Budimex głodny kontraktów u południowych sąsiadów. Ekspert: To rynki dużo mniej transparentne niż polski
Budimex zakończył właśnie budowę węzła autostradowego pod Bratysławą o wartości pół miliarda złotych. To jednak dopiero początek, bo w kolejce czekają następne inwestycje, zwłaszcza drogowe. Firma nie ukrywa, że pozyskanie chociaż jednego z kontraktów, mogłoby zagwarantować jej działalność na Słowacji w kolejnych latach.
Z tego artykułu dowiesz się…
- O jakie kolejne kontrakty u południowych sąsiadów zamierza walczyć Budimex.
- Czym słowacki system przetargowy różni się od polskiego.
- Czym dla Budimeksu są rynki zagraniczne.
W ubiegłą niedzielę (21 czerwca) Budimex uroczyście oddał do użytku skrzyżowanie autostrad D1 i D4 w rejonie Bratysławy, na 90 dni przez planowanym terminem. Węzeł znacząco odciąży Bratysławę od ruchu ciężkiego, kierując ruch tranzytowy na obwodnicę miasta. Jeszcze przed zakończeniem inwestycji uruchomione wcześniej odcinki pozwoliły na przekierowanie ponad 2100 samochodów ciężarowych dziennie z przeciążonego mostu Prístavný.
W trakcie prac Budimex wykonał łącznie 160 obiektów budowlanych, w tym wybudował 18 mostów, uruchomił osiem nowych łącznic autostradowych oraz zmodernizował łącznie ponad 5 kilometrów istniejącej trasy D1. Węzeł jest jedną z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych na Słowacji. Jego wartość wyniosła w sumie 117 mln euro. Początkowo miało to być 110 mln euro.
– To pierwszy kontrakt, który pozyskaliśmy i realizowaliśmy na Słowacji – mówił w rozmowie z mediami Cezary Łysenko, członek zarządu Budimeksu, dyrektor operacyjny budownictwa infrastrukturalnego i ogólnego.
Firma składa oferty na rynku słowackim, jednak to właśnie węzeł D1 i D4 był pierwszym, który udało się pozyskać w tym kraju. Na tym jednak na pewno nie koniec, bo gigant z Polski ma apetyt na więcej.
Słowacja kusi Budimex
Cezary Łysenko nie ukrywa, że węzeł pod Bratysławą to dopiero początek starań o kontrakty na rynku słowackim.
– Obecnie czekamy na nowe przetargi na Słowacji. Dla nas ten rynek jest cały czas rynkiem optymistycznym, na którym jest dużo do zrobienia – kwestią jest tylko zasobność inwestorów, takich jak NDS (Národná diaľničná spoločnosť – słowacki zarządca dróg, przyp. red.) i koleje słowackie – mówi Cezary Łysenko.
Obiektem zainteresowania Budimeksu są zwłaszcza dwa kontrakty tunelowe (drogowe), które obecnie są w fazie przygotowań. Odcinki te powinny być jednak ogłoszone jeszcze w tym roku, choć na razie nie wiadomo, jaka będzie ich wielkość i podział na części. Firma czeka więc na ogłoszenie oferty. Wiadomo jednak, że szuka kontraktu o wartości co najmniej 100-150 mln zł.
– Wiemy już teraz, że jedno z postępowań będzie kilkukrotnie większe i gdybyśmy je pozyskali, dałoby to nam przestrzeń do działania na tym rynku na kilka kolejnych lat – dodaje Cezary Łysenko.
Istotne różnice między rynkami
Firma jest jednak świadoma różnic pomiędzy działaniem na rynku polskim a słowackim. Jak mówi Cezary Łysenko, jedną z najważniejszych jest to, że ten na Słowacji opiera się na dyrektywach unijnych.
