Kategorie artykułu: Biznes Świat

Johnnie Walker, Jameson i Jack Daniel's na wyprzedaży. Branża alkoholowa szuka ratunku

Producenci alkoholi premium pogrążają się w kryzysie. Sprzedaż spada, a notowania giełdowe szorują po dnie. Niektórzy analitycy wskazują jednak, że przecena zaszła zbyt daleko, dlatego warto rozważyć zakup akcji tych spółek. Nadzieję daje jedna kategoria produktów, która zyskuje ogromną popularność.

Dodatkowym problemem dla branży alkoholowej w USA są cła. Duża część produkcji amerykańskich spółek odbywa się poza Stanami Zjednoczonymi. Fot. Joe Raedle/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego sprzedaż alkoholu w Stanach Zjednoczonych spada mimo wieloletniego wzrostu konsumpcji.
  2. Czy historycznie niskie wyceny producentów alkoholi mogą oznaczać okazję inwestycyjną.
  3. Dlaczego koktajle w puszkach stały się jedną z najszybciej rosnących kategorii na rynku alkoholowym.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kluczowym rynkiem dla większości producentów alkoholi są Stany Zjednoczone. To duży, bogaty kraj, w którym konsumpcja trunków od lat utrzymuje się na wysokim poziomie. Amerykanie nie tylko piją sporo, lecz także chętnie sięgają po mniej oczywiste, a tym samym droższe trunki.

Sprzedaż alkoholu w USA spada od czterech lat

Ta sytuacja jednak wyraźnie się zmienia. Jak podaje firma badawcza IWSR, od czterech lat spożycie alkoholu w USA spada. Co ciekawe, wcześniej rosło nieprzerwanie przez ponad dekadę. Zmiana ta znajduje odzwierciedlenie w notowaniach giełdowych producentów.

Diageo, właściciel 200 marek alkoholowych i producent m.in. piwa Guinness, wódki Smirnoff oraz whisky Johnnie Walker, jest wyceniany podobnie jak w najgorszym momencie światowego kryzysu finansowego w 2009 r. Jego notowania spadły o 56 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Pernod Ricard, francuski gigant odpowiedzialny za whisky Jameson i popularny likier Malibu, jest w podobnej sytuacji. Pod względem wskaźników wyceny jego akcje są tańsze niż walory spółek tytoniowych. Wskaźnik ceny do zysku nieznacznie przekracza 10. W ciągu niespełna pięciu lat kurs akcji spółki spadł o 66 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W podobnej sytuacji znajduje się Brown-Forman, znany przede wszystkim z whisky Jack Daniel’s. Jego wycena jest nieco wyższa – wskaźnik ceny do zysku przekracza 16 – jednak notowania również pozostawiają wiele do życzenia. W ciągu ostatniego roku kurs praktycznie się nie zmienił, ale w ciągu ostatnich pięciu lat spadł o 63 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Każda z tych spółek osiąga zadowalające wyniki na większości rynków. Spożycie alkoholu rośnie m.in. w dużych i ważnych krajach, takich jak Indie. Największym problemem są USA, które jeszcze niedawno stanowiły dla producentów żyłę złota.

Dlaczego Amerykanie piją coraz mniej alkoholu?

Kluczowym powodem zmian zachowań konsumenckich za oceanem może być rosnąca świadomość zdrowotna. Amerykanie, podobnie jak Polacy, dbają o siebie, nie tylko uprawiając sport, lecz także monitorując kondycję organizmu za pomocą inteligentnych zegarków. Urządzenia te mierzą nie tylko tętno i ciśnienie, lecz także analizują jakość snu oraz poziom stresu. Spożycie alkoholu negatywnie wpływa na wyniki pomiarów, co może wpłynąć na wyobraźnię użytkowników.

Widoczne są również istotne zmiany społeczne. Młodzi ludzie piją mniej niż przedstawiciele starszych pokoleń, gdy byli w tym samym wieku. Nie potrzebują alkoholu, by dobrze się bawić albo imprezują krócej, więc naturalnie nie zdążą wypić tyle, ile kiedyś pili ich rodzice. Ambiwalentny stosunek młodych do alkoholu przejmują również starsi konsumenci.

Za oceanem ogromne znaczenie dla zmian społecznych mają również popularność leków wspomagających odchudzanie oraz legalizacja marihuany. Osoby przyjmujące Ozempic często tracą ochotę na alkohol i nie chcą, by ten zaburzał ich dietę. Marihuanę mogą natomiast traktować jako bezkaloryczny zamiennik drinka.

