Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Sudan Południowy po 15 latach wciąż nie działa jak stabilne państwo.
- Jakie są największe problemy i wyzwania w kraju.
- Jak wygląda codzienność ludzi na pograniczu Sudanu i Sudanu Południowego.
Sudan Południowy miał być spełnieniem wieloletnich aspiracji niepodległościowych i końcem jednej z najdłuższych wojen w Afryce. 9 lipca 2026 r. mija piętnaście lat od ogłoszenia niepodległości. Kraj pozostaje symbolem państwowości niedokończonej: z formalnymi instytucjami, ale słabą kontrolą nad terytorium. Z pokojowymi porozumieniami, ale bez trwałej stabilności.
Jak to się zaczęło?
Historia Sudanu Południowego zaczyna się tak naprawdę 56 lat przed powstaniem państwa. Od napięć i konfliktu w Sudanie. W 1955 r. żołnierze i urzędnicy z południa kraju zbuntowali się przeciw dominacji elit z północy. Rebelianci domagali się większej autonomii, uczciwszego podziału zasobów i wpływu na władzę centralną. Tak doszło do pierwszej fazy wojny domowej, która trwała w latach 1955–1972. Zakończyła się porozumieniem z Addis Abeby, które przyznało południu autonomię i osobne instytucje w ramach Sudanu.

Gdy jednak władze w Chartumie ograniczyły tę autonomię w 1983 r., konflikt wybuchł ponownie i trwał aż do 2005 r. Porozumienie pokojowe z 2005 r. otworzyło drogę do referendum i ogłoszenia niepodległości Sudanu Południowego w 2011 r.
Początek państwowości niósł ze sobą ogromne nadzieje, ale miał słabe fundamenty. W analizach Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) czytamy, że po uzyskaniu niepodległości kraj wciąż pozostawał zdominowany przez „zmilitaryzowaną kulturę polityczną”, ukształtowaną przez dekady partyzanckiego rządzenia. Społeczeństwo nie zdążyło rozwinąć trwałej identyfikacji z państwem. W tej samej analizie instytut opisuje Sudan Południowy jako państwo „upadłe, zanim powstało” – to mocna diagnoza, ale dobrze oddaje problem, z którym kraj mierzy się od początku istnienia.
W Sudanie Południowym od uzyskania niepodległości w 2011 r. występowały silne konflikty wewnątrz armii i w rządzącej partii, czyli w Ludowym Ruchu Wyzwolenia Sudanu (SPLM). Jędrzej Czerep, ekspert PISM, zauważa, że początkowo napięcia łagodziła polityka „kupowania pokoju” przez stojącego na czele SPLM prezydenta Salvę Kiira. Jej istota polegała na podziale zysków ze sprzedaży ropy, której wydobycie w chwili uzyskania niepodległości wynosiło ok. 350 tys. baryłek dziennie. Jak wyglądał podział? Frakcje wrogie rządowi włączane były do grona beneficjentów dywidendy naftowej, a ich oddziały wcielane do armii. Jednocześnie władze ignorowały potrzeby rozwojowe kraju.
Dlaczego się nie udało
W praktyce niepodległość nie zakończyła przemocy. Już w 2013 r. wybuchła wojna domowa między zwolennikami prezydenta Salvy Kiira i jego byłego zastępcy Rieka Machara. Kolejne porozumienia pokojowe upadały pod ciężarem braku zaufania, rywalizacji elit i przemocy lokalnych formacji. Ekspert PISM w analizie z 2018 r. zwracał uwagę, że podpisany wtedy układ formalnie zakończył wojnę, ale nie rozwiązał problemów, które ją wywołały – zwłaszcza braku realnej integracji sił zbrojnych i słabości państwa. Reuters opisywał wcześniejsze porozumienia jako kruche i częściowo odrzucane przez stronę rebeliancką, co dobrze pokazuje, że pokój był raczej procesem niż trwałym stanem.

