Kategorie artykułu: Świat Technologia

Kazachstan węzłem obliczeniowym Eurazji? Ma powstać ogromne centrum danych

Kazachstan stawia miliardy dolarów na superkomputery Nvidia i ma szansę na jeden z największych klastrów obliczeniowych na świecie. Czy znajdzie jednak do tego wystarczająco dużo energii?

Serwerownia w nowoczesnym centrum danych
Sercem kazachskiego klastra będą najnowsze mikroprocesory Nvidia, przeznaczone dla obliczeń na potrzeby generatywnej AI. Kazachskie władze szacują, że po uruchomieniu projekt będzie generował dla kraju co najmniej 3 mld dolarów rocznego przychodu z eksportu usług cyfrowych. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest zakres porozumień między Kazachstanem, Firebirdem a Nvidią oraz do czego można porównać skalę planowanego centrum danych.
  2. Dlaczego Kazachstan stawia na węgiel jako podstawę strategii rozwoju AI i do jakich problemów może to doprowadzić.
  3. Jakie ryzyka towarzyszą projektowi „Data Center Valley”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W połowie czerwca premier Kazachstanu Ołżas Biektienow podpisał w Astanie pakiet umów z amerykańskim startupem infrastrukturalnym Firebird oraz wiceprezesem Nvidii, Revem Lebaredianem. Chodzi o jeden z największych projektów technologicznych w historii regionu. Kalifornijski startup ma zbudować na kazachskim stepie klaster centrów danych przeznaczonych do obsługi AI, który może przyciągnąć inwestycje o wartości do 10 mld dolarów.

Węgiel zamiast ropy

Sercem inicjatywy jest planowana „Data Center Valley” w Ekibastuzie, mieście w obwodzie pawłodarskim, znanym z elektrowni węglowych. Nazwa projektu nie jest określeniem geograficznym, lecz marketingowym nawiązaniem do amerykańskiej Doliny Krzemowej. W rzeczywistości Ekibastuz leży na płaskiej stepowej równinie.

Wartość pierwszej fazy projektu wynosi około 5 mld dolarów. Miliard ma zainwestować państwowy operator Kazachtelekom. Jej celem jest uruchomienie pierwszego komercyjnego obiektu w przyszłym roku. W komunikatach rządowych i części doniesień prasowych mowa o mocy 125 megawatów. Inne źródła, w tym dziennik „Astana Times”, wskazują, że pierwsze centrum danych ma mieć moc 300 megawatów.

Docelowo kompleks ma osiągnąć moc 1 gigawata. Na razie są to jednak jedynie deklaracje władz w Astanie i Firebirda, niepoparte wiążącym harmonogramem inwestycji.

Moc 1 gigawata jest porównywalna ze skalą największych kampusów centrów danych budowanych obecnie w USA przez firmy takie jak Microsoft, Meta i xAI. Gdyby Kazachstanowi rzeczywiście udało się zrealizować ten plan, Data Center Valley znalazłaby się w gronie największych projektów tego typu na świecie.

Wybór lokalizacji nie jest przypadkowy. Ekibastuz dysponuje znacznymi zasobami energii oraz rozwiniętą infrastrukturą przemysłową, co czyni go atrakcyjnym miejscem dla centrów danych zużywających ogromne ilości energii elektrycznej.

Podczas ceremonii podpisania umowy wiceprezes Nvidii podkreślił, że rozwój infrastruktury wymaga dostępu do dużych zasobów energii, którymi Kazachstan dysponuje. Bagdat Musin, szef Kazachtelekomu, ujął ideę projektu krótko: Kazachstan chce zamienić węgiel z Ekibastuzu w przychody z eksportu usług cyfrowych.