Nie bez znaczenia są też ceny. W ciągu ostatnich pięciu lat alkohol w amerykańskich barach i restauracjach drożał szybciej niż rosła inflacja. W tym samym okresie jego ceny w sklepach wzrosły jednak tylko o 9 proc., co mimo wszystko nie skłoniło konsumentów do większych zakupów. Skoro nie mogą pić na mieście, Amerykanie często wolą nie pić wcale. To zupełnie inna reakcja niż podczas światowego kryzysu finansowego czy pandemii COVID-19. Wtedy alkohol spożywany na mieście wydawał się zbyt drogi lub po prostu nie był dostępny, dlatego gwałtownie wzrosła jego sprzedaż detaliczna.

Producenci piwa radzą sobie lepiej niż rynek alkoholi mocnych

Osobom oglądającym mundial może być trudno uwierzyć, że sprzedaż alkoholu w USA spada. Gdy pada gol, piwa fruwają w powietrzu. Podczas przerw trybuny pustoszeją, bo kibice ustawiają się w kolejkach do barów, by kupić piwo, albo do toalet, by „oddać” to wypite wcześniej. Wygląda, jakby wszystko było po staremu. W praktyce jednak wiele się zmieniło.

Kolaż zdjęć z reklamami piwa
Anheuser-Busch InBev sponsoruje mundial za pośrednictwem marki Budweiser. Do turnieju nawiązuje również w reklamach innych swoich marek, m.in. Michelob Ultra – na zdjęciu po lewej. Producent piwa często wykorzystuje motywy sportowe w kampaniach marketingowych. Za pośrednictwem marki Corona Extra sponsorował Zimowe Igrzyska Olimpijskie – na zdjęciu po prawej. Co ciekawe, w USA pełne prawa licencyjne do marki Corona Extra ma Constellation Brands, główny konkurent Anheuser-Busch InBev. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Nie oznacza to jednak, że Anheuser-Busch InBev, producent alkoholu i oficjalny sponsor mundialu, ma problemy. Spółka jest jednym z jasnych punktów branży alkoholowej, a jej notowania wzrosły w ciągu ostatniego roku o 18 proc. Trzeba jednak wziąć pod uwagę dwie kwestie.

Po pierwsze, w kryzysie w branży alkoholowej najlepiej radzą sobie producenci piwa. Dlaczego? Coraz większą część ich sprzedaży generują napoje bezalkoholowe. Największe problemy mają natomiast wytwórcy wysokoprocentowych alkoholi z wyższej półki cenowej.

Po drugie, Anheuser-Busch InBev jest wyjątkowym przykładem, ponieważ znalazł niszę, która okazała się żyłą złota.

Koktajle w puszkach napędzają wzrost sprzedaży

Spośród sześciu ostatnich rekomendacji analityków dotyczących akcji Anheuser-Busch InBev pięć brzmi „kupuj”, a jedna – „trzymaj” – wynika z danych TipRanks. Na podstawie cen docelowych wskazanych przez 11 analityków S&P Global szacuje, że notowania producenta alkoholu mogą w ciągu najbliższego roku wzrosnąć średnio o 18 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Eksperci z takich instytucji jak Wells Fargo i JPMorgan doceniają wzrost zysku spółki i dostrzegają duży potencjał w jej stosunkowo nowej kategorii produktowej – gotowych koktajlach. Mowa o margaritach i piña coladach sprzedawanych w puszkach, które są gotowe do spożycia od razu po otwarciu. To jedna z najszybciej rosnących pod względem sprzedaży kategorii produktów spożywczych w USA.

Klienci lubią koktajle w puszkach, ponieważ nie muszą kupować poszczególnych składników ani samodzielnie przygotowywać każdego napoju. Dla producentów jest to natomiast żyła złota – koszt produkcji jest niski, a marża wysoka, ponieważ koktajle są postrzegane jako produkt z wyższej półki niż piwo.

Czy producenci whisky powinni wejść na rynek koktajli?

Konkurenci Anheuser-Busch InBev – Constellation Brands i Molson Coors – dostrzegli ten trend z opóźnieniem. Ich notowania spadły w ciągu roku odpowiednio o 18 i 20 proc. Firmy przygotowują jednak odpowiedź i stopniowo wprowadzają na rynek własne koktajle.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Sytuacja producentów whisky, wódki czy koniaku jest zupełnie inna. Tradycyjnie sprzedają mniej produktów, ale osiągają na nich wyższe marże. Klienci kupują je rzadziej, ale płacą za nie więcej.