Warto wiedzieć
Historia Sudanu Południowego
1955 r. – wybucha pierwsza wojna domowa między północą a południem Sudanu (Sudan był wtedy jeszcze współrządzony przez Wielką Brytanię i Egipt, choć faktyczna władza administracyjna spoczywała głównie w rękach Brytyjczyków).
1956 r. – Sudan uzyskuje niepodległość, ale konflikt wewnętrzny trwa dalej.
1972 r. – pierwsza wojna domowa kończy się porozumieniem pokojowym.
1983 r. – zaczyna się druga wojna domowa, znacznie bardziej wyniszczająca i dłuższa.
2005 r. – podpisanie kompleksowego porozumienia pokojowego, które przewiduje referendum o samostanowieniu południa.
2011 r. – Sudan Południowy ogłasza niepodległość po wynikach referendum.
2013 r. – wybucha wojna domowa (konflikt Salvy Kiira i jego zastępcy Rieka Machary).
2018 r. – podpisano porozumienie pokojowe, które formalnie kończy wojnę domową, ale nie usuwa jej przyczyn.
Dzisiejszy kraj
Dziś Sudan Południowy mierzy się z połączeniem przemocy, głodu i załamania instytucji. ONZ alarmuje, że ponad połowa ludności kraju zmaga się z ostrym kryzysem żywnościowym, a 7,8 miliona osób doświadcza wysokiego poziomu braku bezpieczeństwa żywnościowego: 2,2 miliona dzieci cierpi z powodu ostrego niedożywienia.
W innym komunikacie ONZ ostrzegła, że eskalacja przemocy, polityczny pat i ograniczenia humanitarne pchają cywilów „na skraj” kolejnej katastrofy. Organizacja Human Rights Watch (HRW) pisała z kolei, że około 70 procent ludności potrzebuje pomocy żywnościowej, a kryzys pogłębiają konflikt, brak bezpieczeństwa żywnościowego i skutki zmian klimatu.
Warto wiedzieć
Sytuacja gospodarcza Sudanu Południowego
Gospodarka Sudanu Południowego pozostaje bardzo podatna na wstrząsy ze względu na niemal całkowite uzależnienie od sektora naftowego, niestabilność polityczną oraz narastające problemy humanitarne. Po głębokiej recesji w latach 2023-2024 PKB ponownie zaczął rosnąć dzięki wznowieniu eksportu ropy i lepszym zbiorom w rolnictwie. Jednocześnie inflacja wyraźnie spadła, choć nadal pozostaje bardzo wysoka, a waluta nadal traci na wartości.
Sytuacja finansów publicznych pozostaje relatywnie stabilna dzięki reformom podatkowym i wyższym dochodom z ropy, jednak wzrost importu doprowadził do przejścia z nadwyżki do deficytu na rachunku obrotów bieżących. Dodatkowym problemem jest kryzys płynności w sektorze bankowym, wynikający z niskiego zaufania do instytucji finansowych i ograniczonego dostępu do gotówki.
Mimo poprawy wskaźników makroekonomicznych warunki życia mieszkańców pozostają bardzo trudne. Około 92 proc. ludności żyje poniżej krajowej granicy ubóstwa, bezrobocie – szczególnie wśród młodych – utrzymuje się na wysokim poziomie, a ponad połowa społeczeństwa doświadcza ostrego braku bezpieczeństwa żywnościowego.
Perspektywy gospodarcze są umiarkowanie optymistyczne. W najbliższych latach oczekiwany jest silny wzrost gospodarczy napędzany zwiększeniem eksportu ropy oraz dalszy spadek inflacji.
Największymi zagrożeniami pozostają jednak wojna w sąsiednim Sudanie, niestabilność polityczna i ryzyko zakłóceń w eksporcie surowców, które mogą zahamować reformy i wzrost gospodarczy.
