Czy będą następcy Oli Mirosław? „Ścianki powstają, ale inne”
Sukcesy Aleksandry Mirosław i sióstr Kałuckich wzmogły w Polsce modę na wspinanie ściankowe. Stało się popularne wśród tzw. zwykłych ludzi... a więc zaczęło być do nich dostosowywane. Na północ od Lublina nie mamy na razie gdzie szkolić młodzieży we wspinaczce na czas.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki pomysł na rozwój wspinaczki na czas w Polsce ma Paweł Orłowski, trener polskich kadr młodzieżowych.
- Ile osób liczy reprezentacja Polski juniorów, która wystartuje niebawem w mistrzostwach świata.
- Ile będzie kosztować wybudowanie w Giżycku nowoczesnej ściany do wspinaczki na czas.
Na początku lipca na rynku w Krakowie – bo tam ustawiono 15-metrowe ściany – pożegnała się z polskimi kibicami Aleksandra Mirosław. Arcymistrzyni wspinaczki na czas, zdobywczyni jedynego dla Polski złotego medalu na igrzyskach w Paryżu, kończy karierę po obecnym sezonie. 18 lipca we Włoszech rozpoczęły się natomiast mistrzostwa świata juniorów we wspinaczce na czas (oraz w innych konkurencjach wspinaczkowych).
Taki splot zdarzeń stwarza okazję, by postawić pytanie o następczynie i następców złotej medalistki. Na razie godnie zastępować ją będą przede wszystkim siostry Kałuckie, bliźniaczki Natalia i Aleksandra, które także przyczyniły się bardzo mocno do popularyzacji wspinaczki w naszym kraju. Ale czy rosną kolejne gwiazdy wspinaczki na czas?
Reprezentacja skromna, ale...
Na MŚ juniorów Polska w tej konkurencji wysyła czworo reprezentantów: jedną nastolatkę i trzech nastolatków (łącznie kadra liczy 18 osób).
– We wspinaniu na czas wysyłamy naszą ścisłą czołówkę, taką przyjęliśmy strategię. W kategorii U-17 możemy walczyć o podia. Zresztą właściwie co roku przywozimy z międzynarodowych imprez medale. Ale faktem jest, że sukcesy nie przekładają się na poprawę infrastruktury do wspinaczki na czas. Jest u nas z nią bardzo kiepsko – mówi Paweł Orłowski, trener kadry narodowej juniorów i młodzieżowców we wspinaczce na czas.
Dlaczego brakuje ścianek
Jego opinia może dziwić – wszak Aleksandra Mirosław i siostry Kałuckie błyszczą już od dobrych lat, a każdy z nas ma chyba w mediach społecznościowych znajomego, który wstawia zdjęcia ze ścianek wspinaczkowych. Jak to możliwe, że w Polsce jest kiepsko z infrastrukturą ?
– Z infrastrukturą wspinaczkową nie jest kiepsko, boom na wspinanie trwa. Kiepsko jest natomiast z infrastrukturą do wspinaczki na czas. W tej konkurencji mamy inne ścianki. Występuje tzw. standard. Na każdych zawodach należy pokonać jak najszybciej 15-metrową ścianę, na której stopnie ułożone są zawsze tak samo. Zadam pytanie: czy wie pan, gdzie w Polsce mamy najdalej wysunięty na północ punkt, w którym można profesjonalnie trenować wspinaczkę na czas? – pyta Paweł Orłowski.
Okazuje się, że tym miejscem jest Lublin.
– Wyłączam już Łódź, ponieważ tam właściciel obiektu zmodyfikował ściankę do wspinaczki na czas w ten sposób, by była bardziej dostosowana do amatorów, do ludzi, którzy wspinają się rekreacyjnie. Na standardowej drodze umieścił dodatkowe chwyty. Trudno trenować, bo zawodnicy zahaczają o nie. A wspinaczka na czas to sprint. W Krakowie padł rekord świata w rywalizacji kobiet, Amerykanka Emma Hunt pokonała ścianę w 5 sekund i 99 setnych. Kluby bardzo rzadko są właścicielami obiektów, więc nie mogą protestować – mówi Paweł Orłowski.

Fot. Paweł Orłowski/zbiór własny
Trener polskiej kadry juniorów opowiada też o warszawskim bardzo zdolnym zawodniku, który wspinaczkę na czas zamienił na inną konkurencję wspinaczkową.
