Zanim drony uderzyły w Wildberries, Wildberries uderzył w swoich partnerów

Od tygodnia ukraińskie drony atakują „rosyjski Amazon”. Aby ocenić faktyczne znaczenie i skutki tych uderzeń, trzeba spojrzeć na to, co wydarzyło się w niedalekiej przeszłości, i na to, co – prawdopodobnie – wydarzy się w nieodległej przyszłości.

Tatiana Kim, założycielka i szefowa Wildberries, podczas Dnia Gospodarki Platformowej w Rosyjskim Centrum Narodowym w Moskwie w 2025 r.
Tatiana Kim, dziś jedna z najbogatszych Rosjanek i „caryca e-commerce”, swoją karierę biznesową zaczynała od sprzedaży w sieci odzieży z niemieckich katalogów wysyłkowych Otto i Quelle. Fot. Sefa Karacan/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kiedy i dlaczego Wildberries zmienił zasady dotyczące odpowiedzialności za straty wywołane przez ataki dronów.
  2. Jakie problemy – oprócz utraty towaru, który spłonął w magazynach platformy marketplace – mają teraz sprzedawcy korzystający z jej usług.
  3. Jakie mogą być kolejne potencjalne cele ukraińskich dronów i skąd to wiadomo.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kluczowe dla obecnej sytuacji firmy Wildberries i sprzedawców korzystających z usług platformy są wydarzenia sprzed kilku tygodni. Cofnijmy się więc najpierw do 1 lipca.

Tego właśnie dnia CNews.ru, rosyjski serwis poświęcony nowym technologiom i biznesowi, poinformował o zmianach w dokumencie określającym warunki współpracy Wildberries ze sprzedawcami (ros. „оферта”). W sekcji 11.3 dokumentu, dotyczącej siły wyższej, która zwalnia marketplace z odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązań, wymieniono m.in. skutki użycia „uzbrojenia, sprzętu wojskowego, statków powietrznych (w tym bezzałogowych statków powietrznych)” oraz eksplozji i ostrzałów. W poprzedniej wersji dokumentu firma nie wyszczególniała, jakie zdarzenia uznaje za siłę wyższą.

Zrządzenie losu

Nowe zasady weszły w życie 7 lipca. A do pierwszych ukraińskich ataków dronowych na centra logistyczne Wildberries doszło 11 dni później.

W magazynach Wildberries zaatakowanych przez Ukrainę znajdowały się komponenty do montażu dronów.

Wołodymyr Zełenski prezydent Ukrainy

Ta zbieżność szybko wywołała pytania i spekulacje: czy firma wiedziała, że ukraińskie drony zaatakują jej magazyny? Nie ma żadnych dowodów, żeby ktokolwiek w Wildberries faktycznie miał takie informacje.

Zarząd mógł po prostu sam z siebie uznać, że – ponieważ od miesięcy ukraińskie drony docierają setki kilometrów w głąb Rosji i niszczą rafinerie, magazyny paliw, zakłady zbrojeniowe oraz obiekty logistyczne – także magazyny Wildberries mogą stać się celem. To mogłoby oznaczać ryzyko konieczności wypłacania odszkodowań liczonych w miliardach.

Nie można jednak wykluczyć, że na decyzję menedżerów platformy wpłynęło pewne – jak się później okazało korzystne dla firmy – zrządzenie losu. Otóż 16 czerwca w miejscowości Elektrostal w obwodzie moskiewskim zestrzelono ukraiński dron. Jak podała agencja TASS, powołując się na bliżej nieokreślone media, jego odłamki spadły na jeden z magazynów Wildberries. Służby prasowe firmy poinformowały wówczas, że centrum działa, a „do normalnego funkcjonowania wróci w najbliższym czasie”.

Wszystko spłonęło

Zmiana zasad współpracy z platformą okazała się katastrofalna dla wielu małych i średnich firm handlujących za jej pośrednictwem. Niektóre już po pierwszych atakach dronów straciły cały towar. W sieci pojawiły się setki, a może i tysiące zrozpaczonych handlowców. „Sama wychowuję dziecko i właśnie wszystko, co miałam, spłonęło” – żaliła się, płacząc, jedna z przedsiębiorczyń. „Wczoraj miałam spokojne, ustabilizowane, zaplanowane życie, a dziś nie mam nic oprócz kredytów i zobowiązań” – mówiła inna.

Dodatkowym problemem okazało się to, że partnerzy Wildberries zostali faktycznie pozbawieni dostępu do swojego towaru. Nie tylko tego, który znajdował się w zaatakowanych magazynach, ale także tego, który mieli w innych centrach logistycznych.

„Jeszcze kilka dronów spadnie na magazyny Wildberries i z firmy Żyzniwiek nie zostanie nic” – mówi w swojej relacji Ilia Mageria, właściciel rosyjskiej marki suplementów diety.

