Kategorie artykułu: Polityka Świat

Péter Magyar chce rozliczać poprzedni rząd inaczej niż Donald Tusk. Jak ma działać NVVH?

Na Węgrzech powstaje urząd, który będzie tropił przypadki bezprawnego przejmowania majątku publicznego i pomagał odzyskiwać nielegalnie przejęte aktywa. Szeroki zakres jego kompetencji budzi jednak zastrzeżenia.

Premierzy Polski i Węgier – Donald Tusk i Péter Magyar – obserwują przemarsz orkiestry wojskowej w Warszawie.
W maju tego roku Péter Magyar udał się w pierwszą zagraniczną podróż jako premier Węgier. Odwiedził Warszawę, gdzie spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem. Fot. Omar Marques/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym sposób rozliczania nadużyć z czasów rządów Viktora Orbána zaproponowany przez Pétera Magyara różni się od modelu przyjętego przez rząd Donalda Tuska.
  2. Jakie kompetencje i uprawnienia ma otrzymać Narodowy Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku (NVVH).
  3. Dlaczego powołanie nowej instytucji budzi zarówno nadzieje, jak i obawy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Donald Tusk jeszcze w trakcie kampanii przed wyborami w 2023 r. zapowiadał rozliczenie rządów PiS. Po objęciu władzy przez obecną koalicję zadanie to powierzono prokuraturze, służbom oraz sejmowym komisjom śledczym. Tempo i efekty tych działań okazały się jednak – łagodnie rzecz ujmując – znacznie skromniejsze, niż oczekiwała część wyborców nowej większości.

Rozczarowanie znajduje odzwierciedlenie także w sondażach. Z badania IBRiS przeprowadzonego pod koniec 2025 r. wynika, że działania ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka w zakresie rozliczeń negatywnie ocenia ponad 45 proc. Polaków. Pozytywnie – około 34 proc.

Podobne zapowiedzi składał Péter Magyar. Jeszcze jako lider węgierskiej opozycji wielokrotnie deklarował, że po przejęciu władzy przez partię TISZA doprowadzi do rozliczenia rządów Fideszu Viktora Orbána. Jednocześnie podkreślał, że uważnie obserwuje zmiany zachodzące w Polsce po wyborach z 2023 r. i zamierza korzystać z polskich doświadczeń.

Węgierska ścieżka

Rozliczenia na Węgrzech mają jednak przebiegać inaczej niż w Polsce. Zamiast opierać się wyłącznie na istniejących instytucjach, po szerokich konsultacjach społecznych rząd Pétera Magyara 10 lipca 2026 r. wniósł do parlamentu projekt ustawy powołującej Narodowy Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku (Nemzeti Vagyonvisszaszerzési és Védelmi Hivatal, NVVH).

– Pieniądze publiczne odzyskają swój publiczny charakter – zapowiedział premier, przedstawiając projekt.

Nowy urząd ma otrzymać szerokie kompetencje, a jego głównym zadaniem będzie tropienie przypadków wyprowadzania i ukrywania majątku publicznego z ostatnich dwóch dekad. Większość tego okresu przypada na rządy Viktora Orbána, który po raz drugi objął urząd premiera w maju 2010 r. (wcześniej sprawował go w latach 1998–2002). NVVH ma również pomagać odzyskiwać nielegalnie przejęte aktywa. Kolejnym obszarem jego działalności będzie badanie mechanizmów korupcyjnych oraz zapobieganie podobnym nadużyciom w przyszłości.

Szerokie uprawnienia

W praktyce urząd zyska prawo wstępu do pomieszczeń, archiwów, magazynów czy serwerowni, przeglądania dokumentów, umów i elektronicznych baz danych, a także uzyskiwania informacji o rachunkach bankowych i aktywach finansowych kontrolowanych podmiotów. W razie potrzeby będzie mógł korzystać z pomocy policji, prokuratury i administracji skarbowej. Po stwierdzeniu podejrzenia popełnienia przestępstwa będzie kierować zawiadomienia do właściwych organów ścigania.

Urząd – zgodnie z projektem ustawy – będzie działał jako niezależny organ podlegający wyłącznie parlamentowi. Jego prezes i czterej zastępcy mają zostać wybrani przez Zgromadzenie Narodowe i będą korzystać z immunitetu oraz specjalnej ochrony policyjnej. Rząd przekonuje, że NVVH otrzyma wszystkie niezbędne środki finansowe i uprawnienia, aby skutecznie prowadzić postępowania i kontrole.

Wielomiliardowe ubytki

Można się spodziewać, że urząd będzie miał ręce pełne roboty. Pierwotne, bardzo ostrożne szacunki, o których pisał niezależny portal 444.hu, mówiły o co najmniej 60 mld forintów (ok. 728 mln zł), które – według tych szacunków – mogły w ciągu ostatnich 20 lat nielegalnie trafić z różnych państwowych źródeł do prywatnych kieszeni. Ostatnio pojawiły się jednak nowe wyliczenia. Węgierskie wydanie magazynu „Forbes” informuje o stratach budżetu sięgających 106 mld forintów (1,28 mld zł).

Péter Magyar już wiele tygodni temu zapowiadał, że jednym z „klientów” NVVH będzie Lőrinc Mészáros.