Według władz kazachskich klaster obliczeniowy ma się docelowo składać z 100 tys. najbardziej nowoczesnych procesorów graficznych Nvidii. Wicepremier i minister cyfryzacji Żaslan Madijew zapowiedział, że projekt będzie generował co najmniej 3 mld dolarów przychodów z eksportu rocznie. Ma także stworzyć nowe, wysoko wyspecjalizowane miejsca pracy i wzmocnić pozycję Kazachstanu jako jednego z kluczowych ośrodków cyfrowych w Eurazji.

Warto wiedzieć

Elektryczność to podstawa

Moc obliczeniową centrów danych zwykle podaje się w megawatach i gigawatach. Choć to jednostki poboru energii elektrycznej, a nie wydajności procesorów, to właśnie zapotrzebowanie na prąd – a nie surowa moc obliczeniowa – decyduje, gdzie centrum danych może powstać i ile sprzętu zmieści.

Realny pobór mocy obiektu jest wyższy niż samo zużycie procesorów. Dodatkowe megawaty są potrzebne do zasilania układów chłodzenia i klimatyzacji.  W sumie nowoczesne klastry AI pobierają od kilkudziesięciu megawatów do nawet kilku gigawatów – tyle, co duże miasto.

Dlaczego zwykle nie podaje się mocy obliczeniowej? Ponieważ nie da się jej podać w jednej prostej jednostce. Zależy ona od architektury czipów, precyzji obliczeń oraz sposobu połączenia tysięcy procesorów w jeden system. Dostępność megawatów określa fizyczny limit architektury: jeśli operator ma przydział sieciowy na 100 megawatów, oznacza to, że może tam zainstalować tylko określoną, maksymalną liczbę serwerów.

Pobór prądu na poziomie 1 megawata w nowoczesnym centrum danych AI pozwala na wygenerowanie zawrotnej liczby aż do kilkunastu eksaflopsów (trylionów operacji na sekundę) przy obliczeniach niższej precyzji.

XYZ

Potrzebna energia

Nie wszystko jest jednak tak jednoznaczne, jak sugerują rządowe komunikaty. Część najbardziej spektakularnych liczb nadal nie została potwierdzona przez niezależne źródła. Branżowy serwis Startup Fortune ocenia, że wiarygodność projektu zwiększają obecność Lebarediana podczas ceremonii oraz wcześniejsze doświadczenia Firebird w sąsiedniej Armenii. Od 2025 r. spółka realizuje tam wieloetapowy projekt centrum danych AI. Pierwsza faza kosztowała 500 mln dolarów, a wartość drugiej, ogłoszonej w lutym, ma wynieść 4 mld dolarów. Zakłada ona dostawę 50 tys. procesorów graficznych Nvidii.

Analitycy ostrzegają jednak, że niedobory energii oraz seria niezrealizowanych memorandów w Azji Centralnej pokazują, jak duża bywa przepaść między ambitnymi deklaracjami a rzeczywistymi możliwościami realizacji projektów.

Ekibastuz dysponuje dużymi mocami wytwórczymi, ale Kazachstan jako całość dotąd zmagał się z niedoborami energii elektrycznej. Energochłonne przedsięwzięcie o globalnej skali z pewnością nie rozwiąże tego problemu. Astana inwestuje jednak w nowe moce wytwórcze oraz modernizację istniejących elektrowni. W tym roku inwestycje te mają zwiększyć moc systemu o 2,6 gigawatów.

Startup Fortune podkreśla, że budowa każdego ekosystemu AI zaczyna się od dostępu do energii. To jej dostępność przesądza o tym, czy centrum danych tej skali może w ogóle funkcjonować. Uzależnienie od węgla może jednak utrudnić pozyskanie zachodnich inwestorów, którzy coraz większą wagę przywiązują do emisyjności wykorzystywanej infrastruktury.

Czy to realistyczne?

W ubiegłych latach Kazachstan był importerem netto energii (w 2025 r. zużycie wyniosło 124,6 mld kilowatogodzin przy produkcji 123,1 mld kilowatogodzin). Sprowadzał ją niemal wyłącznie z Rosji. Dzięki planowanym inwestycjom rząd prognozuje wyeliminowanie deficytu i osiągnięcie pełnej samowystarczalności do wiosny 2027 r. Od 2028 lub 2029 r. ma być już dostępna nadwyżka strukturalna.

