Trump myśli, że Kanada go potrzebuje. Nie wie, że sąsiad może sięgnąć po „naftowy szantaż”
Kanadyjczycy zdążyli się przyzwyczaić do niewybrednych ataków Donalda Trumpa trwających z czteroletnią przerwą od 2016 r. Ale dlaczego prezydent USA atakuje Kanadyjczyków? Czy czegoś się boi?
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jakich dziedzinach Kanada ma możliwości nacisku na USA.
- Dlaczego Donald Trump stale atakuje najbliższego sąsiada USA i najbliższego sojusznika.
- Ile jest wart kanadyjski import z USA i dlaczego Donald Trump uważa, że USA nie potrzebują Kanady.
W 2026 r., według danych kanadyjskiego urzędu statystycznego, Kanadyjczycy kupili w USA dobra o łącznej wartości 205 mld dolarów kanadyjskich, co oznacza, że 60 proc. kanadyjskiego importu pochodzi właśnie z USA, które zdaniem Donalda Trumpa w ogóle Kanady nie potrzebują. Amerykański prezydent mówił na początku sierpnia w Las Vegas o Kanadyjczykach, że są „paskudni” i mają „paskudnych liderów”.
Im bliżej 19 sierpnia, kiedy zgodnie z zapowiedzią Donalda Trumpa mają zacząć obowiązywać 50 proc. cła na część kanadyjskich towarów, można się spodziewać rosnącej liczby amerykańskich słownych ataków wygłaszanych na potrzeby wyborców MAGA. Po 19 sierpnia pozostanie pytanie, czy CUSMA, czyli umowa o wolnym handlu między Kanadą, USA a Meksykiem, zostanie przedłużona po 2036 r.
Jak pisał na przełomie lipca i sierpnia w „Policy Magazine” Derek H. Burney, były kanadyjski ambasador w USA, umowy o wolnym handlu mają w swojej naturze preferencyjne traktowanie, a więc Kanada daje USA lepszy dostęp do rynku niż innym „i oczekuje uzyskania wzajemnych korzyści od USA. Trump uznaje tylko pierwszą część tego równania. Nie ma powodu wierzyć, że będzie szanował nowe porozumienia handlowe bardziej niż ich obecną wersję, która jest tak prawnie obowiązująca jak tylko może być umowa. I to jest prawdziwy dylemat dla kanadyjskich negocjatorów” – podkreślał były ambasador, zwracając uwagę, że „wolne od analiz podejmowanie decyzji w Białym Domu nie jest ograniczone do handlu”.
Zapytany 5 sierpnia przez Fox News czy chce utrzymania umowy o wolnym handlu między USA, Kanadą a Meksykiem Donald Trump powiedział, że „wszystko mi jedno. Tak naprawdę nie chcę. Wolałbym być niezależny. Meksyk i Kanada potrzebują nas, my nie potrzebujemy ich. Umowa jest ważna dla nich, nie jest ważna dla nas”.
Kozioł ofiarny?
Profesor retoryki Robert C. Rowland wykładający na University of Kansas mówił agencji The Canadian Press na początku sierpnia, że im bardziej Donald Trump dostrzega spadające notowania w sondażach spowodowane kontrowersyjnymi decyzjami politycznymi i niepopularną wojną z Iranem, tym bardziej szuka kozła ofiarnego i znalazł go właśnie w Kanadzie. Psychologiczną interpretacją zachowań Donalda Trumpa zajmuje się w swoich książkach i wypowiedziach jego siostrzenica, Mary Trump. A Kanadyjczycy czasem reagują z typowo kanadyjskim podejściem, pasywno-agresywnym, które jest drugą stroną kanadyjskiej grzeczności, o której mówiła w rozmowie z XYZ Adeodata Czink.