Dodał, że w ciągu kilku ostatnich dni stracił ponad 30 mln rubli. Co gorsza, nie ma możliwości wycofania swoich produktów z innych magazynów. Zaapelował do widzów, by kupili te towary, bo – jak twierdził – to jedyny sposób, aby ocalić to, co jeszcze można ocalić. Takich próśb jest oczywiście znacznie więcej.

Wypłata odszkodowań...

Sprawa ewentualnych odszkodowań nie jest do końca jasna. Po pierwszych atakach Tatiana Kim, właścicielka i prezeska Wildberries, napisała na swoim kanale w Telegramie: „Pomimo sytuacji kryzysowej i braku obowiązku rekompensaty utraconych towarów, rozważamy już wypłaty dla sprzedawców i inne formy wsparcia finansowego”.

Warto wiedzieć

„Caryca e-commerce

51-letnia obecnie Tatiana Kim, współzałożycielka, właścicielka i prezeska Wildberries, w najnowszym wydaniu listy rosyjskich miliarderów magazynu „Forbes” zajmuje 23. miejsce. Jej majątek oszacowano na 8,1 mld dolarów (30,8 mld zł). Jest ewenementem wśród rosyjskiej elity biznesowej. Swoją fortunę zbudowała bowiem bez zaplecza państwowego czy wielkiego kapitału na starcie.

Firmę stworzyła w 2004 r. jako niewielki sklep internetowy sprzedający odzież z niemieckich katalogów wysyłkowych Otto i Quelle. Z czasem przekształcił się on w platformę obsługującą miliony klientów i setki tysięcy sprzedawców. Jak można się było spodziewać, największy boom Wildberries zawdzięcza pandemii. W 2021 r. majątek Tatiany Kim wzrósł do 13 mld dolarów, a ona sama awansowała na 13. miejsce na liście „Forbes”.

forbes.ru
Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

22 lipca – jak podała agencja RBK – właścicielka Wildberries poinformowała na konferencji prasowej, że jej firma właśnie rozpoczęła wypłacanie odszkodowań. Tego dnia miało je otrzymać 88 tys. sprzedawców. Tatiana Kim uchyliła się jednak od odpowiedzi na pytanie o wysokość wypłat oraz o to, czy pokryją one wszystkie straty partnerów biznesowych Wildberries.

...równowartości 113,49 zł

Tego można się było natomiast dowiedzieć z mediów społecznościowych tych partnerów: „Właśnie dostałem odszkodowanie za towar, jaki spłonął mi w magazynie w Elektrostali: 3 tys. rubli (równowartość około 145 zł – red.)” – ogłosił jeden z nich. „Przed chwilką rozmawiałam z koleżanką, która w pożarze w Wildberries straciła towar wart łącznie 800 tys. rubli. Zgadnijcie, jakie odszkodowanie dostała. (…) 2 tysiące rubli!” – powiedziała młoda kobieta i pokazała pokwitowanie na kwotę 2336,38 rubli (113,49 zł – red.).

Wildberries to niekwestionowany numer jeden wśród obecnych w Rosji marketplace’ów. Za pośrednictwem platformy swoje towary sprzedaje ponad milion, głównie małych i średnich, przedsiębiorców. Dla części z nich utrata towaru w wyniku ataków może oznaczać poważne problemy finansowe, a w skrajnych przypadkach nawet upadłość czy konieczność zakończenia działalności.

Nic więc dziwnego, że niektórzy poszkodowani publikują rolki, w których zastanawiają się nad przyszłością. Jedna z takich przedsiębiorczyń mówi: „Jestem przekonana, że będzie także trzecia i czwarta fala ataków”. Wiele wskazuje na to, że może mieć rację.

Katalog celów

Ukraińskie wojska dronowe wydają się bardzo systematyczne w swoich działaniach. Pierwsze dwa duże centra logistyczne Wildberries zaatakowały 18 lipca. Kolejne dwa – cztery dni później. Dotychczas na cel wzięły sześć takich magazynów. I nic nie wskazuje na to, by na tym miało się zakończyć. Przeciwnie, można nawet przewidzieć, dokąd wkrótce polecą bojowe bezzałogowce.

W ukraińskich mediach ukazała się 22 lipca grafika prezentująca 20 największych hubów logistycznych Wildberries, ich powierzchnię i aktualny (na tamten dzień) stan. Opublikował ją m.in. portal Dialog.ua i podpisał: „Trzy już spłonęły, 17 czeka na swoją kolej”.

Warto wiedzieć

Kolejne potencjalne cele ukraińskich dronów

Sprawdziliśmy i uaktualniliśmy dane z grafiki prezentującej 20 największych hubów logistycznych Wildberries, jaką opublikowały kilka dni temu ukraińskie media. Tak to wyglądało 24 lipca rano – lokalizacja magazynu, jego powierzchnia i obecny stan.

(lokalizacja magazynu, jego powierzchnia i obecny stan).