Niezależni eksperci uważają jednak, że przedsięwzięcie jest ryzykowne. Eksperci ENERGY Insights & Analytics w marcowym raporcie Energy Sovereignty of Kazakhstan wskazują, że choć prądu w ogólnym rozrachunku w Ekibastuzie może wystarczyć, to brakuje bezpiecznych rezerw na wypadek awarii, remontów lub nagłego wzrostu zapotrzebowania. Podłączenie do sieci tak potężnego konsumenta jak 1-gigawatowe centrum danych to ogromne wyzwanie dla kazachskiej infrastruktury.

Czipy pod kontrolą Waszyngtonu

Na decyzję o dostarczeniu zaawansowanych procesorów Nvidii do Kazachstanu wpłynie szerszy spór dotyczący zasad eksportu nowoczesnych technologii.

Amerykańskie Biuro Przemysłu i Bezpieczeństwa dzieli państwa na trzy kategorie pod względem dostępu do czipów AI – od pełnego dostępu, przez limity ilościowe, po całkowity zakaz, obejmujący Chiny, Rosję i kilkanaście innych krajów. Choć Kazachstan formalnie nie podlega zakazom, każda transakcja obejmująca dostawę zaawansowanych procesorów wymaga osobnej licencji eksportowej.

Samo podpisanie umowy nie gwarantuje więc fizycznego dostarczenia procesorów najnowszej generacji.

Przyznaje to również rząd kazachski. W listopadzie Ministerstwo Rozwoju AI i Cyfryzacji poinformowało, że rząd USA systematycznie zaostrza zasady eksportu technologii związanych ze sztuczną inteligencją. Od kilku miesięcy Astana stara się o licencję eksportową umożliwiającą dostawę czipów Nvidii.

Tymczasem waszyngtoński ośrodek analityczny Center for Strategic and International Studies opisuje rozwiniętą sieć przemytu procesorów Nvidii do Chin za pośrednictwem państw trzecich. Odnotowano przypadki wykorzystywania serwerów jako przykrywki do nielegalnego transferu technologii. Azja Centralna, granicząca z Chinami i Rosją, pozostaje więc pod szczególną obserwacją amerykańskich regulatorów, którzy obawiają się, że najnowocześniejsze technologie trafią do strategicznych przeciwników USA.

Początek ekosystemu

Niezależnie od tego, czy Waszyngton da projektowi zielone, czy tylko żółte światło, samo zaangażowanie Nvidii w Kazachstanie potwierdza zmianę globalnego postrzegania tego regionu. W maju 2025 r. do Kazachstanu trafił pierwszy w Azji Centralnej superkomputer o mocy około 2 eksaflopsów. Został zbudowany z wykorzystaniem procesorów H200 i sfinansowany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie w ramach wspólnego przedsięwzięcia z firmą G42 – emiracką spółką technologiczną specjalizującą się w infrastrukturze AI. Data Center Valley ma być znacznie większym przedsięwzięciem – nie pojedynczym klastrem obliczeniowym, lecz całym ekosystemem przemysłowym.

Azerski portal Caspian Post wskazuje, że projekt Data Center Valley ma uczynić z Kazachstanu strategiczny cyfrowy pomost między Europą a Azją. Astana liczy również na przyciągnięcie zagranicznych inwestycji i zwiększenie znaczenia kraju na globalnym rynku nowych technologii.

Azja Centralna węzłem AI?

Kazachstan od 2025 r. ma ministerstwo do spraw sztucznej inteligencji, ustawę regulującą tę technologię oraz tzw. Narodową Platformę AI. Ta ostatnia to kluczowy filar cyfryzacji. Ma zautomatyzować pracę urzędów i zapewnić suwerenność cyfrową. Daje też urzędnikom dostęp do danych, mocy obliczeniowych i gotowych modeli językowych bez konieczności pisania kodu. Jednak podobnie jak planowana stepowa dolina cyfrowa inicjatywa pozostaje na etapie pilotażu.

