UOKiK bada, BIK zmienia praktyki. Znamy kulisy postępowania w sprawie modelu scoringowego
Kontrolerzy UOKiK w asyście policji weszli do biur czterech podmiotów, kopiując zawartość komputerów i telefonów części pracowników. To pierwszy taki ruch prezesa Tomasza Chróstnego od 2019 roku. W XYZ wyjaśniamy szczegóły postępowania i opisujemy praktyki BIK, także te nowe.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak przebiegało przeszukanie w instytucjach finansowych.
- Co dokładnie zmieniło się w systemie BIK od 1 lipca 2026 roku i co na to pośrednicy kredytowi.
- Ile prawdy jest w tym, że im dłużej szukasz idealnego kredytu, tym gorszym jesteś dłużnikiem.
To pierwsza taka decyzja wobec instytucji finansowych, odkąd w 2019 r. na czele Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) stanął Tomasz Chróstny. Na początku lipca, gdy część bankowców rozpoczynała urlopy, rynek obiegła informacja, że kontrolerzy UOKiK za zgodą sądu i w asyście policji weszli do biur ING Banku Śląskiego, mBanku i mBanku Hipotecznego, a także Biura Informacji Kredytowej (BIK), kontrolowanego przez dziewięć banków oraz Związek Banków Polskich (ZBP). W XYZ przybliżamy szerszy kontekst postępowania.
Sprawa dotyczy popularnego w bankach modelu BIK
Aby zrozumieć sytuację, należy się cofnąć do lutego 2025 r. To wtedy UOKiK w odpowiedzi na zgłoszenia kilkunastu osób fizycznych rozpoczyna postępowanie wyjaśniające. Ma ono sprawdzić, czy doszło do ograniczenia konkurencji w sektorze bankowym. Chodzi o tzw. model scoringowy BIK, który banki wykorzystują przy ocenie zdolności kredytowej klientów. Przeprowadzenie takiej oceny jest dla banków obowiązkowe przed każdą decyzją o udzieleniu finansowania.
Model scoringowy to po prostu ocena punktowa obliczana na podstawie bazy danych BIK. Zasilają ją banki, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK) czy instytucje pożyczkowe. Im jest ona wyższa, tym wyższe jest prawdopodobieństwo, że dany klient spłaci zaciągnięte zobowiązanie bez istotnych opóźnień. Ocena wyliczana jest na okres najbliższych 12 miesięcy.
Pobieranie scoringu z BIK nie jest obowiązkowe. Banki mogą przecież samodzielnie wyliczać ocenę punktową. Ze względu na wysoką wartość prognostyczną scoringu BIK jest on jednak powszechnie wykorzystywany w sektorze. W bankach, gdzie prawidłowa ocena ryzyka kredytowego jest kluczowa w stabilnym rozwoju biznesu, takie dane są na wagę złota. Dziś BIK współpracuje z 700 bankami i SKOK-ami.
UOKiK: praktyka karze świadomych konsumentów
Tu dochodzimy do zastrzeżeń zgłaszanych przez UOKiK. Model bierze bowiem pod uwagę nie tylko dotychczasową historię spłat zadłużenia, obecne zadłużenie i terminowość jego regulowania, ale także częstotliwość i liczbę zapytań kredytowych. I to właśnie te ostatnie elementy budzą zastrzeżenia urzędników. Sprawa ma charakter systemowy, bo w 2025 r. miesięcznie do BIK trafiało nawet 7 mln zapytań.
– Racjonalny konsument, chcący uzyskać najkorzystniejsze warunki np. kredytu hipotecznego, składa zapytania kredytowe w kilku bankach. Często nie zdaje jednak sobie sprawy, że każde kolejne zapytanie może obniżyć jego ocenę punktową w scoringu. Dzieje się to niezależnie od tego, czy w którymś z banków otrzymał już decyzję kredytową. To tak, jakby sam fakt zwrócenia się o wycenę polisy do kilku zakładów ubezpieczeń jednocześnie skutkował wymianą informacji o kliencie i pogorszeniem warunków kolejnych przekazywanych mu ofert – komentował w lutym 2025 r. Tomasz Chróstny.
Dodawał, że taki mechanizm karze świadomych konsumentów, którzy chcą poznać i porównać ofertę finansowania pomiędzy poszczególnymi bankami. Tym samym preferuje osoby, które korzystają z kredytu w swoim głównym banku i nie sprawdzają konkurencyjnych ofert.