– Nie ma oficjalnej informacji, kto uczestniczy w postępowaniu. Można zobaczyć tylko wyniki i miejsce, które się zajmuje na podstawie własnej złożonej oceny. Informacje o podmiocie, składającym ofertę, są tutaj kodowane – tłumaczy Cezary Łysenko.
Dzięki temu osoby przeglądające wyniki nie wiedzą, kto złożył konkretną ofertę. Celem jest zachowanie anonimowości uczestników do momentu zakończenia postępowania i wyboru zwycięzcy. Dopiero po wyborze oferenta, przy podpisaniu umowy, wiadomo, kto w postępowaniu uczestniczył i na którym miejscu był w rankingu.
– Odwołania robi się więc tak naprawdę na ofertę złożoną, a nie na podmiot. Podobnie jak w Polsce, tylko że w Polsce wiemy, który podmiot złożył ofertę, w związku z tym wstawiamy nazwę podmiotu – dodaje członek zarządu Budimeksu.
Różnice między Polską a Słowacją widać również gołym okiem – w zakresie czasu trwania postępowania, a także konkurencji. Konkurencja na Słowacji może być zdecydowanie mniejsza, i zamiast kilkunastu podmiotów, w przetargu weźmie udział zaledwie kilka.
– Trzeba przyznać, że wybór oferenta i badanie oferty trwa na Słowacji dość długo. W Polsce to blisko rok tutaj standardowo wybieranie wykonawców trwa od roku do półtora (…). Na Słowacji jest zdecydowanie mniej oferentów, przeważnie ok. pięciu-siedmiu. Zazwyczaj to konsorcja, złożone z firm międzynarodowych, a nie tylko słowackie – mówi Cezary Łysenko.
Zdaniem eksperta
Rynki mniej transparentne niż polski
Rynek czeski jest takim rynkiem, który był mocno perspektywiczny ze względu na skalę inwestycji, ale też ze względu na to, że jest bardzo zamknięty. Ceny wykonywania robót są więc zauważalnie wyższe niż w Polsce.
Dla firm dobrze zorganizowanych, takich jak Budimex i jeszcze kilka innych, Czechy były naturalnym kierunkiem rozwoju. Jest to jednak bardzo trudne na poziomie systemowym, np. ze względu na mechanizmy odwołań w zamówieniach publicznych. Przy takiej iluzoryczności systemu ochrony prawnej, zamawiający ma ogromną swobodę w wyborze, z kim de facto chce współpracować. To są realne bariery wejścia dla naszych wykonawców.
Sandra Baniak-Stachowiak, ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich zauważa z kolei, że zarówno Czesi, jak i Słowacy, traktują Polskę jako wzór, jeśli chodzi o infrastrukturę drogową. Jak mówi, u naszych południowych sąsiadów inwestycje te dopiero powstają.
– Czesi, żeby przyspieszyć proces budowy nowych dróg ekspresowych i autostrad, powołali tzw. ustawę polską – skopiowali dosłownie polską ustawę, dzięki czemu widać już bardzo duży postęp w budowie autostrady D11, która będzie łączyć właśnie Czechy z naszą S3. Jeśli chodzi o Słowację, to tam projekty transportowe są dużym wyzwaniem. Głównym problemem są kwestie finansowania tych inwestycji – komentuje Sandra Baniak-Stachowiak.
Uważa, że kiedy w Czechach widać impet w powstawaniu nowych inwestycji i planowaniu Kolei Dużych Prędkości, Słowacja sama siebie postrzega jako kraj tranzytowy, który nie ma wartości dodanej z transportu – zarówno na osi północ-południe, jak i wschód-zachód.
– Słowakom zależy teraz nawet bardziej na rozbudowie infrastruktury kolejowej i drogowej w kierunku Ukrainy. Połączenia z Polską są na dalszym planie. Także Via Carpatia nie jest po stronie Słowaków zbyt zaawansowana – mówi ekspertka.