Rozwój kraju ogranicza także słabo rozwinięty system finansowy. Niska zdolność do pozyskiwania krajowych dochodów, brak rozwiniętego rynku kapitałowego i wysokie koszty finansowania zewnętrznego utrudniają realizację inwestycji. Poprawa sytuacji wymaga wzmocnienia instytucji państwa, rozwoju sektora finansowego, większej dyscypliny fiskalnej oraz stworzenia warunków do szerszego zaangażowania kapitału prywatnego w finansowanie rozwoju.
Kryzys państwa
To nie jest jedynie kryzys humanitarny, ale również kryzys państwa. ONZ wskazuje, że eskalacja przemocy i brak postępów politycznych podważają zdolność władz do ochrony ludności, a finansowe cięcia ograniczają skuteczność misji pokojowej. Human Rights Watch ostrzegała w 2026 r. przed „wzrastającym ryzykiem okrucieństw” i wskazywała na poważne naruszenia oraz bezkarność sprawców. W innym komunikacie organizacja mówiła wprost o konieczności przedłużenia mandatu komisji ONZ ds. praw człowieka w Sudanie Południowym, właśnie z powodu skali naruszeń i ryzyka dalszej eskalacji.
Problemy wewnętrzne kraju nakładają się na wyzwania zewnętrzne. Sudan Południowy od początku nie był w pełni odłączony od wpływów swojego północnego sąsiada. Spory graniczne, zależność od infrastruktury naftowej i napięcia wokół transportu ropy nadal wiążą los Dżuby z sytuacją w Sudanie.
Przedstawiciele Polskiej Akcji Humanitarnej (PAH) i UNICEF Polska podkreślają, że sytuacji w Sudanie Południowym nie da się oddzielić od realiów jego północnego sąsiada – Sudanu. W obu państwach nie brakuje kryzysów i konfliktów, które zazębiają się i wzajemnie napędzają.
W analizie PISM podkreślono, że nawet jeśli formalnie układ pokojowy w 2018 r. zakończył wojnę, to mechanizmy jego wdrażania pozostały kruche. Przyszłość zależy od tego, czy uda się przełożyć porozumienie polityczne na realną przebudowę bezpieczeństwa i administracji. To właśnie brak takiej przebudowy sprawia, że każde nowe załamanie jest od razu odczuwalne w całym kraju.
Pograniczne biedy, głodu i chorób
W hrabstwie Renk w Sudanie Południowym na pograniczu z Sudanem widać dziś cały dramat wojny w pigułce. Kilka lat temu do Sudanu uciekano przed wojną domową w Sudanie Południowym. Dziś wiele z tych osób ucieka z powrotem z Sudanu do Sudanu Południowego. Według organizacji Lekarze bez Granic (MSF) w nieformalnej osadzie Atam żyje już około 40 tys. osób. Od grudnia 2024 roku z samego regionu Błękitnego Nilu i okolicznych terenów do Sudanu Południowego uciekło ponad 110 tys. ludzi.

W relacjach uchodźców powtarza się ten sam schemat. Najpierw pogłoski o nadchodzących walkach, potem ukrywanie się w buszu, a na końcu paniczna ucieczka bez dobytku. W takiej rzeczywistości w Sudanie Południowym działa Polska Akcja Humanitarna (PAH).
– Najbardziej palącym problemem są woda, żywność i zabezpieczenie prowizorycznych domostw. W warunkach przeludnienia, braku infrastruktury i ograniczonego dostępu do usług zdrowotnych bardzo szybko rośnie ryzyko wybuchu epidemii – mówi Joanna Lenartowicz, koordynatorka PAH na miejscu od kwietnia 2026 r.
W hrabstwie Renk znajduje się przejście graniczne, przez które do Sudanu Południowego docierają prawie wszystkie osoby uciekające przed wojną w Sudanie. Część osób uciekających w Kordofanu i Darfuru przekracza granicę w sąsiednim hrabstwie Manyo, jednak ten ruch jest słabiej monitorowany. To teren szczególnie narażony. Lokalna infrastruktura energetyczna jest słaba, a część hrabstw w praktyce czerpie prąd z Sudanu. Dlatego konflikty i ataki po drugiej stronie granicy mają natychmiastowe skutki po stronie południowosudańskiej.
