Złoto straciło swój blask. Kiedy może go odzyskać?
W pierwszych miesiącach 2026 r. cena złota wzrosła o ponad 25 proc., by po wybuchu konfliktu w Iranie oddać większość zysków. Kurs jest dziś ok. 20 proc. poniżej styczniowego szczytu. Jednocześnie korelacja złota z akcjami wzrosła do wysokiego poziomu, podważając jego status bezpiecznej przystani. Co to oznacza dla inwestorów?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co może stać za zmiennością cen złota w tym roku.
- Które banki centralne najmocniej zwiększyły rezerwy złota w 2026 r., a które je wyprzedawały.
- Jak zmieniło się podejście inwestorów do złota – i czy kruszec wciąż zasługuje na miano bezpiecznej przystani.
Rynek złota przypomina w tym roku rollercoaster. W styczniu ceny kruszcu wzrosły o ponad 25 proc., z poziomu 4,3 tys. dolarów za uncję do nawet ponad 5,4 tys. Później zaliczyły gwałtowną korektę, a następnie wróciły powyżej 5 tys. dolarów. To zmieniło się po wybuchu konfliktu w Iranie, kiedy cena kruszcu zaczęła spadać. W ostatnich dniach złoto nieco te straty odrobiło, ale w stosunku do styczniowego szczytu cena jest wciąż ok. 20 proc. niższa. W tle tych wszystkich zmian ceny jest kilka bardzo ciekawych zjawisk.
NBP mocno zwiększa rezerwy
Zacznijmy od działań banków centralnych. W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. obserwowaliśmy kontynuację trendu zakupu złota netto przez banki centralne. Skala tego zjawiska była jednak ograniczona. Największym nabywcą był Narodowy Bank Polski (NBP), który kupił ponad 45 t. To spowodowało wzrost rezerw złota do ok. 613 t. Tym samym Polska weszła do grona 10 państw z największymi rezerwami złota na świecie. Dużo złota zakupił również Uzbekistan (23,9 t), Chiny (15,2 t) oraz Kazachstan (13,2 t).
Jednocześnie kilka państw sprzedało bardzo dużo kruszcu. Największej ilości złota pozbyła się Turcja – prawie 80 t od stycznia do kwietnia tego roku. Było to spowodowane konieczność obrony kursu tureckiej liry, zwłaszcza po wybuchu wojny w Iranie. Dużo złota sprzedała też Rosja (28 t) oraz Azerbejdżan (21,9 t).
Złoto straciło atut
Innym ważnym zjawiskiem jest to, że złoto stało się mocno skorelowane z innymi aktywami. Jak wskazuje Robin Brooks, ekonomista z Brookings Institution, w okresie od marca do początku czerwca 2026 r., dzienne zmiany ceny złota wykazywały korelację z indeksem S&P500 na poziomie aż 0,5 (współczynnik korelacji może przyjmować wartości od 0 do 1, gdzie 0 to brak korelacji, a 1 to idealna korelacja). To bardzo wysoki wynik. W okresie od sierpnia 2025 r. do lutego 2026 r. ta wartość wynosiła poniżej 0,2. Historycznie była jeszcze znacznie niższa. Od 2011 r. do sierpnia 2025 r. była poniżej 0,05. Widoczna jest też wyraźna korelacja z innymi aktywami jak bitcoin.
Złoto w ostatnich miesiącach straciło zatem jeden ze swoich głównych atutów – niezależność od sytuacji rynkowej. Dotychczas było tzw. bezpieczną przystanią aktywów. Inwestorzy trzymali część swoich aktywów w złocie jako zabezpieczenie przed zmianami cen akcji, obligacji, walut itd. Skoro po wojnie w Iranie ceny złota zmieniały się w tym samym kierunku, co innych aktywów, to czy złoto może być traktowane tak samo? Z pewnością część inwestorów będzie zadawać sobie takie pytanie.
Lokata na czarną godzinę?
Być może bardziej niż bezpieczna przystań aktywów, złoto zaczęło być traktowane jako lokata na czarną godzinę. Inwestorzy gromadzą je, aby zabezpieczyć się na wypadek rynkowych krachów. I kiedy już taki krach nastąpi, jak na wielu rynkach miało to miejsce w tygodniach po ataku Iranu przez USA i Izrael, wyprzedają złoto, szukając płynności.
A może wytłumaczenie jest bardziej prozaiczne. Złoto tak mocno zyskało w miesiącach przed wybuchem wojny i część inwestorów zdecydowała się spieniężyć zyski. Częściowo w obawie przed tym, co się wydarzy, a częściowo z konieczności ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na gotówkę (np. uzupełnienie depozytów w kontraktach terminowych).
Jeśli inwestorzy zaczęli postrzegać złoto jako lokatę, po którą sięga się w przypadku krachu, to popyt na kruszec niedługo może się odrodzić. Po podpisaniu porozumienia USA z Iranem rynek będzie mógł rozpocząć przygotowania na kolejny wstrząs. Taki prędzej czy później nastąpi.
Główne wnioski
- Złoto na rollercoasterze. Rok 2026 przyniósł ekstremalną zmienność cen złota: wzrost o ponad 25 proc. do stycznia, potem gwałtowna korekta po wybuchu konfliktu z Iranem. Kurs jest dziś ok. 20 proc. poniżej styczniowego szczytu, choć w ostatnich dniach częściowo odrobił straty.
- Banki centralne nadal kupują. Pierwsze cztery miesiące roku przyniosły kontynuację zakupów netto przez banki centralne – liderem był NBP z 45 t, który wskoczył do pierwszej dziesiątki największych posiadaczy złota na świecie. Jednocześnie Turcja sprzedała prawie 80 t, broniąc kursu liry po wybuchu wojny.
- Złoto traci status bezpiecznej przystani. Korelacja ceny złota z S&P500 wzrosła od marca do początku czerwca do 0,5 – wobec poniżej 0,05 historycznie – co sugeruje, że kruszec przestaje działać jako niezależne zabezpieczenie portfela. Złoto może być raczej tzw. lokatą na czarną godzinę gromadzoną w spokojnych czasach i upłynnianą w razie kryzysu, co oznaczałoby, że popyt może wrócić, gdy rynki zaczną wyceniać kolejny wstrząs.