Kanadyjski gaz może popłynąć do Europy. Ottawa szykuje porty na nowy kierunek eksportu
Kanada chce wykorzystać rosnące obawy o bezpieczeństwo dostaw przez cieśninę Ormuz. Rozbudowa terminali LNG i portów, w tym Portu Churchill nad Zatoką Hudsona, ma otworzyć kanadyjskiemu gazowi drogę do europejskich odbiorców.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego europejskie firmy interesują się zakupem LNG z Kanady.
- Dlaczego nie zniechęca ich fakt, że chodzi o terminale, które dopiero mają powstać na zachodnim wybrzeżu Kanady.
- Jak konflikt amerykańsko-irański i zamknięcie cieśniny Ormuz wpłynęły na rynek LNG.
Do jeszcze niezbudowanych terminali LNG na zachodnim wybrzeżu Kanady zaczynają ustawiać się kolejki odbiorców. Umowy podpisują europejskie firmy, w tym przedsiębiorstwa z sąsiadujących z Polską krajów. Wydarzenia w cieśninie Ormuz sprawiły, że kanadyjskie wybrzeże Pacyfiku stało się dla Europy znacznie bliższe niż wynikałoby z geografii.
Kanada nie dysponuje instalacjami umożliwiającymi eksport LNG z wybrzeża Atlantyku. Tymczasem planowany terminal na wybrzeżu Pacyfiku, którego docelowa zdolność eksportowa ma wynieść 12 mln ton LNG rocznie, już znalazł niemieckich klientów. Chodzi o Ksi Lisims LNG, który ma powstać na wybrzeżu Pacyfiku w Kanadzie i rozpocząć działalność w 2029 r. Rząd premiera Marka Carneya traktuje takie projekty infrastrukturalne jako sposób na przyciągnięcie zagranicznych inwestorów oraz zawarcie wieloletnich umów.
Świat po zamknięciu cieśniny Ormuz
Umowa zawarta przez Ksi Lisims LNG pod koniec maja br. przewiduje dostawy 1 mln ton gazu rocznie dla niemieckiej spółki SEFE. Na początku czerwca list intencyjny z Ksi Lisims LNG podpisał również niemiecki Uniper. Dokument dotyczy dostaw 2 mln ton LNG rocznie. Jeśli terminal zostanie zbudowany – rozpoczęcie prac planowane jest na 2026 r. – kanadyjski gaz może trafić nie tylko do Niemiec, lecz także do Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii, gdzie działa również Uniper.
W 2024 r. umowę z Ksi Lisims LNG zawarł brytyjski Shell. Kontrakt przewiduje dostawy 2 mln ton LNG rocznie przez 20 lat. W 2025 r. podobną umowę podpisało francuskie TotalEnergies, choć gaz objęty tymi kontraktami nie musi trafić do Europy. W kwietniu br. Shell kupił ponadto notowaną na giełdzie w Toronto spółkę ARC Resources Ltd., która wydobywa gaz w Kolumbii Brytyjskiej i Albercie.
Jesienią ub.r. projekt Ksi Lisims LNG trafił do Major Projects Office. To rządowa agencja wspierająca duże inwestycje infrastrukturalne i upraszczająca związane z nimi procedury administracyjne. Projekt budzi jednak sprzeciw części społeczności rdzennych w Kolumbii Brytyjskiej. Jednocześnie inne społeczności rdzennych mieszkańców uczestniczą w nim jako współgospodarze.
W połowie czerwca br. południowokoreańska Hanwha, która chce sprzedać Kanadzie okręty podwodne, podpisała memorandum z Kanata Clean Power & Climate Technologies Corp. Porozumienie dotyczy udziału w budowie pływającego terminalu LNG w Prince Rupert w Kolumbii Brytyjskiej. Jego zdolność przeładunkowa również ma wynieść 12 mln ton LNG rocznie.
W Kitimat, także w Kolumbii Brytyjskiej, działa już terminal LNG. Od czerwca ub.r. kanadyjski gaz trafia stamtąd do państw Azji. W tej samej prowincji przygotowywane są również kolejne projekty terminali.
Pierwotne plany Kanata Clean Power koncentrowały się bardziej na produkcji wodoru niż na produkcji LNG. Korea Południowa nadal chce importować wodór z Kanady. Jednak jako trzeci co do wielkości importer LNG na świecie potrzebuje również bezpiecznych źródeł gazu.
Jak pisał kanadyjski portal Resource Works, kryzys w cieśninie Ormuz skłonił Kanata do zwrócenia się w stronę LNG.