Czym jest kanadyjskie pasywno-agresywne zachowanie? Stoisz z wózkiem w kolejce do kasy, a przed tobą stoi ktoś, kto rusza się jak mucha w smole. Nie mówisz nic, ale w pewnym momencie popychasz wózek poprzednika, a potem grzecznie mówisz „przepraszam”. Nie da ci się nic zarzucić. Tak jak premierowi Carneyowi, który z reguły nie komentuje agresywnych wypowiedzi Donalda Trumpa. Ale na początku sierpnia anonsując w Toronto plany budownictwa komunalnego, odniósł się do awarii sprzętu, nawiązując do Donalda Trumpa w ONZ: „chciałbym poinformować, że teleprompter przestał działać, jednak inaczej, niż pewien światowy lider nie postrzegam tego jako spisku”.
Potęgi średniej wielkości kontra Trump
Premier Carney wydaje się dowodzić, że jest polityka i gospodarka poza USA, a przedstawiona w Davos w styczniu koncepcja„potęg średniej wielkości” to realne karty, irytujące dla Donalda Trumpa. Zacieśniają się związki Kanady z UE, z krajami Azji i Pacyfiku, a także z krajami Afryki, a Mark Carney powtarza, że Kanada jest gotowa do tego, żeby być liderem.
Kiedy prezydent USA opowiadał w nocy z 5 na 6 sierpnia o paskudnych Kanadyjczykach, były redaktor naczelny Bloomberg News Matt Winkler mówił w podkaście Bloomberga, że od chwili, gdy Mark Carney został premierem, do Kanady płyną olbrzymie inwestycje zagraniczne, a tylko w 2025 r. to inwestycje 183 mld dolarów w kanadyjskie akcje i obligacje. „Od kiedy Mark Carney został premierem w marcu 2025 r., Kanada była znacznie lepsza niż USA czy strefa euro, czy którekolwiek miejsce na świecie” – podkreślał Winkler.
W październiku ub.r. Mark Carney ogłosił, że celem Kanady jest podwojenie wartości eksportu na rynki inne niż amerykański do 2035 r., a celem jest 300 mld dolarów kanadyjskich więcej w ciągu dekady. Już w 2025 r. eksport towarów na rynki inne niż amerykański zwiększył się o 17 proc. w porównaniu z 2024 r., czyli o 33 mld dolarów kanadyjskich. Na przełomie lipca i sierpnia rząd Kanady otwierał Biuro Eksportu Strategicznego (Strategic Exports Office), które ma łączyć działania ekspertów dyplomacji, handlu i finansów, by usuwać bariery w handlu i pozyskiwać nowe rynki dla kanadyjskich firm.
14 i 15 września w Toronto odbędzie się zapowiedziany w kwietniu pierwszy tego rodzaju szczyt inwestycyjny, Canada Investment Summit, którego gospodarzami będą premier Mark Carney i dwa największe fundusze emerytalne, czyli Canada Pension Plan (CPP Investments) oraz Public Sector Pension Investment Board (PSP Investments).
CPP jest drugim filarem kanadyjskiego systemu emerytalnego, PSP Investments to fundusz emerytalny dla pracowników sektora publicznego. Premier Kanady były bankier centralny i finansista, będzie spotykać się z finansistami, a media szacują, że w Toronto pojawią się szefowie ok. 100 największych instytucjonalnych inwestorów z 28 krajów, zarządzających aktywami o wartości ok. 120 bln dolarów amerykańskich. Kanada chce pozyskać inwestycje o wartości 1 mld dolarów kanadyjskich. Wszystko to bez oglądania się na USA.
Jak tytułował dziennik „The Globe and Mail” wrześniowy szczyt to „24 godziny, które mogą zmienić gospodarczą trajektorię Kanady”.
Twarda miękka siła
1 czerwca minister spraw zagranicznych Anita Anand spotkała się z szefami kanadyjskich placówek dyplomatycznych, żeby – jak pisał w „Policy Magazine” Jeremy Kinsman, były ambasador Kanady przy Unii Europejskiej, a wcześniej w Moskwie, Londynie i Rzymie – zaktualizować zasady polityki zagranicznej właśnie w kontekście post-Davos, przechodząc od teorii do praktyki, w tym do uznania interesów gospodarczych za dominujący priorytet.
