UOKiK wziął się za dwie firmy zajmujące się condohotelami. Kary mogą sięgnąć nawet 10 proc. ich obrotów
UOKiK przyjrzał się działalności dwóch firm oferujących inwestycje w condohotele. Zdaniem urzędu te przedsiębiorstwa mogły wprowadzać swoich klientów w błąd. Grozi więc im kara do 10 proc. obrotów.

Condohotele (condominium i hotel) to inwestycje w nieruchomości komercyjne, w których klient kupuje lokal użytkowy w atrakcyjnej turystycznie lokalizacji. Właściciel może korzystać z takiej nieruchomości przez część roku, a potem lokal jest wynajmowany, co ma zapewnić zyski z najmu.
Wynajmem i obsługą zajmuje się jednak – jak tłumaczy UOKiK – operator nieruchomości. Taka firma działa na podstawie umowy z właścicielem, zawartej na czas określony. Trzeba jednak pamiętać, że są to lokale komercyjne i ich nabywcy nie są objęci ochroną wynikającą z ustawy deweloperskiej.
– Obietnica wysokich zysków nie powinna przesłaniać kosztów i ryzyka. Inwestycja w condo- czy aparthotel nie daje gwarancji zysku – jej opłacalność zależy od wielu czynników, m.in. zainteresowania wynajmem, sezonowości i kosztów utrzymania nieruchomości. Dlatego przed podpisaniem umowy warto sprawdzić nie tylko ile można zarobić, ale też co stanie się po zakończeniu współpracy z operatorem. To właśnie wtedy może się okazać, że zyski są niższe od oczekiwanych lub znikają, a rosnące koszty utrzymania nieruchomości stają się kłopotem dla właściciela – tłumaczy prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Zarzuty dla dwóch spółek
Urząd postawił więc spółkom Linea Mare (inwestycja Linea Mare Pobierowo) oraz Beskid Resort Properties (inwestycja Mercure Szczyrk Resort) zarzuty wprowadzania konsumentów w błąd co do ryzyka inwestycji, kosztów i wysokości zysku. Reklamowały się bowiem hasłami typu „Kup apartament i zarabiaj 8 proc. rocznie". Firmy nie podawały żadnych wyliczeń dotyczących przewidywanego czynszu, nie uwzględniały też podatków czy opłat za nieruchomości.
Do tego, zdaniem UOKiK, nabywcy lokali nie wiedzieli, co stanie się po zakończeniu umowy z operatorem. Gdy bowiem porozumienie przestaje działać, np. gdy zarządca zbankrutuje, to nabywca nieruchomości musi ponieść wszelkie obowiązki i ryzyka inwestycji w lokal, nie dostając jednak czynszu. Klienci nie byli o tym informowani w momencie zawierania umowy. Zdaniem prezesa urzędu nie wiedzieli też, czy po wygaśnięciu umowy będą płacić za utrzymanie budynku i części wspólnych. Nie podawano im też wysokości takich opłat.
To nie koniec problemów tych firm
Urząd uważa więc, że było to wprowadzanie w błąd klientów, a postępowanie może się zakończyć karą do 10 proc. obrotu spółki.
A to dopiero początek kłopotów tych firm. UOKiK kwestionuje też klauzule z umów tych dwóch firm. Chodzi o zasady reprezentowania właścicieli oraz braku akceptacji działań zarządcy nieruchomości. Nabywca lokalu inwestycyjnego musiał bowiem dać zarządcy pełnomocnictwo do podejmowania wszystkich decyzji. To oznaczało, że nie mógł on brać udziału w zebraniach wspólnoty czy wpływać na podejmowane decyzje. Wycofanie takiego pełnomocnictwa mogło nawet grozić rozwiązaniem umowy najmu.
– Klauzule, które kwestionujemy, to forma nacisku na konsumentów, aby nie podejmowali działań w ochronie własnych interesów. Mogą one naruszać zarówno ich prawa, jak i dobre obyczaje. Zarządca powinien działać w interesie właścicieli, z którymi wiąże go wieloletnia umowa, a nie wymuszać lojalność karami i groźbą wstrzymania wypłat czynszu. Co więcej, właściciele nieruchomości powinni wiedzieć o decyzjach zarządu oraz móc je kwestionować – tłumaczy Chróstny. Kara za klauzule niedozwolone także może wynieść do 10 proc. obrotu.
To nie koniec walki o oczyszczenie rynku condohoteli. UOKiK rozpoczął postępowania za brak informacji od dwóch spółek – Haveno Estate (inwestycja Brzegova Residence w Mikołajkach) oraz Zdrojowa Invest2 (inwestycja Zdrojowa Invest w Dźwirzynie). Urząd prosił bowiem o wyjaśnienia ws. finansowania budowy czy haseł marketingowych. Do tego urzędnicy domagali się przesłania wzorców umów oraz warunków najmu. UOKiK przypomina, że przedsiębiorcy podczas prowadzonego postępowania mają obowiązek współpracować z urzędem. Jeśli tego nie zrobią, grozi im kara do 3 proc. obrotu.