Urząd przeszukał biura, kopiował zawartość telefonów
Postępowanie trwa już niemal półtora roku. Co zrobił w tym czasie urząd? Przede wszystkim szczegółowo analizował model scoringowy BIK. Sprawdzał także, czy banki wykorzystują do oceny zdolności kredytowej wyłącznie niezbędne informacje. Potrzebował do tego dodatkowych danych. Dlatego począwszy od marca 2025 r. wysyłał głównie do banków wezwania do przedstawienia dokumentów, informacji i wyjaśnień w tej sprawie. Łącznie skontaktował się z 32 podmiotami.
Na podstawie zebranych danych przekonał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKIK), że konieczne jest przeszukanie biur czterech instytucji. Przedstawił materiał dowodowy, który pokazał, że istnieje prawdopodobieństwo naruszenia prawa konkurencji, a przeszukanie jest konieczne do skutecznego zakończenia sprawy. W połowie czerwca wszedł zatem do BIK, ING, mBanku i mBanku Hipotecznego, chcąc zabezpieczyć tam materiał dowodowy. W BIK kontrolerzy byli przez cztery dni, na początku w asyście policji, później już bez niej. Jak słyszymy w innej instytucji, kontrolerzy kopiowali zawartość urządzeń elektronicznych, w tym laptopów i telefonów pracowników, także prywatnych, o ile była na nich zainstalowana skrzynka służbowa.
Według Piotra Rutkowskiego, rzecznika prasowego mBanku, zarzut prezesa UOKiK jest bezpodstawny, a przeszukanie było działaniem nieproporcjonalnym w stosunku do zarzutu. mBank złożył już zażalenie na postanowienie w przedmiocie przeszukania, ale deklaruje, że będzie współpracował z organem w celu jak najszybszego wyjaśnienia sprawy. Na nasze pytanie odpowiedział też Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING. Potwierdził jedynie, że doszło do przeszukań w banku, a także że podmiot udzielił wszystkich wymaganych informacji. Nie chciał jednak odpowiadać na pytanie, czy bank złożył zażalenie na postępowanie urzędu.
Prawdopodobnie „doszedł do ściany”
Tu dochodzimy do kolejnego pytania: dlaczego padło akurat na te podmioty, skoro urząd kontaktował się wcześniej łącznie z 32 instytucjami? Sektor kompletnie nie rozumie tej decyzji, a biuro prasowe urzędu ucina, że to po prostu efekt ustaleń z toku postępowania. Słyszymy jednak o pewnej analogii z branży handlowej przy podejrzeniu zmowy na rynku pracy. Przeszukania w Biedronce i Dino przeprowadzono w 2024 r., ale już w Lidlu dopiero dwa lata później. Dlaczego? Chodzi o skompletowanie wystarczającego materiału dowodowego, który pozwoli przekonać sąd do umożliwienia przeszukania. Czasem jest to bardziej, a czasem mniej czasochłonne.
Emocje sektora bankowego nie powinny jednak dziwić. To w zasadzie pierwsze przeszukanie w instytucjach finansowych, odkąd w 2019 r. Tomasz Chróstny objął funkcję prezesa urzędu. Łącznie jednak tylko w 2026 r. urząd już pięciokrotnie sięgał po przeszukania i kontrole. Sęk w tym, że odbywało się to w innych branżach.
Czy w tym przypadku było to konieczne? Nieoficjalnie słyszymy, że tak. Urząd był mocno zaawansowany w analizach modelu scoringowego i wymiany informacji między podmiotami, ale doszedł do ściany. Nie był w stanie kontynuować analiz wyłącznie na bazie danych przedstawionych przez te podmioty. Materiał do dalszych analiz mogła dostarczyć właśnie niezapowiedziana wizyta w instytucjach wymieniających się informacjami.
Na razie nie przesądza, czy doszło do naruszenia
Co dalej? Urząd nie chce zabierać głosu, bo mogłoby to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych działań. Podobnie jak BIK, także urząd przypomina, że jest to nadal postępowanie wyjaśniające, prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom.
„Na tym etapie nie przesądzamy, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów ani czy zgromadzony materiał będzie podstawą do wszczęcia postępowania antymonopolowego. O dalszym przebiegu sprawy zdecydują wyniki prowadzonej analizy, a o kolejnych istotnych etapach poinformujemy w osobnych komunikatach” – wskazuje biuro prasowe UOKiK w odpowiedziach na pytania XYZ.