– Debata o bezpieczeństwie energetycznym stała się katalizatorem tego projektu – powiedział cytowany przez portal Robert Delamar, prezes Kanata.
Wąskie gardła transportu morskiego
Głównym źródłem LNG dla Niemiec nie jest już Rosja, lecz Stany Zjednoczone. Berlinowi jednak zależy na dywersyfikacji dostaw. Część kanadyjskiego gazu może trafić do Europy przez Kanał Panamski lub trasą wokół Afryki. Mówi o tym federalny minister energii Tim Hodgson. Inne dostawy mogą zostać rozliczone w formie swapów z rynkami azjatyckimi.
To właśnie globalne swapy wyjaśniają, dlaczego europejskie firmy interesują się gazem z terminali, które dopiero mają powstać na zachodnim wybrzeżu Kanady. Surowiec nie musi fizycznie dotrzeć do Europy. Kanadyjskie LNG może zostać sprzedane odbiorcom w Azji, a europejska firma otrzyma w zamian gaz z bliższego źródła.
Brytyjski think tank Chatham House ostrzegał w połowie czerwca, że zamknięcie cieśniny Ormuz pokazało, jak bardzo światowa gospodarka zależy od kilku wąskich szlaków transportu morskiego. Do najważniejszych należą cieśnina Tajwańska, cieśnina Malakka, łącząca Ocean Indyjski z Morzem Południowochińskim, Kanał Mozambicki oraz Kanał Panamski.
– Podobnie jak Kanał Mozambicki, te mniej eksponowane korytarze nabierają znaczenia, gdy inne krytyczne szlaki zostają zamknięte – napisała w analizie dla Chatham House Nitya Labh, członkini Schwarzman Academy, specjalizująca się w sporach morskich i transgranicznych.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazywała w kwietniu br., że utrata 20 proc. światowych dostaw LNG wskutek zamknięcia cieśniny Ormuz zakłóciła nie tylko krótkoterminowe prognozy. Uszkodzenia instalacji LNG na Bliskim Wschodzie mogą również wpłynąć na perspektywy rynku w średnim terminie. Sytuację dodatkowo komplikuje niepewność wokół porozumienia USA z Iranem, które w chwili powstawania tego tekstu ponownie stanęło pod znakiem zapytania.
Nowa potęga energetyczna. Witamy w Kanadzie
Po podpisaniu umowy między Ksi Lisims LNG a niemiecką spółką SEFE minister Tim Hodgson przekonywał, że porozumienie dotyczy „czegoś więcej niż tylko energii”. Jego zdaniem ma służyć budowie silnej i „bardziej suwerennej” gospodarki. Bo świat potrzebuje dziś, bardziej niż kiedykolwiek, stabilnych dostaw niskoemisyjnej energii z Kanady. „Pokazujemy, czym jest potęga energetyczna XXI wieku” – mówił.
Przeciwnikom nowych instalacji, których w Kanadzie nie brakuje, minister energii przypominał, że państwo potrzebuje pieniędzy m.in. na finansowanie ochrony zdrowia. „Żyjemy w świecie, w którym bezpieczeństwo energetyczne oznacza bezpieczeństwo narodowe” – podkreślał.
W opublikowanej w marcu br. rządowej strategii elektryfikacji wskazano dość jednoznacznie. Rozwój Kanady będzie zależał m.in. od przyciągnięcia inwestorów do projektów związanych z eksportem LNG. Kanadyjski gaz jest tani, a rozmiar krajowych zasobów może pomóc zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i odporność systemu. Jednocześnie ograniczy podatność systemu na zakłócenia w globalnych dostawach.
Kanadzie chodzi jednak nie tylko o sprzedaż LNG. Państwo oczekuje swoistego offsetu: eksportowi gazu mają towarzyszyć inwestycje realizowane na miejscu.
W połowie września br. w Toronto odbędzie się pierwszy Canada Investment Summit z udziałem największych światowych inwestorów. Jego celem jest znalezienie partnerów zainteresowanych udziałem w tzw. nation-building projects, czyli wielkich przedsięwzięciach infrastrukturalnych promowanych przez władze kanadyjskie.
Premier Mark Carney, zapowiadając szczyt w kwietniu, przekonywał, że Kanada dysponuje tym, czego potrzebuje świat: zasobami energetycznymi, wysoko wykwalifikowanymi pracownikami i solidnymi fundamentami fiskalnymi. Celem jest uruchomienie inwestycji o wartości 1 bln dolarów kanadyjskich.
Co zrobi Europa?
Kanada pozycjonuje się jako potęga energetyczna – energy superpower. Szeroko rozumiany sektor energii zapewnia bezpośrednio i pośrednio ponad 700 tys. miejsc pracy.
