Dwa światy młodych pracowników. Coraz więcej „odpoczywających”
Setki tysięcy młodych Koreanek i Koreańczyków, którzy powinni wchodzić na rynek pracy zdecydowały, że się z niego wycofają. Przyczyny są głębsze niż lenistwo: to efekt strukturalnego zamknięcia drzwi do stabilnego zatrudnienia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaka jest skala ekonomicznej bierności młodych Koreańczyków i dlaczego osiągnęła najwyższy poziom od czasu pandemii.
- Dlaczego rynek pracy podzielił się na dwa odrębne światy.
- Czym grozi trwałe wyłączenie kolejnych roczników wykształconej młodzieży z gospodarki i jak rząd chce zreformować system, w którym stabilne zatrudnienie oferuje głównie garstka największych korporacji.
Najnowsze dane Koreańskiego Urzędu Statystycznego pokazują gwałtowny skok liczby ekonomicznie biernych młodych ludzi. Liczba osób w wieku 25-29 lat, które całkowicie wycofały się z rynku pracy, wzrosła o 37 tys. rok do roku, do poziomu 784 tys. Gorzej było tylko w szczycie pandemii COVID-19.
Na papierze stopa bezrobocia wygląda umiarkowanie: w lutym sięgnęła 7,7 procent wśród osób do 24. roku życia. Ale w praktyce załamanie w tej grupie jest głębsze, niż pokazują to ogólne wskaźniki. Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że rozsyłanie setek CV po to, żeby przeciętnie niewiele ponad rok pracować na niekorzystnych warunkach nie jest warte ich wysiłku.
Wycofani i niewidoczni
Kluczem do zrozumienia kryzysu jest grupa określana jako „osoby odpoczywające”. Wśród 784 tysięcy biernych zawodowo młodych Koreańczyków klasyfikuje się tak aż 228 tys. To sprawni fizycznie i zdrowi psychicznie ludzie, którzy nie pracują, nie uczą się, nie zajmują się domem ani dziećmi. Po prostu „biorą wolne” bez konkretnego powodu medycznego czy losowego.
Niezależnie od tego dane pokazują także wzrost liczby studentów pozostających na uczelniach tak długo, jak to możliwe. Uniwersytety stają się „poczekalniami” i bezpiecznym schronieniem przed brutalną rzeczywistością rynku pracy i ofertami poniżej aspiracji.
Działy HR stosują politykę zatrudniania wyłącznie pracowników z doświadczeniem. Takie podejście strukturalnie wyklucza osoby starające się o pierwszą pracę.
Średni czas poszukiwania pierwszej pracy po ukończeniu studiów wydłużył się do 11,3 miesiąca. Natomiast przeciętna długość zatrudnienia na pierwszym stanowisku wynosi zaledwie rok i sześć tygodni. Zjawisko „odpoczywających" jest inne jakościowo niż poszukiwanie pracy bez powodzenia: to nie porażka, ale rezygnacja. Ktoś, kto przerwał cykl poszukiwań, znika ze statystyk bezrobocia. Ale nie znika z gospodarki jako koszt.
Zatrzaśnięte bramy korporacji
Dlaczego tak wiele osób rezygnuje? Z roku na rok południowokoreańskie firmy przestawiają się na rekrutację rotacyjną. Działy HR stosują politykę zatrudniania wyłącznie pracowników z doświadczeniem. Takie podejście strukturalnie wyklucza osoby starające się o pierwszą pracę.
Dane seulskiego ministerstwa pracy pokazują, że drzwi dla młodych są coraz słabiej uchylone. Koreański bank centralny szacuje, że między połową 2022 a połową 2025 r. zniknęło około 211 tys. miejsc pracy dla juniorów. Doszło do tego niemal wyłącznie w branżach najbardziej podatnych na automatyzację i zastępowanie pracą algorytmów.
Chodzi tu przede wszystkim o prace biurowe związane z przetwarzaniem danych i powtarzalnymi zadaniami analitycznymi. Pod górkę mają młodsi administratorzy baz danych, młodsi asystenci prawni oraz księgowi. Równie trudno odnaleźć się na rynku osobom odpowiedzialnym za podstawowy research i agregację informacji, twórcom prostych treści marketingowych oraz tłumaczom technicznym. W branży IT gwałtownie spada popyt na tzw. junior devs, zajmujących się pisaniem powtarzalnego, standardowego kodu czy podstawowym projektowaniem stron internetowych.
Jedno pokolenie, dwa światy
W czasie gdy setki tysięcy młodych ludzi decydują, że staranie się o pracę nie ma sensu, inni masowo aplikują do szkół medycznych, a największe koncerny technologiczne wypłacają stypendia przyszłym inżynierom półprzewodników. Jedną grupę tworzą jednak studenci z najwyższymi wynikami z egzaminu suneung, zaciekle rywalizujący o miejsca na prestiżowych kierunkach. Drugą – niewyróżniający się absolwenci, którzy trafiają na zamknięty rynek pracy i po serii niepowodzeń się wycofują. Obie grupy reagują racjonalnie na ten sam sygnał: stabilne zatrudnienie to oferta dostępna tylko dla nielicznych.
Powtórka japońskiej lekcji
Ekonomiści coraz częściej przywołują analogię z Japonią lat 90. XX wieku. To w czasie tamtejszego kryzysu pokolenia „straconej dekady" pojawiło się na masową skalę zjawisko hikikomori, czyli społecznego wycofania. Z kolei anglojęzyczny akronim NEET (Not in Education, Employment, or Training) doczekał się nawet japońskiej wersji: Niito. Przykład Kraju Kwitnącej Wiśni pokazał, że wyłączenie kolejnych roczników z rynku pracy ma dalekosiężne skutki oraz że trendu nie da się odwrócić w ciągu jednej generacji.