Na czym polega pomoc
Humanitarna odpowiedź opiera się tam na ścisłej koordynacji organizacji pozarządowych z administracją i lokalnymi władzami. W Renk działa centrum przejściowe, a poszczególne organizacje dzielą między siebie zadania. Należą do nich: rejestracja, transport, schronienie, edukacja, pomoc medyczna i dystrybucja podstawowych artykułów, takich jak zestawy do przynoszenia i filtrowania wody z rzeki, naczynia czy plandeki do osłony przed deszczem.
Największą luką pozostaje jednak systemowy brak wody i sanitariatów. Jedynym źródłem wody jest na tych terenach Nil, do którego niejednokrotnie kobiety i dzieci (bo to zdecydowana większość uchodźców) pokonują spore odległości.
– Tylko około połowa mieszkańców Sudanu Południowego ma dostęp do bezpiecznej do picia wody. W Renk nawet 60 proc. ludności załatwia swoje potrzeby na otwartej przestrzeni. W takich warunkach choroby szerzą się błyskawicznie. Lokalne działania obejmują m.in. uzdatnianie wody z Nilu oraz edukowanie społeczności co do higieny – wymienia Joanna Lenartowicz.
To wszystko dzieje się w miejscu, gdzie codzienność wyznaczają skrajne temperatury, pora deszczowa, rozmoknięta glina, słabe drogi i bardzo ograniczone możliwości zarobkowania. Uchodźcy trafiają zwykle na działki wyznaczone przez państwo, ale bez innego rodzaju wsparcia. Dla wielu z nich priorytetem staje się już nie odbudowa życia, lecz przetrwanie najbliższych tygodni. Walczą o zdobycie wody, przykrycie dachu (plandeka to koszt ok. 160 zł na lokalnym rynku, a i tak przekracza możliwości przeciętnej osoby), posłanie dzieci do szkoły i uniknięcie kolejnej epidemii. I zdobycie pożywienia.
– Regularnie słyszę historie o wyprzedaży majątku czy pomijaniu posiłków. Wiele rodzin je jeden posiłek średnio trzy razy w tygodniu – mówi koordynatorka PAH.

Podkreśla, że choć większość dzieci nie chodzi tu do szkoły (z powodów finansowych), to edukacja w sferze deklaracji matek jest bardzo ważna.
Warto wiedzieć
Jak możesz pomóc?
Polska Akcja Humanitarna działa na terenie Sudanu Południowego od 20 lat. Jest obecna także na granicy z Sudanem, wspierając osoby uciekające przed wojną domową w tym kraju.
Dowolną kwotę pomocy można przekazać na stronie https://www.pah.org.pl/cena-jutra/
– Kobiety z przekonaniem mówią, że edukacja da dzieciom szanse i możliwości polepszenia ich losu. Póki co mundurek szkolny to wydatek rzędu 30 zł, a czesne to 30-40 zł na trzy miesiące. Do tego dochodzą wyzwania logistyczne (brak transportu publicznego) i wyzwanie w postaci pory deszczowej. Drogi są generalnie nieutwardzone, więc w porze deszczowej dzieci przez około miesiąc nie mogą dotrzeć na lekcje. Albo nie chodzą, bo zajmują się rodzeństwem – mówi Joanna Lenartowicz.
W szerszej perspektywie Renk pokazuje także kruchość samego Sudanu Południowego. To państwo z jednym z najniższych PKB na świecie. Śmiertelność noworodków jest wysoka (96,7 na 1000 urodzeń; średnia dla krajów OECD z lat 2021-2023 to 4,0). Kraj jest uzależniony od pomocy humanitarnej. Mimo że sytuacja bezpieczeństwa na miejscu jest dziś relatywnie stabilna, organizacje pracują tam w cieniu dwóch ryzyk naraz. To narastająca katastrofa humanitarna i możliwość, że wojna z Sudanu znów przetoczy się przez granicę. Ostatnio doszło też ryzyko epidemii wirusa ebola z sąsiednich krajów.