Pani minister mówiła o tym spotkaniu w wywiadzie dla „The Globe and Mail”, że dyplomaci wiedzą, że to zwrot o 180 stopni, a do zmian doszło „ponieważ jest to w oczywisty sposób pilne”. Mówiła też, że rozmowy kanadyjskich dyplomatów dotyczą spraw praktycznych i „nie spotykamy się na rozmowy o globalnych hegemonach”.
Jeremy Kinsman opisał ciekawostkę ze spotkania w 2006 r. z ówczesnym ministrem finansów Jimem Flahertym, dotyczącą znaczenia miękkiej dyplomacji. Mówił o swoim zaskoczeniu, że ówczesny nowy premier, konserwatysta Stephen Harper, wstrzymał wsparcie dla wydziałów studiów kanadyjskich na uniwersytetach w krajach europejskich i w USA, kończąc kształcenie specjalistów przychylnych Kanadzie. Flaherty odpowiedział „nie chodzi nam o te wszystkie kulturalne rzeczy”.
„Nie miał racji” – puentuje dyplomata i przypomina, jak właśnie kulturalna „miękka” dyplomacja pozwoliła na stworzenie dobrego wizerunku kanadyjskich firm technologicznych we Włoszech w latach 90. i, że to kanadyjskie działania na rzecz Protokołu z Kioto oraz wsparcie Międzynarodowego Trybunału Karnego przekonało partnerów w Unii Europejskiej do rozpoczęcia rozmów o umowie handlowej między Kanadą a UE, czyli CETA, która stała się podstawą do trwającego rozszerzenia partnerstwa między Kanadą a UE. „Aby nowa misja Anand i Carneya się udała, kanadyjscy dyplomaci muszą wspierać zarówno tematy ekonomiczne jak soft power” – uznał Kinsman.
Soft power połączona z racjonalnymi argumentami działa już w interesie Kanady i przeciw Donaldowi Trumpowi na terenie USA. Dwa związki zawodowe, United Steelworkers oraz International Association of Machinists and Aerospace Workers wysłały do przedstawiciela USA ds. handlu Jamiesona Greera list wzywający do „ponownego rozważenia ceł na kanadyjskie towary i zamiast nich stosowania polityki handlowej bazującej na długiej historii i jedynych w swoim rodzaju relacjach dzielonych przez oba kraje” – napisano w komunikacie amerykańskich związków.
Płynny i twardy argument, czyli ropa naftowa
63,4 proc. ropy importowanej przez USA w 2025 r. pochodziło z Kanady, co sprawia, że ok. jednej czwartej ropy naftowej przerabianej w amerykańskich rafineriach pochodzi z Kanady. Branżowy portal EnergyNow, zajmujący się kwestiami energii w Kanadzie i USA, przypomniał, że po marcowej decyzji o udostępnieniu ropy z rezerw strategicznych USA, na początku lipca rezerwy te spadły do ok. 319,5 mln baryłek, co jest najniższym poziomem od początku lat 80.
Również na początku lipca rząd federalny i rząd Alberty ogłosiły plany budowy nowego rurociągu z Alberty na zachodnie wybrzeże Kanady, a na początku sierpnia rząd federalny przekazał projekt do specjalnego biura wspierającego wielkie projekty infrastrukturalne. Kanada poszerza eksport ropy do krajów innych niż USA, nowy rurociąg miałby codziennie transportować 1 mln baryłek ropy z Alberty do Kolumbii Brytyjskiej i byłby budowany wzdłuż trasy należącego do rządu Kanady rurociągu TransMountain, co uprościłoby wiele formalności i przyspieszyło realizację projektu.
Kilkanaście dni później ambasador USA w Kanadzie Pete Hoekstra podczas spotkania w Edmonton mówił, że dostawy ropy z Alberty i Saskatchewan byłyby „najbardziej przekonujące” dla zaspokojenia potrzeb USA, czyli dla dodatkowych 3 do 4 mln baryłek dziennie w ciągu dekady.
