Co dalej ze Startup Poland? Fundacja odcięła się od big techów, ale niełatwo o wsparcie rynku
Finansowanie organizacji reprezentującej rodzimy ekosystem startupowy i VC przez big techy oraz korporacje zaczęło ograniczać jej niezależność. Czy polski rynek jest jednak gotowy, by utrzymywać własną reprezentację? Najbliższe miesiące pokażą, czy Startup Poland znajdzie inny model finansowania.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego fundacja Startup Poland po ponad 10 latach działalności znalazła się na zakręcie i od czego zależy jej dalszy los.
- Jaki model finansowania może zastąpić dotychczasowy.
- Czy polski ekosystem startupowy potrzebuje organizacji reprezentującej jego interesy.
„Decyzja o porzuceniu finansowania od big tech i przejściu na samowystarczalność była może ideologicznie słuszna, ale... wygląda na to, że nasz ekosystem startupowy nie jest gotowy, żeby wspierać organizację dbającą o ich interesy [...]” – napisał niedawno na swoim profilu na LinkedIn Borys Musielak, współzałożyciel fundacji Startup Poland.
Najbliższe miesiące przesądzą o dalszym losie organizacji – utrzymaniu działalności lub zamknięciu. Po przeszło 10 latach funkcjonowania fundacja, która przez ten czas była głosem rodzimego sektora startupowego, znalazła się w punkcie zwrotnym. Musi nie tylko znaleźć nowy, trwały model finansowania, lecz także na nowo określić swoją rolę i sposób działania w zmieniającym się świecie.
Czy jest to zatem dla fundacji jedynie moment transformacji, czy – jak określa to Borys Musielak – jej „last dance”? Pokażą to najbliższe miesiące.
Startup Poland szuka nowego modelu działania
W lutym 2026 r. fundacja ogłosiła zmianę na stanowisku prezesa. Funkcję tę objęła Anna Mazurek, już wcześniej związana ze Startup Poland. Zapowiedziano „powrót do korzeni” oraz „uniezależnienie się od big techów”.
Podkreślano, że rozwój nowoczesnego ekosystemu startupowego w Polsce wymaga większego zaangażowania krajowych przedsiębiorców, innowatorów i inwestorów. Chodzi również o zaangażowanie finansowe. Jednocześnie uznano, że po latach rozwoju krajowy rynek jest już na tyle dojrzały, by Startup Poland mogła działać niezależnie od największych globalnych i krajowych firm, koncentrując się na reprezentowaniu interesów polskich przedsiębiorców technologicznych.
„Doceniamy wsparcie firm takich jak Google w inicjalnym okresie tworzenia fundacji. Wierzymy jednak, że polski ekosystem innowacji jest w 2026 r. na tyle silny, że Startup Poland może i powinno działać niezależnie od big techów i skupić się na prawdziwej reprezentacji interesów polskich przedsiębiorców technologicznych” – wyjaśniał wówczas Zbigniew Woźnowski z rady fundacji, prezes Reality Games.
Borys Musielak twierdzi, że w ograniczonym modelu działalności Startup Poland potrzebuje około 200 tys. zł rocznie, co pozwala na utrzymanie podstawowego funkcjonowania organizacji. Aby jednak fundacja mogła realizować własne projekty, działać aktywnie i utrzymywać w pełni zaangażowany zespół, potrzebowałaby budżetu na poziomie około 1 mln zł rocznie.
Finansowanie, które miało swoją cenę
Początkowo Startup Poland była finansowana właśnie dzięki wsparciu Google'a. W kolejnych latach wśród finansujących znalazły się także PKO Bank Polski, ORLEN i PFR Ventures.
– Google przez wiele lat finansował działalność fundacji. Było to bardzo ważne, ponieważ stała, coroczna kwota pozwalała utrzymać zespół i planować działania. Nie musieliśmy funkcjonować od raportu do raportu ani od projektu do projektu. Mieliśmy stabilną podstawę finansową dla działalności statutowej. Z czasem zaczęliśmy jednak realizować coraz więcej projektów finansowanych przez inne korporacje. Środki były często przeznaczane na konkretne raporty lub przedsięwzięcia, a nie na ogólną działalność fundacji – wyjaśnia Borys Musielak.
Jak przyznaje, z roku na rok coraz większa część pracy zespołu była związana z realizacją projektów zamawianych przez partnerów, co ograniczało przestrzeń na własne inicjatywy.
