Orbit odpala nowy fundusz. Prawie pół miliarda złotych dla startupów, które nie chcą oddać udziałów
Orbit Capital sfinalizował drugie zamknięcie swojego najnowszego funduszu, osiągając kapitalizację na poziomie 107 mln euro. I to nie koniec, bo jego maksymalna, ostateczna wartość to 120 mln euro – ujawnia w rozmowie z XYZ Wiktor Namysł, partner w funduszu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Orbit Capital zebrał ponad 100 mln euro na fundusz venture debt i dlaczego udział PFR Ventures może być ważnym sygnałem dla polskiego rynku startupów.
- Dlaczego coraz więcej dojrzałych spółek technologicznych może szukać finansowania innego niż klasyczne rundy VC.
- Jak działa model venture debt, który pozwala firmom zdobywać kapitał na wzrost bez oddawania dużych pakietów udziałów.
O planach uruchomienia funduszu pisaliśmy rok temu. Ówczesne założone cele zostały właśnie zrealizowane. Fundusz zebrał 107 mln euro. To zasługa także pierwszej w historii alokacji środków publicznych z PFR Ventures do funduszu inwestującego w ramach strategii venture debt.
– Obecność PFR w funduszu jest ważnym momentem z perspektywy polskiego ekosystemu, bo oznacza instytucjonalne uznanie długu venture jako pełnoprawnej klasy aktywów – tłumaczy Wiktor Namysł, przedstawiciel Orbit Capital.
Fundusz już zabrał się do działania. Jak zdradza Wiktor Namysł, część środków trafiła już do pięciu startupów. To polski Talkin’things, czeskie startupy Sloneek (HR tech) oraz IAG i startup z branży FinTech oraz AI-powered calling software. Inwestorzy zainteresowali się wsparciem zespołu, który w tym roku ma zwrócić cały kapitał zainwestowany przez partnerów w pierwszy fundusz.
107 mln euro do inwestycji, ale to nie musi być koniec
Fundusz uzyskał właśnie docelową kapitalizację na poziomie ok. 107 mln euro.
– Widzimy duży popyt ze strony inwestorów. Zarówno nowych, jak i starszych. Mamy instytucje, które uwierzyły zarówno w nasz pierwszy fundusz, jak i nowy, drugi – mówi Wiktor Namysł.
Maksymalna wartość, którą może uzyskać fundusz to 120 mln euro. Jednocześnie przedstawiciel funduszu sygnalizuje, że na tym etapie nie chodzi o maksymalizację wartości funduszu za wszelką cenę.
– Pamiętajmy, że rozwój tej klasy finansowania w regionie nadal wymaga edukacji rynku. Wielu szefów startupów myśląc o rundach finansowych, myśli głównie o pieniądzach od VC. Tymczasem różne rodzaje finansowania dają ogromne możliwości. Zwłaszcza takie, jak nasz, czyli venture debt – dodaje Wiktor Namysł.
Kto stoi za funduszem: pięć instytucji i prywatny kapitał
W funduszu uczestniczy pięć instytucji, z czego tylko dwie mają charakter publiczny. Mowa o PFR Ventures oraz EIF (Europejski Fundusz Inwestycyjny). Pozostała trójka to inwestorzy prywatni z regionu: fundusz emerytalny Rentea, Erste (a precyzyjniej bank Česká spořitelna z grupy Erste), oraz prywatny podmiot z obszaru wealth management, Conseq.
– Obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania finansowaniem dłużnym. Na kolejnych etapach rozwoju spółki coraz częściej sięgają po rozwiązania takie jak venture debt, które pozwalają im skalować biznes bez nadmiernego rozwodnienia udziałów – mówi Radovan Nesrsta, General partner Orbit Capital.
Ponadto bazę inwestorską uzupełnia kilkanaście family offices i inwestorów prywatnych. W strukturze kapitału funduszu dominują jednak środki prywatne.
Wkład samego PFR Ventures to 10 mln euro. Pieniądze pochodzą z wehikułu PFR VC. W ramach projektu sfinansowano m.in. takie inwestycje fundusze jak bValue, Cogito czy Movens.
Orbit Capital podkreśla też regionalny charakter wehikułu. Inwestorzy pochodzą m.in. z Polski, Czech, Słowacji i Słowenii. Wiktor Namysł zwraca jednak uwagę, że nieprzypadkowo brakuje większego zaangażowania inwestorów instytucjonalnych z Polski.
– Zwłaszcza funduszy emerytalne, które w zachodnich gospodarkach mają bardzo duże znaczenie – dodaje Wiktor Namysł.
