Wyścig w amerykańskiej bazie wojskowej. Jazda 300 km/h między samolotami
Czynna baza amerykańskiej Marynarki Wojennej zmieniła się w tor wyścigowy. Wkrótce odbędą się tam zmagania serii NASCAR, transmitowane prosto z lotniskowca. Impreza na cześć urodzin USA to istny koszmar logistyczny. Może jednak okazać się wielkim sukcesem, jeśli… nie dojdzie do nowego konfliktu zbrojnego.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego NASCAR zdecydowało się zorganizować wyścig w aktywnej bazie wojskowej Coronado.
- Jak powstawał tor wyścigowy na terenie objętym wojskowymi ograniczeniami.
- Jak konflikty zbrojne i kwestie bezpieczeństwa wpłynęły na organizację wydarzenia.
Kierowcy NASCAR nie skręcają tylko w lewo. Wbrew obiegowej opinii, w kalendarzu serii są tradycyjne, kręte tory wyścigowe i z każdym rokiem ich przybywa. Ba, niektóre imprezy odbywają się nawet na ulicach miast, dokładnie tak jak w F1. W ostatnich latach mania prędkości zawładnęła m.in. ulicami Chicago.
Jeżeli ta informacja jest dla was zaskakująca, to strach pomyśleć, jak zareagujecie na kolejną. Otóż po raz pierwszy w historii wyścig NASCAR odbędzie się na aktywnym terenie wojskowym. Już w ten weekend, 19-21 czerwca, kierowcy zawitają do Coronado, czyli czynnej bazy amerykańskiej Marynarki Wojennej w San Diego.
Impreza, planowana od ponad roku, ma być celebracją 250 urodzin Stanów Zjednoczonych i służb wojskowych kraju. Miejsce, które wybrano, jest nieprzypadkowe.
Dlaczego NASCAR wybrało bazę wojskową Coronado?
Kalifornia jest bardzo ważnym regionem strategicznym dla NASCAR, w którym po zamknięciu toru Auto Club Speedway i rezygnacji ze zmagań na LA Coliseum, seria nie cieszyła się szalonym zainteresowaniem. San Diego jest dużym, bogatym rynkiem na południu Kalifornii, w którym konkurencja sportowa jest ograniczona. Grają tam tylko zespoły z lig MLB i MLS, a nie ma NFL czy NBA.
Rozważano organizację wyścigu w centrum San Diego, ale wybór padł na bazę wojskową Coronado. W przeszłości organizowano w niej kilka eventów sportowych, między innymi mecz koszykówki drużyn uniwersyteckich.
Ponadto planowany termin wyścigu zbiegł się w czasie z amerykańskim świętem niepodległości. NASCAR od lat buduje swój patriotyczny wizerunek, więc tego typu celebracja – wyścig w bazie wojskowej – ma sens.
Głównym sponsorem eventu został już Anduril, spółka zbrojeniowa i technologiczna, znana przede wszystkim z produkcji dronów bojowych i systemów antydronowych. Wiele zespołów pozyskało też nowych, indywidualnych sponsorów z sektora zbrojeniowego, szczególnie na event w bazie wojskowej. Ich logotypy zobaczymy na samochodach. Sponsorem samego toru został Qualcomm, spółka technologiczna.
Jak powstawał tor wyścigowy na terenie bazy?
Oficjalnie plan zorganizowania imprezy ogłoszono rok temu. Od razu zaczęły się schody organizacyjne. Najpierw trzeba było wybrać część bazy, w której zbudowany zostanie tor. Wybór padł na północny fragment, który na co dzień służy jako lotnisko i hangar dla wojskowych samolotów oraz przystań dla lotniskowców. To właśnie na jednym z lotniskowców postawione zostaną kamery oraz gniazdo komentatorskie.
Selekcja była prosta. Po pierwsze, z północnego fragmentu bazy rozpościera się piękny widok na San Diego. Po drugie, są tam połacie dobrej jakości asfaltu, wymaganego do organizacji wyścigów. Tor, którego układ poznaliśmy kilka tygodni temu, częściowo będzie wykorzystywał ulice, po których na co dzień poruszają się samochody, ale skorzysta też z pasów startowych.
Ułożenie toru było nie lada trudnością, bo organizatorzy eventu nie mieli wstępu do bazy, zważywszy, że jest ona czynnym terenem wojskowym. Pracownicy producenta symulatora wyścigowego iRacing zostali więc wpuszczeni do bazy na chwilę, by zeskanować jej powierzchnie – każde wybrzuszenie, dziurę i obdarcie. Na podstawie tych wirtualnych obrazów ułożono nitkę toru. Następnie udostępniono ją kierowcom do testowania, by sprawdzili, czy jest bezpieczna.