  • Koledino – 250 tys. m kw. – zaatakowany (z dużym prawdopodobieństwem)
  • Elektrostal – 230 tys. m kw. – zaatakowany, pożar
  • Szuszary (Petersburg) – 170 tys. m kw. – zaatakowany
  • Krasnodar – 150 tys. m kw. – zaatakowany, pożar
  • Kazań – 130 tys. m kw. – zaatakowany
  • Niewinnomyssk – 120 tys. m kw. – zaatakowany, pożar
  • Biełyje Stołby – 120 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Jekaterynburg – 110 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Woroneż – 100 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Kotowsk – 100 tys. m kw. – dwukrotnie zaatakowany
  • Nowosybirsk – 100 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Saratów – 95 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Krasnyj Bor – 90 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Penza – 90 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Samara – 85 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Ufa – 80 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Tuła – 80 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Sarapuł – 75 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Władywostok – 70 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Omsk – 70 tys. m kw. – brak informacji o ataku
  • Oprócz tego zaatakowane zostały również inne obiekty należące do Wildberries: magazyn w Nowosaratowce, centrum sortowania w Symferopolu, a w kompleksie logistycznym Utkina Zawodź wstrzymano czasowo działalność i ewakuowano pracowników.
dialog.ua, Meduza, Echo Moskwy, The Moscow Times

Oczywiście w wyniku ataków straty ponosi również sam marketplace. Rosyjski dziennik ekonomiczny „Kommiersant” napisał, że do 23 lipca ukraińskie drony dosięgły centrów logistycznych Wildberries o łącznej powierzchni 552 tys. m kw. Oszacował, że stanowi to około 10 proc. łącznych zdolności logistycznych firmy. Zaatakowany obiekt w Kotowsku nadal jednak funkcjonuje, dlatego powierzchnia magazynowa, która nie nadaje się do eksploatacji, jest mniejsza. Wynosi około 444 tys. m kw., czyli około 8 proc. mocy logistycznych.

Grube miliardy

Według gazety wartość zniszczonych nieruchomości (bez uwzględnienia magazynów w Woroneżu zaatakowanych w nocy ze środy na czwartek) przekracza 60 mld rubli (2,9 mld zł). Sama tylko budowa obiektów logistycznych o takiej powierzchni, bez uwzględnienia niezbędnego wyposażenia, kosztowałaby 35,5 mld rubli (1,7 mld zł).

Inne szacunki mówią o łącznych stratach sięgających 100 mld rubli, a nawet prawie 200 mld rubli (4,85-9,7 mld zł). To kwoty zbliżone do zeszłorocznego zysku Wildberries, który wyniósł około 170 mld rubli (8,25 mld zł).

W tej sytuacji pojawiają się spekulacje, czy kolejne ataki nie mogą zagrozić stabilności największej w Rosji platformy marketplace. Według eksperta, z którym rozmawiała niezależna telewizja Dożd’ (jego nazwiska nie podała), kolejne ataki mogą wywołać wśród sprzedawców panikę. Efektem może być ich odejście z Wildberries, co dla firmy byłoby jeszcze większym ciosem niż straty poniesione w wyniku pożarów.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

To nie koniec

Ekspert wskazuje też na konkurencyjną platformę Ozon. Choć dotychczas jej centra logistyczne nie zostały zaatakowane, giełdowy kurs spółki spadł w ostatnich dniach o 15 proc.

Wildberries, a szerzej – rosyjski handel internetowy – stał się kolejną ofiarą wojny po stronie państwa, które ją rozpoczęło. Wcześniej ukraińskie ataki uderzały m.in. w rosyjskie rafinerie, terminale paliwowe i zakłady zbrojeniowe. Niewykluczone, że w przyszłości pojawią się kolejne cele w kolejnych sektorach gospodarki.

Główne wnioski

  1. Tuż przed pierwszymi atakami Wildberries zmienił zasady odpowiedzialności za straty wynikające z takich uderzeń. Wprowadzony na początku lipca regulamin wyłączył odpowiedzialność platformy za szkody spowodowane m.in. atakami dronów. Półtora tygodnia później zapłonęły pierwsze centra logistyczne firmy. Zmiana była zapewne reakcją na rosnące ryzyko wojenne, a nie efektem wcześniejszej wiedzy o konkretnych planach Ukrainy.
  2. Koszty wojny coraz mocniej ponosi drobny rosyjski biznes. Ataki na magazyny Wildberries pokazały, że w warunkach wojny ryzyko może zostać przeniesione na najmniejszych uczestników rynku. Dla części przedsiębiorców utrata towaru oznacza poważne problemy finansowe, a nawet zagrożenie dalszego prowadzenia działalności.
  3. Skutki ataków ponosić będzie również sam Wildberries. Straty, jakie dotychczas poniosła firma Tatiany Kim, liczone są w dziesiątkach miliardów rubli. Ponieważ trzeba się liczyć z tym, że ukraińskie drony mogą zaatakować kolejne obiekty, straty te mogą jeszcze wzrosnąć.