Prognozy na przyszłość
Z perspektywy piętnastu lat niepodległości pytanie brzmi, czy Sudan Południowy jest zdolny funkcjonować jak państwo. Formalna suwerenność nie przekłada się na skuteczne rządy, bezpieczeństwo ani jakość usług publicznych. Z ocen ONZ i HRW wyłania się obraz kraju, który trwa. Jego codzienność wyznaczają jednak przemoc, głód, przesiedlenia i słabość instytucji.
Według analityka PISM Jędrzeja Czerepa zapowiadane na 22 grudnia 2026 r. wybory w Sudanie Południowym wciąż stoją pod znakiem zapytania. Podobne deklaracje władz w poprzednich latach nie były realizowane, choć ewentualne głosowanie byłoby pierwszym od uzyskania niepodległości w 2011 r.
Jędrzej Czerep podkreśla, że wybory mogłyby przynieść realną zmianę tylko w przypadku odejścia od dominacji dawnych liderów zbrojnych i umożliwienia wymiany pokoleniowej. W praktyce oznaczałoby to wycofanie się z rywalizacji prezydenta Salvy Kiira i jego głównego przeciwnika, Rieka Machara. Wydaje się to mało prawdopodobne. Kiir nie zdołał dotąd wskazać następcy, a Machar nie porzucił ambicji przywódczych. Dodatkowo napięcia między stronami ponownie eskalowały: na początku 2025 r. doszło do wznowienia walk, a Machar został oskarżony o zdradę. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że wybory zostaną po raz kolejny odłożone.
Prognozy pozostają więc ostrożne i raczej pesymistyczne. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to dalsze istnienie Sudanu Południowego jako państwa formalnego, lecz słabego. Państwa zależnego od pomocy międzynarodowej i narażonego na kolejne kryzysy wewnętrzne. ONZ ostrzega, że sytuacja może jeszcze bardziej się pogorszyć, a międzynarodowi eksperci mówią o ryzyku powrotu do pełnoskalowej wojny. Możliwe, że krajowi grozi utrwalenie modelu, w którym państwowość istnieje na papierze, ale nie w praktyce.
Główne wnioski
- Sudan Południowy to przykład państwa, w którym formalna niepodległość nie przełożyła się na realną zdolność rządzenia. Kluczową barierą pozostaje „zmilitaryzowana” kultura polityczna i system oparty na dystrybucji rent z ropy zamiast budowy instytucji. W efekcie elity utrzymują kruchą równowagę poprzez kooptację rywali, a nie stabilne reguły gry. Sprawia to, że każdy kryzys polityczny natychmiast przeradza się w przemoc.
- Kryzys humanitarny nie jest skutkiem ubocznym konfliktu, lecz jego integralną częścią i narzędziem nacisku. Masowe niedożywienie, brak dostępu do wody i przymusowe migracje są bezpośrednio powiązane z logiką wojny i słabością państwa. Przykład Renk pokazuje sprzężenie kryzysów. Wojna w Sudanie destabilizuje Sudan Południowy, a niewydolna infrastruktura i zależności transgraniczne (np. energetyczne, naftowe) natychmiast przenoszą skutki konfliktu przez granicę.
- Najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe lata to trwanie „państwa na papierze”. Państwa z wyborami odkładanymi lub pozbawionymi realnej konkurencji, bez integracji sił zbrojnych i bez przełomu pokoleniowego w elitach. Bez tego nawet kolejne porozumienia pokojowe będą krótkotrwałe, a ryzyko powrotu do pełnoskalowej wojny pozostanie wysokie. Kluczowe pytanie: czy uda się zbudować minimalną zdolność państwa do świadczenia bezpieczeństwa i usług.