W teorii postępowanie antymonopolowe może zakończyć się sankcją w wysokości do 10 proc. obrotu danego podmiotu. W praktyce jednak urząd zawsze liczy, że podmioty zmienią swoje działanie, przez co nie będzie sięgać po tak restrykcyjne narzędzie. Branża bankowa chce współpracować, ale boi się wymierzenia kary nieproporcjonalnej do skali ewentualnych naruszeń. Przypomina, że BIK działa od 1997 r. i praktyka do tej pory nie budziła zastrzeżeń.
BIK stosował latami tzw. mechanizm deduplikacji
Na korzyść sektora i samego BIK ma działać przede wszystkim zmiana praktyk. Obowiązuje od 1 lipca 2026 r. Chodzi o to, że latami BIK opierał się na tzw. mechanizmie deduplikacji. Jeśli zapytania kredytowe były składane w okresie 14 dni i dotyczyły tego samego rodzaju kredytu, np. hipotecznego, były traktowane jak jedno zapytanie. Zdaniem Agnieszki Wachnickiej, wiceprezes ZBP, dzięki temu konsument mógł porównywać propozycje różnych instytucji, mając pewność, że na ocenę punktową BIK wpłynie wyłącznie pierwsze zapytanie dotyczące danego rodzaju kredytu. Nie był to jednak mechanizm powszechnie znany na rynku.
– Według BIK, jeśli wnioski złożono w ciągu 14 dni, powinny być traktowane jako jeden. Mimo tego większość pośredników hipotecznych zawsze z tyłu głowy ma to, by unikać składania więcej niż trzech wniosków. To wynika po części z braku dokładnej wiedzy, jak poszczególne produkty i jakość ich obsługi wpływają na scoring – przyznaje Krzysztof Bontal, ekspert kredytowy Proferto.
– BIK nigdy tego specjalnie nie komunikował. Dowiedziałem się o tej zasadzie podczas rozmowy z jednym z banków, gdy omawialiśmy wpływ liczby zapytań kredytowych na ocenę zdolności – komentuje z kolei Łukasz Sroczyński, pośrednik z Poznania.
Biuro zmieniło praktykę, powodów może być kilka
Co się zmieniło 1 lipca? Od tego dnia BIK usuwa z bazy po 14 dniach zapytania kredytowe, jeśli nie zakończą się one udzieleniem finansowania lub nie zostaną w szczególny sposób oznaczone, np. jako ciągle procesowane. Dane o zapytaniach starszych niż 14 dni zwykle nie są już przekazywane instytucjom finansowym. To znaczy, że nie mają one wpływu na scoring. Banki zaś nie mogą ich wykorzystywać w swoich własnych modelach oceny ryzyka. W praktyce część banków zapobiegawczo już w 2025 r. zdecydowała się na ten ruch.
Nieoficjalnie słyszymy, że to UOKiK nakłonił do zmiany praktyk BIK. Samo biuro zaprzecza jednak tym twierdzeniom. W odpowiedzi na nasze pytania wskazuje, że jego działania są raczej efektem lutowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Sąd oddalił wtedy skargę kasacyjną BIK i Alior Banku od wyroku WSA stwierdzającego, że bank nie może przetwarzać danych osobowych niedoszłego kredytobiorcy. W oficjalnym komunikacie z grudnia 2025 r. BIK tłumaczy natomiast, że wpływ na jego działania miał też rozwój technologiczny systemów wymiany informacji czy nowych produktów na rynku, jak płatności odroczone (BNPL).
Pośrednicy widzą korzyści ze zmian w scoringu BIK
Zdaniem pośredników kredytowych zmiana może być korzystna przede wszystkim dla osób korzystających z kredytów gotówkowych. Krzysztof Bontal ocenia, że obecnie bardzo łatwo w krótkim czasie zawnioskować do wielu instytucji. Ułatwiają to narzędzia u pośredników i multiagentów. Efekt? W przypadku dużej liczby zapytań w ciągu roku klient mógł być gorzej postrzegany przez instytucje finansowe.
– To krok w dobrą stronę. Klient nie powinien być zniechęcany do porównywania ofert, tylko dlatego, że chce znaleźć najkorzystniejsze warunki finansowania. Krótszy okres uwzględniania zapytań oznacza, że historia wcześniejszych prób uzyskania kredytu będzie miała mniejsze znaczenie przy kolejnych wnioskach. Nadal jednak warto składać zapytania w sposób przemyślany, bo przez pierwsze 14 dni są one widoczne dla instytucji finansowych – ocenia Łukasz Sroczyński.