– Model oparty na finansowaniu przez big techy i korporacje nie był naszym wyborem, lecz sposobem na utrzymanie zespołu i finansowanie działalności statutowej. Nie znaleźliśmy innego rozwiązania, które pozwalałoby realizować podstawową misję fundacji. Z czasem uznaliśmy jednak, że nie chcemy być zależni od zewnętrznego podmiotu. Swego czasu Startup Poland zaczęła być postrzegana jako przedłużenie Google’a w środowisku startupowym, czym jako fundacja nigdy nie chcieliśmy być – podkreśla współzałożyciel fundacji.
Przyznaje, że choć korporacje nie narzucały organizacji stanowiska ani nie wymuszały poparcia konkretnych rozwiązań legislacyjnych, można było odczuć pewne oczekiwania z ich strony.
Dlaczego model członkowski się nie sprawdził?
Borys Musielak wskazuje, że rozważano także inne modele działania fundacji. Jednym z nich było przekształcenie Startup Poland w organizację funkcjonującą bardziej jak izba gospodarcza. Członkostwo startupów mogłoby zapewnić jej formalny mandat do reprezentowania ich interesów, jednak taki model okazał się trudny do sfinansowania.
– Chodziło o to, aby startupy były realnie reprezentowane nie tylko przez podmiot mający formalny mandat wynikający z członkostwa firm. Problem polega na tym, że startupy, szczególnie na wczesnym etapie rozwoju, mają ograniczone zasoby finansowe. Model oparty na niewielkich składkach wymagałby więc bardzo dużej liczby członków – mówi Borys Musielak.
Z perspektywy czasu finansowanie fundacji przez korporacje może być przez część środowiska uznawane za jej słabość. Ludzie z ekosystemu startupowego mówią jednak, że bez wsparcia Google'a przed dekadą Startup Poland prawdopodobnie by nie powstał. Niektórzy przyznają jednocześnie, że w ostatnich latach coraz wyraźniej widoczna była komercyjna działalność fundacji, podczas gdy brakowało wystarczającego zaangażowania w sprawy całego ekosystemu.
Zdaniem eksperta
Fundacja musi na nowo określić swoją rolę
W mojej ocenie fundacja powinna nadal funkcjonować i jest dla niej miejsce. Wszystko zależy od tego, jaki jest plan na zmianę modelu finansowania (zwykle tego rodzaju zmiany wprowadza się w formule ewolucji, a nie rewolucji). Istotne jest to, jaka będzie oferta organizacji dla podmiotów, które fundacja ma reprezentować. A konkretnej oferty, propozycji czy zdefiniowanej roli przez wiele lat brakowało.
Ania Mazurek to świetna prezeska fundacji. Jej nowa rola daje szansę na zmianę na lepsze. Zna ekosystem, ma opinię sprawczej, umiejącej budować relacje i sojusze. Jest z pewnością osobą, która ma duże szanse przełamać impas działania fundacji, ale też zredefiniować na nowo jej rolę i wzmocnić zaufanie.
Kto powinien finansować Startup Poland?
Startup Poland analizuje obecnie możliwe źródła dalszego finansowania. Na razie jednak działalność fundacji formalnie finansuje jedynie SMOK Ventures, czyli fundusz zarządzany przez Borysa Musielaka. Wsparcia udzielili także członkowie rady fundacji, a zgromadzone środki mają wystarczyć do końca roku.
– Prowadzimy rozmowy z funduszami. Powinno im zależeć na tym, aby w Polsce łatwiej było inwestować w startupy, choć muszę przyznać, że na razie te rozmowy nie są bardzo efektywne. Liczymy też na wsparcie founderów, którzy w dojrzałych ekosystemach często wracają do społeczności, inwestując w młode spółki lub wspierając organizacje działające na rzecz całego rynku – mówi Borys Musielak.
Fundacja rozważa również model oparty na regularnych wpłatach społeczności.
– Gdyby kilka tysięcy osób związanych z ekosystemem przekazywało co miesiąc niewielkie kwoty, mogłoby to zapewnić znaczącą część budżetu. Analizujemy wszystkie trzy kierunki – wyjaśnia Borys Musielak.
Zdaniem eksperta
Dobre startupy nie wystarczą. Świat musi o nich usłyszeć
Chcesz inwestować w izraelskie startupy? Startup Nation Central ma bazę praktycznie całego ekosystemu. Szukasz spółek z konkretnego sektora? Publikuje raporty i analizy. Chcesz przyjechać do Izraela i zrozumieć, jak działa tamtejszy rynek VC? Pomoże znaleźć odpowiednich partnerów i umówić spotkania.