W kolejce kolejne rynki ościenne
Budimex przyznaje, że traktuje rynek słowacki i czeski jako wspólny. Jeżeli więc firma nie zgarnie kontraktu na Słowacji, będzie szukała go w Czechach. Tam z kolei postępowań przetargowych jest więcej, są one też ogłaszane częściej.
– W Czechach mieliśmy jeden kontrakt autostradowy i jeden hydrotechniczny. Uczestniczymy również w kontraktach kolejowych, remontowo-modernizacyjnych – na razie jeszcze nieinwestycyjnych. Inwestycyjne były do tej pory dwa – nie udało nam się tam złożyć najkorzystniejszej oferty – mówi Cezary Łysenko.
Obecnie portfel zamówień Budimeksu w Czechach i na Słowacji wynosi 494 mln zł. Na kontraktach u południowych sąsiadów Polski pracuje ponad 300 osób. Nieco mniejszy portfel zamówień grupy przypada na rynek niemiecki. Szacowany jest on na 350 mln zł – tą kwotą są także objęte kontrakty, które znajdują się „w poczekalni”. W Niemczech Budimex zatrudnia ponad 800 osób, głównie w usługach.
– W Niemczech od paru lat był przygotowywany program inwestycyjny, dotyczący odbudowy i przebudowy mostów. Znajduje się tam blisko pięć tysięcy mostów do remontu. Nasz ostatni kontrakt, który pozyskaliśmy w Berlinie, pochodzi właśnie z tego programu. A to dopiero początek – zapowiada członek zarządu.
Firma przygląda się również Ukrainie, gdzie otworzyła już swoje biuro. W przypadku tego kraju podstawowym warunkiem zaangażowania Budimeksu jest zakończenie działań wojennych.
– Dopóki ten warunek nie zostanie spełniony, fizycznie tam pracować nie będziemy. Nie oznacza to jednak, że tego rynku nie obserwujemy. Czynnie uczestniczymy w różnych spotkaniach, konferencjach. Zawiązaliśmy porozumienie z dwiema polskimi firmami, żeby móc zwiększyć efektywność polskiego sektora budowlanego na terenie Ukrainy – wymienia Cezary Łysenko.
Budimex nie ma jednak złudzeń co do podstawy swojej działalności.
– Traktujemy rynki ościenne jako dywersyfikację naszej działalności, a nie jako jej przeniesienie. To rynek polski zawsze będzie filarem działalności Budimexu – podsumowuje Cezary Łysenko.
Główne wnioski
- Słowacja staje się dla Budimeksu jednym z ważniejszych kierunków ekspansji zagranicznej. Zakończona przed terminem budowa węzła D1 i D4 pod Bratysławą to pierwszy kontrakt firmy na tym rynku i jednocześnie ważna referencja. Spółka liczy, że pozyskanie kolejnych dużych inwestycji, zwłaszcza tunelowych, pozwoli jej zabezpieczyć działalność na Słowacji na kilka kolejnych lat. Kluczowe znaczenie będą miały jednak możliwości finansowe słowackich inwestorów publicznych.
- Rynek słowacki oferuje mniejszą konkurencję, ale wymaga cierpliwości i dostosowania do innych zasad. Postępowania przetargowe na Słowacji są anonimowe – dane oferentów pozostają zakodowane aż do wyboru wykonawcy i podpisania umowy. Jednocześnie proces oceny ofert trwa dłużej niż w Polsce i może zajmować nawet do półtora roku. W przetargach uczestniczy zazwyczaj zaledwie pięć–siedem podmiotów, najczęściej międzynarodowych konsorcjów.
- Budimex konsekwentnie buduje obecność na rynkach ościennych, ale Polska pozostaje jego fundamentem. Firma równolegle rozwija działalność w Czechach, Niemczech i przygotowuje się do przyszłej odbudowy Ukrainy. Zagraniczne kontrakty mają zwiększać odporność biznesu na wahania krajowego rynku i zapewniać dodatkowe źródła przychodów.
