Sztuczna inteligencja przyspiesza koniec epoki. Spece od IT w Indiach masowo tracą pracę
Big techy i dostawcy usług cyfrowych od dekad byli na szczycie aspiracji zawodowych wykształconych mieszkańców indyjskich miast. Dziś AI wywraca ten rynek do góry nogami, a Indie muszą docelowo przekwalifikować miliony pracowników.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ile osób straciło pracę w indyjskim sektorze IT i które firmy przeprowadziły największe zwolnienia.
- Dlaczego zachodnie korporacje ograniczają outsourcing do Indii, zastępując go narzędziami AI.
- Czy rządowy plan przeszkolenia miliona specjalistów AI w Indiach ma szansę powodzenia.
Przez ćwierć wieku Indie były globalnym centrum outsourcingu usług IT i procesów biznesowych. Po 2000 r. największe amerykańskie i europejskie korporacje – od banków po linie lotnicze – zaczęły przenosić do Indii centra obsługi klienta i helpdesk, zlecać tworzenie oprogramowania, administrację serwerami czy księgowość.
Proces ten dobrze uchwyciła popkultura – od książek i filmów dokumentalnych po kultową komedię „Outsourced”. Dzięki nim wizerunek pracownika IT przy komputerze z kubkiem słodkiej herbaty z mlekiem czy krowy wkraczającej do call center stał się stereotypowym obrazem indyjskiego sektora usług.
Przez lata model ten opierał się na relatywnie taniej, a jednocześnie wysoko wykwalifikowanej sile roboczej. Pracownicy z Delhi, Kalkuty i Mumbaju tworzyli oprogramowanie i zarządzali procesami dla klientów z całego świata.
Pracę przy powtarzalnych zadaniach IT straciły już dziesiątki tysięcy osób. W ich miejsce Indie starają się szybko wyszkolić specjalistów od sztucznej inteligencji.
Ta epoka właśnie dobiega końca pod wpływem sztucznej inteligencji. Nowa technologia, zdolna do automatyzacji rosnącej liczby powtarzalnych zadań, sprawiła, że w ciągu ostatniego roku zatrudnienie w indyjskiej branży IT spadło do najniższych poziomów od lat.
Warto wiedzieć
Sektor IT w Indiach
Branża technologiczna odpowiadała za ok. 7,5 proc. indyjskiego PKB w roku fiskalnym 2023. Sektor usług IT i informacyjnych pozostaje jednym z największych pracodawców – według dziennika „Straits Times” w 2024 r. zatrudniał ok. 7,2 mln osób. Szacuje się, że indyjscy inżynierowie stanowią niemal 15 proc. globalnej kadry programistycznej.
To oznacza, że spowolnienie w IT ma potencjalnie szerokie konsekwencje dla całej gospodarki. Zmiany mają charakter strukturalny – rośnie znaczenie kompetencji związanych z AI i cyberbezpieczeństwem, a brak ich aktualizacji zwiększa ryzyko wypadnięcia z rynku pracy.
Outsourcing pod presją
Dotychczasowy model indyjskiego IT opierał się na dużych zespołach realizujących powtarzalne zadania dla firm z krajów rozwiniętych. Ten model jest dziś coraz częściej kwestionowany. Jak zauważają analitycy portalu „Rest of World”, zachodnie firmy zadają sobie coraz prostsze pytanie – skoro przegląd dokumentów, zadania compliance czy generowanie kodu można zautomatyzować, to czy utrzymywanie rozbudowanych zespołów outsourcingowych ma jeszcze sens?
Szacunki wskazują, że nawet połowa tradycyjnych usług outsourcingowych może być bezpośrednio zagrożona automatyzacją.
Dane rynkowe potwierdzają tę zmianę. Według firmy rekrutacyjnej Xpheno zatrudnienie w indyjskiej branży IT jest dziś o ok. 60 proc. niższe niż na początku 2022 r. Spadają także wynagrodzenia – branżowy portal CIO wskazuje, że mediana płac na stanowiskach inżynieryjnych i związanych z danymi obniżyła się o ok. 40 proc., do poziomu ok. 22 tys. dolarów rocznie.
Zjawisko to interpretowane jest jako sygnał kurczenia się popytu na tradycyjny model arbitrażu kosztowego, który przez ponad dwie dekady napędzał rozwój indyjskiego sektora IT.
Rekordowa fala zwolnień
Według danych firmy TeamLease Digital, zajmującej się rozwiązaniami HR, w ciągu ostatniego roku branża IT w Indiach zredukowała zatrudnienie o blisko 40 tys. osób. Dotyczy to nie tylko stanowisk juniorskich, ale również menedżerów średniego szczebla.