Czy rzeczywiście tak jest? BIK wskazuje, że w przypadku kredytów gotówkowych banki rzeczywiście wiedzą o złożeniu wniosku w ciągu 14 dni. Przy hipotekach nie mają informacji ani o wnioskach złożonych dawniej, ani o tych złożonych w ciągu ostatnich 14 dni.
Statystyki wskazują: częstotliwość ma znaczenie
Co ciekawe, dane BIK świadczą, że biuro podjęło się zmiany praktyki wbrew swoim własnym danym. Statystyki jasno pokazują, że osoby długo poszukujące kredytu mają podwyższone ryzyko braku spłaty zobowiązania.
„W takim przypadku rośnie ryzyko nadmiernego zadłużenia, czyli zaciągnięcie kolejnych kredytów mogłoby zbytnio obciążyć budżet kredytobiorcy i zwiększyć prawdopodobieństwo problemów z terminową spłatą zobowiązań” – wskazuje BIK w odpowiedzi na nasze pytania.
Jak to wygląda według danych? Jeśli klient wnioskował o kredyt w jednym dwutygodniowym okresie (czyli według mechanizmu deduplikacji miał tam kilka wniosków przedstawianych jako jeden), to po sześciu miesiącach od udzielenia finansowania odsetek opóźnienia w spłacie o co najmniej 30 dni sięgał 1,5 proc. Gdy klient wnioskował o kredyt w pięciu okresach, odsetek rósł do 4,9 proc. Przy ponad sześciu próbach wynosił aż 9,2 proc.
BIK rozbudowuje model, by zrekompensować stratę statystycznie ważnej zmiennej
BIK zgadza się, że z punktu widzenia statystyki powinny znaleźć się w modelu.
„Dopóki interpretacja przepisów prawa pozwalała korzystać z tych danych, dopóty BIK z nich korzystał. Niemniej funkcjonujemy w granicach prawa. Jeśli jakieś dane przestają być formalnie akceptowane, rezygnujemy z nich. Obecna zawartość baz BIK pozwoliła na zbudowanie skutecznego modelu, choć działającego w innym zakresie danych. Uzupełnienie go o dane z wniosków mogłoby jeszcze podnieść jego jakość. Dbając jednak o zgodność naszych działań z orzecznictwem sądów, nie zrobiliśmy tego” – odpowiada biuro prasowe BIK.
Biuro podkreśla, że w ciągu 20 lat kilkukrotnie zmieniało modele scoringowe. W najnowszej zmianie stara się „zrekompensować” instytucjom brak istotnej statystycznie zmiennej. Jak? Dodało nowe zmienne, zaczęło uwzględniać dane z firm pożyczkowych i zobowiązania BNPL. Co więcej, dzięki rozwojowi technologicznemu systemów informacji BIK może częściej aktualizować dane przekazywane przez podmioty do niego raportujące. Odbywa się to nawet dwa razy w tygodniu.
Czy banki są zadowolone? Agnieszka Wachnicka potwierdza, że obecny zakres danych przetwarzanych w bazie i ich częstsza aktualizacja umożliwiają branży zbudowanie skutecznego i wiarygodnego systemu oceny scoringowej według innego modelu.
Biuro konsekwentnie podkreśla, że w pełni współpracuje z UOKiK i udziela wszelkich wymaganych wyjaśnień. Kolejne kroki pozostają w gestii urzędu.
Główne wnioski
- Bezprecedensowa akcja UOKiK: W czerwcu 2026 r. kontrolerzy Tomasza Chróstnego (szefa UOKiK od 2019 r.) po raz pierwszy z asyste policji przeszukali biura BIK, ING, mBanku i mBanku Hipotecznego. Skopiowano dane z telefonów i laptopów pracowników, by zdobyć dowody w trwającym od lutego 2025 r. śledztwie.
- Koniec z karaniem za zapytania: Od 1 lipca 2026 r. BIK przestał przekazywać bankom zapytania starsze niż 14 dni, jeśli nie skończyły się kredytem. Zmiana chroni konsumentów (w 2025 r. wysyłano 7 mln zapytań miesięcznie), których scoring był wcześniej obniżany za samo porównywanie ofert w różnych bankach.
- Nowe źródła danych w scoringu: Choć dane BIK wskazują, że częste wnioskowanie zwiększa ryzyko opóźnień (przy ponad sześciu zapytaniach wskaźnik opóźnień rośnie do 9,2 proc.), biuro musiało usunąć tę zmienną z modelu. Aby zrekompensować stratę, nowy scoring od 2026 r. uwzględnia m.in. pożyczki pozabankowe oraz zakupy BNPL.