Co fundusz oferuje spółkom
Orbit Capital stworzył fundusz pod inwestycje w segmencie growth. Kwota finansowania jest większa niż w pierwszym wehikule. Fundusz deklaruje gotowość do realizacji inwestycji w pojedynczą firmę na poziomie 3 do 15 mln euro.
– To są takie prawdziwe growth tickets. Chcemy wspierać firmy, które walczą o skalę – mówi Namysł.
Pieniądze od funduszu nie mają służyć finansowaniu ratunkowym ani pomostowym dla firm w kryzysie płynnościowym.
W praktyce finansowanie typu venture debt oferowane przez takie podmioty, jak Orbit Capital, oznacza przekazanie pieniędzy bez pozyskania udziałów w startupie. W ten sposób właściciele startupów zachowują lepszą strukturę udziałową oraz zdobywają pieniądze za rozwój. Za pewną cenę. Venture debt zwykle bywa droższy od finansowania bankowego. Oczywiście, startupy ze względu na swoją specyfikę (krótki okres działania, niewielki majątek własny, dynamiczne i trudno przewidywalne rynki) na typowe kredyty lub inne instrumenty finansowe z sektora bankowego raczej nie mogą liczyć. W tym obszarze pomocne jest właśnie venture debt.
Model Orbit zakłada typowo trzyletni dług z karencją w spłacie kapitału. Elementem wynagrodzenia funduszu, poza odsetkami i opłatami bieżącymi, są warranty, czyli instrument powiązany z przyszłą wartością spółki.
– Bierzemy niewielki udział za sukces startupu w postaci warrantów, ale wcześniej nie wchodzimy do akcjonariatu. Nie wymagamy miejsc w zarządzie, nie mieszamy się do bieżącego zarządzania firmą – opisuje Wiktor Namysł.
Zdaniem inwestora
Venture debt a potencjał do wzrostu startupów
Które spółki mogą liczyć na finansowanie od Orbit Capital
Fundusz celuje w dojrzałe firmy technologiczne z powtarzalnymi przychodem, które rosną na tyle szybko, by obsłużyć dług. Minimalne wymagania to co najmniej 3 mln euro powtarzalnych przychodów, wzrost przychodów rok do roku na poziomie min. 30 proc. oraz potwierdzone wskaźniki efektywności wzrostu (takie jak relacja LTV do CAC) czy potwierdzona efektywność biznesowa.
– Spółki technologiczne na etapie intensywnego wzrostu potrzebują kapitału, ale również elastycznych rozwiązań, które chronią ich strukturę udziałową – zauważa Radovan Nesrsta, partner w Orbit Capital.
– Zapewniamy im strategiczne wsparcie i horyzont finansowy niezbędny do efektywnego skalowania działalności. Nasze doświadczenie inwestycyjne pokazuje, że założyciele cenią partnera rozumiejącego niuanse szybko rozwijających się spółek technologicznych – dodaje Lukas Macko, partner w Orbit Capital.
Orbit Capital potrzebuje także konkretnego celu, na który mają pójść środki. To może być ekspansja zagraniczna, inwestycje w rozwój, akwizycje oraz strategie typu roll-up. Dopuszcza też bardziej „korporacyjne” użycia, np. wykupy mniejszościowych udziałowców. Fundamentem ma być jednak finansowanie wzrostu.
Geograficznie fundusz deklaruje aktywność w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a nawet szerzej. Udział PFR wiąże się z określonymi wymogami dotyczącymi ekspozycji na Polskę, ale jak zapewnia Wiktor Namysł, nie są one dla Orbit ograniczeniem.
Zabezpieczenie na spółce, nie na majątku founderów
Jednym z wrażliwych tematów w finansowaniu dłużnym bywa kwestia zabezpieczeń. Wiktor Namysł podkreśla, że fundusz nie stosuje rozwiązań przenoszących ryzyko na prywatny majątek przedsiębiorców.
– Nie zabezpieczamy się na majątku founderów. Nie bierzemy zastawów, weksli czy gwarancji od startupowców czy ich rodziny – mówi Witkor Namysł.
Fundusz działa jako „senior secured”, czyli ma pierwszeństwo w kolejce wierzycieli, a zabezpieczenie jest ustanawiane na przedsiębiorstwie. To ma odróżniać venture debt od bardziej agresywnych struktur pożyczkowych spotykanych na rynku. Szczególnie aktywnych wtedy, kiedy spółka pilnie potrzebuje kapitału i akceptuje warunki, które są po prostu szkodliwe dla jej twórców.