Korea Południowa jest jednak w sytuacji jeszcze bardziej złożonej niż sąsiedzi. Ma najniższy wskaźnik dzietności na świecie. Hyundai Research Institute powiązał rosnącą bierność zawodową z opóźnianiem zakładania rodzin. Dane ministerstwa ds. równości płci pokazują, że wskaźniki małżeństw wśród dwudziesto- i trzydziestolatków spadły do rekordowo niskich poziomów.
Społeczny koszt jest wymierny. Szacunki z 2019 r. wyceniły koszty izolacji „odpoczywającej" młodzieży na 7,5 bln wonów (prawie 5 mld dolarów). W tym roku przy liczniejszej i statystycznie lepiej wykształconej grupie biernych osób straty te mogą przekraczać 9 bln wonów.
Co zrobi rząd?
Prezydent Lee Jae-myung podczas specjalnego posiedzenia rządu w styczniu określił sytuację młodych ludzi zepchniętych na sam skraj rynku pracy mianem „kryzysu narodowego” i wyzwania dla przyszłości kraju. Mówił o gospodarce w kształcie litery K. W takim modelu część sektorów dynamicznie rośnie, podczas gdy inne pogrążają się w stagnacji. Ciężar tego podziału nieproporcjonalnie obciąża młodych.
Analitycy Koreańskiego Instytutu Pracy argumentują w ostatnich raportach, że potrzebne jest zarówno tworzenie dla nich jakościowych miejsc zatrudnienia w mniejszych firmach, jak i systemowe wsparcie mieszkaniowe i dochodowe. Prezydent Lee, wywodzący się z centrolewicowej Partii Demokratycznej, opiera swój program gospodarczy na odejściu od modelu, w którym owoce wzrostu PKB trafiają głównie do wielkich konglomeratów (czeboli).
Prezydent określił sytuację młodych ludzi zepchniętych na sam skraj rynku pracy mianem „kryzysu narodowego”. Zapowiada odejście od modelu, w którym owoce wzrostu PKB trafiają głównie do wielkich konglomeratów.
Zaproponował nadzwyczajny program wsparcia dla młodzieży i startupów. Rząd pilotażowo wprowadza bezpośrednie świadczenia socjalne, bezpłatne doradztwo psychologiczne, szkolenia zawodowe i programy integracji społecznej dla osób zagrożonych wykluczeniem. Lee nakazał też ministerstwom, aby przy tworzeniu jakichkolwiek programów publicznych bezwzględnie priorytetowo traktować młodzież oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. Administracja wdraża nowe ramy prawne mające pomóc w dystrybucji zysków ze wzrostu gospodarczego do szerszych grup społecznych. Zaplanowano też decentralizację edukacji i wzmocnienie praw pracowników kontraktowych.
Krytycy rządowych programów pomocowych wskazują, że dotychczasowe działania są niewystarczające. Dopłaty dla poszukujących pracy i subsydia dla pracodawców zatrudniających młodych to tylko powierzchniowe korekty. Nie zmieniają fundamentalnej logiki „podwójnego” rynku pracy. Po jednej jego stronie stoją osoby pracujące na etatach w wielkich firmach. Po drugiej – tymczasowi, gorzej opłacani pracownicy, bez perspektyw awansu.
W ub. roku 32 proc. ludzi w wieku dwudziestu i trzydziestu kilku lat było zatrudnionych na podstawie umów na czas określony. Zdobycie pierwszej pracy to dziś niekoniecznie wejście na ścieżkę kariery. Często oznacza dołączenie do pozbawionego perspektyw prekariatu, funkcjonującego w cyklach kolejnych umów tymczasowych.
Główne wnioski
- Dane Koreańskiego Urzędu Statystycznego za kwiecień 2026 r. pokazują, że wycofanie młodych Koreańczyków z rynku pracy jest coraz silniejszym trendem i nie jest chwilowym zjawiskiem. Wzmacnia je automatyzacja stanowisk juniorskich. Do tego dochodzi wydłużający się czas poszukiwania pierwszej pracy i struktura rynku. Tylko nieliczne firmy i profesje dają stabilne zatrudnienie, zaś pozostałe oferują czasowe umowy. Ogólny wskaźnik bezrobocia zaniża skalę kryzysu. Rezygnujące z poszukiwania pracy „osoby odpoczywające" w nim nie figurują.
- Podział koreańskiej młodzieży na tych, którzy walczą o miejsca na studiach medycznych albo o pracę w Samsungu, i tych, którzy rezygnują z poszukiwań, nie jest sprzecznością. To dwa sposoby odpowiedzi na realia „podwójnego” rynku. Stabilne zatrudnienie jest dostępne tylko dla absolwentów z najwyższymi wynikami. Pogarszają się warunki dla wszystkich pozostałych. Wpływ na to ma polityka działów HR, które rezygnują z zatrudniania juniorów.
- W kraju z najniższą dzietnością na świecie masowe wyłączenie z rynku pracy kolejnych roczników wykształconych osób uderza jednocześnie w PKB, system podatkowy, stabilność emerytalną i przyrost demograficzny. Dotychczasowe działania rządu – w tym zarówno dopłaty, jak i subsydia – nie zmieniają struktury rynku, która generuje kryzys. Prezydent Lee zapowiada głębsze reformy. Planuje odejście od modelu, w którym owoce wzrostu PKB trafiały głównie do wielkich konglomeratów.


