Kategoria artykułu: Świat

Komu sankcje szkodzą bardziej? Tokio reaguje po wizycie Putina na spornej wyspie

Tokio krytykuje wizytę Władimira Putina na dawnych japońskich Terytoriach Północnych. Ma jednak coraz mniejsze pole manewru w nakładaniu na Moskwę sankcji. Po 2022 r. sprowadziły one japońsko-rosyjską wymianę handlową niemal wyłącznie do energii.

Pokruszone kamienne bloki z flagami Rosji i Japonii
Japonia wystosowała ostry protest po wizycie Władimira Putina na spornej wyspie. Relacje politycznej i gospodarcze Moskwy i Tokio ochłodziły się po inwazji Rosji na Ukrainę. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego wizyta Putina na spornej wyspie zamrozi rozmowy Tokio-Moskwa i jakie kroki odwetowe rozważa japoński rząd.
  2. Jak bardzo sankcje przeciwko Rosji, do których dołączyła Japonia, osłabiły wymianę handlową obu krajów i kto na nich bardziej cierpi.
  3. Dlaczego mimo napięć z sojusznikami Tokio nie rezygnuje z rosyjskiego gazu z Sachalinu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rosyjskie media pokazały w czwartek relacje z wizyty Władimira Putina w zakładzie przetwórstwa rybnego na wyspie Iturup. To jedna z czterech wysp na Dalekim Wschodzie, które Rosja kontroluje, ale Tokio uważa za część swojego terytorium.

Rosyjski przywódca spotkał się z przedstawicielami lokalnych władz i mieszkańcami, odwiedził też szkołę i szpital i rozmawiał z gubernatorem obwodu sachalińskiego. Jak podała propagandowa agencja Tass, była to pierwsza taka wizyta Putina na spornym archipelagu w czasie 27 latach jego rządów. W 2010 r., na wyspę przyjeżdżał ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Reakcja Tokio była natychmiastowa. Już w czwartek premier Sanae Takaichi oświadczyła, że wizyta na wyspie, w Japonii znanej jako Etorofu, „rani uczucia Japończyków i jest absolutnie niedopuszczalna”. Dodała, że utrudni to odbudowę relacji z Rosją w perspektywie średnio- i długoterminowej. Szef japońskiej dyplomacji Toshimitsu Motegi pilnie wezwał do MSZ rosyjskiego ambasadora i złożył oficjalny protest, podkreślając, że Terytoria Północne, w tym Etorofu, są częścią Japonii. Jak dodał, „zarówno z historycznego punktu widzenia, jak i w świetle prawa międzynarodowego”.

W piątek wysoki rangą przedstawiciel japońskiego MSZ poinformował, że rząd analizuje możliwe dalsze działania. Wśród rozważanych opcji są nowe sankcje odwetowe wobec Rosji.

Warto wiedzieć

Zatarg o dalekowschodnie wyspy

Etorofu to jedna z wysp, które w 1945 r. ZSRR odebrał Japonii. Tokio określa je mianem Terytoriów Północnych, dla Rosji zaś są to Kuryle Południowe. Przedmiotem sporu są także wyspy Kunaszyr, Szykotan i archipelag Habomai.

Kwestia pozostaje sporna do dziś. W traktacie pokojowym z San Francisco z 1951 r. Japonia zrzekła się praw do „Wysp Kurylskich”. Tyle tylko, że nigdy formalnie nie doprecyzowano, czy pojęcie to obejmuje cztery sporne wyspy południowe. Tokio twierdzi, że nie i że nigdy się ich nie zrzekło. Japonia przez dziesięciolecia domagała się ich zwrotu.

Z powodu sporu Związek Radziecki i Tokio nigdy nie podpisały formalnego traktatu pokojowego po II wojnie światowej. Rozmowy pokojowe, prowadzone intensywnie za czasów premiera Shinzo Abego, załamały się ostatecznie, gdy w 2022 r. Japonia dołączyła do zachodnich sankcji przeciwko Moskwie po jej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

Wyspy są dla Rosji ważne strategicznie. Cieśniny między nimi stanowią jedyne całoroczne, niezamarzające przejście łączące Morze Ochockie z otwartym Pacyfikiem. Zapewnia to swobodny dostęp do Oceanu rosyjskiej marynarce wojennej, stacjonującej we Władywostoku i na Kamczatce. Jak wskazuje amerykański think tank Center for Strategic and International Studies, archipelag pozwala Moskwie rozmieszczać systemy rozpoznania i uzbrojenia w bezpośrednim sąsiedztwie Japonii.

XYZ

Co odpowiada Rosja i USA?

Moskwa odrzuciła japoński protest jako „bezpodstawny”. Rosyjska ambasada w Tokio przekazała, że ambasador Nozdriew wyjaśnił japońskiej stronie, że „południowe Kuryle są integralną częścią Federacji Rosyjskiej” i weszły w jej skład legalnie. W podobnym tonie wypowiedział się sam Putin dzień wcześniej, przebywając na Sachalinie na końcowym etapie ćwiczeń rosyjskiej Floty Pacyfiku. Stwierdził, że obecny status Kurylów jest „utrwalony w dokumentach międzynarodowych jako rzeczywistość”. Skrytykował przy tym najnowszą japońską Białą Księgę Obrony, w której Rosję wymieniono wśród głównych zagrożeń.