Patrząc globalnie, Polska jest dziś jedną z największych gospodarek świata. Tym bardziej potrzebujemy organizacji, której pełnoetatową misją będzie promocja polskiego ekosystemu startupowego. Nie przyciągniemy najlepszych inwestorów tylko dlatego, że mamy dobre spółki. Musimy sprawić, żeby świat o nich usłyszał.
To oznacza nie tylko publikowanie raportów, ale również obecność na najważniejszych międzynarodowych konferencjach, organizowanie misji zagranicznych, budowanie relacji z globalnymi funduszami VC, umawianie spotkań z czołowymi mediami technologicznymi i konsekwentne promowanie polskich sukcesów.
Startup Poland wykonało kiedyś ogromną pracę, wyciągając startupy z garażowej niszy do obecności w mainstreamie. Dziś czas na kolejny etap, zbudowanie rozpoznawalnej marki polskiego ekosystemu startupowego w Europie i na świecie.
Jednocześnie taka organizacja powinna opierać się na stabilnym i zdywersyfikowanym modelu finansowania.
Dorobek fundacji i niewykorzystany potencjał
– Przez lata udało nam się wiele osiągnąć. Fundacja stała się miejscem, do którego zwracały się rząd, samorządy, inne organizacje i korporacje. Jest też źródłem wiedzy o polskim ekosystemie startupowym – nie tylko dzięki raportom, lecz także stałemu kontaktowi z przedstawicielami środowiska – mówi Borys Musielak.
Jednocześnie przyznaje, że przez dekadę działalności nie udało się wypracować modelu finansowania, który pozwalałby konsekwentnie realizować jej cele statutowe. Z powodu braku środków nie rozwinięto części planowanych inicjatyw, m.in. projektów edukacyjnych dotyczących przedsiębiorczości i startupów.
Startup Poland szuka nowej roli
Poszukiwanie nowego modelu finansowania ma być początkiem szerszych zmian. Startup Poland analizuje swoją strategię, przyszłą rolę i sposób działania. Borys Musielak porównuje ten proces do rozwoju startupu.
– Podobnie jak startup, fundacja musi testować różne modele. Jeśli nie przekonamy społeczności, że jesteśmy potrzebni, być może rzeczywiście nie jesteśmy. Możliwe też, że ktoś inny skuteczniej zrealizuje podobne cele – mówi.
Mimo ograniczonych zasobów fundacja nadal uczestniczy w pracach gremiów i zespołów, reprezentując perspektywę środowiska startupowego. Obecnie koncentruje się na przygotowaniu polskiej wersji mechanizmu SAFE [standardu umowy finansowania na wzór Estonian SAFE, czyli Simple Agreement for Future Equity - przyp. red.] oraz działaniach na rzecz zachęt podatkowych dla inwestorów.
Wszystko wskazuje na to, że jeśli fundacja nie znajdzie źródeł finansowania lub nie uzyska od ekosystemu startupowego mandatu do dalszego działania w odnowionej formule, zostaną podjęte kroki zmierzające do zamknięcia Startup Poland.
Główne wnioski
- Startup Poland znalazła się w punkcie zwrotnym. Po ponad dekadzie działalności fundacja musi nie tylko znaleźć nowy, stabilny model finansowania, ale także określić swoją przyszłą rolę w ekosystemie startupowym. Od tego, czy uda się zbudować poparcie środowiska dla nowej formuły działania, zależy jej dalsze funkcjonowanie.
- Niezależność od korporacyjnego finansowania wymaga zaangażowania całego ekosystemu.
Dotychczasowe wsparcie big techów i korporacji pozwalało fundacji działać, ale z czasem pojawiły się pytania o jej niezależność i przestrzeń na własne inicjatywy. Startup Poland analizuje dziś kilka źródeł finansowania – od funduszy VC, przez founderów, po regularne wpłaty społeczności. - Przyszłość fundacji zależy także od zdefiniowania jej roli. Nasi rozmówcy wskazują, że Startup Poland odegrała ważną rolę w rozwoju polskiego ekosystemu startupowego, ale potrzebuje wyraźnie określić swoją ofertę i sposób reprezentowania środowiska. Nowa strategia ma być próbą zbudowania organizacji odpowiadającej na obecne potrzeby rynku.
