkiej. Przyjrzeli się, jak budowany jest przyszły Ratownik, wymienili się spostrzeżeniami. Szwedzi zapewne mieliby więcej własnych rozwiązań i propozycji.

– Nazwałbym to obwąchiwaniem się. Ale konkretów na razie brakuje – słyszymy ze strony polskiej.

Sektor stoczniowy wiąże duże nadzieje z SAFE . Podobnie sektor lotniczy. Nowe samoloty i śmigłowce będą niczym bez otoczki całych zespołów: pilotów, obsługi i serwisów. Pozostaje... czekać na kolejne umowy.

Zdaniem eksperta

Min. Konrad Gołota: Piorun jest pewniakiem

Mówiąc o drugiej fazie programu SAFE, trzeba pamiętać o kilku elementach. Po pierwsze, jesteśmy zaledwie kilka dni po podpisaniu pierwszej fazy. To było ogromne wyzwanie, któremu sprostaliśmy. Po drugie, nie wszystkie kraje podpisały jeszcze umowy z Komisją Europejską, niektóre dokonują zmian i korekt swoich planów. Trzecia rzecz przy okazji wspólnych zamówień dotyczy tego, co budzi zainteresowanie innych krajów, które mogłyby kupić sprzęt w Polsce. I tu mówimy przede wszystkim o systemie San czy szerzej: systemach antydronowych oraz np. pojazdach minowania narzutowego Baobab. Oczywiście takim pewniakiem będzie także wyrzutnia Piorun, która wyrobiła sobie renomę na Ukrainie.

Ale nie tylko. Mówimy również o ciężarówkach produkowanych w zakładach Jelcza czy dronach. W tym drugim przypadku byłyby to zakupy z przemysłu prywatnego. Negocjowane jest także zamówienie na okręt Ratownik. Czekamy również na samoloty MRTT, ale tu istotne jest, który kraj zostanie liderem danego programu. To od niego będą zależały podejmowane działania i procedury zakupowe, często różne od naszych.

Główne wnioski

  1. W drugiej turze programu SAFE skorzystać mogą np. polskie stocznie. Szczególnie istotna będzie rola PGZ Stoczni Wojennej, która (we współpracy ze szczecińskim „Wulkanem”) ma zbudować Ratownika.
  2. Można się spodziewać, że wojsko dostanie kolejną partię karabinków Grot. Niewykluczone, że pewna partia trafi także do któregoś z krajów bałtyckich. Zainteresowaniem będą się cieszyć „pewniaki”, jak np. wyrzutnia Piorun. Na liście zakupów znajdą się systemy bezzałogowe różnych typów i wielkości. Od obserwacyjnych FlyEye, przez amunicję krążącą (Warmate), po duże moduły uderzeniowe, takie jak Gladius. Kolejny prawdopodobny zakup to systemy radarowe kierowania ogniem Sajna, a także kolejne systemy satelitarne. Te ostatnie Polska mogłaby kupić np. do spółki z Grecją. Według źródeł XYZ pewnym zainteresowaniem międzynarodowym cieszy się także produkowany przez Hutę Stalowa Wola pojazd minowania narzutowego Baobab-K.
  3. Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota sugeruje, że druga faza programu SAFE może przynieść także zakupy produktów, o których nie było mowy.