Wyspy są dla Rosji ważne strategicznie. Zapewniają swobodny dostęp do Oceanu rosyjskiej marynarce wojennej, stacjonującej we Władywostoku i na Kamczatce.

Dzień po kontrowersyjnej wizycie ambasador USA w Japonii George Glass podkreślił, że Stany Zjednoczone pozostają „niezłomne” we wsparciu Japonii w sporze terytorialnym. Waszyngton „niezmiennie wspiera swojego najważniejszego sojusznika i uznaje japońską suwerenność nad Terytoriami Północnymi” – napisał Glass na platformie X.

Komentarze: „okupacja” i „potworne konsekwencje”

Zaognienie sporu stało się jednym z najważniejszych tematów w japońskich mediach. Agencja Kyodo, relacjonując reakcję premier Takaichi, przytoczyła jej słowa, że wizyta Putina „jest sprzeczna ze stanowiskiem Japonii w sprawie Terytoriów Północnych”. Dodała, że jednym z powodów, dla których Tokio starało się dotąd utrzymywać kanały kontaktu z Moskwą, była możliwość odwiedzania przez dawnych japońskich mieszkańców wysp grobów swoich bliskich.

Putin odwiedził Daleki Wschód podczas wielkich rosyjskich manewrów morskich na Morzu Japońskim i Morzu Ochockim. Wzięło w nich udział 60 okrętów wojennych i 13 tys. personelu.

Liberalny dziennik „Asahi Shimbun” ocenił, że termin wizyty Putina na pograniczu nie był przypadkowy. Doszło do niej zaledwie dwa dni przed 81. rocznicą japońskiej kapitulacji w II wojnie światowej. W tym samym czasie ambasadorowie Rosji i Chin w Japonii wydali nietypowe wspólne oświadczenie. Ostrzegli w nim przed „remilitaryzacją” region Azji i Pacyfiku. Zapowiedzieli także, że będą się sprzeciwiali próbom ze strony Tokio rewizji rezultatów wojny.

Konserwatywny „Yomiuri Shimbun” nazwał obecność rosyjskiej administracji na spornych wyspach „okupacją”. Gazeta oceniła, że Rosja celowo wykorzystuje wyspy, aby zmusić Japonię do złamania sankcji G7 w zamian za ustępstwa terytorialne. Rosyjska gospodarka zwalnia z powodu wojny w Ukrainie, co sprawia, że ​​Moskwa „nieustannie liczy na współpracę gospodarczą z Japonią”.

Media cytują także wypowiedź byłego rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Polityk stwierdził w mediach społecznościowych, że premier Takaichi może „paplać o wszystkim, co jej się podoba”, ale sporne wyspy pozostaną rosyjskim terytorium. Każdy, kto myśli inaczej ma się zmierzyć – według jego słów – z „potwornymi konsekwencjami” swoich złudzeń.

Co mogą objąć kolejne sankcje?

Urzędnicy w Tokio nie ujawnili jeszcze konkretnego pakietu odwetowego, ale z pierwszych analiz wynika, że może dotyczyć raczej zaostrzenia egzekwowania istniejących zakazów niż otwarcia całkiem nowych frontów.

Chodzi tu o zakaz sprzedaży Rosji zaawansowanych japońskich technologii, sprzętu przemysłowego i części pojazdów spalinowych. Japonia może chcieć wzmocnić ściganie reeksportu przez kraje trzecie. Może też silniej egzekwować ograniczenia importowe na rosyjską ropę, węgiel i alkohol.

Grupa osób z transparentami i banerami w języku japońskim i angielskim
Uczestnicy protestu w centrum Tokio przeciwko wojnie w Ukrainie. W lutym 2024 r. Fot. David Mareuil /Anadolu / Getty Images

Kogo zaboli bardziej

Japonia wprowadziła pierwsze sankcje wobec Rosji już w 2014 r., po aneksji Krymu. Znacznie je rozszerzyła po pełnoskalowej inwazji w 2022 r. Od tego czasu wymiana handlowa między obu krajami skurczyła się o ponad 60 proc. Całkowita wartość obrotów spadła z ponad 21,7 mld dolarów w szczytowym 2021 r. do około 7,5 mld dolarów w 2024 r. Japoński import z Rosji zmniejszył się z 14,8 mld dolarów w 2022 r. do 5,6 mld dolarów.

Dane japońskiego ministerstwa finansów za pierwszą połowę 2026 r., cytowane przez rosyjską agencję TASS, wskazują jednak na nieoczekiwany wzrost obrotów rok do roku o 15 proc. Ma on wynikać głównie ze zwiększonych zakupów rosyjskiej ropy i węgla.