Kulisy organizacji wyścigu NASCAR w aktywnej bazie wojskowej
Zdalnie organizatorzy imprezy musieli zaplanować nie tylko układ toru, ale także rozmieszczenie trybun, loży VIP, pomieszczeń sanitarnych, garaży dla zespołów czy budek z posiłkami. W sumie na główny event – niedzielny wyścig w ramach NASCAR Cup Series ma przyjść 50 tys. osób. W porównaniu do innych wyścigów serii to niewiele, ale zważywszy na trudności organizacyjne, już całkiem sporo.
Aktywny charakter bazy wojskowej był problemem w procesie przygotowań do eventu, ale może dać się we znaki także w trakcie imprezy. W bazie żyje wiele osób – głównie żołnierze i ich rodziny, więc konieczne jest uszanowanie ich prywatności i próba organizacji ruchu kibiców z dala od budynków mieszkalnych. Jest jednak jeszcze jeden problem – wojsko.
Na czas eventu zaplanowano wyłączenie północnej części Coronado z ruchu. Ostatnie miesiące, obfitujące w liczne konflikty zbrojne, podały jednak w wątpliwość ten plan. Szczególnie trudny był moment ataku USA na Iran. Kiedy przygotowania do wyścigu wchodziły w decydującą fazę, Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę, która mogła zmienić priorytety wojska i zepchnąć imprezę NASCAR na dalszy plan. Zarówno przedstawiciele serii wyścigowej, jak i wojska przekonują, że od dawna mają przygotowane plany awaryjny na tego typu niespodziewane sytuacje.
Najtrudniejszy wyścig w historii NASCAR?
Wszystko jednak wskazuje na to, że wyścig się odbędzie. Stany Zjednoczone podpisały porozumienie z Iranem, a zespoły NASCAR zaczęły zjeżdżać się do San Diego. Zgodnie z tym, czego oczekiwano, tor jest bardzo techniczny. Ma kilka dużych zmian wysokości, ciasne długie proste w pobliżu wody i ślepe zakręty. Kierowcy, którzy testowali tor na symulatorze, przekonują, że szykuje się najtrudniejszy wyścig w historii. I to w kalifornijskim skwarze.
Bez względu na to, czy wyścig będzie sukcesem, NASCAR prawdopodobnie nie wróci do bazy Coronado w przyszłym roku. Zazwyczaj, gdy seria dodaje nowy tor do kalendarza, to ściga się na nim co najmniej trzy lata. W tym wypadku, zważywszy, że mówimy o czynnej bazie wojskowej i wyścigu będącym celebracją 250 urodzin USA, nastąpi wyjątek od reguły.
Możliwe jednak, że NASCAR pozostanie w regionie, na przykład organizując wyścig ulicami San Diego. Mówi się też potencjalnie o nowej tradycji i imprezach każdego roku w innej bazie wojskowej. Nie ma jednak żadnych konkretów, więc teraz skupmy się na wyjątkowym wyścigu w Coronado.
Główne wnioski
- Po raz pierwszy w historii NASCAR organizuje wyścig na terenie aktywnej bazy wojskowej, łącząc sport z obchodami 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Wybór Coronado nie był przypadkowy. Organizatorzy chcieli wzmocnić obecność serii w Kalifornii oraz wykorzystać symboliczny charakter miejsca związanego z amerykańskimi siłami zbrojnymi. Wydarzenie wpisuje się także w patriotyczny wizerunek NASCAR i przyciągnęło sponsorów związanych z sektorem obronnym.
- Przygotowanie toru wymagało niestandardowych rozwiązań ze względu na ograniczony dostęp do wojskowej infrastruktury. Organizatorzy nie mogli swobodnie poruszać się po bazie, dlatego wykorzystano skanowanie terenu wykonane przez twórców symulatora iRacing. Na podstawie cyfrowych modeli opracowano układ trasy i przeprowadzono jej wirtualne testy. Ponadto konieczne było zaplanowanie całej infrastruktury dla dziesiątek tysięcy kibiców na terenie o strategicznym znaczeniu.
- Największym wyzwaniem wydarzenia pozostają kwestie bezpieczeństwa oraz specyfika funkcjonowania czynnej bazy wojskowej. Organizacja imprezy musiała uwzględnić codzienne potrzeby żołnierzy i ich rodzin, a także możliwość zmian wynikających z sytuacji międzynarodowej. Jednocześnie sam tor zapowiada się jako jeden z najbardziej wymagających w kalendarzu NASCAR, co może sprawić, że wyścig stanie się jednym z wyjątkowych wydarzeń sezonu.