Premier Carney co prawda powiedział pod koniec lipca, że nie „widzi wartości” w użyciu kanadyjskiego eksportu energii jako metody nacisku na USA i podkreślał, że Kanada chce być postrzegana jako wiarygodny partner. Tyle że potencjalny nowy rurociąg nie będzie prowadził do USA.
American Dream kontra nudna UE
Jedną z podstawowych różnic między Kanadą a USA jest funkcjonujące od ponad 60 lat publiczne ubezpieczenie zdrowotne, ze składką wliczoną w podatki. Ojcem chrzestnym tego systemu był socjaldemokratyczny polityk z Saskatchewan Tom Douglas, teść aktora Donalda Sutherlanda i dziadek aktora Kiefera Sutherlanda, pierwszy lider powstałej wówczas Nowej Partii Demokratycznej, partii odwołującej się w swoim programie do znaczenia programów socjalnych.
Magazyn „The Tyee” przypominał niedawno, że ok. 30 proc. Kanadyjczyków ocenia kanadyjską gospodarkę jako dobrą lub znakomitą, w przypadku Amerykanów tak dobre oceny wystawia gospodarce amerykańskiej tylko ok. 15 proc.
Dziennik „The Globe and Mail” pisał w lipcu br., że analiza 20 lat danych ekonomicznych dowodzi, że wyższa produktywność w USA nie prowadzi do większych zarobków. „Ameryka się rozwija. Kanada jest spóźniona. Więc dlaczego Amerykanie nie są szczęśliwsi?” – pytali autorzy analizy.
W połowie marca br. w Oslo spotkali się premierzy Kanady, Islandii, Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Premier Szwecji Ulf Kristersson wyraził podczas szczytu zadowolenie z obecności „najbardziej nordyckiego kraju poza nordyckimi krajami. Średnie mocarstwa tworzą wielką różnicę”. W maju 2025 r., były unijny komisarz ds. handlu Pascal Lamy w wywiadzie dla brytyjskiej rozgłośni LBC mówił, że Kanada ma większe szanse, by zostać 28. państwem UE niż 51. stanem USA. „Myślę, że istnieje pewnego rodzaju wspólnota cywilizacyjna, która pozwala nam mieć bardzo bliskie i dobre relacje” – powiedział Lamy.
Wypowiedzi o Kanadzie jako kraju członkowskim UE należy uważać bardziej za oceny jakości zbliżenia politycznego i właśnie wspólnoty cywilizacyjnej niż realistyczny politycznie program. Może właśnie to jest coś, co dla Donalda Trumpa stanowi konkurencję polityczną i stawia go poza nawiasem?
Główne wnioski
- Donald Trump dostrzega spadające notowania w sondażach spowodowane kontrowersyjnymi decyzjami politycznymi i niepopularną wojną z Iranem, szuka kozła ofiarnego i znalazł go właśnie w Kanadzie.
- Kanada ma możliwości nacisku na USA, chociażby w postaci eksportu ropy naftowej. Obecnie rząd federalny nie chce tego wykorzystywać, jednak ma plany wsparcia budowy nowego rurociągu doprowadzającego ropę z Alberty na zachodnie wybrzeże, z myślą o eksporcie do innych krajów niż USA.
- Zbliżający się wrześniowy szczyt inwestycyjny w Toronto, pierwszy tego rodzaju Canada Investment Summit, którego gospodarzami będą premier Mark Carney i dwa największe publiczne fundusze emerytalne ma zgromadzić 100 największych instytucjonalnych inwestorów zarządzających aktywami o wartości ok. 120 bilionów dolarów amerykańskich. Kanada chce pozyskać inwestycje o wartości 1 mld dolarów kanadyjskich. Media uważają, że ten szczyt może „zmienić gospodarczą trajektorię Kanady”.