Trzonem japońskiego eksportu do Rosji był dawniej sektor motoryzacyjny. Sankcje G7 wdrożone przez Tokio zablokowały eksport pojazdów luksusowych, samochodów spalinowych powyżej 1,9 litra oraz modeli hybrydowych i elektrycznych. Przyniosło to miliardowe straty. Setki japońskich koncernów, w tym Uniqlo, Toyota i Nissan, wstrzymały działalność na terenie Rosji albo sprzedały swoje zakłady, często za symboliczne kwoty.

Mimo to w czysto ekonomicznym rachunku to Rosja traci bardziej. Gospodarka Japonii jest nieporównanie większa: nominalny PKB Kraju Kwitnącej Wiśni sięga ok. 4,4 bln dolarów wobec ok. 2,5 bln dolarów Rosji. Wymiana z Rosją to dla Japonii zaledwie około 1,5 proc. całkowitego handlu zagranicznego. Analitycy z Instytutu Ekonomii Energii w Japonii (IEEJ) szacują, że nawet gdyby eksport do Rosji spadł do zera, zmniejszyłoby to japoński PKB o zaledwie 0,2 proc. Przyznają jednak, że sankcje to miecz obosieczny i w krótkim terminie mogą zaszkodzić tym, którzy je wprowadzają.

Gospodarczo Rosja traci na sankcjach bardziej niż Japonia. Z perspektywy Tokio odpowiada zaledwie za 1,5 proc. handlu zagranicznego. Nawet gdyby eksport do Rosji spadł do zera, zmniejszyłoby to japoński PKB tylko o 0,2 proc.

Dla Moskwy utrata Japonii oznacza, że zabrakło zamożnego nabywcy części surowców oraz źródła zaawansowanej technologii. Tokio wprowadziło szerokie zakazy obejmujące eksport maszyn przemysłowych i mikroczipów. Wymusiło to na Moskwie poszukiwanie okrężnych dróg zaopatrzenia przez kraje trzecie.

Rosja zarabia też mniej na ropie i gazie. Chociaż udało się jej przekierować eksport ropy i gazu do Chin i Indii, to zrobiła to kosztem dużych rabatów. Japończycy płacą za rosyjską energię ceny rynkowe. To właśnie sprzedaż surowców energetycznych jest ostatnim filarem handlu, który dotąd nie upadł.

Jedyny wyjątek: energia

Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie Japonia, pomimo zachodnich nacisków, zachowała udziały kapitałowe w gigantycznych projektach naftowo-gazowych na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Chodzi o Sachalin-1 i Sachalin-2. Ten ostatni pokrywa blisko 9 proc. całkowitego japońskiego importu skroplonego gazu ziemnego (LNG). Spółki Mitsui & Co. i Mitsubishi Corp. mają w projekcie odpowiednio 12,5 i 10 proc. udziałów. Większość kontroluje rosyjski Gazprom.

Aby zapewnić stabilność dostaw energii, Tokio wynegocjowało z USA częściowe zwolnienie z sankcji. Amerykański Departament Skarbu przedłużył je ostatnio do połowy grudnia. Nawet w warunkach sporu terytorialnego i chłodnych relacji energetyczna współzależność nadal jest w interesie obu stron.

Yomiuri Shimbun” ujawnił w piątek, że tuż przed wybuchem kontrowersji wokół wizyty Putina wysocy rangą urzędnicy japońskiego Ministerstwa Gospodarki, Handlu i Przemysłu po cichu polecieli do Moskwy. Mieli tam zapewnić o zwiększeniu importu ropy naftowej i LNG z projektu Sachalin-2, aby zrekompensować szok podażowy na Bliskim Wschodzie. Gazeta ostrzegła, że realizacja tego projektu może dać Moskwie dodatkowe fundusze na prowadzenie wojny w Europie.

Główne wnioski

  1. Władimir Putin po raz pierwszy od początku swojej prezydentury odwiedził dalekowschodnią wyspę Iturup. Do wizyty doszło dwa dni przed 81. rocznicą japońskiej kapitulacji w II wojnie światowej. Wyspa, przez Japończyków nazywana Etorofu, dawniej należała do japońskich Terytoriów Północnych, które ZSRR zaanektował w 1945 r. Tokio, które domaga się zwrotu tych terytoriów, ostro zaprotestowało i rozważa odwetowe kroki gospodarcze. Wyspy są dla Rosji ważne strategicznie. Zapewniają swobodny dostęp do oceanu rosyjskiej marynarce wojennej.
  2. Współpraca energetyczna pozostaje wyjątkiem w czasie gospodarczej i politycznej konfrontacji. Japońskie firmy mają udziały w projektach naftowo-gazowych na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Zapewniają też bezpieczeństwo energetyczne czwartej co do wielkości gospodarki świata nadszarpnięte kryzysem w Zatoce Perskiej.
  3. Współpraca energetyczna pozostaje wyjątkiem w czasie gospodarczej i politycznej konfrontacji. Japońskie firmy mają udziały w projektach naftowo-gazowych na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Zapewniają też bezpieczeństwo energetyczne czwartej co do wielkości gospodarki świata nadszarpnięte kryzysem w Zatoce Perskiej.