Na początku kwietnia poinformowano, że Oracle zwalnia ok. 12 tys. pracowników w Bengaluru i Hajdarabadzie. To część największej redukcji zatrudnienia w 48-letniej historii firmy, która globalnie ograniczyła zatrudnienie o ok. 18 proc. Decyzja zapadła mimo dobrej kondycji finansowej przedsiębiorstwa – głównym powodem są rosnące koszty inwestycji w infrastrukturę dla AI, w tym centra danych.
Tata Consultancy Services (TCS), największy indyjski eksporter usług cyfrowych, w ostatnim roku finansowym zredukował zatrudnienie o ponad 23 tys. osób. Równolegle inne firmy – takie jak Infosys, Wipro czy Tech Mahindra – prowadzą mniej widoczne procesy dostosowawcze: ograniczają zatrudnienie i wyraźnie spowalniają rekrutację, unikając jednocześnie formalnych zwolnień grupowych.
Według gazety „Business Standard” pomimo tych cięć spółki zarabiają więcej przy mniejszej liczbie pracowników. To sedno strukturalnej zmiany: AI zwiększa produktywność, ale nie przekłada się to na nowe miejsca pracy.
A to wszystko dopiero początek. Delhijski rządowy think tank NITI Aayog szacuje, że do 2031 r. automatyzacja może doprowadzić do likwidacji nawet 2 mln miejsc pracy w indyjskim sektorze technologicznym. Byłby to spadek o blisko jedną czwartą. Raport ośrodka wskazuje ponadto, że ponad 60 proc. stanowisk w sektorze formalnym – czyli wśród oficjalnie zatrudnionych – może zostać zautomatyzowanych w ciągu zaledwie czterech lat. Dotyczy to przede wszystkim branży IT oraz usług informatycznych dla biznesu, w tym księgowości, rachunkowości i przetwarzania danych.

Wyścig z technologią
Ale Indusi nie zamierzają biernie obserwować zmian. Chcą stać się potęgą także w dziedzinie AI. Według raportu Deloitte do przyszłego roku popyt na indyjskich specjalistów od AI ma wzrosnąć z obecnych około 600 tys. do ponad 1,25 mln. Rynek ma urosnąć o 25–35 proc. Problemem jest luka kompetencyjna. Indie będą musiały wypełnić ją tak szybko, jak to możliwe.
Ubiegłoroczny raport NITI Aayog wskazuje, że jeśli kraj strategicznie zainwestuje w szkolenia, liczba miejsc pracy w sektorze technologicznym może wzrosnąć o 4 mln do 2030 r.
W styczniu pisaliśmy o indyjskim planie przeszkolenia miliona osób w dziedzinie AI w ciągu roku. Rząd uruchomił w tym celu program „India AI Mission” z budżetem 103 mld rupii (1,25 mld dolarów).
W ramach programu szkoleniowego „Future Skills Prime”, który jest częścią tej inicjatywy, zarejestrowało się ponad 1,8 mln osób. Ponad 300 tys. ukończyło już kursy. Pracowników w zakresie AI szkolą też indyjskie big techy. TCS przeszkolił 350 tys. osób, a Wipro – 220 tys. Microsoft zobowiązał się do zapewnienia szkoleń z AI dla 2 mln osób w Indiach.
Indyjskie elity zdają sobie sprawę, że aby wygrać w wyścigu z AI, muszą nie tylko użyć swojej dominacji w usługach IT i rozbudowanej infrastruktury cyfrowej. Muszą także całkowicie przemodelować system edukacji. Sukces zależy od tego, jak szybko uda się tego dokonać.
Główne wnioski
- W indyjskim sektorze IT, który przez dekady był podporą globalnych korporacji, trwa bezprecedensowa fala zwolnień. Jest spowodowana wdrażaniem sztucznej inteligencji. W ciągu kilkunastu miesięcy nad Gangesem zniknęło około 40 tys. stanowisk. Do 2031 roku branża może stracić kolejne 1,5 do 2 mln miejsc pracy.
- Dotychczasowy model outsourcingowy jest fundamentalnie zagrożony. Zachodnie firmy zaczynają wykonywać przy pomocy AI zadania, które dotychczas zlecały do Indii. To zmiana strukturalna, która może podważyć fundament indyjskiego sektora IT i spowolnić gospodarkę.
- Indie chcą wykorzystać swoje zasoby ludzkie i wiedzę techniczną, aby stać się centrum innowacji w dziedzinie AI. Muszą wyszkolić miliony specjalistów od nowej technologii. Popyt na nich do przyszłego roku ma się podwoić. Rządowe i prywatne programy szkoleniowe już ruszyły z miejsca, a nowe kompetencje zyskały setki tysięcy osób. Sukces zależy od tego, czy tempo podnoszenia kwalifikacji nadąży za automatyzacją.