Środkowoazjatycki kraj pozycjonuje się jako neutralny hub cyfrowy, eksportujący moc obliczeniową do krajów Bliskiego Wschodu oraz Azji Południowo-Wschodniej. Projekt może przyspieszyć też integrację cyfrową z Azerbejdżanem i Europą przez budowę światłowodu pod dnem Morza Kaspijskiego. Ponadto stworzy bezpośrednią synergię z Armenią, gdzie ten sam amerykański inwestor buduje bliźniacze centrum danych.

Jak podkreśla dr Gerald Mako, badacz współpracujący z Cambridge Central Asia Forum, w ciągu najbliższych kilku miesięcy stanie się jasne, czy Kazachstan potrafi przełożyć niezłą strategię na praktyczne możliwości.

– Do końca tego roku okaże się, czy obiecana moc obliczeniowa zostanie faktycznie udostępniona oraz czy wdrożenia rozwiązań na nowej technologii przyniosą wymierne korzyści w administracji publicznej i przedsiębiorstwach państwowych. Silnym motywatorem, ale także konkurentem jest Uzbekistan, który również mocno inwestuje w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Najlepiej idą Kazachstanowi inwestycje w kapitał ludzki. Jako pierwszy kraj w Azji Centralnej dołączył do inicjatywy edukacyjnej OpenAI i wyszkolił z podstaw AI ponad 650 tys. uczniów. Oczywiście nie przekłada się to od razu na głęboką wiedzę techniczną. Dużym wyzwaniem pozostaje zagrożenie drenażem mózgów, bo najlepsi absolwenci nadal masowo wyjeżdżają do Europy, USA i do krajów Zatoki Perskiej. Astana musi zadbać o to, żeby najbardziej utalentowane osoby zostawały w Kazachstanie albo do niego wracały – ocenia dr Gerald Mako.

Główne wnioski

  1. Kazachstan i amerykański startup Firebird zapowiadają budowę jednego z największych klastrów obliczeniowych na świecie, o mocy docelowo sięgającej 1 gigawata. Porozumienie między Astaną, Firebirdem a Nvidią, o wartości do 10 mld dolarów, potwierdziły wszystkie strony. Nie przedstawiono jednak wiążącego harmonogramu zakończenia całej inwestycji. Pierwsza, już finansowana faza ma objąć budowę centrum danych o mocy 125-300 megawatów.
  2. Oparcie centrum danych na węglu daje Kazachstanowi przewagę kosztową, ale zarazem utrudnia przyciągnięcie zachodnich inwestorów, którzy wymagają coraz bardziej niskoemisyjnej infrastruktury. Kraj zmaga się jednocześnie z niedoborami energii elektrycznej. Choć zapowiada, że w ciągu trzech lat będzie miał jej nadwyżkę, to istnieją obawy o rezerwy na wypadek awarii i innych nieprzewidzianych wydarzeń. Dostęp do najnowszych czipów Nvidii zależy od amerykańskich licencji eksportowych. Kazachstan nie uzyskał jeszcze zezwoleń umożliwiających realizację dostaw w planowanej skali. Bliskość Chin i Rosji oznacza, że projekt będzie pod stałą obserwacją regulatorów w Waszyngtonie, obawiających się nielegalnego reeksportu technologii. Z tego powodu ostateczna skala całego przedsięwzięcia jest niepewna.
  3. Rząd w Astanie ma ambicje uczynienia ze swojego kraju eksportera mocy obliczeniowych i cyfrowego mostu między Azją, Bliskim Wschodem a Europą. Najbliższe miesiące pokażą, w jakim stopniu i jak szybko uda się ten cel zrealizować.