16 inwestycji zrealizowanych, kapitał częściowo wrócił do inwestorów
Orbit Capital buduje wiarygodność nowego funduszu również przez wyniki pierwszego wehikułu. Pierwszy fundusz zrealizował ostatecznie 16 inwestycji przy ticketach inwestycyjnych 3-5 mln euro.
– Żadna z firm nie upadła. Co więcej, szacunkowo do inwestorów zwróciliśmy już niemal 80 proc. zainwestowanego przez nich kapitału. Chodzi o nasze zyski ze spłat finansowania, odsetek, opłat i częściowo już sprzedaży warrantów. Spodziewamy się, że całość kapitału zostanie zwrócona już w 2026 r. Ale na pewno będziemy materializowali dalszy zarobek – zapewnia Wiktor Namysł.
Orbit deklaruje, że corocznie chciałby realizować ok. sześciu do ośmiu inwestycji. Jednocześnie fundusz zaznacza, że nie jest pod presją szybkiego „wypychania” kapitału.
– Dług, w odróżnieniu od udziałów, działa tak, że trzeba go spłacić. Jesteśmy dużo bardziej konserwatywni niż fundusze VC – mówi Wiktor Namysł.
Zdaniem inwestora
Doświadczenie jest najważniejsze
Jak venture debt łączy się z inwestycjami kapitałowymi
Jak deklarują przedstawiciele Orbit Capital, fundusz jest komplementarny wobec klasycznych funduszy equity. Przykładowo, jednym z modeli rozwoju startupów jest pozyskanie finansowania dłużnego, które pozwala spółce wykonać kluczowy krok rozwojowy. Dopiero potem, mając dobre wyniki finansowe, może pójść po finansowanie za udziały, ale na lepszych warunkach. Takie podejście ma być szczególnie istotne na rynku, gdzie wyceny nie są wysokie, a spółki nie chcą oddawać dużych pakietów udziałów na zbyt wczesnym etapie.
Celem jest także zwiększenie liczby inwestycji określanych jako „sukces”. Przykładowo, takim modelem była inwestycja Orbit w Jutro Medical. Finansowanie dłużne było częścią większego finansowania przekazanego także przez fundusze typu venture capital. Dzięki niemu firma mogła zdobyć większe pieniądze na akwizycje i jednocześnie wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną.
Zdaniem Wiktora Namysła takie przykłady oraz pozyskanie PFR Ventures jako inwestora mogą być sygnałem, że venture debt przestaje być w Polsce ciekawostką. Co więcej, może realnie poprawić ekosystem finansowania startupów.
– To kolejny etap rozwoju oferty kapitałowej dostępnej dla founderów. Najpierw rynek dominowało finansowanie udziałowe, później upowszechniły się instrumenty typu SAFE czy convertible notes, a teraz przychodzi czas na venture debt, popularne od lat na Zachodzie i w USA, a w regionie wciąż relatywnie nowe – podsumowuje Wiktor Namysł.
Główne wnioski
- Orbit Capital zamknął nowy fundusz venture debt z kapitałem około 107 mln euro, a jego maksymalna wartość może wzrosnąć do 120 mln euro. To istotny moment dla rynku Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ w funduszu po raz pierwszy uczestniczy PFR Ventures w ramach strategii venture debt. Według przedstawicieli Orbit Capital oznacza to instytucjonalne uznanie tego typu finansowania jako pełnoprawnej klasy aktywów. Kapitał pochodzi zarówno od inwestorów publicznych, jak i prywatnych, przy czym w strukturze dominują środki prywatne.
- Fundusz kieruje ofertę do dojrzałych firm technologicznych na etapie wzrostu, które mają powtarzalne przychody i są w stanie obsłużyć zadłużenie. Orbit Capital deklaruje finansowanie pojedynczych spółek kwotami od 3 do 15 mln euro. Środki mają wspierać ekspansję zagraniczną, akwizycje, rozwój biznesu lub wykupy udziałów mniejszościowych. Fundusz podkreśla, że nie oferuje kapitału ratunkowego dla firm w kryzysie, lecz finansowanie wzrostu dla spółek o potwierdzonej efektywności biznesowej.
- Model venture debt ma być alternatywą lub uzupełnieniem finansowania udziałowego. Pozwala startupom pozyskać kapitał bez natychmiastowego rozwadniania udziałów founderów, choć zwykle jest droższy od finansowania bankowego. Orbit Capital zabezpiecza się na przedsiębiorstwie, a nie na prywatnym majątku założycieli. Fundusz wskazuje też na dobre wyniki pierwszego wehikułu, który zrealizował 16 inwestycji i zwrócił inwestorom znaczną część kapitału, co ma wzmacniać wiarygodność nowej strategii.