„Na jego miejscu (...) przygotowałbym się do przesłuchań w Narodowym Urzędzie ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku” – napisał premier w kwietniu na swoim profilu w mediach społecznościowych.

„Portfel Orbána"

Wspomniany Lőrinc Mészáros, nazywany przez rodaków „portfelem Viktora Orbána”, jest skrajnym przykładem beneficjenta poprzedniego systemu. Ten były inkasent przedsiębiorstwa gazowego, którego jedynym majątkiem jeszcze 20 lat temu była niewielka firma warta około 100 tys. zł, od kilku lat jest najbogatszym Węgrem. Węgierski „Forbes” wycenił ostatnio jego majątek na 1787 mld forintów, czyli około 21,7 mln zł. Osób, które w czasie rządów Fideszu – dzięki bliskim relacjom z władzą, a zwłaszcza z Viktorem Orbánem – stały się miliarderami, jest jednak na Węgrzech znacznie więcej.

Warto wiedzieć

Pierwsze efekty zapowiedzi rozliczeń

Ciekawym przykładem czerpania korzyści z państwowych kontraktów jest opisana ostatnio przez portal hvg.hu firma Hungarikum Alkusz. To największy węgierski broker ubezpieczeniowy, którego właścicielami są Erik Keszthelyi i Lőrinc Mészáros. O spółce zrobiło się głośno, ponieważ nieoczekiwanie obniżyła prowizję pobieraną od instytucji publicznych za swoje usługi. Obecnie wynosi ona maksymalnie 5 proc., choć wcześniej przez lata sięgała nawet 40 proc. Za rządów Fideszu taki poziom prowizji najwyraźniej nikomu nie przeszkadzał. Po zmianie władzy sytuacja wygląda jednak inaczej. Według dziennikarzy hvg.hu nie jest to zmiana modelu biznesowego, lecz próba utrzymania lukratywnych kontraktów z państwem.

hvg.hu

Wśród zwolenników premiera i koalicji rządzącej powstanie NVVH budzi duże nadzieje. Są jednak i tacy – niekoniecznie tylko członkowie i sympatycy Fideszu – którzy patrzą na nową instytucję z rezerwą.

Poważne wątpliwości

Należą do nich przedstawiciele węgierskiego Komitetu Helsińskiego, jednej z najbardziej znanych organizacji broniących praw człowieka. Choć popierają ideę ochrony majątku publicznego, uważają, że zakres uprawnień, jakie ma otrzymać NVVH, jest zbyt szeroki. Chodzi o uznaniowość jego poczynań oraz to, że mogą one nie podlegać skutecznej kontroli sądowej. Eksperci zwracają uwagę, że skoro urząd będzie mógł podejmować decyzje istotnie ingerujące w prawa obywateli i przedsiębiorstw, powinien podlegać pełnemu nadzorowi niezależnych sądów. Komitet postuluje również doprecyzowanie przepisów określających, kto może zostać objęty postępowaniem, oraz powołanie w strukturze NVVH niezależnego pełnomocnika ds. praw człowieka.

NVVH nie jest pierwszą próbą wyjaśnienia i naprawienia nieprawidłowości, do których dochodziło na Węgrzech. Podobne inicjatywy podejmowano już w 1990 r. oraz w 2010 r. – po raz pierwszy po upadku systemu komunistycznego, a po raz drugi po aferach z okresu rządów koalicji MSZP–SZDSZ. W obu przypadkach powoływano instytucje mające zbadać nadużycia poprzedniej ekipy rządzącej, jednak żadna z tych prób nie doprowadziła do trwałego odzyskania majątku ani szerokich rozliczeń. Tym razem stawka jest znacznie wyższa, bo nowy urząd ma dysponować znacznie szerszymi uprawnieniami niż jego poprzednicy.

Główne wnioski

  1. Węgry stawiają na nową instytucję zamiast istniejących organów. W przeciwieństwie do Polski, gdzie rozliczenia rządów PiS prowadzą głównie prokuratura, służby i komisje śledcze, rząd Pétera Magyara chce powołać specjalny Narodowy Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku (NVVH). To właśnie on ma stać się głównym narzędziem odzyskiwania publicznych aktywów i ścigania nadużyć z okresu rządów Fideszu.
  2. NVVH otrzyma wyjątkowo szerokie kompetencje. Projekt ustawy powołującej nowy urząd, po szerokich konsultacjach społecznych, właśnie trafił do parlamentu. Zgodnie z jego zapisami NVVH będzie mógł kontrolować dokumenty, uzyskiwać informacje o rachunkach bankowych i aktywach finansowych, korzystać ze wsparcia policji, prokuratury i administracji skarbowej oraz kierować zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do właściwych organów ścigania. Rząd liczy, że pozwoli to skuteczniej odzyskać majątek, który został nielegalnie wyprowadzony z sektora publicznego.
  3. Projekt budzi zarówno nadzieje, jak i obawy. Zwolennicy rządu widzą w NVVH szansę na skuteczne rozliczenie nadużyć z czasów Viktora Orbána. Krytycy, w tym Węgierski Komitet Helsiński, ostrzegają jednak, że urząd może otrzymać zbyt szerokie uprawnienia. Obawiają się, że bez wystarczających gwarancji niezależnej kontroli sądowej sam NVVH może doprowadzić do naruszeń zasad państwa prawa.