Premier Mark Carney często łączy pojęcie potęgi energetycznej z nazwą Kanady. Bezpieczeństwo energetyczne przedstawia jako część suwerenności gospodarczej. „Kraj, który nie może się wyżywić, zapewnić sobie paliwa ani się obronić, ma niewielkie pole manewru” – mówił.
Carney podkreśla również znaczenie dywersyfikacji handlu i długoterminowej konkurencyjności. W tym miejscu pojawia się wątek europejski.
Przeglądanie pozornie rutynowych komunikatów prasowych i zdawkowych wpisów wysokich urzędników czasem przynosi interesujące odkrycia. Na początku czerwcowego szczytu G7 we francuskim Évian przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała o rozmowie z Markiem Carneyem. „Kanada jest najbardziej europejskim z nieeuropejskich państw. Współpracujemy w dziedzinach handlu cyfrowego, surowców krytycznych i obronności. Poszerzamy również współpracę energetyczną” – stwierdziła.
Dodała, że kolejny szczyt UE-Kanada, planowany na ostatnie dni października br., będzie „kamieniem milowym” w rozwoju partnerstwa.
Jak podawał w maju br. portal Canada Action z Alberty, popierający rozwój sektora paliw kopalnych i pośrednio z nim związany, od 2022 r. zainteresowanie kanadyjskim gazem otwarcie wyrażały m.in. Polska, Ukraina, Łotwa i Grecja, a także Unia Europejska jako organizacja.
Szersza współpraca energetyczna Kanady z UE pomaga wyjaśnić zainteresowanie swapami gazowymi obejmującymi gaz z zachodniego wybrzeża Kanady. Gdyby jednak takie rozwiązanie okazało się dla Europy niewystarczające, znaczenia może nabrać inny projekt – Port Churchill w północnej Manitobie.
W kwietniu br. rząd federalny i władze prowincji podpisały porozumienie dotyczące współpracy przy dużych inwestycjach. Jedną z nich jest rozbudowa Portu Churchill. Rząd federalny chce, aby do 2030 r. mogły z niego wypływać transporty LNG kierowane do Europy.
Głównym dostawcą LNG do Polski są obecnie Stany Zjednoczone, które odpowiadają za 60 proc. importu. Ponieważ USA sprowadzają gaz z Kanady, część surowca trafiającego do Polski może już dziś pochodzić z kanadyjskich złóż. Nawet jeśli jest skraplana w amerykańskich terminalach. Orlen zakłada ponadto w swojej strategii dalsze zwiększanie importu LNG.
Kanadyjska spółka koncernu Orlen, Orlen Upstream Canada, prowadzi działalność w Albercie. Za jej pośrednictwem Orlen, który w 2015 r. przejął Kicking Horse Energy Inc., został udziałowcem Pieridae Energy z pakietem 10,7 proc.
Pieridae Energy przygotowywała projekt Goldboro LNG, który miał umożliwić eksport kanadyjskiego gazu do Europy ze wschodniego wybrzeża Kanady. Jednym z planowanych odbiorców był wspomniany już niemiecki Uniper. Projekt został jednak porzucony w 2023 r.
Jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę Pieridae Energy pisała w liście do kanadyjskich parlamentarzystów, że Europa stoi przed wyborem. Może kupować więcej gazu z Rosji albo zwiększyć import LNG.
Od tamtej pory sytuacja zasadniczo się zmieniła. W ciągu kilku miesięcy zachodnie wybrzeże Kanady stało się dla Europy znacznie bliższe, co zauważył już Uniper. Co na to Orlen?
Główne wnioski
- Kanada pozycjonuje się jako potęga energetyczna. Szeroko rozumiany sektor energii zapewnia bezpośrednio i pośrednio ponad 700 tys. miejsc pracy. Wśród inwestycji wspieranych i promowanych przez rząd federalny znajdują się projekty związane z LNG oraz eksportem skroplonego gazu ziemnego.
- Wydarzenia w cieśninie Ormuz sprawiły, że nawet terminale LNG odległe od Europy, powstające na zachodnim wybrzeżu Kanady, stały się interesujące dla europejskich odbiorców. Jedną z możliwych tras dostaw pozostaje Kanał Panamski, ale Kanada planuje również rozwój portów położonych bliżej Europy, takich jak Port Churchill nad Zatoką Hudsona.
- Niemieccy odbiorcy, którzy już podpisali umowy w ramach projektu Ksi Lisims LNG, zamierzają korzystać ze swapów. Pozwolą one „zamienić” kanadyjski gaz na dostawy pochodzące ze źródeł położonych bliżej Europy.