Dlatego spółki takie jak Diageo i Pernod Ricard niechętnie podchodzą do koktajlowej niszy. Musiałyby zmienić obecny model produkcji, oparty na wytwarzaniu kilku prostych napojów sprzedawanych w szklanych butelkach, i zaakceptować niższą marżę. Swoich sił na rynku koktajli próbował Brown-Forman, jednak zlecił produkcję zewnętrznemu partnerowi – whisky z colą sygnowaną marką Jack Daniel’s wytwarzała Coca-Cola.

Analitycy nadal widzą potencjał w akcjach Diageo

Intuicja podpowiada, że producenci alkoholi luksusowych muszą zaakceptować zmiany w preferencjach klientów i dostosować się do nowych realiów, m.in. przez produkcję koktajli. Analitycy wskazują jednak na inne rozwiązanie. Zauważają, że rynek alkoholi od lat jest podatny na krótkoterminowe trendy. Niedawny szał na piwa kraftowe czy alkoholowe lemoniady już osłabł. Inwestycja w nową linię produkcyjną przeznaczoną do wytwarzania koktajli byłaby czasochłonna i mogłaby się okazać nietrafiona, gdyby moda przeminęła równie szybko, jak się pojawiła.

Ważniejszy wniosek ekspertów jest taki, że po obecnym trendzie pojawią się kolejne. Ich zdaniem producenci alkoholi luksusowych powinni skoncentrować się na tym, aby następny boom objął właśnie ich produkty.

Dwie ostatnie rekomendacje dla Diageo, wydane przez analityków Bank of America i Goldman Sachs, wskazują średnią cenę docelową o 19 proc. wyższą od obecnej. Średni potencjał wzrostu wyliczony na podstawie wszystkich rekomendacji wynosi 23 proc., a większość analityków zaleca zakup akcji spółki – wynika z danych S&P Global.

Nieprzypadkowo nowy prezes Diageo zapowiedział publikację strategii, której częścią ma być zupełnie nowa linia tanich produktów. Nadzieja na takie zmiany może uzasadniać wykorzystanie historycznie niskiej wyceny spółki do zakupu jej akcji. W przypadku konkurencyjnego Brown-Formana podobnych perspektyw na razie brakuje. Dlatego średnia rekomendacja analityków to „trzymaj”, a szacowany potencjał wzrostu notowań wynosi 6 proc. Podobnie neutralnie analitycy oceniają Pernod Ricard.

Główne wnioski

  1. Spadek spożycia alkoholu w Stanach Zjednoczonych stał się głównym problemem dla światowych producentów alkoholi premium. Zmiana trendu nastąpiła po ponad dekadzie wzrostów i przełożyła się na wyraźne pogorszenie wycen giełdowych firm takich jak Diageo, Pernod Ricard czy Brown-Forman. Jednocześnie sprzedaż na innych dużych rynkach, m.in. w Indiach, pozostaje relatywnie dobra. Pokazuje to, że źródłem obecnych trudności jest przede wszystkim sytuacja w USA – najważniejszym rynku dla tej branży.
  2. Zmieniające się zachowania konsumentów wynikają z kilku nakładających się czynników. Większa dbałość o zdrowie, popularyzacja urządzeń monitorujących kondycję organizmu, mniejsze zainteresowanie alkoholem wśród młodszych pokoleń, rosnąca popularność leków wspomagających odchudzanie oraz zmiany społeczne ograniczają spożycie alkoholu. Dodatkowym czynnikiem są wyższe ceny alkoholu w lokalach gastronomicznych, które nie przełożyły się na wzrost zakupów detalicznych.
  3. Największymi beneficjentami obecnych zmian okazują się producenci rozwijający segment gotowych koktajli w puszkach. Anheuser-Busch InBev wykorzystał dynamiczny rozwój tej kategorii, która zapewnia wysokie marże i odpowiada na potrzeby klientów poszukujących wygodnych produktów. Producenci alkoholi premium zachowują większą ostrożność, ponieważ zmiana modelu działalności mogłaby obniżyć rentowność ich biznesu. Część analityków uważa jednak, że mimo obecnych problemów niskie wyceny niektórych spółek mogą wynikać z nadmiernego pesymizmu inwestorów.