– Stało się to także wskutek modyfikacji ścianki. Musiałby jeździć do Lublina, a to jest dość uciążliwe nie tylko finansowo, ale też psychicznie. Lublin, miasto Oli Mirosław i Patrycji Chudziak, oraz Tarnów (Akademia Tarnowska), miasto sióstr Kałuckich, pozostają naszymi głównymi ośrodkami. Trzecim jest Bytom, a czwartym ostatnio staje się Wrocław. Tam prywatny właściciel, chyba ze względów prestiżowych, postawił ściankę do wspinaczki na czas. I wie pan co? Szybko pojawił się bardzo dobry junior, jest z nami w czteroosobowej kadrze na MŚ. To Maks Myśliwiec, srebrny medalista czerwcowych mistrzostw Europy juniorów. Jeśli mamy odpowiednie miejsce oraz trenera, to szybko pojawia się zdolny zawodnik – mówi Paweł Orłowski.
Nowe ściany
Trener Paweł Orłowski liczy na to, że w niedalekiej przyszłości do kadr juniorskich dołączą licznie zawodnicy z północno-wschodniej Polski – w Centralnym Ośrodku Sportu w Giżycku ma przed końcem roku powstać nowoczesna ściana do wspinaczki na czas.
– Pomogło Ministerstwo Sportu, zgodziły się władze COS. Na zimowe zgrupowanie mamy jechać już tam. Ale problem strukturalny nadal nie znika. Nie jest łatwo o ściany 15-metrowe, gdyż nie wszystkie hale są do tego technicznie przygotowane. Trudno też budować nowe hale tylko dla ścian. Szkoda, że nie udało nam się przekonać władz Warszawy i w nowej hali na terenach Skry takiej ścianki też nie będzie… Będzie na szczęście taka w kompleksie, który buduje Uniwersytet Warszawski. Do tego dojdzie ośrodek w Zawierciu. Wciąż mało – mówi Paweł Orłowski.
Zaznacza, że chociaż juniorzy (U-19) i juniorzy młodsi (U-17) rywalizują na 15-metrowych ścianach, to zawodnicy 15-letni trenują na 10-metrowych.
Ścianki do szkół?
– Tutaj widzę szansę na rozwój wspinaczki na czas w Polsce. Tego rodzaju 10-metrowe ściany można budować w szkolnych halach. Nowoczesna ściana w Giżycku to koszt ok. 700 tys. zł, ale to już jest infrastrukturalna czołówka europejska. Natomiast takie „szkolne” ścianki kosztowałyby pewnie ok. 100 tys. zł, może trochę więcej. Ok. 30 lat temu mieliśmy w Polsce program promowania wspinaczki w szkołach. Ścianka, na której zaczęła się wspinać Aleksandra Mirosław, to efekt tego programu. Wymyślili go pasjonaci z AWF w Katowicach. W Warszawie mamy takich ścianek ponad 50, z tym że wymagają renowacji – kończy Paweł Orłowski.
Może to Aleksandra Mirosław powinna mocno tupnąć nogą? Po zakończeniu kariery o ewentualną kontuzję nie musi się już tak martwić.
Główne wnioski
- Chociaż dzięki sukcesom Aleksandry Mirosław wspinaczka stała się w Polsce bardzo popularna, to następcy mistrzyni wcale nie pojawiają się lawinowo. Brakuje miejsc, w których można uprawiać wspinaczkę na czas – to konkurencja sprinterska i wymagająca 15-metrowych ścian. Właściciele obiektów wspinaczkowych wolą dostosowywać ścianki do innych osób, tych, którzy napływają liczniej i niekoniecznie chcą zostać profesjonalistami.
- Sytuacja infrastrukturalna, jeśli chodzi o wspinaczkę na czas, w najbliższych latach ma się nieco poprawić. W Giżycku jeszcze w tym roku ma powstać nowoczesna ścianka wybudowana za ok. 700 tys. zł. Będzie też można trenować wspinaczkę na czas w nowym sportowym obiekcie Uniwersytetu Warszawskiego, miejsce do profesjonalnych treningów ma powstać także w Zawierciu.
- Paweł Orłowski, trener polskich kadr młodzieżowych we wspinaczce na czas, przekonuje, iż mniejsze ścianki warto stawiać w szkolnych halach. Koszt jednej takiej inwestycji ocenia na ok. 100 tys. złotych.


